Mam taki dylemat i nie wiem czy to właściwe miejsce, ale spróbuję. Przenioslam sie do innego miasta i zabrałam ze soba talię, ktorej używała moja mama i babcia. Całe zycie patrzyłam jak rozkladaja karty, znam układ znam karty ale kiedy sama siadam do czytania - czuję się jak intruz jakby te karty nie byly moje. Moe przyjaciółki mówią że mam po prostu kupic własną talie i zapomnij o rodzinnych, ale nie wiem czy mgę tak po prostu odlozyc coś, co ma tyle historii. czy ktoś miał podobnie? I wogóle - czy rady znajomych w takich sprawach w ogóle coś są warte? :))
oj tam, to bardzo konkretna sytuacja i rozumiem ten dyskomfort. Ale zanim odpowiem, chcę się upewnić, że dobrze rozumiem - czy czujesz się obco przy tej talii zawsze, czy tylko przy konnkretnych rozkladach? Bo to robi spora różnicę.
Mnie to pytanie Oleandry bardzo interesuje, bo sama mialam cos podobnego lata temu. Dostałam talię po ciotce i przez długi czas karty jakby nie chciały ze mną gadać. Ale też zastanawiam się - co twoje przyjaciółki wiedzą o tarocie? Bo inaczej traktuję radę kogos kto sam pracuje z kartami, a inaczej kogoś, kto po prostu nie lbui starej talii z sentymentu. :))
oj tam czekaj, ale to ciekawe co piszesz. Przy innych osobach dziala lepiej? To moze nie chodzi o talię samą w sobie, tylko o to, że masz jakiś blok przy czytaniu dla siebie? To byłoby zupełnie inne pytanie niż to o zmianę talii.
Zgadzam się z Hortensją. Blok przy czytaniu dla siebie jest bardzo powszechny i to nie jest kwestia talii. Widziałam ludzi, którzy kupowali czwartą nową talię, bo twierdzili że poprzednia nie działa - a problem był zawsze ten sam. Choć z drugiej strony kwestia przejętej po rodzinie talii to osobna sprawa i nie mieszałabym tych dwóch rzeczy.
A te przyjaciółki to skad wiedzą, że trzeba kupić nową? Bo mam wrażenie, ze to taka typowa rada z zwnątrz - logiczna, ale bez kontekstu. Jakby ktos powiedział, żeby zmienić rakiete, bo grasz slabo w tenisa.
matko o jej ale trafne porównanie Whisper, serio! Ja tez zawsze dostaję od znajomych rady w stylu: rzuć to kup nowe zacznij od zera. I zawsze to jest jakieś takie... plytkie? Mnie nie pyta nikt co ja czuję, tylko od rau mówią co robić
matko, wracając do meritum - rodzinna talia to nie jest zwykły przedmiot. Niesie ze sobą energie tych, które jej używały. I tu mam pyttanie do Mirosławy: czy mama czy babcia wyrażały jakieś życzenia co do tej talii? Czy sama zabrałaś, czy dostalas swiadomie?
Dostałam od mamy ona sama powiedziała że mogę zabrać. babcia juz nie żyje mama uzywa teraz innej talii, więc technicznie ta była wolna. Ale nikt mi nie powiedizał jak z nią pracowac czy jakie były zwyczaje. Po prostu: masz, twoja
No wlasnie i to jest sedno. Dostałaś przedmiot bez przekazania praktyki. To tak, jakbyś dostała przepis babci, ale bez wiedzy jak ona gotowała - ile soli, kiedy dodaje, czego nie pisała. Talia bez przekazanej metody pracy może rzeczywiście wywoływać ten opór.
Interesujące ujecie Czesia. Ale mam inne pytanie - czy ten opór jest stały od początku, czy pojawił się po konkretnym rozkładzie albo konkretnym pytaniu? Czasem jest tak, że jedna trudna sesja potrafi zablokować całą dalszą pracę i czlowiek zaczyna szukać powodów zewnętrznych. 🙂
kurczę a ja się zastanawiam - czy w ogóle można zmienić rodzinne praktyki? Bo rozumiem, że talia jest teraz Mirosławy, ale czy zmiana sposobu pracy z nia bylaby jakims naruszeniem? Nie znam się na tym ale wydaje mi się, że to też jest pytanie o wiarę wlasnie. xd
Chce tylko dopowiedzieć, bo widze ze temat idzie w stronę energii i blokad - to wszystko jest możliwe, ale zanim zaczniemy szukać metafizycznych przyczyn, warto zapytać o podstawy: czy Miroslawa wogóle czuła kiedyś, że tarot działa dla niej? Nie dla mamy, nie dla babci - dla niej samej? 🙁
Szczera odpowiedź: nie wiem. Zawsze bylam obserwatorem. Może właśnie dlatego teraz czuje się obco - bo nie wypracowałam własnej relacji z kartami, tylko przejęłam gotowy przedmiot
To co teraz napisałaś brzmi dla mnie bardzo sensownie i nie ma w tym nic mistycznego - po prostu uczysz się czegos nowego bez nauczyciela i używasz cudzego zestawu. Ale mam pytanie do bardziej doświadczonych: czy naprawdę talia robi aż taka różnicę? Bo z zewnątrz to wygląda jak karty to karty
Ale ja sie zapytam naiwnie moze: czy mozna jakos tą talię na nowo zaczynnac? Znaczy wyczyścić albo przeprogramowac? Slyszalam że mozna to robić ale nie wiem jak.
Można próbować różnych metod oczyszczenia - sól, dym, księżyc, intencja. Ale zanim do tego przejdziemy: Miroslawa, a co ty sama chcesz z tą talią zrobić? Bo słyszę dużo rad od przyjaciolek, dużo naszych opinii - ale nie słyszałam co ty czujesz, że powinnaś zrobić.
Oleandro, to jest chyba najtrudniejsze pytanie w tym watku. Co ja chcę z nia zrobic... Szczerze? Chcialabym zeby to była moja talia. Żebym mogła ją wziąć do rąk i czuc że to moje karty a nie mamy. Ale nie wiem czy to jest możliwe bez zdradzenia czegoś co ona w to wlozyla przez lata 🙂
To co piszesz o zdradzie - skąd to słowo? Bo to ciekawe, że tak to czujesz. Mama ci dała talię, nie pożyczyła. Oddała. Czy to nie oznacza że intencją było właśnie przekazanie jej tobie żebyś zrobila z nią coś swojego?
Ale czy rozmawialas z mama o tym jak to czujesz? Bo moe ona wie cos czego ci nie powiedziała przy przekazaniu - jakis zwyczaj, jakies podejście. skoro sama uzywala tej talii, to musi mieć jakieś podejście do pracy z nią
No i to jest clou całej sprawy. "Po prostu czujesz" to najgorsza rada jaką można dac komuś kto zaczyna. Serio. Jakbyś uczyła kogoś pływać i powiedziała "po prostu plyn". To nie jest złośliwość wobec mamy, ale intuicja po latach pracy wygąda zupełnie inaczej niz na poczatku.
Właśnie to mnie zastanawia. Miroslawa, jak czytasz dla kogoś innego - co czujesz w tym momencie? Czy to jest jakiś spokój, skupienie, coś konkretnego? Pytam bo chcę zrozumieć czy to faktycznie blok przy sobie, czy może coś innego.
To jest bardzo uczciwa odpowiedź i moim zdaniem to nie jest blok energetyczny, to jest po prostu psychologia. Każdy kto czyta dla siebie ma ten problem - za duzo chcesz konkretnego wyniku i to blokuje odczytanie. Pytanie do Zywieny: czy to wogóle da sie przepracować bez zewnętrznego partnera do ćwiczeń?
Wrocmy na chwile do tego co powiedziała Miroslawa o zdradzie. Mnie to też gdzieś uderzyło. Czy to nie jest moze wlasnie ta kwestia wiary o której pisała na początku? Że czuje się obco bo gdzieś w srodku boi się że zmiana tej talii albo sposobu pracy z nia bedzie jakims sprzeniewierzeniem? ^^
Dorzucę swoje trzy grosze z booku ale chcę zapytać o to oczyszczanie co pisałam wcześniej - bo Oleandra wspomniala sol, dym i księżyc ale czy to naprawde zmienia coś w relacji z talią? Chyba że chodzi o symbolikę a nie o fizyczne oczyszczenie?
O rany, no wlasnie, to brzmi dla mnie dużo sensowniej niż clae to energetyczne uzasadnienie. Czyli de facto oczyszczenie talii to bardziej akt psychologiczny niż magiczny? To troche zmienia perspektywę całej rozmowy o rodzinnych praktykach.
I tu wracamy do pytania z tytułu wątku. przyjaciólki Mirosławy radza kupić nowa talię - co jest radą z zewnątrz bez zrozumienia co tak naprawde blokuje. A my tu rozmawiamy godzinami i dochodzimy do czegoś zupełnie innego. Czy Miroslawa w ogóle mowiła przyjaciółkom o tym jak to czuje?
