Ja mam inny problem z tym rozkladem - piąta pozycja "co moze mi towarzyszyć". To jest strasznie szeroko sformułowane. Jak mi wyjdzie tam jakaś Wielka Arkana to w ogole nie wiem jak to uszczegółowić. Co to znaczy że Hierofant ma mi towarzyszyć?
O rany Hierofant jako towarzysz w zniecheceniu to mnie tez zastanawia. Ja bym to czytala nie jako "idz do kościoła" albo "trzymaj sie reguł" tylko jako - mze teraz nie czas na wymyslanie kola na nowo. Może towarzyszyć ci ma to co juz jest sprawdzone a nie coś nowego. ale nie wiem moge się mylic.
Ojej no, Numerologicznie Hierofant to piątka - a piątka to właśnie napiecie między strukturą a wolnoscia. Więc ta irytacja Ravennej to nie jest przypadkowa odpowiedź na kartę, to jest dokładnie temat tej karty. Nie mowie ze numerologia rozstrzyga interpretację tarota, ale tu pasuje.
Kurcze, łączę te dwie rzeczy wtedy, kiedy karta wywołuje opór albo silną reakcję - to jest ten moment, gdzie numerologia może dodać warstwę zamiast zaciemnić. Nie jest to moja stała metoda, bo czasem to po prostu komplikuje zamiast rozświetlać. Ale w przypadku piatki i Hierofanta ten związek jest na tyle czytelny, że trudno go ignorować.
Dobra, czytam o tym Hierofancie i tym napięciu piatki i jakos zaczyna mi to siadac inaczej. Ale mam pytanie praktyczne - jak mam na to siedzieć z tą kartą kiedy już widze tę irytacje? Czy tę irytacje ignorowac, przepracować czy wyjsc od niej?
Mnie by irytowal ten gest nauczyciela jakby wiedzial lepiej ale to jest wlasnie moje nie Ravennej. dlatego wole pytać co kogo konkretnie rusza, zaanim zaczniemy mówić co karta "znaczy"
Ojoj to co Ravenna opisuje to jest piękny przykład tego, czemu ta piata pozycja jest tak ważna w tym rozkładzie. "Co może mi towarzyszyć" to nie jest pytanie o radę z zewnątrz - to jest pytanie o to, z czym ty wchodziz w relację. I irytacja na Hierofanta może znaczyć, że towarzyszyc ci ma wlasnie to starcie, a nie spokoj
Ale czy nie ma tu ryzyka że zinterpretujemy każdą trudną kartę jako "właśnie o to chodzi" i będziemy się kręcić w kółko? Pytam serio, bo sama na to wpadam. Trudna karta silna reakcja, i zamiast pytania "co z tym zrobić" jest tylko "to znak że to ważne".
Dobrze, to wracam do swojego rozkładu, bo Salomejka pytala żebym opisała wszystkie pięć pozycji. Napisałam wcześniej o dwóch. Trzy pozostałe: pozycja trzecia "co jest przykryte" - wyszedł Księżyc. Pozycja czwarta, "co mam jeszcze" - Rycerz Pucharów. Pozycja piąta, "co może mi towarzyszyć" - As Różdżek. Mój pierwszy odczyt na każdą: Księżyc przykrywa mi coś, czego nie chce widzieć w tej sytuacji. Rycerz Pucharów to może być emocja, która jeszcze we mnie jest, choć myslalam że jej nie ma. As Różdżek na towarzyszenie mnie zaskoczył, bo to przecież początek czegoś.
To jest piekne co Wala napisała o tej malej iskrze. I chyba o to chodzi w tej piątej pozycji - nie o gotowe rozwiązanie, tylko o coś co ma przy tobie być. As Różdżek nie mówi że będzie łatwo, mówi że jest zalążek. Czy Wala, ten Ksiezyc na trzeciej pozycji - co konkretnie czujeesz ze przykrywa? 😀
To co Wala napisala o lęku że zniechęcenie jest stale - to jest chyba coś z czym bardzo duzo osob tu czyta ten wątek i nic nie pisze. Ja też tak mialam. I nie wiedzialam jak z tym siedziec z kartami, bo bałam sie co wyjdzie.
Ja tez. Wlasnie dlatego ciągnęłam tamten rozkład mechanicznie. jakby robienie tego bez zaangażowania chronilo mnie przed odpowiedzią. 🙂
Klarysa napisała coś badrzo waznego. To robienie "na autopilocie" to często ochrona, nie lenistwo. tylko ze karta i tak odpowiada - tyle że na pytanie, ktorego nie zadalas. Stąd ta postać z opuszczoną glowa bez kontekstu. rozkład działa, tyko odpowiada na inny stan niz ten który chcials zbadać.
Ale to mnie zastanawia - czyli tarot odpowiada zawsze na stan, nie na pytanie? Czy to pytanie i tak jest wazne, czy mozna by w ogóle nie pytać i karta i tak coś pokaze?
To co Paulinka napisala o obrazie z podpisem - bardzo mi to pomoglo. Ale mam dalej to pytanie w glowie: czy jeśli ktoś zadaje pytanie z desperacji, nie z prawdziwej intencji, to karta i tak "działa"? Bo właśnie taki stan mnie czasem dopada. Tasuje sie i pyta ale w środku jest pustka nie ciekawość.
Mnie ten wątek z tą pustką w srodku bardzo uderza. Bo chyba właśnie dlatego ten rzkład Oriany jest zaprojektowany inaczej niz klasyczne układy. Że nie zakłada gotowości. Pyta co jest, nie co powinno być. czy dobrze to rozumiem?
Ojej no, Lilka tak, to dobrze ujęłaś. ten rozkład nie wymaga od ciebie gotowości ani wiary że coś się zmieni. Wymaga tylko że usiądziesz. Reszta jest w kartach, nie w tobie. Dlatego pierwsza pozycja brzmi "gdzie jesteś teraz" a nie "czego chcesz".
Chce wróócić do tego co Tunia pytała o Księżyc. Myślałam nad tym i mysle, że ten lęk o którym pisałam - że zniechecenie jest stałe - jest przykryty Księżycem właśnie dlatego że sie go boję zobaczyc w pełnym swietle. księżyc nie pokazuje wszystkiego naraz. I może to jest łaskawość, nie ukrywanie.
To co Walla mówi o Księżycu jako łaskawości a nie ukrywaniu - chcę to zapamiętać. Bo zawsze traktowałam Księżyc w trudnych rozkładach jako ostrzezenie. A tu jest zupełnie inny kąt
Ale czy Ksiezyc nie jest też karta zludzen? Pytam, bo u mnnie zawsze kiedy wychodzil, to poetm okazywalo sie że cos widzialam nie tak jak bylo wiec to łaskawość czy jednak zasłona? 🙂 😀
Oj tam dobra wracam do swojego Hierofanta, bo ciągle przy nim siedze to co Eleonorka pytala o kogos kto ma dostęp do czegoś czego ja nie mam - to uderzylo. Jest taka osoba w moim życiu. i teraz sie zastanawiam czy ta karta mówi o niej czy o mnie samej.
To jset ciekawe co Ravenna mówi, bo Hierofant w piątej pozycji tego rozkładu może też oznaczac wewnętrzny głos, ktory już wiesz że istnieje, ale mu nie ufasz. Nie zewnętrzna osoba, tylko ta czesc siebie, która ma jakieś przekonania. Irytuje, bo kaze coś uznać.
Mam pytanie do Oriany, trochę z boku całej tej rozmowy - czy ten rozkład moze robić ktos kto jest w srodku tej pustki czy lepiej poczekac aż się trochę ustabilizuje? Bo sama jestem teraz w miejscu gdzie nie wiem czy mam siłę nawet na tasowanie 🙁
Ten rozkład jest właśnie dla tego momentu nie po nim. Jesli czekasz aż bedziesz gotowa to moe czekać bardzo dlugo. pięć kart, jedno pytanie na każdą, nie musisz nic interpretowac od razu. Mozesz ułożćy karty i zostawić je na stole na godzine
To co Oriona napisała - zostawic karyt na stole - tego nie próbowałam. zawze zbierałam od razu. Jakby patrzenie na nie zbyt dlugo bylo niebezpieczne. ale chyba właśnie to jest to samo co pisałam wczesniej o autopilocie.
Oj, ja kiedyś zostawiłam caly rozkład na noc i rano zobaczylam go zupełnie inaczej. karty sie nie zmieniły, ale ja sie zmieniłam przez sen. Nie wiem czy to cos wnosi do tej rozmowy, ale chyba tak właśnie dziala ta przestrzen o której Oriona mówi.
Widzenie kart to nie jest warunek konieczny chodzi o to żeby nie zbierać ich od razu z przyzwyczajenia. Nawet jesli wrócisz do szafy po godzinie i spojrzysz na nie ponownie, to robi tę robotę. Brygitka nie komplikuj tego 🙂
