szczerze?? nie wiem. Chyba mam nadzieję że dynamika się zmieni, ale boję się że ją po prostu stracę czekając aż to zadziała. ej i tu wchodzi właśnie to pytanie o wytrwałość - jak długo pracować nad sobą kiedy relacja stoi w miejscu?
To jest może najważniejsze pytanie w tym wątku. I karty mogą na to odpowiedzieć, tylko nie w sensie "zostań jeszcze sześć miesięcy"... raczej pytanie do kart brzmiałoby: co ja teraz potrzebuję zobaczyć w tej sytuacji. Bez horyzontu czasowego. Czy próbowałeś takiego rozkładu?
Pustelnik w centrum Krzyż Celtycki to jest naprawdę znacząca pozycja. To jest serce sytuacji, nie rada ani przyszłość. Czyli karty mówią że to co jest teraz w centrum twojej sytuacji to właśnie ta praca w samotności, ze sobą. Nie z nią, z tobą. To jest bardzo spójne z tym co opisujesz.
Przepraszam za głupie pytanie ale Krzyż Celtycki to ten rozkład z dziesięcioma kartami? nigdy go nie robiłam i się boję że coś źle zinterpretuję. Czy to jest coś dla bardziej zaawansowanych, czy można spróbować samemu?
Czekajcie, ale Pustelnik to nie jest zawsze samotność dobrowolna, prawda? Czy nie może też oznaczać że ktoś jest odcięty od innych, zamknięty? Zastanawiam się czy ta karta nie opisuje przypadkiem jej, nie jego
To co teraz napisałeś jest według mnie ważniejsze niż cała ta dyskusja o interpretacji. no że zauważyłeś w sobie tę ulgę i ją nazwałeś. Karty działają właśnie tak - nie dają odpowiedzi, tylko pokazują gdzie patrzeć. I ty właśnie popatrzyłeś we właściwe miejsce.
Ale chwila bo mnie to nurtuje. Lucia_62 powiedział że się boi stracić partnerkę czekając aż "to zadziała". To jest bardzo konkretny lęk. I co karty mają do powiedzenia na temat tego lęku samego w sobie? Bo mi się wydaje że to jest osobny temat niż ta wytrwałość.
ja to robię regularnie kiedy sytuacja jest wielowarstwowa - trzy osobne rozkłady, trzy osobne intencje. I nie w tym samym dniu, bo potem karty zaczynają się mieszać w głowie :). Czy to ma sens dla kogoś kto dopiero uczy się Krzyż Celtycki, to nie wiem ale dla mnie działa.
Ja przy takich rozkładach zanim zacznę, siadam i oddycham kilka minut z wyraźną intencją w głowie. hej dosłownie mówię sobie w myślach o co pytam i o czym NIE pytam. Brzmi prosto ale robi różnicę. Chociaż nie wiem czy to kwestia rytuału czy po prostu skupienia.
I dokładnie to miałem na myśli. Lucia_62 sam to zresztą zauważył. To jest moim zdaniem najlepszy sprawdzian - nie "czy mi się to podoba" ale "czy to mnie czegoś kosztuje". Jeśli interpretacja jest zbyt wygodna, to coś jest nie tak.
Szczerze :D... poczułem coś między spokojem a smutkiem... jakby karta potwierdzała cos co już wiedziałem, że ta droga jest samotna. nie w sensie że stracę partnerkę ale że to co robię ze sobą, nikt za mnie nie zrobi. I że to jest w porządku. Chociaż jest ciężkie.
To jest bardzo dojrzała odpowiedź. I zauważ że to nie jest interpretacja z książki - to jest twoje własne odczytanie. Karty pokazały coś i ty to przyjąłeś bez owijania w bawełnę. To jest właśnie ta wytrwałość o której jest ten wątek - nie chodzi o codzienne rozkłady, chodzi o to żeby naprawdę siedzieć z tym co karta pokazuje
Dobra ale mam pytanie bo chyba mi coś umknęło. Ten spokój i smutek który opisujesz - czy to nie może być zwykłe zmęczenie sytuacją? Jak odróżnić że coś naprawdę "dotarło" od tego że jesteś po prostu wyczerpany i każda odpowiedź w danym momencie by brzmiała prawdziwie?
Wróćmy na chwilę do tej wytrwałości bo jakoś nam umknęło. Jeśli Pustelnik pojawia się jako karta centralna i mówi "ta droga jest twoja, nikt za ciebie jej nie przejdzie" - to co konkretnie ta karta sugeruje jako praktykę? Czy Pustelnik wskazuje na jakiś rodzaj regularnej pracy czy raczej na odpuszczenie intensywnego działania?
To co napisałeś o szukaniu potwierdzenia na zewnątrz - czy to oznacza że zamierzasz przestać robić rozkłady czy chodzi o coś innego? pytam serio bo nie chcę źle zrozumieć.
