Kurcze, Chcialam zaproponować cos co stosuje sama, gdy mam gorszy okres i karty wydaja się mówić same zle rzeczy albo gdy po prostu nie mam już sil pytać o nic konkretnego. Zrobilam sobbie mały rozkład właśnie dla takich momentów - nazwijmy go roboczo "rozkladem dla zniechęconych". nie jest skomplikowany, trzy karty ale inaczej postawione pytania niz zwykle. Pierwsza: co teraz naprawde czuje (bez owijania w bawelne). druga: co we mnie jest ale jeszcze tego nie widze. Trzecia: co jest możliwe, jesli zrobię jeden mały krok nie pytam o przyszłość nie pyytam o innych ludzi. Tylko o siebie i to co już jest. Chętnie usłyszę jak wy sobie radzicie gdy nachodzi was totalny brak wiary, ze cokolwiek ma sens - zarowno w życiu, jak i w pracy z kartami.
To jest fajny pomysł na rozkład, ale mam pytanie do tej trzecije karty. Piszesz "jeden mały krok" - jak to interpretujesz, gdy wychodzi ci coś z Wielkich Arkanów, np. Wieża albo Koło Fortuny? Bo ja bym powiedziała, ze te karty rzadko mówią o małych krokach, raczej o dużych przesunieciach. Zastanawiam się, czy ta pozycja nie jest trochę za wasko ustawiona w pytaniu 😀
Slysze was i to ma sens, ale wlasnie moje pytanie jest inne - czy w ogóle warto rozkłdać karty gdy się jest totalnie dołku? Bo ja mam takie doswiadczenie, że gdy byłam w bardzo złym miejscu psychicznie, karty jakby to czuły i wychodzily mi same trudne, ciężkie zestawy. I zamiast pomóc, to jeszcze bardziej mnie przybijały. Doszlam do wniosku, że może nie zawsze jest dobry moment na tarota. Co wy na to?
Ale czy to nie jest przypadkiem bledne koło? Czyli: jestem w dołku, więc nie robię rozkładu, bo się boje złych kart. A karty mogłyby mi pokazać właśnie to czego nie widzę w tym dołku. Mam wrażenie że my często chronimy się przed kartami właśnie wtedy gdy mgłyby być najbardziej pomocne. Aczkolwiek rozumiem Tunię i Walę - jak się jest na dnie, to naprawde trudno czytac neutralnie.
Ojjej no a możecie powiedzieć, co konkretnie robić jak wyjdą same zle karty w tym rozkładzie? Bo np. jeśli na pierwszej pozycji wyjdzie Dziesięć Mieczy, na drugiej Pustelnik a na trzeciej Ksiezyc to co? Gdzie tu jest ten "jeden mały krok"? Serio pytam bo sama ostatnio jestem w takim miejscu i nie wiem jak to czytać.
Kurczę wczytuję się w tę rozmowe i mam pytanie do samego rozkladu - czy Oriona, kiedy go tworzylas, mialas na myśli konkretna talie? Bo wydaje mi się, że np. na Thhoth te same pozycje dzialaja trochę inaczj niz na Rider-Waite. Pustelnik w Thocie jest duzo bardziej skrajny w swoim odcięciu. Pytam bo może warto to zaznaczyć dla osób, ktore korzystaja z roznych systemów 🙂
Tak głównie na Thocie, ale mam też Rider-Waite i kilka innych. I wlasnie dlatego pytam, bo zauważyłam że ten rozkład, ktory proponujesz wymaga dużo odwagi od osoby zniechęconej - zeby spojrzec na siebie uczciwie. I Thoth w tej roli bywa miażdżący. Moze dla zniechęconych lepiej jednak Rider-Waite albo jakaś łagodniejsza talia?
To co Salomejka mówi o talii - to jest ważne i niedoceniane. Ja dla siebie odkryłam, że gdy jestem w gorszym miejscu, to sięgam po talię z bardziej pastelowa miękką grafiką. Nie dlatego że uciekam od prawdy, tylko dlatego, że sama wizualna ostrość kart potrafi bardzo dużo zmienić w odczuciu. Czy ktoś z was ma w ogóle "awaryjną" talię, której uzywa tylko w trudnych momentach?
Myślę, że granica jest właśnie w intencji. Jeśli wybierasz łagodniejszą talię bo chcesz zobaczyć wyraźniej i nie utknąć w strachu na widok obrazu, to jest ok. Jesli wybierasz ją, bo wiesz, że konkretna talia da ci inne pytanie i wolisz tego uniknąć - to jest wlasnie ucieczka. Tylko, że sami jestesmy sobie kiepskim sędzią w tej kwestii.
Sledze ten wątek od poczatku i mam troche inne pytanie - mowicie o rozkładzie dla zniecheconych, ale co zrobic gdy czlowiek jest tak zniechęcony że nawet nie ma sily wziac kart do reki? Bo u mnie to tak bywa. siedzę przy taliach i... nic nie pyta sie wewnetrznie o nic czy wtedy w ogóle coś robic z kartami czy po prostu je odłożyć i poczekac?
Ale po co w ogóle tak długo czekac i patrzeć? Jak wyciągnę jedną karte to przecież od razu wiem czy jest dobra czy zła. No chyba że chodzi o cos innego? Nie rozumiem tej minuty wpatrywania się.
Hej, moze głupio spytam ale - czy jak ktos jest w takim dołku i robi ten rozkład od Oriony, to czy powinien komuś innemu pokazać wynik? Chodzi mi o to czy lepije się z tym zmierzyc samemu czy poprosić kogos doświadczonego o spojrzenie z zewnątrz? bo mam wrażenie ze jak sama interpretuje to mogę nie widzieć polowy.
To co Oriona napisała o tym, zeby nie dawac kart komuś kto narzuci interpretację - to jest wazne ale jak w ogole poznac że ktos "narzuca"? Bo dla mnie to brzmi jakby każda pomoc z zewnatrz byla podejrzana. 🙂
A Odnosząc się do tego co Oriona mówiła o mojej rozłożonej przez mnie kombinacji - ten Pustelnik jako "co może pomoc" to mnie trochę zaskoczyło. Ja Pustelnika zawsze odbieralam jako coś smutnego, jako izolację jak wy go czytacie w kontekście pomocy a nie problemu?
To ciekawe jak ta sama karta może być problemem albo zasobem zależnie od pozycji. Ale mam pytanie - czy ten rozklad Oriony ma ustalone ile kart? Bo czytam i nie do końca rozumiem czy to trzy karty czy więcej.
Ok skoro kilka osób pyta - to może spisze to konkretnie. Rozkład ma pięć pozycji: 1. Co teraz czuje / gdzie jestem. 2. Co mnie tu przyprowadziło / czego nie widze. 3. Co we mnie jeszcze jest / co nie wygasło. 4. Jeden maly krok / co mogę teraz. 5. co może mi pomoc / co wesprzeć. Piąta pozycja to właśnie ta, gdzie u Ravennej wyszedl Pustelnik. Celowo nie ma tu pozycji "co bedzie" - nie o to chodzi w tym rozkładzie
Widze że nie ma pozycji "co przeszkadza" i to jest ciekawa decyzja. Celowo to pominęłaś?
Ale to nie jest trochę uciekanie od trudnych rzeczy? jak nie pytamy o przeszkody to może je ignorujemy?
Mam pytanie do trzeciej pozycji - "co we mnie jeszcze jest / co nie wygasło". to jest chyba najtrudniejsza w odczytaniu kieddy sie jest w dolku? Bo jak mi wyjdzie tam coś smutnego, to co wtedy? 😉
Ja mam inne podejscie do całej tej rozmowy o trudnych kartach. Czemu w ogole zakladamy że karrta na pozycji zasobu musi być "ladna"? Moze właśnie Piec Pucharów na tej pozycji mowi że żałoba to twoj zasób - bo ktos kto umie czuc strate umie też kochać. to nie jest tak oczywiste jak brzmi
O, to jest ciekawe przejście. Ale mam pytanie do Klarysy - czy robilas ten rozkład sama, czy z kimś? Bo to co opisujesz - to siedzenie i przygnębianie sie nad karta - to jest właśnie to, o czym mówiła Jasnoslyszka wcześniej. Że solo w ekstremalnym stanie to może nie działać tak jak powinno.
Dodam tylko jedno do tego co Eleonorka mowi - pokazując rzokład na forum, warto napisać co sie samej widzi w kazdej karcie, zanim się zapyta innych. Inaczej łatwo dostać cudze interpretacje zamiast swoich, tylko potwierdzone przez zewnętrzne głosy. A o to tu chyba nie chodzi.
No wlasnie ok, sprobuje tak jak mówi Jasnoslyszka. Zapisze co sama widzialam zanim pokaze rozklad. ta Piątka Pucharów - siedziałam nad nią i czułam tylko te postac z opuszczoną glowa. Jakby moja wlasna sylwetka. Nie widziałam tych dwóch pucharow z tylu w ogole doslownie ich nie rejestrowalam. Czy to mozliwe że w zlym stanie człowiek doslownie nie widzi czesci karty?
To co Klarysa opisuje to jest sedno calej tej rozmowy o robieniu rozkladu w złym stanie. Zmęczenie brak pytania, postać z opuszczoną glowa jako jedyne co widać - to jest właśnie ten moment, gdzie tarot zamiast pomagać moze dokładać. Nie mowie, że karta dała zly przekaz, mówię że odbiór byl zawężony przez stan. 🙁
Ale chwila bo ja tego nie do końca rozumiem. Mówicie że stan wpływa na odbiór - ale czy to nie znaczy, że karta pokazała prawde o stanie? Czyli Klarysa dostala wlasciwa odpowiedź tylko jej interpretacja była zablokowana?
A czy ktos w ogole probowal ten rozklad Oriony zrobic i opisać tutaj wszystkie pięć pozycji? Bo mamy duzo rozmowy o tym jak nie robic, a mało o tym jak wyszło kiedy ktos sprobowal dobrze.
Przeglądam ten wątek od początku i mam jedno pytanie, bo nie widziałam żeby ktoś o to pytał - czy ten rozkład ma działać tylko dla osób w bardzo głębokim dołku, czy też dla takiego zwyklego zniechęcenia, kiedy nie ma się kryzysu ale po prostu nic nie cieszy?
