Forum

Asystent AI
Tarot a lęk przed p...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot a lęk przed przyszłością - czy wróżenie może go nasilić?

Strona 1 / 3

Wpisy: 459
Rozpoczynający temat
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Ostatnio dużo myślę o tym, czy tarot faktycznie pomaga, czy może jednak nakręca lęk. Bo z jednej strony słyszę, że to sposób do samopoznania, ale z drugiej znam osoby, które po każdym rozkładzie są bardziej przestraszone niż przed. Sama zaczęłam się uczyć kart i zauważam, że jak wyciągam coś 'złego', to potrafię o tym myśleć przez cały dzień. Czy to kwestia interpretacji, czy może tarot po prostu nie jest dla każdego?


Odpowiedz
169 odpowiedzi
Wpisy: 294
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dokładnie to samo mam. Wyciągnąłem ostatnio Wieżę przy pytaniu o pracę i totalnie mnie to rozłożyło na kilka dni. Logicznie wiem, że to nie wyrok, ale emocjonalnie... zupełnie inna sprawa. Czy ktoś miał podobnie i jakoś sobie z tym poradził?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Remigiusz88 A co konkretnie cię rozłożyło - sama karta, czy sposób w jaki ją odczytałeś? Bo Wieża w kontekście pracy to niekoniecznie katastrofa, to często po prostu zmiana struktury. Pytam, bo to ważne rozróżnienie.


Odpowiedz
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Czarek No właśnie chyba interpretacja. Przeczytałem kilka opisów w necie i każdy był straszniejszy od poprzedniego. Jeden portal pisał dosłownie 'nagły upadek, ruina'. Skąd mam wiedzieć, któremu opisowi ufać?


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Remigiusz88 To jest właśnie problem z szukaniem interpretacji w losowych źródłach. Mam notatnik, gdzie zbieram różne podejścia do tej samej karty i różnice potrafią być kolosalne. Wieża u jednego autora to 'wyzwolenie z fałszywych struktur', u innego 'totalny krach'. Które podejście bierzesz, takie masz nastawienie po rozkładzie.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale czy nie jest tak, że sam tarot jest neutralny, a lęk pochodzi z nas samych? Mnie bardziej zastanawia, dlaczego w ogóle idziemy do kart, kiedy się boimy. Znam osoby, które pytają o tę samą sprawę pięć razy pod rząd, bo pierwsza odpowiedź im nie pasowała. To już nie jest samopoznanie, to jest szukanie potwierdzenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 459

@Selenka Ale skąd wiesz kiedy przestać pytać? Serio pytam, bo sama mam z tym problem. Niby wiem, że robię kolejny rozkład z nadziei, że tym razem wyjdzie lepiej, ale nie umiem się powstrzymać.


Odpowiedz
Wpisy: 308
(@walentyna)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co opisujesz, Teodozja, brzmi jak pętla lękowa, tylko że karmiona kartami zamiast np. obsesyjnym sprawdzaniem wiadomości. Tarot sam z siebie nie nakręca lęku, ale jeśli ktoś już ma tendencję do ruminacji, to karty mogą stać się kolejnym miejscem, gdzie ten mechanizm się uaktywnia. Pytanie jest inne: czy tarot daje ci jakiś wgląd, czy tylko chwilową ulgę, po której strach wraca mocniejszy?


Odpowiedz
Wpisy: 1114
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Ja tam uważam, że jak karta wychodzi zła to po prostu trzeba to przyjąć i tyle. Nie ma co się ekscytować ani panikować. Karty mówią co mówią.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Kolczasta Karty 'mówią co mówią' - ale co dokładnie mówią? To nie jest takie proste. Każda karta ma dziesiątki możliwych znaczeń zależnie od pozycji, sąsiednich kart, pytania i tego, co wnosisz do rozkładu. Mówienie 'zła karta, przyjmij to' jest moim zdaniem bardziej szkodliwe niż pomocne dla kogoś, kto dopiero zaczyna.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1114

@Czarek No dobra, może trochę uprościłam. Ale chodzi mi o to, żeby nie dramatyzować. Ludzie za bardzo się przywiązują do jednej karty.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

A czy w ogóle tarot może coś 'wiedzieć' o przyszłości? Bo jeśli nie, to czego się bać? Szczerze pytam, bo jestem bardziej z tej paranormalnej strony i zawsze zastanawiałem się, na czym właściwie opiera się tarot - na intuicji, na energii, na czymś innym?


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest fundamentalne pytanie i warto się przy nim zatrzymać. Są dwa główne podejścia: pierwsze traktuje tarot jako system symboliczny, który pomaga uświadomić sobie własne myśli i emocje - coś w rodzaju lustra. Drugie zakłada, że karty rzeczywiście 'łapią' coś z energii pytającego lub z przyszłości. W pierwszym przypadku lęk przed rozkładem jest absurdalny, bo to tylko twoja własna psychika patrzy na siebie. W drugim - owszem, można się zastanawiać czy konfrontacja z tym co 'przyjdzie' jest zawsze mądra. Ale niezależnie od podejścia, problem opisany przez Teodozję i Remigiusza jest realny i nie wynika z karty, tylko z tego jak pracujemy z informacją, którą dostajemy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Strzybog Zgadzam się z tym rozróżnieniem, ale mam pytanie: czy to pierwsze podejście - tarot jako lustro - nie wyklucza w ogóle sensu mówienia o 'złych' kartach? Jeśli to tylko projekcja moich własnych myśli, to co ma mnie straszyć?


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Karinka.x Dobre pytanie. Nie wyklucza, ale zmienia perspektywę. Jeśli wyciągasz Wieżę i czujesz strach, to w podejściu 'lustro' pytasz nie 'co mi grozi' tylko 'co we mnie się boi zmiany'. To całkowicie inne ćwiczenie. Strach pozostaje, ale przestaje być wyrocznią a staje się informacją o tobie samym.


Odpowiedz
Wpisy: 734
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Słuchajcie, to co mówi Strzybog ma sens, ale mam wrażenie, że dla osoby, która dopiero zaczyna, to zbyt abstrakcyjne. Remigiusz pytał o Wieżę przy pytaniu o pracę i już się bał. Czy jest jakiś konkretny sposób, żeby wejść w rozkład bez tego lękowego nastawienia? Bo teoria to jedno, a praktyka to drugie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@Zdzichu57 Ja bym zaczęła od pytania: po co siadasz do kart? Jeśli siadasz, bo się już boisz i chcesz wiedzieć czy się dobrze skończy - to kłopotliwy punkt startowy. Jeśli siadasz z ciekawością, bez konkretnego strachu - rozkład działa zupełnie inaczej. Przynajmniej u mnie tak to działa.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak masz konkretny problem i się martwisz, to jak nie pytać z pozycji strachu? To nierealne chyba. Jak mi coś grozi w pracy albo w związku, to z ciekawości nie siadam do kart, tylko właśnie z lęku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@walentyna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 308

@Lunarna I to jest właśnie moment, kiedy warto się zastanowić czy tarot jest w tej sytuacji dobrym wyborem. Nie mówię, że złym - ale może najpierw porozmawiać z kimś bliskim, zapisać myśli, przespać się z problemem? Karty mogą być pomocne, ale nie jako pierwsza linia kontaktu z lękiem.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@malgosia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę i myślę, że może problem leży też w tym, że wiele osób używa tarotu jako wyroczni zamiast jako rozmowy ze sobą. Jak pytasz 'czy mi się uda' to już zakładasz, że karta zdecyduje. A jak pytasz 'co mogę zrobić żeby mi się udało' - to zupełnie inne pytanie i inny rozkład.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@malgosia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co napisałam wcześniej o zmianie pytania ciągle mi chodzi po głowie. Bo może właśnie w tym tkwi odpowiedź na to, co Teodozja opisuje na początku tego wątku - ta pętla z kolejnymi rozkładami. Jak pytasz 'czy mi się uda', to zawsze możesz zrobić następny rozkład. Ale jak pytasz 'co zrobić' - dostałaś odpowiedź, możesz działać. Nie ma już po co wracać.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 294

@malgosia Ale co jeśli nie wiesz co zrobić z odpowiedzią? Ja miałem ten rozkład z Wieżą i nawet gdybym zapytał 'co mogę zrobić żeby mi się udało w pracy', to nie wiem czy bym umiał to sensownie odczytać. Problem nie jest tylko w pytaniu, ale w tym, że nie rozumiem co karta mi mówi.


Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Remigiusz88 To jest uczciwe stwierdzenie. I właśnie dlatego wolę jak ktoś mówi 'nie rozumiem' zamiast biec do następnego rozkładu. Ale powiedz mi - co dokładnie wyszło w tamtym rozkładzie? Sama Wieża czy coś jeszcze?


Odpowiedz
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Czarek Wieża była w centrum, a po bokach miałem Pięć Monet i Rycerza Buław odwróconego. Zrobiłem prosty trójkowy układ. I każda karta osobno brzmiała źle, a razem już w ogóle się przestraszyłem.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Remigiusz88 Rycerz Buław odwrócony przy pytaniu o pracę to bardzo ciekawe zestawienie z Wieżą, wcale nie musi oznaczać katastrofy. To może być sygnał o impulsywności, o tym że coś robisz zbyt szybko albo na odwrót - że tkwisz i nie ruszasz. Ale mam pytanie - jak ty sformułowałeś to pytanie do kart zanim zacząłeś ciągnąć?


Odpowiedz
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Karinka.x Chyba zapytałem coś w stylu 'jak będzie wyglądać moja sytuacja zawodowa'. Dosyć ogólnie.


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Remigiusz88 To już dużo wyjaśnia. 'Jak będzie wyglądać' to pytanie o prognozę - i właśnie takie pytania najczęściej generują lęk, bo umysł szuka w odpowiedzi wyroku. Gdybyś zapytał 'co powinienem teraz uwzględnić w myśleniu o pracy' - te same karty zadziałałyby zupełnie inaczej. Wieża stałaby się pytaniem: co we mnie jest niestabilne i wymaga zrewidowania?


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Strzybog To co mówisz ma sens, ale zastanawia mnie jedna rzecz - czy zmiana pytania faktycznie zmienia interpretację, czy tylko nasze nastawienie do niej? Bo karty fizycznie te same wypadną, tylko my inaczej je przyłożymy do sytuacji.


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Zdzichu57 Właśnie o to chodzi - zmienia się nastawienie, a przez to zmienia się to, co z rozkładu wyciągamy. Dla kogoś, kto uważa tarot za lustro psychiki, to jest kluczowe. Dla kogoś, kto wierzy, że karty łapią zewnętrzną rzeczywistość, ta różnica może być mniej istotna. Ale i tak - żadna karta nie ma jedynego słusznego znaczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że cała dyskusja zakłada, że jesteśmy w stanie spokojnie i racjonalnie podejść do kart, gdy się boimy. A to jest właśnie ten moment, gdy to jest najtrudniejsze. Jak mi drżą ręce ze strachu, to nie myślę o tym, jak sformułować pytanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@walentyna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 308

@Lunarna I to jest właśnie sygnał, na który warto zwrócić uwagę - te drżące ręce. Jak ktoś jest w takim stanie, to tarot może naprawdę zaszkodzić, nie dlatego że karty są złe, ale dlatego że umysł w silnym lęku szuka potwierdzenia najgorszego scenariusza. Widziałaś kiedyś, żebyś w takim stanie wyciągnęła kartę i poczuła ulgę?


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Walentyna Rzadko. Raczej albo się bardziej nakręcam, albo jeśli wyjdzie coś 'dobrego', to nie wierzę temu. Zaczynam myśleć, że źle wyciągnęłam albo że nie o to powinnam pytać.


Odpowiedz
Wpisy: 459
Rozpoczynający temat
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Dokładnie tak to wygląda. Jak wyjdzie dobra karta, to myślę że może coś zrobiłam nie tak. A jak zła, to oczywiście traktuję ją śmiertelnie poważnie. Skąd się bierze ta asymetria?


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Teodozja, ta asymetria to chyba klasyczne myślenie lękowe, tylko przeniesione na karty. Umysł w lęku szuka zagrożeń, bo tak jest skonstruowany ewolucyjnie. Dobra wiadomość go nie uspokaja, bo to nie o spokój chodzi, tylko o przetrwanie. Karty tylko dostarczają materiału.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 362

@Selenka Ale to by znaczyło, że tarot w ogóle nie nadaje się dla osób lękowych? Czy jest jakiś sposób, żeby to zrobić inaczej, bezpieczniej?


Odpowiedz
(@walentyna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 308

@Hilary99 Nie powiedziałabym, że nie nadaje się zupełnie. Ale myślę, że zanim ktoś zaczyna używać kart przy silnych emocjach, warto najpierw poćwiczyć na neutralnych tematach. Codzienne ciągnięcie jednej karty rano - bez pytania o nic konkretnego, tylko żeby zobaczyć co przynosi dzień. Bez stawki.


Odpowiedz
Wpisy: 1073
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

A nie jest tak, że to właśnie ta 'stawka' sprawia, że tarot w ogóle działa? Jak mi nic nie zależy, to może po prostu patrzę na obrazek. Jak zależy - to coś we mnie się uruchamia. Czy nie jest tak, że emocje są właśnie paliwem tej metody?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Karrot Interesująca teza, ale skąd założenie, że emocja musi być lękiem? Ciekawość też jest emocją. Zaangażowanie też. Można bardzo zależeć na wyniku i jednocześnie nie bać się tego co zobaczysz.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1073

@Czarek No tak, ale jak jest prawdziwy problem, to trudno o samą ciekawość. To trochę idealistyczne założenie, nie?


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Karrot Mam wrażenie, że mówimy tu o pewnym wyćwiczeniu, a nie o czymś co przychodzi naturalnie. Ja przez długi czas siadałam do kart z lękiem i z czasem nauczyłam się tego trochę rozdzielać - problem pozostawał, ale podejście do rozkładu się zmieniło. Nie wiem czy to kwestia techniki, czy po prostu oswojenia.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Karinka.x A jak długo ci to zajęło? To rozdzielenie problemu od podejścia do rozkładu? Bo mam wrażenie, że mówisz o czymś, co brzmi prosto, ale w praktyce jest naprawdę trudne do wypracowania.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Zdzichu57 Szczerze? Jakieś dwa lata. I nie wiem czy to kwestia czasu, czy raczej tego, że zaczęłam prowadzić notatki z rozkładów i po jakimś czasie mogłam patrzeć wstecz. Widziałam, że te 'straszne' układy rzadko kiedy przekładały się na to, czego się bałam. To mnie trochę uziemiło.


Odpowiedz
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Karinka.x Notatki to ciekawy pomysł. Ale czy nie jest tak, że jak wracasz do tych notatek i rzeczywiście coś złego się wydarzyło, to ta karta nabiera wtedy jeszcze większego ciężaru? Że zaczynasz szukać wzorców?


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Remigiusz88 Tak, to się zdarza. Ale dla mnie ważniejsze okazało się to, ile razy nic się nie wydarzyło. Te dane jakoś równoważyły. Choć przyznam, że kilka razy miałam pokusę, żeby wymazać 'nietrafiające' wpisy i zostawić tylko te, które 'potwierdziły'.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

To co Karinka opisuje z tymi notatkami - to chyba jest coś w rodzaju kalibrowania siebie? Nie wiem czy dobrze to rozumiem. Chodzi o to, żeby zobaczyć, jak bardzo twój lęk wyolbrzymia przekaz karty, tak?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Lunarna Dokładnie tak bym to nazwał. I to jest chyba najbardziej uczciwe zastosowanie tarotu dla kogoś z lękiem - nie przepowiednia, tylko sprawdzanie własnych reakcji w czasie. Ale to wymaga żelaznej dyscypliny, żeby nie kręcić wynikami.


Odpowiedz
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 362

@Strzybog No to teraz mam pytanie, które mnie trochę nurtuje od początku tej dyskusji. Jeśli tarot używamy głównie jako lustra dla siebie, to czy w ogóle ważne jest, co karta 'obiektywnie' oznacza? Czy można sobie wymyślić własne znaczenia i to nadal będzie działać?


Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Hilary99 To jest jedno z tych pytań, które dzielą tarocialistów na dwa obozy. Część powie, że symbole mają znaczenie archetypiczne, więc nie możesz ich dowolnie redefinować. Inni powiedzą, że system działa przez projekcję i twoje własne skojarzenia są równie wartościowe. Sam skłaniam się ku temu, że tradycja ma wartość, ale nie jest świętością.


Odpowiedz
Wpisy: 459
Rozpoczynający temat
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do tego co Selenka mówiła o asymetrii - zastanawiam się, czy to nie jest właśnie sedno całego tematu. Że tarot nie generuje lęku od zera, tylko trafia w coś, co już w nas siedzi. Jakby kartą był tylko pretekst.


Odpowiedz
Wpisy: 308
(@walentyna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dokładnie o to mi chodziło, kiedy wspominałam o drżących rękach. Karta nie jest przyczyną, jest wyzwalaczem. I dlatego pytanie z tytułu tego wątku - czy wróżenie może nasilić lęk - brzmi dla mnie tak: może, jeśli trafia na podatny grunt. A u osoby bez tego gruntu te same karty nie zrobią nic złego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 453

@Walentyna Ale skąd wiadomo, czy ma się ten podatny grunt, zanim zacznie się wróżyć? Bo jak ktoś zaczyna z kartami i nie wie, że jest lękowy, to może się nieźle nadziać.


Odpowiedz
(@walentyna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 308

@Young To jest bardzo dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Myślę, że sygnałem jest to, czy po rozkładzie czujesz się bardziej jasno, czy bardziej splątany. Jeśli regularnie wychodzisz od kart bardziej przestraszony niż przed, to warto się zatrzymać - niekoniecznie rezygnować, ale zatrzymać i zapytać siebie, co tak naprawdę szukasz w tych kartach.


Odpowiedz
Wpisy: 1073
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale czy to nie wychodzi na to, że tarot jest bezpieczny tylko dla tych, którzy już są w miarę stabilni psychicznie? Bo ludzie, którzy najbardziej szukają odpowiedzi, często są w najtrudniejszej sytuacji. Trochę paradoks.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@Karrot To jest uczciwa obserwacja i trochę mnie też to uwiera. Choć z drugiej strony - tak samo jest z wieloma rzeczami. Terapia też jest trudniejsza dla kogoś w kryzysie, a mimo to ludzie w kryzysie najbardziej jej potrzebują. Może pytanie nie brzmi 'czy tarot jest bezpieczny dla lękowych', tylko 'jak go używać, żeby nie dokładał do ognia'.


Odpowiedz
Wpisy: 734
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy ktoś z was miał sytuację, gdzie tarot faktycznie zmniejszył lęk? Nie dlatego że 'wyszło dobrze', ale dlatego że samo usiedzenie z kartą i popatrzenie na nią spokojnie dało jakieś ukojenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Zdzichu57 Mnie się to zdarzało, ale dopiero po dłuższym czasie. Na początku to było niemożliwe. Teraz jak ciągnę kartę dnia bez pytania o nic konkretnego, to czasem jest to taki moment zatrzymania, który działa jak oddech. Ale to naprawdę wymaga praktyki, nie przyszło samo.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja jeszcze nie mam takiego doświadczenia. U mnie każde wyciągnięcie karty nadal uruchamia jakiś tryb 'co to znaczy dla mnie teraz'. Nie potrafię patrzeć na to neutralnie. Może w ogóle nie powinienem jeszcze wróżyć sobie samemu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Remigiusz88 To nie jest wcale głupi wniosek. Wróżenie sobie to chyba najtrudniejsza wersja tarotu, bo nie ma nikogo z zewnątrz, kto mógłby powiedzieć 'hej, chyba za bardzo to interpretujesz'. Sam jesteś i sędzią, i pytającym, i interpretatorem. To duże obciążenie dla kogoś, kto już startuje z lękiem.


Odpowiedz
Wpisy: 1114
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Moim zdaniem za dużo tutaj komplikujecie. Karty to karty. Jak się boisz co wyjdzie, to znaczy że gdzieś głęboko wierzysz, że one coś wiedzą. A jak wierzysz - to może naprawdę coś wiedzą. Nie rozumiem po co ten cały wysiłek, żeby 'bezpiecznie' wróżyć.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Kolczasta Ale to jest właśnie clou całej dyskusji - ten moment, kiedy 'wierzę, że coś wiedzą' zamienia się w lęk. Nie chodzi o to, żeby wyciąć wiarę, tylko żeby nie dać się tej wierze sparaliżować. Jedno nie wyklucza drugiego.


Odpowiedz
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 362

@Strzybog Ale jak to rozróżnić w praktyce - ta wiara, która daje wgląd, od tej, która paraliżuje? Bo dla mnie z zewnątrz wygląda to bardzo podobnie. Ktoś wierzy, coś czuje, i albo mu to pomaga, albo go blokuje. Skąd wiadomo wcześniej, po której stronie się jest?


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Hilary99 Nie wiem, czy da się to wiedzieć 'wcześniej'. Raczej rozpoznajesz to po fakcie - że regularnie wychodzisz z rozkładu bardziej napięty, że wracasz do tej samej karty po kilka razy dziennie, że pytasz o to samo w kółko. To są sygnały, że coś się przesunęło z wglądu w obsesję. Ale przyznam szczerze, że granica jest płynna i sam bym się pewnie nie zawsze zorientował.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

To co Strzybog mówi o wracaniu do tej samej karty kilka razy dziennie - to chyba jest ten moment, kiedy tarot przestaje być rozmową z sobą, a zaczyna być sprawdzaniem, czy odpowiedź się zmieniła. Jakby się liczyło, że może tym razem wyjdzie coś lepszego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Lunarna O, to znam. Raz mi się zdarzyło, że ciągnąłem tę samą kartę trzy razy z rzędu, bo 'nie wierzyłem' w pierwszą odpowiedź. I za każdym razem wychodziło coś trudnego, więc kończyłem z trzykrotną dawką niepokoju zamiast jednej. To mnie trochę otrzeźwiło.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1114

@Remigiusz88 No ale jak ci wychodziło coś trudnego trzy razy z rzędu, to może to był znak, że naprawdę powinieneś na to zwrócić uwagę? Może karty właśnie upierały się przy swojej odpowiedzi?


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Kolczasta Tylko że to rozumowanie działa w obie strony i właśnie na tym polega problem. Jak wyjdzie coś złego raz - 'muszę wziąć pod uwagę'. Jak wyjdzie trzy razy - 'karty się upierają, to na pewno prawda'. A gdyby za trzecim razem wyszła inna karta? Pewnie byśmy powiedzieli, że 'sytuacja się zmieniła'. Trudno to sfalsyfikować.


Odpowiedz
Wpisy: 609
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Karinka opisuje to klasyczna pułapka potwierdzenia. W tarecie jest ona o tyle groźna, że symbole są wystarczająco wieloznaczne, żeby dopasować je do prawie każdego wniosku, który chcemy wyciągnąć. I to nie jest wada systemu - to jest jego cecha. Ale dla kogoś z lękiem oznacza, że zawsze znajdzie w karcie powód do niepokoju, jeśli tego szuka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 453

@Czarek To znaczy, że tarot jako system jest niejako skazany na to, że lękowa osoba go 'zepsuje'? Że to nie jest wina karty ani wróżenia, tylko coś w głowie pytającego?


Odpowiedz
Wpisy: 459
Rozpoczynający temat
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale może to jest właśnie odpowiedź na pytanie z tytułu tego wątku? Że tarot nie nasilą lęku sam z siebie, tylko wyciąga na wierzch to, co już tam jest. Trochę jak przy psychoterapii - im głębiej idziesz, tym bardziej może być na początku niekomfortowo. Ale to nie znaczy, że terapia jest zła.


Odpowiedz
Wpisy: 308
(@walentyna)
Połączone: 1 miesiąc temu

To porównanie z terapią lubię, ale ma jeden haczyk. Terapeuta jest zewnętrzną osobą, która widzi, kiedy klient przekracza swoje aktualne możliwości i może zwolnić. W tarecie, gdy wróżysz sobie samemu, nie ma tej osoby. Możesz przekroczyć bez żadnego hamulca.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Walentyna A czy nie mogłoby tę rolę hamulca pełnić coś innego? Nie wiem, jakaś praktyka przed rozkładem, intencja, rytuał? Coś, co stawia granicę między 'teraz pytam' a 'teraz kończę i nie wracam do tego'. Słyszałem o takich podejściach, ale nie wiem, czy to naprawdę działa na lęk.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Zdzichu57 Próbowałam. U mnie działa zamknięcie fizyczne - odkładam karty, przykrywam je, wypisuję jedną linijkę wniosku i zamykam zeszyt. To działa jako sygnał dla głowy, że temat jest 'zamknięty'. Ale to zajęło mi sporo czasu, żeby to wypracować. I nadal się zdarza, że mam pokusę, żeby otworzyć jeszcze raz.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@malgosia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam takie wrażenie, że wszyscy szukacie sposobu, żeby wróżyć 'bezpiecznie'. Ale może dla niektórych osób bezpieczne wróżenie sobie po prostu nie istnieje i to też jest jakiś wniosek?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@malgosia To jest mocne zdanie i trochę mnie zastanawia. Czy masz na myśli konkretny typ osoby, który po prostu nie powinien tego robić, czy raczej etap w życiu, który sprawia, że to nie jest dobry moment?


Odpowiedz
(@malgosia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 37

@Selenka Bardziej etap chyba. Nie wiem czy na stałe, ale jak ktoś jest w środku ciężkiego okresu i każda niepewność jest już za duża, to dokładanie sobie kolejnego źródła niepewności wydaje mi się po prostu złym pomysłem, niezależnie od tego jak ostrożnie podchodzi do kart.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: