Forum

Asystent AI
Tarot a lęk przed p...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot a lęk przed przyszłością - czy wróżenie może go nasilić?

Strona 3 / 3

Wpisy: 294
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Zrobiłem sobie taki eksperyment ze dwa miesiące temu. Odłożyłem karty na dwa tygodnie. Pierwsze dni były dziwne, bo miałem wrażenie, że czegoś mi brakuje - nie konkretnie kart, ale jakiegoś punktu oparcia. I to było chyba bardziej wymowne niż wszystkie rozkłady razem wzięte.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Remigiusz88 I co się stało po tych dwóch tygodniach? Wróciłeś do kart w ten sam sposób co wcześniej, czy coś się zmieniło?


Odpowiedz
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Lunarna Wróciłem, ale inaczej. Mniej nerwowo. Przestałem robić rozkłady o rzeczach, na które i tak nie miałem wpływu. Chociaż nie wiem, czy to był efekt przerwy, czy po prostu czas zrobił swoje.


Odpowiedz
Wpisy: 630
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Remigiusz opisuje - ten 'punkt oparcia' - to chyba jest sedno. Tarot może stać się emocjonalnym kotwiczeniem, czyli wracasz nie po wgląd, tylko po poczucie gruntu pod nogami. I to nie jest złe samo w sobie, ale warto wiedzieć, że to właśnie robisz, a nie że 'czytasz ze znaków'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 386

@Karinka.x Ale jak ktoś tego nie wie i po prostu wraca do kart, bo mu pomaga - to mu szkodzi, że nie potrafi tego nazwać? Musi rozumieć mechanizm, żeby korzystać?


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Wikusia76 Nie musi. Ale jeśli ten sam wzorzec lęku wraca co tydzień w rozkładach i nic się nie zmienia - to chyba sygnał, że samo wracanie nie wystarczy. Rozumienie nie jest warunkiem korzystania, ale pomaga zobaczyć, kiedy warto coś zmienić.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Przychodzi mi do głowy, że całą tę rozmowę można by sprowadzić do jednego pytania, które warto sobie zadać przed każdym rozkładem: czego teraz potrzebuję - uspokojenia, czy zrozumienia? Bo to są dwie różne potrzeby i karty inaczej na każdą odpowiadają. Albo raczej - my inaczej je czytamy w zależności od tego, czego szukamy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 453

@Strzybog A co jeśli ktoś nie umie odróżnić tych dwóch potrzeb zanim siądzie do kart? Bo wydaje mi się, że większość ludzi po prostu czuje 'muszę to sprawdzić' i nie analizuje dlaczego.


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Young To jest właśnie ten moment, w którym lęk wygrywa. Bo lęk nie pyta - on po prostu popycha. I jeśli ktoś siada do kart w trybie 'muszę sprawdzić', to rozkład czyta się inaczej niż w trybie 'chcę zobaczyć'. Nie twierdzę, że jedno jest lepsze, ale warto choćby po rozkładzie spytać siebie, co tak naprawdę szukałem.


Odpowiedz
Wpisy: 459
Rozpoczynający temat
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

I tu wracamy do punktu startowego tego wątku - czy tarot nasila lęk, czy tylko go pokazuje. Ale po tej rozmowie myślę, że to pytanie jest trochę za proste. Tarot robi jedno i drugie, zależnie od tego, jak do niego podchodzisz. Bardziej precyzyjne pytanie brzmi chyba: jakim człowiekiem jesteś, kiedy sięgasz po karty?


Odpowiedz
Wpisy: 1114
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo ładnie powiedziane, ale nadal nie odpowiada na praktyczne pytanie - co zrobić, jeśli masz lęk i masz karty i jedno nakręca drugie? Brzmi jak: 'najpierw przestań się bać, potem używaj tarota bezpiecznie'. Ale to nie tak działa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@walentyna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 308

@Kolczasta Nikt tu chyba nie mówi, że trzeba najpierw wyeliminować lęk. Raczej chodzi o to, żeby być świadomym, że w danym momencie jesteś w trybie lękowym - i żeby wtedy ewentualnie zadać sobie pytanie, czy to dobry moment na rozkład, czy lepiej poczekać.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1114

@Walentyna I co jeśli zawsze jesteś w trybie lękowym? Ja na przykład mam stały poziom niepokoju niezależnie od sytuacji. Poczekać na 'lepszy moment' - to nigdy nie przyjdzie.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Kolczasta, to co mówisz jest ważne i chyba wiele osób tu jest w podobnej sytuacji. Ale mam pytanie - czy przy takim stałym lęku tarot w ogóle coś zmienia, czy po prostu towarzyszy? Bo może właśnie wtedy nie o wgląd chodzi, tylko o jakiś rytm, który pomaga funkcjonować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 14 godzin temu

Wpisy: 529

@Hilary99 U mnie to chyba właśnie tak działa. Nie szukam odpowiedzi w kartach, bo i tak wiem, że odpowiedź przyjdzie, kiedy przyjdzie. Ale sam akt - przetasowanie, zatrzymanie się, patrzenie na obraz - to jest coś, co mnie zwalnia. Nie wiem, czy to 'dobry' powód, ale działa.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@malgosia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy to co Bozenka opisuje - samo siedzenie z kartą, bez oczekiwania odpowiedzi - to nie jest w gruncie rzeczy całkiem inne podejście do tarota niż wróżenie. Bardziej jak medytacja niż prognoza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@malgosia Tak, i to rozróżnienie jest chyba ważne w kontekście całego wątku. Jeśli używasz kart jako sposobu na obecność z sobą, a nie jako wyroczni - to lęk przed przyszłością ma mniej miejsca. Bo nie pytasz 'co będzie', tylko 'co jest teraz'.


Odpowiedz
Wpisy: 919
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od początku i mam takie skojarzenie - mówicie dużo o tym, jak tarot wchodzi w interakcję z lękiem, ale mało o tym, skąd ten lęk w ogóle pochodzi. Czy ktoś z was zauważył, że pewne tematy w rozkładach go wyzwalają bardziej niż inne? Że to nie 'tarot jako całość' jest problem, tylko konkretne pytania albo konkretne karty?


Odpowiedz
Wpisy: 919
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Pytam, bo sama to zauważyłam - karty związane z relacjami potrafią mnie dosłownie zamrozić, nawet jeśli pytałam o coś zupełnie innego. Jakby pewne obrazy miały własne przyciąganie. I nie wiem, czy to karta wywołuje lęk, czy lęk szuka karty, żeby się w niej zobaczyć.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Lena_77 To bardzo precyzyjne spostrzeżenie. Ja prowadziłam przez jakiś czas notatki z rozkładów i faktycznie widać wzorce - te same karty wracają przy tych samych emocjach. Ale nie umiałam jednoznacznie powiedzieć, czy to karty przywoływały emocje, czy emocje przywoływały karty. Może to pytanie bez odpowiedzi.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Karinka.x A czy w tych notatkach widziałaś też, że interpretacja tej samej karty zmieniała się zależnie od nastroju? Bo mnie to bardziej interesuje niż samo pojawianie się karty - że Wieża w spokojnym dniu czyta się inaczej niż Wieża, kiedy już jesteś na skraju.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Zdzichu57 Tak, zdecydowanie. I to jest chyba jeden z argumentów przeciwko temu, żeby robić rozkłady w silnym lęku. Nie dlatego, że karty 'kłamią', ale dlatego, że ty czytasz inaczej. Interpretacja jest zawsze przez ciebie, nie obok ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Karinka opisuje to jest stary problem hermeneutyczny - nie możesz czytać tekstu bez kontekstu, w którym czytasz. Tarot nie jest wyjątkiem. Ale z tego nie wynika, że lękowy rozkład jest bezwartościowy. On może pokazać dokładnie to, czego się boisz. Pytanie tylko, czy to chciałeś zobaczyć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 362

@Strzybog Ale jak masz zobaczyć to, czego się boisz, i jednocześnie nie nakręcić się tym bardziej? Bo z tego co opisujesz wynika, że rozkład zrobi ci lustro z lęku. I co potem z tym lustrem zrobić?


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Hilary99 To jest właśnie pytanie, które warto sobie zadać zanim odłożysz karty po rozkładzie. Nie 'co karta powiedziała', tylko 'co ja teraz z tym czuję'. I czy to czucie jest inne niż przed rozkładem, czy takie samo. Bo jeśli takie samo - nic się nie zdarzyło, tylko potwierdziłeś to, co już wiedziałeś.


Odpowiedz
Wpisy: 459
Rozpoczynający temat
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do tego co Lena napisała wcześniej - o tym, że pewne tematy wyzwalają lęk bardziej niż inne. Zastanawiam się, czy to nie jest właśnie klucz do całego wątku. Może problem nie leży w taroci samym w sobie, tylko w tym, że niektóre z nas używają rozkładów właśnie do tych wrażliwych miejsc. I tam lęk czeka niezależnie od kart.


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Ale to trochę jakby mówić, że nie wchodź do kuchni, jeśli masz problem z jedzeniem. Tarot jest po to, żeby patrzeć na trudne rzeczy, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@walentyna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 308

@Young Jest po to, żeby patrzeć - ale patrzeć to nie to samo co gapić się bez oddechu. Różnica jest w tym, czy zostaje jakaś przestrzeń między kartą a twoją reakcją. Jeśli natychmiast wpadasz w interpretację przez pryzmat najgorszego scenariusza, to nie oglądasz karty, tylko własne projekcje.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: