Hej, mam pytanie które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Moja kuzyna jest niesłysząca i bardzo interesuje się tarotem, pyta mnie jak zacząć. Ale zastanawiam się czy tradycyjne metody nauki wogóle jej pasują bo większość materiałów to nagrania wideo bez napisów albo podcasty. Czy ktoś miał podobną sytuację albo wie jak podejść do czytania kart z osobą niemą czy niesłyszącą? Chodzi mi zarówno o naukę jak i o samo prowadzenie sesji.
To bardzo dobre pytanie i rzadko pojawia się na forach o tarociee. Pracowałam kiedyś z osobą niedosłyszącą i powiem szczerze, że pierwsze co musiałam zrewidować to moje własne przyzwyczajenia. Zazwyczaj dużo mówię podczas czytania, interpretuję na głos, zadaję pytania. Musiałam przestawić się na komunikację pisaną w czasie sesji. Ale mam pytanie do Ciebie bo to ważne: Twoja kuzyna chce się uczyć samodzielnie czytać, czy chce żeby ktoś jej czytał? :/
ej, ja bym zaczął od czegoś innego. Tarot w dużej mierze opiera się na intuicji i obrazach, nie na słowach. Ktoś niesłyszący może mieć nawet pewną przewagę, bo jest bardziej skupiony na warstwie wizualnej kart. To nie jest dyscyplina oparta na dźwięku jak np. pewne medytacje dźwiękowe. Pytanie czy Twoja kuzyna zna język migowy i czy istnieją materiały do tarota w PJM bo to by było najbardziej naturalne rozwiązanie dla niej.
W sumie na angielskojezycznym YouTube jest sporo czytaczek tarota kture dodają napisy, więc przy znajomosci angielskiego można by coś znaleźć. Natomiast co do polskich materiałów to faktycznie pusta przestrzeń. myślę że najlepiej sprawdziłyby się ksiązki, bo tekst jest dostępny bez żadnych barier. Rider Waite ma mnóstwo podręczników w formie pisemnej.
Gertruda dobrze to ujęła. Sesja z niesłyszącą osobą to nie jest po prostu 'mówię mniej'. To wymaga przebudowania całego przepływu rozmowy. Kiedy robiłam to na piśmie, używałyśmy tabletu, pisałam interpretację, osoba odpowiadała. Trwało dłużej, ale było bardzo głębokie, bo obie skupiałyśmy się bardziej. Natomiast mam wrażenie, że jeśli sama kuzyna Glozki chce czytać dla siebie, to ta bariera w ogóle nie istnieje.
ojejku, chcę sie tu wtrącić, bo to idzie w ciekawym kierunku. Ewunia mówi o przeplywie sesji, Romek o warstwie wizualnej. ale jest jeszcze jeden wymiar który pomijamy: jak osoba niesłyszaca formułuje intencję przed rozłożeniem kart? Bo w wielu tradycjach to wypowiedzenie pytania na głos ma znaczenie. Czy pismo zastępuje to równoważnie? Szczerze mówiąc nie wiem i sam jestem ciekawy waszych doświadczeń.
kurczę, sam wielokrotnie zadawałem pytanie tarotu piszac je na kartce zamiast mówić na głos i nie czułem żeby rezultat był inny. Ale przyznam ze nigdy nie myslałem o tym jako o metodzie dla kogoś niesłyszącego, po prostu mi tak wygodniej. może to właśnie sugeruje że głos nie jest konieczny? :>
Czytam tę rozmowe i mam pytanie może troche z boku. Czy tarot w ogole ma jakieś specjalne talie ktore sa bardziej czytelne wizualnie, bez opisów na kartach? Bo rozumiem ze dla osoby niesłyszącej tekst na kartach nie jest problemem, ale może talia z silniejszą symboliką obrazkową bylaby łatwiejsza do nauki intuicyjnego czytania?
Ja zaczynałam od Rider Waite i faktycznie obrazy same w sobie opowiadają historię. Pamiętam ze zanim w ogóle przeczytałam jakiś opis karty, po prostu patrzyłam na ilustracje i pisałam co widzę. Może dla Twojej kuzynki, Glozka, taka metoda byłaby bardzo naturalna? Zacząć od własnych skojarzeń z obrazem, a dopiero potem sięgnąć po znaczenia z książki.
Chcę wrócić do tego co Szaman powiedział o intencji. Moim zdaniem tarot działa przez skupienie i kontakt z własnym wnętrzem, nieważne czy przez słowo mówione, pisane czy myśl. Osoby niesłyszące często mają inaczej rozwinięte zmysły i percepcję co może dawać im inne, niekoniecznie gorsze wejście do tego rodzaju praktyk. Ale nie chciałbym idealizować, każdy człowiek jest inny
Czytam ten wątek i mam wrazenie że rozmawiamy głównie o tym jak dostosować metody dla niesłyszących. ale czy ktoś tu jest nieslyszacy albo migający i może powiedzieć z wlasnego doświadczenia jak wygląda ta praktyka? bo my tu trochę gdybamy. 😀
