To bardzo ważna obserwacja. Czasem rozkład działa zanim sięgniesz po talię - samo sformułowanie pytań do pozycji jest już pracą. Karty mogą przyjść później jako potwierdzenie albo jako zaskoczenie ale rdzeń jest już w tym co zrobiłaś.
Na pytanie Zenka - to jest fundamentalne :D. Karty przy pracy z kompleksami są użyteczne wtedy gdy pytania zaczynają krążyć w kółko... Karta przerywa ten krąg przez element losowości - wylosujesz coś czego się nie spodziewałaś i to zmusza do innego kąta widzenia. Bez tego element możesz siedzieć z pytaniami w nieskończoność i nie wyjść poza to co już wiesz
Dobrze to rozumiem. U mnie to kręcenie się w kółko jest bardzo realne - dlatego właśnie zaczęłam szukać czegoś z zewnątrz jako przerywnika :). Karta jako coś co mnie zaskoczy. ej i chyba właśnie dlatego ten wątek pomógł mi zobaczyć że pytanie do pozycji jest ważniejsze niż to ktora talię wezmę do ręki...
To co napisała Aksamitna o pytaniu jako pracy przed kartami - to mnie troche zaskakuje, bo zakładałem że tarot to jest właśnie ta karta, nie pytanie. Ale zaczynam rozumieć co mówicie. Tylko mam jedno konkretne pytanie: czy jeśli samo pytanie "co we mnie milczy" już coś uruchamia, to po co w ogóle sięgać po kartę? Co ona wtedy dodaje?
Dokładnie tak to czuję. Kiedy siedzę z pytaniem, kręcę się po znanych mi ścieżkach. karta ma mnie z nich wyciągnąć. I właśnie dlatego zaczęłam myśleć o tym rozkładzie - żeby coś zewnętrznego przerwało ten wewnętrzny monolog :).
To jest naprawdę pięknie powiedziane - "karta jako interwencja". Dziękuję za to słowo, bo ja zawsze myślałam o kartach jako o odpowiedzi, a tu chodzi o coś innego. Ale Aksamitna - jak rozumiesz to "zewnętrzne"? ojej przecież sama tę kartę trzymasz, sama ją interpretujesz...
No i tu jest właśnie ten problem. ojej bo zewnętrzne to jest losowość - nie wybieram co wypadnie :(. Ale interpretacja jest moja i tu znowu wchodzę w te same koleiny. Zastanawiam się czy da się jakoś tę pętlę przerwać na etapie czytania.
To co opisujesz - koleiny w interpretacji - to jest bardzo konkretny problem przy pracy z kompleksami. Jedną z metod jest czytanie karty przez kogoś drugiego, kto nie zna kontekstu :). Albo zapisanie pierwszej interpretacji zanim ją "obróbisz". Masz jakieś notatki z poprzednich sesji z kartami?
aksamitna, to jest bardzo głębokie spostrzeżenie, ale uważaj żeby nie wejść w spiralę gdzie wszystko jest objawem wzorca. Czasem ktoś po prostu woli pracować intuicyjnie i to nie jest symptom czegokolwiek. Jak odróżniasz jedno od drugiego?
Czytam tę rozmowę i mam pytanie może trochę z boku, ale mi się narzuca. Aksamitna napisała że zmienianie tożsamości ją niepokoi. Czy ten rozkład który robicie to ma pomóc w tej zmianie czy raczej ją zrozumieć? bo to są chyba dwa różne cele i rozkład dla każdego wyglądałby inaczej :(.
To jest ważne pytanie i chyba nie miałam go dobrze postawionego. Nie szukam zmiany przez karty - szukam języka żeby opisać to co i tak się już dzieje. Więc chyba bliżej rozumienia. Zmiana jest, pytanie jest co z niej wynika.
Jeśli cel jest opisowy a nie zmieniający, to cały układ rozkładu powinien być inny. Pozycje pytające o "co robić" stają się zbędne albo drugorzędne. Potrzebujesz raczej pozycji ktore mapują teren - co się zmieniło, co zostało, co jest nowe a nieznane jeszcze. Czy dotychczasowe pozycje które masz w rozkładzie to obejmują?
To co mówi Oleandra to dobra weryfikacja. Wróćmy do konkretów - jaki rozkład masz teraz na stole? bo przez te kilkadziesiąt postów pojawiły się różne warianty i nie wiem czy Aksamitna ma juz coś gotowego do pracy czy nadal szukamy struktury.
Mam pięć pozycji z wariantu Bryzy plus tę "pod wzorcem" od Oleandry. hej ale czwarta pozycja - "co we mnie milczy" - jest aktywna juz bez karty i nie wiem czy dać jej kartę czy zostawić jako otwarte pytanie w rozkładzie...
A co czujesz kiedy wyobrażasz sobie że dajesz tej pozycji kartę? Czy to uczucie to ciekawość, obawa, coś innego? To nie jest pytanie retoryczne - odpowiedź mówi coś o gotowości
Wracam do pytania Gustlika, bo nie odpowiedziałam wprost :). kiedy wyobrażam sobie że daję tej pozycji kartę - czuję coś między chęcią a oporem. Nie strach, bardziej jakby... niecierpliwość na własne warunki. Jakbym chciała wybrać co dostanę. I to chyba już jest odpowiedź, prawda?
To jest dokładnie ta odpowiedź. "Niecierpliwość na własne warunki" to klasyczna postawa kontrolująca. Pytanie jest czy dasz jej kartę pomimo tego uczucia czy czekasz aż uczucie minie. Bo ono może nie minąć.
Mam. talię mam, rozkład mam narysowany na kartce. Zatrzymałam się na tej czwartej pozycji i jakos zostałam.
Aksamitna, to jest taka chwila którą rozumiem, bo sama często w niej siedzę. Ale mam pytanie może głupie - czy ten moment zatrzymania przed czwartą pozycją mógłby być właśnie odpowiedzią na pytanie "co we mnie milczy"?! Czyli ciało mówi zanim karta cokolwiek powie??
Według mnie Aksamitna powinna po prostu ciągnąć tę kartę i zobaczyć co wyjdzie. Całe to analizowanie "co czuję przed kartą" może prowadzić donikąd. no karty same w sobie powiedzą co trzeba.
Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi i wątpię żeby ktokolwiek uczciwie ją podał. Jedni potrzebują minuty, inni dnia. Aksamitna - cos w tej chwili blokuje czy po prostu czekasz na jakiś znak że można ciągnąć?
Czytam i mam wrażenie że gdzieś umknęło mi co konkretnie jest w tych pięciu pozycjach. Wiecie, rozmawiamy juz długo o czwartej ale ja nie mam w głowie całości. serio ktoś może szybko napisać jak wygląda ten rozkład? Dla tych co dołączyli później
Dobra, napiszę. Pierwsza: co we mnie jest trwałe w tej zmianie. Druga: co odpada i nie wróci. Trzecia: co we mnie opiera się zmianie. Czwarta: co we mnie milczy o tej zmianie. Piąta: co jest nowe a jeszcze bez nazwy. I pod spodem pozycja od Oleandry: wzorzec który organizuje całość.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i pierwsze co mi przyszło do głowy to - ta szósta pozycja "wzorzec który organizuje całość" to jest chyba najtrudniejsza. Jak w ogóle interpretujesz kartę która ma opisać coś co z definicji jest niewidoczne dla ciebie?
Samodzielne znaczenie ma ale kontekstualne. Tak samo jak słowo zmienia sens w zdaniu. Aksamitna - wróćmy do ciebie. Napisałaś że masz pięć pozycji gotowych. Czy przy którychś innych coś cię zaskoczyło przy ciągnięciu, zanim utknęłaś na czwartej?
to jest bardzo ważne co mówisz... Księżycowa na "co odpada" może oznaczać że odpada iluzja ale może też oznaczać że odpada coś co żyło w półmroku i jeszcze nie zostało w pełni rozpoznane. To są dwie bardzo różne rzeczy. Która z tych lektury bardziej boli?
