Zawsze mnie zastanawiało jedno: w talii Rider-Waite Szaleniec ma numer 0, ale w starszych taliach włoskich bywa oznaczony jako 22. Czy to naprawdę tylko kwestia umowna, czy ta numeracja zmienia coś w samej interpretacji karty? Pytam, bo ostatnio robiłam rozłożenie i wyszedł mi Szaleniec i zaczęłam się zastanawiać, czy traktuję go jako kartę spoza cyklu, czy jako domknięcie całego koła Wielkich Arkanów. Bo to chyba nie jest bez znaczenia.
To jest akurat pytanie, przy którym można siedzieć godzinami. Jeśli Szaleniec to 0, to stoi poza sekwencją, jest jakby obserwatorem całej drogi od Maga do Świata. Jeśli to 22, to jest zwieńczeniem, punktem dojścia. Te dwie perspektywy dają zupełnie inne odczytanie karty w rozkładzie. Przy numerze 0 Szaleniec to potencjał nieograniczony, coś przed początkiem. Przy 22 to ktoś, kto przeszedł całą drogę i może sobie pozwolić na ten skok w nieznane, bo już wie, co zostawia za sobą.
Nie do końca rozumiem tej różnicy praktycznie. Jak Szaleniec wychodzi mi w rozkładzie, to co, mam sprawdzać w jakiej talii pracuję i na tej podstawie go interpretować? Czy ta numeracja w ogóle coś zmienia, jeśli i tak patrzę na obrazek i intuicyjnie czytam?
Dodam do tego wątek historyczny, bo on tutaj jest kluczowy. W średniowiecznych taliach tarocchi Szaleniec często w ogóle nie miał numeru, albo miał specjalny oznacznik poza główną sekwencją. To był odpowiednik jokera w kartach do gry. Sam obraz Głupca w tych taliach był mocno osadzony w tradycji karnawałowej postaci błazna, kogoś, kto stoi poza porządkiem społecznym i tym samym widzit więcej niż inni. Numeracja 0 i 22 to już interpretacje nowożytne, nałożone przez różne tradycje okultystyczne.
numer 0 jest bardzo mocno związany z kabałą i jej adaptacją przez Złoty Świt pod koniec XIX wieku. W tym systemie każda karta Wielkich Arkanów była przypisana do litery hebrajskiej, a Szaleniec dostał alef, pierwszą literę. Alef to zero w numerologii kabalistycznej, ale też zasada, tchnienie, nieskończoność. Stąd 0. Talie, które dają mu 22, często trzymają się starszego porządku włoskiego lub francuskiego, gdzie sekwencja po prostu biegnie od 1 do 22 bez wyjątków.
A czy numerologicznie 0 i 22 to w ogóle porównywalna energia? Bo 22 to przecież liczba mistrzowska, jedna z tych, których się nie redukuje. Natomiast 0 to brak wartości ale i nieskończoność jednocześnie. To brzmi jak dwa zupełnie różne charaktery dla tej samej karty.
Wchodzę do dyskusji, bo mnie od dawna ciekawiło co innego. Mówicie o numeracji, ale czy ktoś zwrócił uwagę na symbole wodne w różnych wersjach tej karty? W Rider-Waite Szaleniec stoi na skraju klifu, pod nim jest przepaść, ale w niektórych taliach jest tam wyraźnie woda lub przynajmniej mgła nad wodą. A w talii Thoth Crowleya ta karta ma zupełnie inne symbole, między innymi krokodyla. Czy ta woda to przypadek?
Chwilę, bo trochę się zgubiłem. W Rider-Waite pod Szaleńcem jest przepaść, nie woda, tak? A te talie, gdzie jest woda, to które konkretnie? Nigdy na to nie zwróciłem uwagi.
Mam pytanie do Kabalistki albo Wajdeloty, bo ta rozmowa zrobiła się naprawdę ciekawa. Jeśli Szaleniec jest przypisany do alef i do żywiołu powietrza w systemie Złotego Świtu, to skąd ta woda w ikonografii? Czy to celowe napięcie między przypisaniem a obrazem, czy autorzy poszczególnych talii po prostu nie trzymali się systemu?
A czy ta numeracja, 0 albo 22, ma jakiś wpływ na to jak traktujesz kartę w rozkładzie krzyżowym albo celtyckim? Pytam, bo właśnie zaczynam pracować z tarotem i nie wiem, czy powinnam na to zwracać uwagę przy wybieraniu talii.
Dziękuję Wam wszystkim za tę rozmowę, czytam i uczę się. Mam jedno małe pytanie do Kabalistki, bo jej wyjaśnienie o alef i Złotym Świcie było dla mnie bardzo pomocne. Czy to znaczy, że jak mam talię Rider-Waite, to Szaleniec zawsze jest 0 i powinam tak myśleć o tej karcie, czy mogę świadomie wybrać inną interpretację?
No właśnie, i tu mam pytanie do Wajdeloty albo Kabalistki: czy ta talia Thoth, gdzie Harris pracowała z Crowleyem, też ma wersję Szaleńca z wodą? Bo nie mam jej fizycznie i nie mogę sprawdzić. Pamiętam, że tam karta się nazywa inaczej, The Fool zostaje, ale ikonografia jest mocno zmieniona.
Poczekajcie, krokodyl u stóp Szaleńca? To nie brzmi jak karta, która mówi o swobodnym początku podróży. Bardziej jak zagrożenie. Czy w Thocie ta karta w ogóle działa tak samo jak w Rider-Waite?
A wracając do numeracji, bo mi ta kwestia nie daje spokoju: jeśli Szaleniec w Thocie to nadal 0, ale ma zupełnie inny charakter, to może numeracja to nie jest jedyny, ani nawet główny wyznacznik znaczenia? Może ważniejsza jest cała filozofia, w której talia działa?
Ale to trochę utrudnia sprawę, jeśli dopiero zaczyna się z tarotem, nie? Jak mam rozumieć kartę, jeśli muszę najpierw znać filozofię całego systemu stojącego za talią? Zaklinaczka wcześniej mówiła, żeby nie komplikować za wcześnie, ale z drugiej strony czuję, że im więcej czytam ten wątek, tym więcej widzę, czego nie wiem.
Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie, bo właśnie tak robiłam ostatnio bez wiedzy. Mam Rider-Waite, ale szukałam interpretacji w internecie i trafiałam na różne źródła, nie zawsze wiedząc, z jakiej tradycji pochodzi interpretacja. Czy to znaczy, że mogłam się mylić w odczytaniach?
To mi przypomina pytanie, które miałam od jakiegoś czasu. Skoro żywioł powietrza jest przypisany do Szaleńca w systemie Złotego Świtu, a woda pojawia się w innych tradycjach, to czy są talie, które świadomie przypisują Szaleńca do wody? Nie jako element tła, ale jako główny żywioł karty?
A jeśli wrócimy do samej numeracji, bo trochę odpłynęliśmy: czy są talie, które w ogóle rezygnują z numerowania Szaleńca? Wajdelota wspominał wcześniej, że w średniowiecznych tarocchi bywał poza sekwencją. Czy ktoś zna nowoczesną talię, która świadomie przywróciła ten archaiczny brak numeru?
Tarot de Marseille w kilku współczesnych rekonstrukcjach zachowuje Szaleńca bez numeru albo z oznaczeniem poza standardową sekwencją. Camoin i Jodorowsky w swojej wersji Marsylskiej traktują go jako kartę osobną, nie 0 i nie 22. To celowe nawiązanie do źródłowej tradycji, gdzie był kartą wymykającą się systemowi, co zresztą filozoficznie trzyma się kupy.
Dobra, teraz mam pytanie praktyczne, bo ta rozmowa robi się coraz bardziej filozoficzna. Jeśli mam talię Rider-Waite i Szaleniec wychodzi mi jako pierwsza karta w rozkładzie, a potem wychodzi mi Świat jako ostatnia, to czy powinienem czytać to jako zamkniętą podróż? Że Szaleniec na początku i Świat na końcu to kompletny cykl?
bardzo dziękuję za to wytłumaczenie z pozycjami w rozkładzie! To naprawdę zmienia perspektywę. Ale mam jeszcze jedno pytanie, bo zostało mi z poprzedniej strony: czy jeśli Szaleniec wychodzi odwrócony, to ta kwestia numeracji w ogóle ma jakieś znaczenie dla interpretacji? Czyli czy 0 odwrócony i 22 odwrócony to praktycznie to samo?
No właśnie, i jeszcze dopowiem do swojego poprzedniego pytania, bo może źle je sformułowałem. Mnie nie chodziło tylko o sekwencję, ale o to, czy Szaleniec jako pierwsza karta zmienia ton całego rozkładu. Jakby nadawał mu jakiś klimat od początku. Czy tak to działa?
Kwestia odwróconego Szaleńca to akurat miejsce, gdzie numeracja trochę jednak ma znaczenie. Jeśli traktujesz go jako 0, rewersum może sugerować blokadę przed wejściem w nowy etap, coś co nie może się zacząć. Jeśli traktujesz jako 22 i zamknięcie cyklu, odwrócenie może wskazywać na niemożność zakończenia czegoś, zawieszenie. To inne sensy. Leokadio, a w jakiej pozycji ci wychodził?
To ciekawe, co Kabalistka mówi, bo to chyba pierwszy moment w tej rozmowie, gdzie różnica między 0 a 22 realnie zmienia praktyczny odczyt karty. Wcześniej mówiliśmy o tym głównie filozoficznie. Czy to oznacza, że przed każdym rozkładem powinno się świadomie zdecydować, jaką tradycję się stosuje?
A ja mam pytanie do Malinowej, bo wspominała o Jodorowskim i tej Marsylskiej. Czy ona w ogóle ma rewersję, to znaczy czy pracuje się z nią z odwróconymi kartami? Pamiętam, że słyszałam, że tradycja marsylska często rezygnuje z rewersów, ale nie jestem pewna.
To brzmi logicznie wewnętrznie, ale zastanawiam się, czy w praktyce nie traci się wtedy precyzji. Jak bez rewersów rozróżniasz na przykład moment, kiedy energia karty działa konstruktywnie, a kiedy jest zablokowana? Malinowa, jak Jodorowsky to rozwiązuje?
Muszę przyznać, że to trochę mnie przeraża. Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i im więcej wiem, tym bardziej czuję, że zanim w ogóle zacznę kłaść karty, muszę wybrać cały system. A jak mam wiedzieć, który mi pasuje, skoro nie pracowałam jeszcze z żadnym porządnie?
