Forum

Asystent AI
Tarot a lęk przed p...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot a lęk przed przyszłością - czy wróżenie może go nasilić?

Strona 2 / 3

Wpisy: 529
(@bozenka63)
Połączone: 15 godzin temu

Ja się tu trochę odnajduję bo miałam taki okres. Sięgnęłam po karty właśnie w najtrudniejszym momencie, bo szukałam jakiegoś punktu oparcia, i wyszło mi coś, co mnie kompletnie rozłożyło na kilka dni. Karta sama w sobie pewnie nie była straszna, ale ja byłam tak rozbita, że wszystko odczytałam najgorzej jak się dało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 362

@Bozenka63 I co zrobiłaś potem? Wróciłaś do kart po tym czasie, czy odpuściłaś?


Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 15 godzin temu

Wpisy: 529

@Hilary99 Wróciłam, ale dużo później, kiedy już byłam w lepszym miejscu. I ta sama karta, którą wyciągnęłam tamtym razem, już mi aż tak nie ciążyła. To było dziwne uczucie, jakby karta była ta sama, a ja inna.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co Bozenka mówi o tym, że 'karta ta sama, a ja inna' - to chyba najbardziej konkretny dowód, że to nie karta cokolwiek mówi, tylko my przez nią mówimy. Tylko to nadal mnie nie do końca uspokaja, bo jak jestem w złym miejscu, to skąd mam wiedzieć, że jestem w złym miejscu?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Remigiusz88 Pytanie dobre, ale trochę z gatunku tych, które nie mają czystej odpowiedzi. Powiem tyle - jeśli regularnie po rozkładzie masz kilkugodzinne, albo kilkudniowe pogorszenie nastroju, to jest to sygnał zewnętrzny, który widać. Lęk potrafi być subiektywny, ale jego skutki w zachowaniu już mniej. Czy ktoś z zewnątrz powiedział ci kiedyś, że po tych kartach jesteś inny?


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Strzybog To kryterium z pogorszeniem nastroju na kilka godzin albo dni - brzmi prosto, ale jak ktoś jest w chronicznym lęku, to on już na starcie ma pogorszony nastrój. Jak odróżnić, że to przez kartę, a nie że tak było przed?


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Lunarna Właśnie o to chodzi - nie zawsze da się to odróżnić w środku. Ale jest jedna różnica: lęk tła jest w miarę stały, a ten po rozkładzie ma konkretny 'obiekt'. Martwisz się ogólnie albo martwisz się o tę konkretną kartę? Jeśli po rozkładzie masz nowy, sprecyzowany strach, który wcześniej nie istniał - to już jest sygnał.


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 453

@Strzybog Ale czy ten sprecyzowany strach nie jest czasem lepszy od mglistego? Mam na myśli - jak się boisz czegoś konkretnego, to przynajmniej wiesz czego. Mglisty lęk przed wszystkim wydaje mi się trudniejszy.


Odpowiedz
(@walentyna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 308

@Young To zależy, czy ten konkretny strach ma jakieś oparcie w rzeczywistości, czy jest tylko projekcją. Jeśli karta wyciągnęła na wierzch coś realnego - ok, masz z czym pracować. Ale jeśli skonstruowała zupełnie nowy powód do strachu, to tylko powiększyłeś sobie listę.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja przez chwilę myślałem, że konkretny strach jest lepszy, bo go widać. Ale potem przypomniałem sobie, że po tym moim trzykrotnym ciągnięciu miałem dokładnie tę sytuację - nagle wiedziałem 'o co się boję' i to było gorsze, bo głowa zaczęła budować cały scenariusz dookoła tej jednej karty.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Remigiusz88 I to jest chyba najgorsze co może zrobić mózg po rozkładzie - zacząć uzupełniać białe plamy. Karta daje fragment, a wyobraźnia dopisuje resztę. I zwykle dopisuje pesymistycznie, bo lęk tak działa.


Odpowiedz
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 362

@Karinka.x A czy jest jakiś sposób, żeby temu zapobiec? To uzupełnianie przez wyobraźnię? Pytam serio, bo sam mam z tym problem - nie przy kartach, ale przy innych rzeczach, i zastanawiam się czy to w ogóle da się wyłączyć.


Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Hilary99 Przy kartach konkretnie - pomaga skupienie się na tym, co dosłownie widać na karcie, a nie na tym, co 'mogłoby znaczyć'. Opis zamiast interpretacji. Ale to jest umiejętność, którą się ćwiczy. I nie każdy ma do niej cierpliwość, bo interpretacja przychodzi szybciej i jest bardziej 'ekscytująca'.


Odpowiedz
Wpisy: 459
Rozpoczynający temat
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Czarek mówi o opisie zamiast interpretacji - próbowałam czegoś podobnego i rzeczywiście to trochę spowalnia ten automatyczny skok do wniosków. Ale mam pytanie: czy nie jest tak, że tarot jest właśnie zbudowany na interpretacji i że próba zredukowania go do opisu trochę go rozbija?


Odpowiedz
Wpisy: 609
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Nie do końca go rozbija, raczej przesuwa środek ciężkości. Opis jest pierwszym krokiem, który pozwala zobaczyć, co jest na karcie, zanim nałożysz na to swoje lęki. Interpretacja dalej jest, tylko wchodzi chwilę później. Różnica wydaje się kosmetyczna, ale w praktyce całkiem spora.


Odpowiedz
Wpisy: 734
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Słuchajcie, trochę mi gdzieś umknął wątek, który Malgosia poruszyła wcześniej - że dla niektórych bezpieczne wróżenie sobie po prostu nie istnieje. Czy mówicie teraz o technikach właśnie dla tych osób, czy dla ogółu? Bo mam wrażenie, że mieszamy dwa przypadki.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@malgosia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 37

@Zdzichu57 Też mi się wydaje, że się trochę przesunęło. Mówiłam raczej o tym, że dla osób w bardzo trudnym miejscu nawet najlepsza technika może nie wystarczyć. Opis zamiast interpretacji jest dobry, ale jak ktoś jest w środku kryzysu, to i opis potrafi go wciągnąć.


Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 15 godzin temu

Wpisy: 529

@malgosia Potwierdzam z własnego doświadczenia. Tamtym razem, kiedy mi było najgorzej, próbowałam właśnie 'patrzeć spokojnie' na kartę. I sekundy mi wystarczyły, żeby i tak znaleźć w niej coś złowrogiego. Spokojne patrzenie nie jest możliwe, jak nie jest się spokojnym.


Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@Bozenka63 A powiedz mi - czy w tamtym momencie byłaś świadoma, że jesteś w złym miejscu i sięgasz po karty mimo to? Czy to było bardziej automatyczne, bez zatrzymania się?


Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 15 godzin temu

Wpisy: 529

@Selenka Szczerze? Byłam trochę świadoma, że nie powinnam, ale sięgałam po nie właśnie dlatego. Karty dawały wrażenie, że coś robię, że 'sprawdzam' sytuację. To było złudzenie kontroli, chyba.


Odpowiedz
Wpisy: 1114
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

To co Bozenka mówi o złudzeniu kontroli - czy to nie jest trochę za surowe dla siebie? Może szukanie odpowiedzi jest normalnym odruchem w trudnych momentach i tarot jest po prostu jednym ze sposobów, w jaki ludzie to robią? Modlitwa, wróżby, pytanie bliskich - to wszystko jest szukaniem oparcia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@walentyna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 308

@Kolczasta Normalny odruch, tak. Ale jest różnica między szukaniem oparcia a szukaniem pewności. Tarot jest słabym źródłem pewności, bo jego odpowiedzi są otwarte. Jak szukasz pewności w czymś, co z natury jej nie daje, to frustracją może kończyć się to samo szukanie.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1073

@Walentyna Ale skąd wiadomo, czego się szuka - oparcia czy pewności? Czy można to rozróżnić zanim się sięgnie po karty, czy dopiero po?


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Mnie to pytanie Karrota trochę rozbraja, bo naprawdę nie wiem czy umiałabym to rozróżnić przed. Może jest jakiś test - jak chcesz, żeby karta dała ci konkretną odpowiedź, to szukasz pewności. A jak chcesz tylko zobaczyć coś inaczej, to oparcia? Ale to chyba zbyt proste.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

To rozróżnienie Lunarny jest prostsze niż rzeczywistość, ale ma w sobie ziarno. Powiem inaczej: jeśli z góry wiesz, jaka odpowiedź by cię uspokoiła, a inna by cię nie uspokoiła - to szukasz pewności. Jeśli nie masz preferowanej odpowiedzi, tylko chcesz zobaczyć co wyjdzie - jest szansa, że to oparcie. I z tego powodu pytanie 'co mnie czeka' jest zwykle gorsze niż 'co przeoczam'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1073

@Strzybog To kryterium z preferowaną odpowiedzią jest dobre, ale mam wątpliwość. Czy można być szczerym wobec siebie w tej ocenie? Jak się boisz, to prawie zawsze masz preferowaną odpowiedź - tę, która mówi że wszystko będzie dobrze. Czy to automatycznie znaczy, że szukasz pewności?


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Karrot Dobre pytanie i nie mam na nie jednoznacznej odpowiedzi. Powiem tyle: szukanie preferowanej odpowiedzi w kierunku 'wszystko będzie dobrze' różni się od szukania odpowiedzi w kierunku 'na pewno będzie źle'. Pierwsza to nadzieja, druga to właśnie lęk przebrany za wróżbę. Problem jest wtedy, gdy ktoś ciągnie kartę i ma wrażenie, że musi wyciągnąć konkretną, żeby cokolwiek było znośne.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam pytanie do Strzyboga i do wszystkich - co to znaczy w praktyce 'szukać oparcia' w kartach, jeśli nie chodzi o odpowiedź na pytanie? Bo to brzmi trochę abstrakcyjnie. Jak ktoś sięga po tarot i nie szuka odpowiedzi, to po co sięga?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Lunarna Oparcie to nie musi być odpowiedź na pytanie. Czasem jest to po prostu strukturyzacja - rozkładasz karty i zamiast chaosu myśli masz trzy pozycje. Przeszłość, teraźniejszość, możliwość. To nie daje pewności co do przyszłości, ale daje ramy, w których się poruszasz. Różnica między 'nie wiem co będzie' a 'nie wiem co będzie, ale widzę z czego wychodzę i gdzie jestem'.


Odpowiedz
Wpisy: 459
Rozpoczynający temat
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Czarek opisuje - te ramy - to rzeczywiście może być pomocne. Ale mam podejrzenie, że dla osoby z silnym lękiem nawet te ramy stają się powodem do interpretowania. Trzy pozycje to trzy miejsca, w których można znaleźć coś złego. Czy ktoś miał takie doświadczenie, że sam format rozkładu zwiększał niepokój, bo dawał więcej przestrzeni do analizy?


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Teodozja, tak, dokładnie tak miałem. Trójdzielny rozkład był gorszy niż jedna karta, bo trzy razy miałem okazję 'znaleźć coś'. I za każdym razem znajdowałem. Nie wiem czy to znaczy, że lęk był większy, czy że byłem bardziej skupiony i przez to bardziej podatny.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Remigiusz88 To co mówisz sugeruje, że im więcej kart, tym więcej punktów zaczepienia dla wyobraźni. Mam w notatkach obserwację - przy rozkładach cztero- i więcej kartowych miałam tendencję do łączenia kart w narrację, i ta narracja zawsze miała jakiś dramatyczny łuk. Jedna karta tego nie dawała, bo nie było z czego budować fabuły.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Karinka.x Czyli paradoksalnie mniejszy rozkład może być bezpieczniejszy dla osoby podatnej na lęk? To jest odwrotnie do tego, co mogłoby się wydawać, bo większy rozkład to więcej informacji, a więcej informacji to niby więcej jasności.


Odpowiedz
(@walentyna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 308

@Zdzichu57 Więcej informacji nie znaczy więcej jasności, jeśli wszystko przechodzi przez filtr lęku. Filtr lęku zamienia każdą informację w potwierdzenie zagrożenia. Jedna karta, którą możesz kontemplować w całości, może być mniej ryzykowna niż sześć kart, z których każda dodaje nowy element do pesymistycznej układanki.


Odpowiedz
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 362

@Walentyna A czy to jest coś, na co można się z góry przygotować? Znaczy - zanim sięgniesz po karty, jakoś sprawdzić, czy twój filtr jest teraz w trybie lękowym? Bo jak już zaczniesz ciągnąć, to chyba za późno na taką ocenę.


Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@Hilary99 Podobno można, ale to wymaga chwili zatrzymania przed. Pytasz siebie: jak teraz oddycham, czy mam napięcie w ciele, czy mam już gotową odpowiedź w głowie. Brzmi prosto, ale w praktyce - jak masz silny lęk, to ten stan jest twoją normą i możesz go nie zauważyć.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@malgosia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co Selenka mówi o sprawdzaniu stanu - ja to próbowałam robić i mam mieszane uczucia. Zatrzymanie przed kartami czasem samo w sobie wywoływało napięcie. Jakby moment refleksji uświadamiał mi, że zaraz coś sprawdzę i ten coś może być zły. Nie wiem czy to jest problem ze mną, czy z metodą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 15 godzin temu

Wpisy: 529

@malgosia Nie z tobą. Przynajmniej nie tylko. Miałam to samo - samo przygotowanie do rozkładu budowało napięcie. Jakby rytuał przygotowawczy był sygnałem dla głowy, że zaczyna się 'ważna chwila' i trzeba się napinać.


Odpowiedz
Wpisy: 1114
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, ale może problem nie leży w kartach ani w rozkładach, tylko w tym, że używacie tego wszystkiego żeby radzić sobie z lękiem, a tarot do tego nie jest stworzony? Karty nie są terapią. Może to po prostu zły wybór metody dla kogoś, kto ma silny lęk?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Kolczasta To jest uczciwa obserwacja, ale trochę upraszcza. Tarot nie jest terapią, ale nie jest też tylko rozrywką. Pytanie co robi z lękiem - czy go wyostrza, czy daje mu jakiś kontener. Dla jednych to działa jako kontener, dla innych jako wzmacniacz. Odrzucenie tarotu jako metody dla lękowych pomija tych, którym rzeczywiście pomaga zobaczyć sytuację z dystansu.


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 453

@Strzybog Jak to rozpoznać, do której grupy się należy? Czy to jest coś, co wychodzi po czasie, czy można to wiedzieć wcześniej?


Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Young Wychodzi po czasie, niestety. Albo po kilku próbach. Jeśli po rozkładzie czujesz się spokojniejszy niż przed - jest szansa, że tarot działa dla ciebie jako kontener. Jeśli zawsze czujesz się gorzej, bez wyjątków, to odpowiedź jest dość czytelna. Problem jest gdy bywa różnie - wtedy trudno wyciągnąć wniosek.


Odpowiedz
Wpisy: 459
Rozpoczynający temat
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Właściwie wracając do pytania, od którego zaczął się ten wątek - czy lęk przed przyszłością da się przepracować przez tarot, czy tarot go tylko karmi? Mam wrażenie, że przez te sto kilkadziesiąt postów doszliśmy do wniosku, że to naprawdę zależy od człowieka, ale chciałabym wiedzieć czy jest coś stałego, co zawsze działa w jedną albo w drugą stronę.


Odpowiedz
Wpisy: 630
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Jedno co mi się wydaje stałe - tarot nie redukuje lęku przez odpowiedź. Redukuje go albo przez proces, albo nie redukuje wcale. Sama treść karty rzadko jest uspokajająca na dłużej, bo lęk i tak wróci i zapyta o następną kartę. Ale samo siedzenie z obrazem, myślenie o nim bez presji - to może działać inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie, może naiwne - czy można w ogóle wróżyć sobie z tarota bez jakiegokolwiek lęku? Mam na myśli, czy ktokolwiek po prostu siada, ciągnie kartę i jest spokojny przez cały czas? Czy to jest ideał, do którego się dąży, ale prawie nikt go nie osiąga?


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie, może naiwne - czy można w ogóle wróżyć sobie z tarota bez jakiegokolwiek lęku? Mam na myśli, czy ktokolwiek po prostu siada, ciągnie kartę i jest spokojny przez cały czas? Czy to jest ideał, do którego się dąży, czy może ten drobny niepokój jest wpisany w to co robimy?


Odpowiedz
Wpisy: 609
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Znam kilka osób, które twierdzą, że są spokojne przy rozkładach. Ale szczerze - nie wiem czy to spokój, czy po prostu zobojętnienie po latach. To dwie różne rzeczy. Spokój oznacza, że masz kontakt z kartą i nie boisz się co zobaczy. Zobojętnienie oznacza, że przestałeś naprawdę słuchać. Nie jestem pewien, które jest lepsze dla kogoś, kto zaczyna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 386

@Czarek To rozróżnienie jest ciekawe, ale jak odróżnić jedno od drugiego? Mówisz, że znam kilka osób - jak to widać z zewnątrz?


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wchodzę w to pytanie Wikusi, bo sam się nad tym zastanawiałem. Myślę, że spokojny człowiek przy kartach jest nadal obecny - reaguje na obraz, zatrzymuje się na detalach, zmienia zdanie w trakcie. Zobojętniały idzie przez rozkład jak przez automatyczny rytuał, wszystko gładko, żadnych zgrzytów, ale też żadnej głębi. Lęk jest przynajmniej dowodem na to, że jesteś zaangażowany. Tyle że zaangażowanie w złym kierunku to nie jest zaleta.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Strzybog To co mówisz o lęku jako dowodzie zaangażowania - to mi coś kliknęło. Bo ja przez długi czas myślałem, że mój lęk przy kartach to znak, że 'naprawdę mi zależy'. Jakby intensywność emocji była miarą powagi. Ale to chyba nieprawda, nie?


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Remigiusz88 Dokładnie to miałam przez długi czas. Intensywność lęku interpretowałam jako zaangażowanie albo nawet jako wrażliwość. Im bardziej się bałam, tym bardziej wierzyłam, że 'serio to przeżywam'. Dopiero po czasie zrozumiałam, że to był po prostu lęk, nie głębia.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Ale to jest trochę smutne - znaczy, że przez lata człowiek może mylić strach z autentycznym przeżywaniem? I jak się to w ogóle koryguje? Sama zmiana podejścia wystarczy, czy to jest głębszy proces?


Odpowiedz
Wpisy: 459
Rozpoczynający temat
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam wrażenie, że ten wątek dochodzi do czegoś ważnego - że tarot może być lustrem nie tyle dla pytania, ile dla tego, jak w ogóle podchodzisz do niepewności. Jeśli lęk przed przyszłością jest twoim domyślnym trybem, to karty go tylko pokazują, nie tworzą. Ale czy samo zobaczenie tego w kartach cokolwiek zmienia?


Odpowiedz
Wpisy: 734
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Dobre pytanie. Bo widzenie czegoś w kartach i rozumienie tego w sobie to nie to samo. Mogę tysiąc razy zobaczyć w rozkładzie, że jestem spięty i kontrolujący, ale to nie znaczy, że coś z tym zrobię.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@Zdzichu57 No właśnie, i tu jest granica między tarotem a czymś bardziej terapeutycznym. Karta może wskazać wzorzec, ale sama nie przepracowuje. Mam wrażenie, że ludzie czasem oczekują od rozkładu za dużo - że skoro widzą, to już zmieniają.


Odpowiedz
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 362

@Selenka A czy tarot może być pomocny jako punkt wejścia do czegoś głębszego? Znaczy - widzisz wzorzec w kartach, idziesz z tym do terapeuty albo przynajmniej zaczynasz o tym myśleć inaczej. Czy to ma sens, czy to naciągane?


Odpowiedz
Wpisy: 308
(@walentyna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słyszałam od kilku osób, że właśnie tak to u nich działało - karta pokazała coś, czego nie chciały zobaczyć wprost, i to stało się punktem wyjścia do rozmowy z kimś. Nie mówię, że tarot zastępuje cokolwiek, ale jako pretekst do zatrzymania się - tak, to może mieć sens. Pytanie tylko czy to działa też dla tych, u których lęk jest dominującą emocją przy rozkładach.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1114

@Walentyna Ale pretekst do zatrzymania się można mieć bez kart. Spacer, sen, rozmowa z przyjacielem - to też zatrzymuje. Dlaczego karty miałyby być do tego lepsze od czegokolwiek innego?


Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 15 godzin temu

Wpisy: 529

@Kolczasta Może nie lepsze, ale inne. Dla mnie karty działają inaczej niż rozmowa, bo są poza mną - nie wychodzi to ze mnie bezpośrednio, tylko przychodzi z zewnątrz i mogę się do tego odnieść jak do czegoś odrębnego. Nie wiem czy to ma sens, ale przy rozmowie z przyjacielem jakoś zawsze bronię się przed tym co mówi. Przy karcie mniej.


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 453

@Bozenka63 To jest ciekawe co piszesz, że przy karcie mniej się bronisz. Czy myślisz, że to dlatego, że karta nie ocenia, nie patrzy, nie reaguje? Bo przy człowieku zawsze jest ta dynamika relacji.


Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 15 godzin temu

Wpisy: 529

@Young Chyba tak. Karta nie ma wyrazu twarzy, nie westchnie, nie zrobi miny. Cokolwiek zobaczę, to jest moje - i ja decyduję, co z tym zrobię. Przy człowieku zawsze jest ryzyko, że coś odczytam z jego reakcji i zacznę się tym przejmować zamiast tym, co naprawdę chciałam zobaczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@malgosia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Nie myślałam o tym w ten sposób, ale to co Bozenka mówi - że karta nie reaguje - może tłumaczyć, dlaczego niektórzy z lękiem i tak wracają do tarota zamiast do ludzi. Paradoksalnie coś bez wyrazu twarzy jest mniej przerażające niż żywa reakcja.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Tu dotykamy czegoś, co jest chyba kluczowe dla całego tego wątku. Jeśli ktoś wraca do tarota z lękiem, ale jednak wraca, to znaczy, że w kartach jest coś, co mimo wszystko nie odpycha. Pytanie czy to jest zdrowa ciekawość, uzależnienie od sprawdzania, czy właśnie to co Bozenka opisuje - bezpieczna przestrzeń bez oceny. I nie wiem czy da się to rozróżnić z zewnątrz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1073

@Strzybog A czy to rozróżnienie w ogóle ma znaczenie praktyczne? Znaczy - jeśli ktoś wraca do kart i po każdym razie czuje się trochę lepiej, to czy ważne jest dlaczego wraca?


Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Karrot Ma znaczenie, jeśli chcesz wiedzieć czy to ci służy długoterminowo. Krótkoterminowa ulga i długoterminowy wzrost - to nie zawsze idzie razem. Można się czuć lepiej po każdym rozkładzie i jednocześnie coraz bardziej potrzebować kolejnego. To jest pytanie, na które każdy musi odpowiedzieć sam, bo nikt z zewnątrz tego nie rozstrzygnie.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1073

@Czarek To co mówisz o krótkoterminowej uldze versus długoterminowym wzroście - brzmi logicznie, ale jak to w ogóle zmierzyć? Po czym poznać, że jesteś coraz bardziej uzależniony od sprawdzania, a nie po prostu regularnie korzystasz z czegoś, co ci służy?


Odpowiedz
Wpisy: 609
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Jedno z pytań, które sam sobie zadaję w takich momentach: czy mógłbym przez tydzień nie sięgać po karty bez poczucia niepokoju? Nie chodzi o to, żeby to robić - tylko o to, czy sama myśl o tym wywołuje opór. Jeśli tak, to jest coś do obejrzenia.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: