Forum

Asystent AI
Karty przejścia - k...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Karty przejścia - które wskazują na zmianę etapu życia?

Strona 2 / 3

Wpisy: 273
(@kaplanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, że wejdę z pytaniem podstawowym, ale jak słyszę o tych grupowych czytaniach, to zastanawiam się, jak to w ogóle wygląda. Czy osoby w grupie dostają różne karty i każda swoją interpretację, czy jest jeden rozkład dla całej grupy? Bo rozumiem, że to może zmieniać to, jak karta 'działa' na konkretną osobę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marzanka)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 289

@Kaplanka w czytaniach, które opisywałam, to było tak, że każda osoba ciągnęła swoją kartę, ale interpretacja była trochę wspólna, bo siedzieliśmy razem i słyszeliśmy nawzajem swoje rozkłady. I to samo w sobie robiło coś dziwnego, bo czasem czyjąś kartę odczuwałam bardziej niż swoją.


Odpowiedz
(@kaplanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 273

@Marzanka oj, to bardzo ciekawe. Czyli to, że słyszysz czyjąś interpretację, może sprawić, że karta tej osoby pracuje też w tobie? Dziękuję za wyjaśnienie, bo to zupełnie inaczej to sobie wyobrażałam. Myślałam, że grupowe czytanie to po prostu kilka osobnych czytań naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Grupowe czytania to zupełnie inna dynamika niż prywatne. Byłam na kilku i za każdym razem coś przenikało między uczestnikami. Nie wiem, jak to nazwać, ale karta jednej osoby rzucała cień na to, co zobaczyłam u siebie. Przy kartach przejścia to szczególnie widoczne, jakby jedna osoba w progu ciągnęła za sobą innych.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lucjan)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 537

@Kornelia93 ale to nie może być też po prostu efekt sugestii grupowej? Siedzimy razem, ktoś dostaje Śmierć albo Wieżę, atmosfera gęstnieje, i nagle każdy czuje, że coś się kończy. Nie twierdzę, że to wyklucza coś głębszego, ale jako hipoteza jest prostsza i trudno ją odrzucić bez danych.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Lucjan nie odrzucam tej hipotezy, bo to uczciwe pytanie. Ale nawet jeśli to sugestia grupowa, to co ona robi z człowiekiem, może być realne. Jeśli ktoś wychodzi z grupowego czytania z poczuciem, że jest w przejściu, i zaczyna inaczej podejmować decyzje, to czy wyjaśnienie mechanizmu zmienia efekt?


Odpowiedz
Wpisy: 1448
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

To jest ważna odpowiedź, ale chciałabym do niej dorzucić pytanie. Czy efekt sugestii grupowej można odróżnić od czegoś innego w praktyce? Czy jest jakiś moment, kiedy jako czytająca czujesz, że to jedna, a nie drugie? Albo może to rozróżnienie po prostu nie jest dostępne z poziomu osoby w środku czytania?


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Myślę, że to rozróżnienie jest dostępne, ale nie zawsze i nie od razu. Bywają czytania, gdzie widzę, że ktoś reaguje na klimat sali, a nie na swoją kartę. Ale bywają też takie, gdzie reakcja jest zbyt precyzyjna, zbyt osobista, żeby wytłumaczyć ją samą atmosferą. Nie umiem tego zmierzyć, ale czuję różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@stefcia96)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przepraszam, że pytam o coś może oczywistego, ale czy przy grupowych czytaniach w ogóle mówi się uczestnikom z góry, że to może działać tak zbiorowo? Pytam, bo jeśli ktoś przychodzi po raz pierwszy i nie wie, że cudza karta może go dotknąć, to może to przeżyć dezorientująco.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Stefcia96 to bardzo praktyczne pytanie i uczciwie, nie zawsze się to mówi z góry. A powinno. Bo ten moment, kiedy ktoś nieoczekiwanie reaguje emocjonalnie na kartę innej osoby, może być piękny albo przytłaczający, zależnie od tego, czy jest na to przygotowany.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@saturnina)
Połączone: 2 miesiące temu

Znam czytające, które celowo nie nazywają karty wprost, tylko zadają pytanie zwrotne. Zamiast 'to jest Śmierć, coś się kończy', mówią 'co widzisz na tej karcie, co ci to przypomina'. I to kompletnie zmienia dynamikę. Osoba sama dochodzi do sensu przejścia, zamiast go dostać. Nie wiem, czy to lepsza metoda, ale na pewno inna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 960

@Saturnina Ale jeśli osoba sama dochodzi do sensu, to czy to wciąż jest czytanie, czy już coś w rodzaju terapii pytaniami? Pytam serio, bo coraz bardziej mi się to zlewa i nie wiem, gdzie jest granica. Czy te grupowe czytania, o których mówicie, to bardziej praca z kartami jako symbolami, czy coś, co zakłada, że karty mają własną moc niezależnie od tego, co my o nich myślimy?


Odpowiedz
Wpisy: 408
Rozpoczynający temat
(@latawiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czyli wróćmy do pytania, które mnie tu na początku zajmowało. Jeśli nie wiemy, czy karta przejścia opisuje, wyzwala, czy sugeruje zmianę, to po czym w ogóle poznajemy, że dana karta jest kartą przejścia? Czy to wynika z samej karty, z kontekstu rozkładu, z tego, co osoba mówi przed ciągnięciem, a może dopiero z tego, co powie po roku?


Odpowiedz
Wpisy: 1448
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

To jest pytanie, które zadaję sobie od lat. I uczciwa odpowiedź jest taka, że te trzy źródła pewnie działają razem. Ale jeśli miałabym wskazać jeden moment, w którym mam poczucie, że karta jest kartą przejścia, to jest to reakcja osoby. Nie atmosfera sali, nie moja intuicja, tylko coś, co zmienia się w ciele rozmówcy, kiedy patrzy na kartę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Rodis a jak to wygląda w praktyce? Co konkretnie obserwujesz? Bo 'coś zmienia się w ciele' brzmi dla mnie intuicyjnie prawdziwie, ale chciałabym wiedzieć, czy chodzi ci o coś widocznego z zewnątrz, czy o to, co sama czujesz jako czytająca.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1448

@Begonia jedno i drugie, ale różnie. Czasem to jest widoczne, ktoś się wyprostowuje, albo odwrotnie, opada. Czasem milknie w środku zdania. A czasem ja sama czuję coś, co trudno opisać inaczej niż zatrzymanie, jakby rozmowa nagle zmieniła warstwę. I to jest dla mnie sygnał, że karta trafiła w coś realnego, nie tylko w nastrój chwili.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie, które może być naiwne. Czy czytający powinien w ogóle decydować, że coś jest kartą przejścia? Może to bardziej decyzja osoby, która ciągnie, a czytający tylko towarzyszy? Pytam, bo im więcej czytam o tej władzy interpretacji, tym bardziej mi się wydaje, że to duża odpowiedzialność, żeby ją brać jednostronnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Kanko to nie jest naiwne pytanie, to jest w zasadzie sedno. Sama przy rozkładach grupowych staram się właśnie nie ogłaszać karty jako 'karty przejścia', tylko pytać, co osoba widzi. Ale to wymaga od czytającego dużej samodyscypliny, bo naturalne jest, że się widzi coś i chce się to nazwać.


Odpowiedz
(@saturnina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 486

@Kornelia93 Mam tu trochę inne zdanie. Czytający, który całkowicie rezygnuje z interpretacji i tylko zadaje pytania, trochę wypiera się swojej roli. Osoba przyszła po to, żeby usłyszeć coś, czego sama nie potrafi zobaczyć. Jeśli czytający tylko odsyła ją do jej własnych odpowiedzi, to po co w ogóle karty? Ale mam pytanie do Kornelii: czy twoje grupowe czytania działają inaczej niż indywidualne właśnie dlatego, że ta dynamika jest dzielona między kilka osób?


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Saturnina tak, i to jest dla mnie kluczowa różnica. W grupie osoba nie jest sama z interpretacją. Coś, co czytający powie, może być zakwestionowane, uzupełnione albo poczute zupełnie inaczej przez kogoś obok. To zmniejsza ryzyko, że jedna interpretacja zdominuje. Ale z drugiej strony wprowadza własne ryzyko, o którym Lucjan mówił wcześniej. Atmosfera grupy może narzucać kierunek, zanim karta w ogóle zostanie powiedziana.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy w ogóle da się prowadzić grupowe czytanie bez jakiegoś efektu zarażania interpretacją. Byłem na kilku i nie przypominam sobie ani jednego, gdzie kolejne osoby nie były choć trochę zabarwione tym, co słyszały wcześniej. To nie jest zarzut wobec czytającego, to po prostu jak działa zbiorowa uwaga.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@lucjan)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 537

@Ninka_73 i to jest według mnie jeden z powodów, żeby przy kartach przejścia szczególnie uważać na kolejność w grupie. Jeśli pierwsza osoba dostaje Wieżę i zaczyna mówić o rozpadzie, to trzecia i czwarta osoba już patrzy na swoje karty przez ten filtr. Czy ktoś z was próbował w ogóle zmieniać kolejność albo robić pierwszą rundę w ciszy, bez komentarzy?


Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 289

@Lucjan byłam na takim czytaniu, gdzie każda osoba najpierw patrzyła na kartę przez kilka minut bez słowa, zapisywała coś dla siebie, i dopiero potem była wspólna rozmowa. I powiem szczerze, że to był zupełnie inny rodzaj pracy. Moje pierwsze wrażenie karty było bardzo inne niż to, co potem usłyszałam od innych. I ta różnica sama w sobie była ciekawa.


Odpowiedz
(@stefcia96)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 216

@Marzanka a co robiłaś z tą różnicą? Dawałaś pierwszeństwo swojemu pierwszemu odczuciu, czy w trakcie rozmowy grupy twoja interpretacja się zmieniała? Bo to brzmi jak coś, co mogłoby albo wzmocnić osobistą relację z kartą, albo ją zagłuszyć.


Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 289

@Stefcia96 szczerze, to zależało. Przy jednej karcie moje pierwsze odczucie zostało i było silniejsze po rozmowie, bo inni potwierdzili coś, co sama nieśmiało zobaczyłam. Ale przy innej całkowicie mnie rozmowa przestawiła. I dopiero po jakimś czasie, wracając do notatki, zobaczyłam, że to pierwsze miało sens. Nie wiem, co z tym zrobić, bo nie wiem, któremu ufać.


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest coś, co mnie też dotyczy przy kartach przejścia. Że znaczenie pojawia się z opóźnieniem. Ciągniemy kartę, słyszymy interpretację, żyjemy dalej, i dopiero po czasie karta nabiera sensu, który w momencie ciągnięcia był niewidoczny. Czy to znaczy, że karta przejścia jest zawsze rozpoznawana wstecz?


Odpowiedz
Wpisy: 408
Rozpoczynający temat
(@latawiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Właśnie to jest jedno z pytań, które mnie tu na początku zajmowało. Czy karty przejścia można rozpoznać w momencie, kiedy są potrzebne, czy zawsze z perspektywy czasu? Bo jeśli tylko wstecz, to ich praktyczna wartość w czytaniu jest zupełnie inna, niż nam się wydaje.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@saturnina)
Połączone: 2 miesiące temu

W astrologii tranzyt też bywa rozpoznawalny dopiero po fakcie, ale to nie znaczy, że jest bezużyteczny z wyprzedzeniem. Tylko trzeba go inaczej czytać. Nie jako przepowiednię, tylko jako mapę terenu, przez który się będzie szło. Może karty przejścia działają podobnie? Że nie mówią 'to się stanie', tylko 'na to warto być gotowym'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czarek00)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 282

@Saturnina ale mapa terenu zakłada, że wiesz, dokąd idziesz. A w przejściach życiowych właśnie tego się nie wie. Wieża albo Śmierć mogą wskazywać na koniec czegoś, ale co konkretnie się skończy i co zacznie, karta nie mówi. Więc jak można się przygotować na coś, czego kontury są nieznane?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1448

@Czarek00 myślę, że właśnie to jest wartość tych kart. Że nie dają gotowej odpowiedzi, tylko zapraszają do gotowości. Nie 'to się skończy', tylko 'jesteś w miejscu, gdzie coś może się skończyć, i warto to w sobie sprawdzić'. To mała różnica w słowach, ale w pracy z rozmówcą robi dużą różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@kaplanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy z dużą uwagą, bo to wszystko jest dla mnie nowe. Mam jedno pytanie, może proste. Czy są karty, które prawie zawsze wskazują na przejście, czy każda karta może być kartą przejścia w odpowiednim kontekście? Bo z tego, co czytam, to wychodzi mi, że to bardziej kwestia kontekstu niż samej karty. Ale może się mylę i jest jakieś wąskie grono kart, które szczególnie o tym mówią?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Kaplanka nie mylisz się, ale to jest bardziej złożone. Są karty, które są tradycyjnie związane z przejściem i trudno je zignorować w tym sensie, głównie ze Wielkich Arkanów, Śmierć, Wieża, Sąd Ostateczny, Księżyc. Ale na przykład Dwójka Mieczy w odpowiednim rozkładzie może mówić o momencie granicznym równie mocno co Wieża. Więc tak, kontekst ma ogromne znaczenie, ale wychodzi się od jakiejś tradycji symboli i dopiero potem czyta sytuację.


Odpowiedz
(@latawiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 408

@Begonia Właśnie dlatego pytam, czy kontekst rozkładu grupowego zmienia to, co Begonia opisuje. Bo jeśli znaczenie karty przejścia pojawia się z opóźnieniem, to w grupie to opóźnienie może być jeszcze bardziej złożone. Każda osoba wraca do tej karty w innym momencie swojego życia. Czy ktoś z was miał doświadczenie, że karta, która w grupie wydawała się niczyja, nagle stała się bardzo twoja, ale dopiero po czasie?


Odpowiedz
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Miałam dokładnie coś takiego. Ciągnęłam Sąd Ostateczny w grupie i w tamtym momencie zupełnie mnie nie tknęło. Inne osoby mówiły o przebudzeniu, o wezwaniu, ale ja siedziałam i myślałam, że to nie do mnie. A po kilku tygodniach zrozumiałam, że to była karta o czymś, co dopiero miało się pojawić. Tylko w momencie czytania nie miałam jeszcze języka, żeby to nazwać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Kornelia93 a jak to jest z samą kartą Sądu w kontekście przejść? Bo ja zawsze trochę omijam tę kartę przy omawianiu, może niesłusznie. Śmierć i Wieża są oczywiste, ale Sąd wydaje mi się bardziej subtelny jako marker zmiany. Czy ty też tak to czujesz, czy to raczej kwestia konkretnego rozkładu?


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Begonia Sąd Ostateczny jest dla mnie jedną z trudniejszych kart przejścia właśnie dlatego, że nie mówi o rozpadzie ani o nagłości. Mówi raczej o czymś, co wyłania się ze środka. Jakby coś, co było uśpione, zaczęło głośno mówić. I to może być bardzo ciche przejście, nie dramatyczne, ale głębokie.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@saturnina)
Połączone: 2 miesiące temu

To, co opisujecie z Sądem, przypomina mi saturniańskie tranzyty przez czwartą kamienicę. Też nie od razu widoczne, ale zmieniające coś w fundamentach. Zresztą w astrologii też mamy takie punkty, gdzie zmiana jest bardziej wewnętrzna niż zewnętrzna i łatwo ją zbagatelizować. Czy przy kartach przejścia da się w ogóle coś powiedzieć o tym, jak odróżnić kartę, która mówi o zmianie zewnętrznej, od tej, która wskazuje na zmianę wewnętrzną?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1448

@Saturnina to jest pytanie, które zadaję sobie przy każdym czytaniu. I szczerze nie wiem, czy to wynika z samej karty, czy raczej z pytania, z którym ktoś przyszedł. Wieża może być rozpadem związku, ale może być też rozpadem przekonania o sobie. Myślę, że karta jest neutralna, a kierunek nadaje kontekst i osoba.


Odpowiedz
(@czarek00)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 282

@Rodis Ale skoro karta jest neutralna, to co w ogóle czyni ją 'kartą przejścia'? Bo z tego, co tu czytam, wynika, że każda karta może nim być. Więc gdzie ta granica?


Odpowiedz
(@latawiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 408

@Czarek00 właśnie to mnie tu od początku trochę niepokoi. Jeśli każda karta może być kartą przejścia, to pojęcie przestaje cokolwiek znaczyć. Ale jednocześnie rozumiem, że kontekst jest ważny. Czy może chodzi o to, że są karty, które mają ten potencjał domyślnie wbudowany, a inne go zyskują tylko w określonych warunkach?


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@kaplanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale nie do końca rozumiem, co znaczy, że karta ma potencjał wbudowany. Czy chodzi o to, że jej symbolika już samą ikonografią wskazuje na koniec albo zmianę? Bo jeśli tak, to czy mogłyby mi ktoś powiedzieć, jakie karty poza tą Śmiercią i Wieżą wchodzą w ten zakres? Bardzo mi to pomaga, kiedy ktoś po prostu wyliczy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Kaplanka to, o czym mówi Latawiec, to chyba różnica między kartami, które symbolicznie już w swojej tradycyjnej warstwie mówią o zakończeniu, transformacji, wyjściu z jednego etapu, a kartami, które mogą to oznaczać, ale nie muszą. Do tej pierwszej grupy wrzuciłabym właśnie Śmierć, Wieżę, Sąd Ostateczny, ale też Koło Fortuny i Gwiazdę, choć ta ostatnia jest częściej po przejściu niż w nim. A Księżyc to już zupełnie osobna historia.


Odpowiedz
(@kaplanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 273

@Begonia dziękuję, to mi naprawdę pomaga poukładać sobie w głowie. A co z tą Gwiazdą, że jest po przejściu? Czyli ona pojawia się, kiedy zmiana już zaszła? To ciekawe, bo wydawałoby mi się, że gwiazda to raczej nadzieja i coś dobrego przed nami, a nie potwierdzenie czegoś, co już minęło.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@saturnina)
Połączone: 2 miesiące temu

Gwiazda w tradycji waite'owskiej pojawia się bezpośrednio po Wieży. To nie jest przypadek. Jest tam, żeby pokazać, co zostaje, kiedy coś się rozpadnie. Ale masz rację, że trudno ją czytać jako kartę przejścia w sensie dynamicznym, bo ona jest raczej kartą po przejściu, kiedy kurz już opada. Czy ta sekwencja w Wielkich Arkanach w ogóle jest dla kogoś tu punktem odniesienia przy czytaniu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ninka_73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Saturnina używam tej sekwencji, ale ostrożnie. Bo rozkład kart nie jest linearny jak Wielkie Arkana. Ktoś może wyciągnąć Gwiazdę bez wcześniejszej Wieży i pytanie, czy to znaczy, że przejście dopiero nadchodzi, czy że już było, tylko o nim nie mówi. Sekwencja w talii jest symboliczna, a nie czasowa.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1448

@Ninka_73 dokładnie. I dlatego przy grupowych czytaniach staram się nie budować narracji opartej na kolejności w Arkanach, bo to może zasugerować komuś ścieżkę, której nie ma. Jeśli ktoś dostaje Gwiazdę, a w jego życiu nie było żadnej Wieży, to może ta Gwiazda mówi o czymś zupełnie innym.


Odpowiedz
Wpisy: 537
(@lucjan)
Połączone: 5 miesięcy temu

To mnie zastanawia w kontekście grupowego czytania. Jeśli kilka osób kolejno ciągnie karty i okazuje się, że jedna ma Wieżę, a druga zaraz po niej Gwiazdę, to naturalnie chce się z tego zbudować historię. I pytanie, czy to jest intuicja grupowa, czy właśnie ten efekt zarażania, o którym mówił wcześniej ktoś w wątku. Czy ktokolwiek próbował świadomie przerywać takie budowanie zbiorowej narracji?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@marzanka)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 289

@Lucjan byłam na jednym takim spotkaniu i prowadząca właśnie to robiła. Jak zaczęła się tworzyć wspólna historia z kart różnych osób, to ona wchodziła i mówiła wprost, że to są oddzielne czytania, nie jeden rozkład. To trochę studziło atmosferę, bo wszyscy już byli podekscytowani tym, że 'do siebie pasuje'. Ale teraz myślę, że miała rację.


Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 960

@Marzanka a czy to nie jest trochę smutne, to przerywanie? Bo może właśnie w tej grupowej narracji jest coś wartościowego, jakiś wspólny wątek, który do każdej osoby trafia inaczej. Nie wiem, pytam szczerze, bo mi się wydaje, że to mogłoby być jak czytanie zbiorowe intencji grupy, nie indywidualnych losów.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Kanko to jest naprawdę ciekawe pytanie, bo faktycznie są różne szkoły. Jedne mówią, że w grupie każde czytanie jest osobne i trzeba tego pilnować. Inne traktują grupę jak jeden organizm i czytają karty jako wspólny komunikat. Tylko że przy kartach przejścia ta druga opcja może być myląca, bo przejście jest zawsze osobiste. Nie wiem, czy da się zbiorowo przejść przez coś tak jednostkowego.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@stefcia96)
Połączone: 5 miesięcy temu

A co z sytuacją, kiedy kilka osób w grupie faktycznie jest w podobnym miejscu życiowym? Bo chyba nie jest tak, że grupy zbierają się całkowicie losowo. Jeśli na warsztaty tarota przychodzą osoby po stracie, albo osoby w połowie życia, to może te zbiorowe narracje coś jednak mówią?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@latawiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 408

@Stefcia96 to jest punkt, do którego wracam. Kontekst grupy zmienia kontekst karty. Jeśli wiem, że wszyscy przyszli w podobnym miejscu, to karta przejścia ma inną wagę, niż gdyby to był przypadkowy zbiór osób. I to może być akurat coś, co grupowe czytanie robi lepiej niż indywidualne, że pokazuje, że przejście jest wspólne ludzkie doświadczenie, nie tylko twoje.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie to powiedział Latawiec i myślę, że to klucz do całej tej dyskusji. Kontekst grupy zmienia odczyt karty. Ale to rodzi pytanie praktyczne: jak prowadzący ma to rozróżniać na bieżąco? Bo w trakcie czytania nie zawsze wiadomo, czy podobieństwo sytuacji uczestników to przypadek, czy coś głębszego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Ninka_73 to jest właśnie ten moment, kiedy prowadzący powinien zapytać grupę wprost, zamiast zakładać. Nie narzucać narracji, ale zapytać: czy to co widzicie w kartach sąsiada, mówi wam coś o was? To oddaje interpretację uczestnikom i nie tworzy fałszywych połączeń.


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Kornelia93 ale czy to nie zmienia roli prowadzącego w coś bardziej terapeutycznego niż taroto wyłącznie? Pytam serio, bo wydaje mi się, że na granicy grupowego czytania i pracy z grupą zaczyna się teren, gdzie tarot przestaje być głównym tematem, a staje się pretekstem.


Odpowiedz
Wpisy: 1448
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

To jest granica, którą każdy prowadzący musi sobie ustalić samodzielnie. Ale wracając do samych kart przejścia, bo chyba trochę odpłynęliśmy. Czy ktoś ma doświadczenie z grupowym czytaniem, gdzie karta przejścia wyszła większości uczestników? Co się wtedy dzieje z interpretacją?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 289

@Rodis byłam na czymś takim. Trzem osobom z pięciu wyszedł Księżyc w podobnym układzie. Prowadząca powiedziała, że to może być coś, co dotyczy całej grupy jako zbiorowości. Ale czy Księżyc to w ogóle karta przejścia? Bo mi się kojarzy bardziej z zagubienie i niepewnością niż ze zmianą etapu.


Odpowiedz
Wpisy: 408
Rozpoczynający temat
(@latawiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Księżyc jako karta przejścia to ciekawy przypadek. Ja bym go raczej wrzucił do kategorii kart, które zapowiadają, że przejście zbliża się przez chaos. Nie sam moment zmiany, ale ta ciemna faza przed nim. Czy macie inne odczucia co do Księżyca w tym kontekście?


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@saturnina)
Połączone: 2 miesiące temu

Księżyc odpowiada Rybom i neptunowskim dysolucjom. W astrologii ten rodzaj przejścia jest wyjątkowo trudny do uchwycenia właśnie dlatego, że granice się rozmywają, zanim cokolwiek wyraźnie się skończy. Więc tak, kartą przejścia, ale taką, która go ukrywa, a nie ogłasza.


Odpowiedz
Wpisy: 282
(@czarek00)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czy Księżyc nie jest przypadkiem kartą, gdzie człowiek sam siebie oszukuje co do tego, że jest w przejściu? Pytam, bo numerologicznie osiemnastka to redukcja do dziewiątki, a dziewiątka to finał. Więc jakby jest tam zakończenie, ale schowane.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Czarek00 to ciekawe połączenie z numerologią. Ale właśnie to ukrycie jest chyba sednem Księżyca. On nie mówi wprost. I może dlatego w grupowych czytaniach jest trudniejszy niż Wieża, bo Wieżę łatwo rozpoznać, a Księżyc można zignorować albo błędnie odczytać jako zwykłą niepewność.


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@kaplanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, że znowu pytam o podstawy, ale to coraz bardziej mi się układa. Mam rozumieć, że są karty, które mówią o przejściu wprost, jak Śmierć czy Wieża, i karty, które też mogą nim być, ale to trzeba wyczuć z kontekstu, jak Księżyc? To jest trochę jak gdyby były dwa różne typy tej funkcji w kartach?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Kaplanka tak, i myślę, że to całkiem dobre uproszczenie na start. Powiedziałabym nawet, że jest jeszcze trzecia kategoria: karty, które potwierdzają, że przejście już się dokonało. Gwiazda o tym była mowa wcześniej, ale też Świat. Świat to nie zmiana, to domknięcie.


Odpowiedz
(@stefcia96)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 216

@Begonia a co ze Słońcem? Bo ono zawsze mi się kojarzyło z nowym początkiem, ale może to jest właśnie ta trzecia kategoria, nie nowy etap, tylko potwierdzenie zakończenia poprzedniego?


Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Stefcia96 Słońce jako domknięcie nigdy mi tak nie leżało, ale słyszałem taką interpretację. Dla mnie ono raczej stoi osobno, poza sekwencją. Ale to może być kwestia szkoły. Jak ty to czujesz przy czytaniu, nie w teorii, tylko przy konkretnej karcie na stole?


Odpowiedz
(@stefcia96)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 216

@Ninka_73 szczerze? Ja jeszcze mam za mało doświadczeń z czytaniem żywym, żeby to poczuć. Bardziej idę na razie za tym, co tu słyszę i co czytam. Ale właśnie dlatego pytam, bo wolę zrozumieć tok myślenia niż zapamiętać gotowe odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 1448
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Słońce jest ciekawe właśnie dlatego, że opiera się tej sekwencji. Można by powiedzieć, że ono stoi poza narracją przejścia, jest po prostu stanem. I może właśnie przez to trudno go wcisnąć w kategorię karty zmiany. A wy jak pracujecie ze Słońcem, kiedy pojawia się w pozycji dotyczącej zakończenia czegoś?


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: