siedzę nad tym od jakiegoś czasu i nie wiem jak to ugryźć. czuję że przez ostatnie miesiące naprawdę sporo się we mnie zmieniło - zacząłem inaczej patrzeć na relacje, na siebie, na to czego chcę. Ale partnerka jakby stoi w miejscu :). Zastanawiam się czy tarot mógłby mi powiedzieć coś więcej o tej sytuacji, a może nawet pomóc mi przez to przejść cierpliwiej?? Słyszałem, że są karty, które mają związek z wytrwałością i pracą nad sobą. Ktoś miał podobnie?
To ciekawe bo tarot całkiem nieźle pokazuje takie momenty rozejścia się dróg. Z wytrwałością kojarzy mi się przede wszystkim Pustelnik - ta karta mówi o samotnej pracy, o tym że idziesz własnym tempem i nie możesz za bardzo poganiać innych. Ale zanim cokolwiek więcej powiem - jak długo to trwa? Ten rozdźwięk między wami?
Pustelnik to dobry trop, ale ja bym najpierw zapytała - co rozumiesz przez to, że się zmieniłeś? Bo tarot inaczej odpowie na pytanie "jak byc cierpliwym" a inaczej na "jak wpłynąć na drugą osobę". to są dwie bardzo różne intencje i warto to rozróżnić zanim w ogóle sięgniesz po karty 🙂
O właśnie, to ważne co napisałeś na końcu. Miałam podobne pytanie do kart kilka miesięcy temu i wyciągnęłam Siłę - ta karta z kobietą i lwem. ej i tak sobie myślę, że ona właśnie o tym mówi, o tej cichej, niewidocznej pracy. Nie o przemocy, nie o forsowaniu. Tylko nie wiem czy dobrze ją interpretuję bo jestem jeszcze na początku.
Siła faktycznie pasuje, ale powiem szczerze - sama karta to jedno, a układ to drugie. Na jakie pytanie chcesz konkretnie robić rozkład? Bo "czy wytrwam" to inne pytanie niż "co mi pomaga wytrwać". i to drugie daje zwykle ciekawsze odpowiedzi.
Ja tam nie znam się za bardzo na tarocie, ale życiowo powiem że jak jeden w parze rośnie a drugi stoi, to napięcie zawsze rośnie. Karty mogą pomagać w samorozumieniu ale problem relacyjny zostaje. Czy wy w ogóle rozmawiacie o tym otwarcie?
To co opisujesz to klasyczny układ który świetnie widać w kartach dworskich. Król Pucharów to ktoś kto panuje nad emocjami, obserwuje, nie reaguje impulsywnie. Jak pracujesz nad sobą, to możesz sprawdzić czy w rozkładach zaczyna ci wychodzić częściej. Mnie to kiedyś sporo powiedziało o kierunku.
Ja prowadzę dziennik kart od dłuższego czasu i naprawdę widać powtarzające się wzorce. Szczególnie gdy pytasz o podobne rzeczy. Nie chodzi o statystykę, bardziej o to że podświadomość wraca do tych samych wątków. Mnie przez jakiś czas wychodzył ciągle Wóz, co wskazywało że za bardzo steruję wszystkim zamiast odpuścić.
Przepraszam że wchodzę bo ja z tarotem mam mało wspólnego, ale to co piszesz o dzienniku to brzmi jak coś co mogłoby pomagać niezależnie od kart. Czy to nie jest tak że samo pisanie i obserwowanie siebie daje efekty, a karty są tylko pretekstem?
Hmm, sceptycznie do tego podchodzę, ale powiem że mój znajomy zaczął robić sobie codzienne karty i faktycznie zmienił się w ciągu roku. Ale nie wiem czy to karty czy po prostu czas i refleksja. Co tu jest przyczyną a co skutkiem?
A jakie konkretnie karty polecacie do takiego codziennego wyciągania jednej karty? Bo słyszałem o tym ale nie wiem od czego zacząć. I czy to ma sens przy takim pytaniu jak tu w temacie, o wytrwałość w relacji?
Przy codziennym wyciąganiu nie selekcjonujesz kart - wyciągasz co wyjdzie i to jest właśnie sens. Ale jeśli pytasz o karty, które w ogóle kojarzone są z wytrwałością i pracą - to poza Pustelnikiem i Siłą dorzuciłabym jeszcze ósemkę Pentakli. Ta karta to rzemieślnik przy robocie, codzienny wysiłek bez wielkich fajerwerków.
Ósemka Pentakli - tego nie znałem, dziękuję. Chyba właśnie o to mi chodzi w tej całej sytuacji. Nie oczekuję że coś wybuchnie albo się nagle zmieni, chcę po prostu wiedzieć że idę w dobrą stronę. Czy ktoś miał doświadczenie, że ta karta wychodziła w kontekście relacji i co wtedy znaczyła??
Mnie ósemka Pentakli wyszła rok temu przy pytaniu o związek i na początku mnie zdezorientowała bo co ma rzemiosło do miłości. Ale potem zrozumiałam że chodziło o to, że relacja wymaga codziennej, żmudnej pracy, nie uniesień. I to do mnie trafiło bardzo mocno. Więc tak, może być jak najbardziej o relacji.
Monisia, to bardzo ciekawe co piszesz o tej dezorientacji na początku. Bo właśnie to jest chyba sedno - karty rzadko mówią to co chcemy usłyszeć, a ósemka Pentakli w relacji to trochę zimny prysznic. Nie ma tu uniesień, nie ma magii. Jest robota. Ale do autora tematu mam pytanie - czy ty w ogóle czujesz że chcesz tej "roboty"? Bo to co opisujesz brzmi trochę jak zmęczenie, nie jak gotowość...
To co piszesz o zmianie intencji to brzmi jak coś konkretnego. Mam pytanie bo się zastanawiam - czy robiłeś jakiś rozkład właśnie pod kątem tej intencji, czyli nie "co z tą relacją" ale "co mnie blokuje w pracy nad sobą"? Bo to by mogło dać zupełnie inne karty :(.
Przepraszam że się wtrącę ale ja nie do końca rozumiem jednej rzeczy. Czy te karty odpowiadają dosłownie na pytanie, czy to bardziej tak że one są takie ogólne i ty sam potem tłumaczysz co chcesz? Bo jak mam pytanie szczegółowe to skąd wiem że karta odpowiada na to a nie na coś innego ;)?
Ale to nie znaczy że można wcisnąć kartę w dowolną interpretację? Mnie zawsze nurtuje ze jak ktoś chce zobaczyć coś pozytywnego to zobaczy, i odwrotnie... Jak to odróżnić od autosugestii?
To co Monisia pisze o bólu wglądu to mnie trafia :). sam mam podobnie przy numerologii kiedy wychodzi coś czego nie chcę widzieć, to wiem że jest bliżej prawdy. Ale wróćmy do tematu - w kontekście wytrwałości to właśnie ten dyskomfort jest chyba kluczowy. Czy tarot jako praktyka może ćwiczyć tolerancję na trudne prawdy?
No ale moment bo to brzmi trochę jak rozumowanie w kółko. Czyli karty są prawdziwe kiedy mówią coś trudnego, a jak mówią coś miłego to to sugestia? to trochę niesprawiedliwe wobec tych miłych kart 🙂
czytam tę rozmowę i chcę dopowiedzieć jedną rzecz. W astrologii mam podobny problem z klientami - chcą słyszeć że Saturn przejdzie i wszystko wróci do normy. no a Saturn rzadko tak działa. Wytrwałość w tarocie i wytrwałość w życiu to nie jest kwestia czekania, to kwestia aktywnej pracy nawet kiedy nie widać efektów. I ta ósemka Pentakli właśnie to pokazuje - rzemieślnik na karcie nie patrzy na efekt końcowy, on jest skupiony na tym co ma przed sobą.
I tu wchodzi medytacja, bo ona właśnie o tym jest - o byciu tu i teraz bez oczekiwania na konkretny skutek. Ciekawe czy łączysz swoją praktykę medytacyjną z kartami? Bo te dwie rzeczy mogą się świetnie uzupełniać, szczególnie przy takim pytaniu jak twoje.
och, to co piszecie jest naprawdę pomocne, dziękuję wszystkim za tę rozmowę! Ja zaczęłam ostatnio medytować i właśnie zastanawiam się czy połączyć to z kartami, ale nie wiedziałam jak. Czy to znaczy że można medytować z konkretną kartą przed sobą?
Tak, to się nazywa kontemplacja karty i jest to starsza technika niż samo wróżenie z tarota. Wybierasz kartę intencyjnie, siadasz z nią i po prostu patrzysz - nie analizujesz, nie szukasz znaczeń z książki. Dla kogoś kto pracuje nad cierpliwością i wytrwałością to może być bardzo konkretne ćwiczenie... Szczególnie z Pustelnikiem albo właśnie ósemką Pentakli.
No i właśnie to jest właśnie ta wytrwałość o której mówi temat 🙂 Te dwie minuty a potem znowu dwie minuty - to jest ta codzienna, żmudna praca... nikt nie mówi że od razu siedzisz godzinę.
A czy ty chcesz zeby ona to widziała? Bo to są dwie różne rzeczy - robić coś dla siebie i robić coś po to żeby partner zauważył. I karty bardzo wyraźnie to rozróżniają, przynajmniej w moim doświadczeniu. Jak pytam z intencją "co mam zrobić żeby on się zmienił" to wychodzą zupełnie inne karty niż "co mam zrobić żeby mi samej było lepiej"
I tu mi się łączy z tym co mówiliśmy o kontemplacji karty - jak siedzisz z kartą i zamiast być z nią, to zaglądasz co druga minuta czy już coś czujesz, to nic z tego nie wyjdzie. Dokładnie ta sama dynamika.
