Siedzę od jakiegoś czasu i myślę o tym, jak tarot może wogóle pomagać ludziom, którzy zmieniają zawód albo całą branżę. Mam wrażenie, że większość rozkładów, kture znam, jest dość ogólna - pięć kart, krzyż celtycki, coś o przeszłości i przyszłości. Ale kiedy ktoś stoi przed konkretną decyzją zawodową, to chyba trzeba czegoś bardziej ukierunkowanego? Czy ktoś z was robił kiedyś rozkład stricte pod zmianę branży? Co braliście pod uwagę przy układaniu pozycji?
Robiłam coś takiego kilka razy. Ale zanim zacznę tłumaczyć rozkład, chcę zapytać o kontekst tego tematu - bo czytam, że ktoś jest 'w najniższym punkcie'. Czy to znaczy, że ta osoba już straciła pracę, czy dopiero myśli o odejściu? Bo to dość duża różnica dla doboru pozycji w rozkładzie
Mam podobne pytanie co Pietruszka - bo 'najniższy punkt' może oznaczać zupełnie różne rzeczy. Wypalenie zawodowe, zwolnienie, choroba, coś osobistego, co wpłynęło na pracę... Tarot bardzo inaczej odpowie, jeśli ktoś jest w kryzysie i pyta 'czy w ogóle dać radę', a inaczej, jeśli pytanie brzmi 'w którą stronę iść'. Masz coś więcej do powiedzenia o tej sytuacji?
A wogóle po co kombinować z jakimiś specjalnymi rozkładami? Krzyż celtycki robi robote w każdej sytuacji, nie? Pytam serio, bo nie rozumiem, co dałoby w tym wypadku inne ułożenie kart.
Powiem wam, że przez lata próbowałam różnych podejsć i doszłam do wniosku, że przy zmianie zawodu najważniejsza jest pierwsza karta, ktorą wyciągasz zanim w ogóle ułożysz rozklad. Taka karta 'stanu ducha pytającego'. Bo jesli ktoś jest w tym najniższym miejscu, to energetycznie ciągnie karty zupełnie inaczej niż ktoś, kto pyta z entuzjazmu. Czy to brzmi sensownie dla tych, którzy tarot znają słabiej?
To jest ciekawe podejście ale mam wątpliwość. Czy nie ryzykujesz wtedy, że narzucasz interpretację odgórnie? Czyli że jeśli widzisz Księżyc na wstępie, to każdą kartę 'tłumaczysz przez lęk', nawet jeśli rozkład pokazuje coś klarownego? 😉
Szczerze? Najpierw zadaję pytanie pomocnicze słowami, zanim wogóle sięgnę po karty. Pytam, czego konkretnie szuka w odpowiedzi - potwierdzenia, czy rzeczywistego wglądu. Bo to dwie różne rzeczy i karty na to dość wyraźnie reagują. 🙁
Wchodzę w tę rozmowę bo temat mnie dotyczy całkiem bezposrednio. Jakiś czas temu byłam w podobnej sytuacji co autor tematu - kompletne dno, zmiana pracy, w zasadzie całe życie do przekopania. Zrobiłam sobie rozkład, ale teraz jak patrzę wstecz, to chyba pytałam złe pytania. Miałam 'czy ta nowa praca będzie dobra', a powinnam pytać 'co we mnie blokuje zmianę'. Bardzo inna rozmowa z kartami.
To co mówi Pogoda jest bardzo ważne i chcę to podkreślić - sposób sformułowania pytania to nie jest detal. To fundament całego rozkładu. Przy zmianach zawodowych ludzie często pytają 'czy mi się uda' i dostają odpowiedź na to pytanie, czyli coś o warunkach zewnętrznych. A prawdziwy wgląd zaczyna się, kiedy pytamy o to, co jest w nas. Czy ktoś tu eksperymentował z rozkładem trójkowym: 'co mi przeszkadza / co mi pomaga / co jest ukryte'?
Dobre pytanie. Moim zdaniem to się różni. 'Co jest ukryte' to coś, czego pytający może nie widzieć wcale - może to być zasób, talent, szansa. 'Czego się boję' to coś co pytajacy czuje, ale wypiera. To dwie rożne dynamiki i obie warte osobnej pozycji.
Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale czy przy takim rozkładzie zawodowym ważne jest, jakiej talii się używa? Czytałam gdzieś, że niektóre talie są 'cięższe' energetycznie i lepiej nie używać ich, kiedy ktoś jest w złym miejscu psychicznie. :>
oj, dobra, to może zadam konkretne pytanie do osób z doświadczeniem - czy przy takim rozkładzie dedykowanym zmianie zawodu w ogóle ma sens pytać o konkretny nowy kierunek? Znaczy, czy powiedzieć kartom 'zastanawiam się nad IT' czy zostawić pytanie otwarte? 🙂
ojejku, właśnie o to mi chodzilo, kiedy pisałem na początku. Sam byłem w sytuacji, gdzie mialem 'kierunek', ale nie byłem pewien, czy to mój kierunek, czy tylko ten, który mi się wydawal bezpieczny. I karty to rozróżniły, jak pytanie było odpowiednio otwarte.
To co mówi Olaf86 jest ważne, ale ja bym dopytała - jak rozróżnił, że to karty to rozróżniły, a nie on sam przez sam fakt zadawania pytania na głos? Serio pytam, bo sama nie wiem, gdzie kończy się moja refleksja, a zaczyna coś więcej. 😉
No właśnie to mi zawsze trochę zgrzyta w tych rozmowach. jak wszystko można wytłumaczyć psychologią, to po co w ogóle specjalne rozkłady? mógłbym po prostu zapisać pytania na kartce i się zastanowić. Czemu rozkład miałby być lepszy?
A to co Pietruszka mówi o tym 'czymś, czego nie umiesz nazwać' - własnie to mnie ciekawi. Czy jest w takim rozkładzie pozycja, która bylaby przeznaczona dosłownie na to? Nie na lęki, nie na zasoby, ale na coś co jeszcze nie ma nazwy?
hmm, wracając do struktury tego rozkładu - bo mam wrażenie, że zaczyna nam wyłazić dość konkretny schemat z tej rozmowy. Mamy: stan ducha pytającego, blokadę wewnętrzną, zasoby, lęk niewypowiedziany, coś ukrytego. To już jest pięć pozycji. Czy to nie za dużo jak na jeden rozkład przy osobie która jest na dnie?
Ale to też zmienia filozofię całego rozkładu. jak pytasz 'trzy karty na start', to co robisz z tymi pozycjami, które pominąłeś? Czy wrócisz do nich czy uznasz że odpowiedź jest pełna? Bo mam wrażenie, że przy zmianie zawodu lęk niewypowiedziany i tak wyjdzie w jednej z tych trzech, tylko ukryty.
oj, mam inną propozycję. Zamiast spierać się o liczbę pozycji, może warto najpierw ustalić, co ten rozkład ma wogóle powiedzieć. Coś o gotowości do zmiany? Coś o kierunku? Coś o przeszkodach? Bo te trzy cele to trzy zupełnie różne rozkłady i żaden z nich nie jest gorszy.
ehh, dobre pytanie Eugenka. A czy te cele można połączyć w jednym rozkładzie, czy to zawsze będzie kompromis? Pytam, bo mam wrażenie, że przy tego typu sytuacjach pytający chce jednocześnie wiedzieć 'czy dam radę', 'w którą stronę' i 'co mi przeszkadza'. Nie da się tego oddzielić.
oj tam, przepraszam, że wchodzę z boku, ale to co Pietruszka mówi brzmi logicznie i z perspektywy na przykład afirmacji też tak to wygląda - najpierw trzeba usunąć blokadę, zanim zaczniesz pytać dokąd iść. Czy tarot działa podobnie, znaczy, czy można robić rozkład stricte na blokadę, a potem osobny na kierunek?
To pytanie Wioletki jest chyba najważniejsze w całym wątku. I żeby nie być mglistą - z mojego doświadczenia karty pokazują tendencję, nie wyrok. Jak zmieniasz działanie, zmienia się to, co karty mogłyby pokazać. Ale to też znaczy, że rozkład dla kogoś w najniższym punkcie może pokazywać właśnie dno, a nie to, co jest możliwe.
Czyli jak ktoś jest w dole i robi rozkład, to dostaje odpowiedź 'jesteś w dole'? To po co wogóle robić rozkład w takim momencie? Pytam bez złośliwości, serio mi to nie pasuje do siebie xd
To co Ewunia mówi o tej wystarczającej otwartosci - właśnie to mnie uderzyło. Bo ja jestem teraz w tym miejscu i faktycznie czuję że nie mam już energii na obronę żadnych złudzeń. ale to mnie troche przeraza, bo zastanawiam sie, czy zrobić rozkład teraz, kiedy jestem tak rozbity, to nie jest jak czytanie mapy w srodku burzy. Czy wogóle będe w stanie cokolwiek z tego wynieść?
oj tam, to pytanie o czytanie mapy w burzy jest naprawde dobre, ale odwróciłabym je. Właśnie w burzy mapa jest najbardziej potrzebna bo bez niej chodzisz zupełnie na oślep. Pytanie nie brzmi 'czy robić rozkład', tylko 'jaki rozkład'. Przy kims mocno rozedrganym zaczęłabym od jednej karty. Jedna karta na pytanie: co teraz jest najważniejsze do zobaczenia. I tyle.
No ale przepraszam, to teraz jesteśmy przy jednej karcie, a wcześniej mielismy pięciopozycyjny rozkład. Jak ktoś dopiero wchodzi w tarot i szuka konkretnego rozkladu do zmiany zawodu, to ta rozmowa jest zupelnie niespójna. Czy ktoś mógłby powiedziec wprost: ile kart i jakie pozycje? xd
Ja mam inne pytanie, może troche z boku. Słuchałam całej tej dyskusji o liczbie kart i pozycjach, ale zastanawiam się - czy przy zmianie zawodu jest jakaś karta, która pojawia się szczególnie często? Jak Śmierć albo Koło Fortuny, bo oba kojarzą mi się ze zmianą. Czy to ma znaczenie, że konkretna karta 'pasuje' do tematu?
