No i teraz robimy psychoanalizę na podstawie numerologii. Walcia, serio pytam - czy to Ci pomaga? Bo mam wrażenie że możesz to samo dostać rozmawiając z kimś kto Cię zna, bez kart.
Tomir, rozumiem skąd pytanie, ale dla mnie karty są... sposobem na zadanie sobie pytania którego inaczej nie zadaję. Jak patrzę na Cesarza to myślę o kontroli inaczej niż kiedy myślę abstrakcyjnie. Nie wiem czemu, ale tak działa.
To samo u mnie z Wieżą. Sama bym sobie pewnie nie powiedziała 'w moim życiu cyklicznie coś się wali'. Ale jak zobaczyłam tę kartę to to zdanie samo przyszło. Może karty służą jako... nie wiem, zewnętrzny obraz dla czegoś co jest w środku?
Ale odbijają co? Rzeczywistość czy nasze wyobrażenie o sobie? Bo to nie jest to samo. Justi85 powiedziała wcześniej że zastanawia się czy Wieża przyciąga sytuacje czy ona je interpretuje jako Wieżę. To jest właśnie ta różnica.
I tu jesteśmy z powrotem na początku. 🙂 Walcia, mam do Ciebie pytanie praktyczne - czy odkąd obliczasz te karty i myślisz o Cesarzu, zachowujesz się inaczej w sytuacjach które wcześniej opisałaś? Czy coś się zmieniło w tym jak reagujesz?
Pentagrama, to jest dobre pytanie i muszę się zastanowić zanim odpiszę. Bo uczciwie... nie wiem czy zachowuję się inaczej, czy tylko inaczej o tym myślę. To nie jest to samo, prawda?
To bardzo ważne rozróżnienie które właśnie zrobiłaś. Myślenie o sobie inaczej i zachowywanie się inaczej to dwa różne etapy. I często to pierwsze poprzedza drugie, ale nie zawsze.
właśnie o to mi chodziło. Bo jeśli tylko myślisz inaczej, to może karty dały Ci język do opisu czegoś. Ale jeśli zachowujesz się inaczej, to już jest coś więcej. Pytam bo to bezpośrednio odpowiada na pytanie z tytułu wątku - czy karty coś odkrywają czy coś robią z Tobą.
Mnie to pytanie uderzyło bo sama nie wiem jak to mam. Od kiedy myślę o Wieży nie jestem pewna czy unikam sytuacji które ją 'wołają', czy po prostu widzę je wyraźniej. To może być to samo albo zupełnie inne.
Ja się trochę gubię w tym co piszecie. Czy wy mówicie że karty mogą faktycznie zmieniać człowieka, czy że człowiek zmienia się przez myślenie o kartach? Bo to brzmi jak dwa różne poglądy na to samo.
Albo trzecia opcja: nie zmienia się nic poza tym że masz teraz ładną etykietkę na coś co i tak istniało. Przepraszam że jestem trudny, ale to też jest możliwe i warto to zostawić na stole.
Słuchajcie, wracam do pierwotnego pytania wątku bo mi się wydaje że tutaj leży coś czego nie powiedzieliśmy wprost. Karta narodzin i karta osobowości często nie są tym samym archetypem. I może to właśnie ta różnica między nimi jest informacyjna, nie każda z nich osobno.
Reginka, to mnie zatrzymało. Masz na myśli że samo zestawienie Słońce plus Cesarz mówi coś czego żadna karta osobno nie mówi?
Dokładnie. Słońce jako karta narodzin i Cesarz jako karta osobowości to jest napięcie między spontanicznym zaufaniem a potrzebą kontroli. Gdybyś miała tylko jedną z nich, widziałabyś tylko połowę.
To by tłumaczyło dlaczego dwie osoby z tą samą kartą narodzin mogą być zupełnie różne. Bo mają różne karty osobowości i to zestawienie daje inny obraz. Reginka, czy to znaczy że pytanie nie brzmi 'co mówi moja karta' tylko 'co mówi relacja między moimi kartami'?
To jest dobry trop, ale od razu mam pytanie praktyczne - skąd wiadomo jak interpretować tę relację? Są dwie karty które ze sobą 'rozmawiają', ale tarot nie ma jednej książki która by mówiła co znaczy konkretne zestawienie.
Przepraszam że wchodzę, ale właśnie obliczyłam swoje karty i mam Księżyc i Kapłankę. Czy to znaczy że też powinnam szukać napięcia między nimi? Bo obie mi się kojarzą z intuicją i zastanawiam się czy to jest dobrze czy źle że są podobne.
Jolanta_M, to co opisujesz - szum między intuicją a lękiem - to jest chyba jedna z najtrudniejszych rzeczy do rozróżnienia. Ja mam to samo przy swojej Wieży. Czy to jest ostrzeżenie, czy to jest mój strach który już był.
I wróciłyśmy do czegoś co Justi85 powiedziała dużo wcześniej - czy karta opisuje to co jest, czy przyciąga to co interpretujemy przez jej pryzmat. Tylko że teraz mam wrażenie że to pytanie dotyczy obu kart naraz, nie każdej z osobna. Co o tym myślicie?
Walcia, ale czy pytasz o obie karty razem czy o każdą z osobna? Bo to jest ważne rozróżnienie. Można powiedzieć że karta narodzin opisuje przez pryzmat przez który jesteś, a karta osobowości przez pryzmat przez który działasz. I wtedy pytanie o to czy przyciągają czy opisują dotyczy zupełnie innych warstw człowieka.
Właśnie. I to jest chyba odpowiedź na to co Walcia postawiła - że to pytanie dotyczy obu kart naraz. Bo karta narodzin to jest fundament, coś co jest zanim zaczniesz działać. A karta osobowości to jest już odpowiedź na ten fundament. Więc mechanizm może być różny dla każdej z nich.
Zaraz, ale skąd wiadomo że karta osobowości jest czymś co się 'przyjmuje'? Ona też jest obliczona, nie wybrana. Jeśli mam Cesarza jako kartę osobowości, to nie dlatego że go wybrałam, tylko dlatego że moje imię ma określoną sumę numerologiczną. To ta sama logika co przy dacie urodzenia.
No właśnie, Pentagrama mnie zatrzymuje. Bo ja do tej pory myślałam że karta osobowości to jest coś bardziej aktywnego, coś co wybieram albo co się we mnie przejawia przez decyzje. A tu wychodzi że ona też po prostu wynika z czegoś co było zanim zaczęłam działać.
Przepraszam, że pytam o podstawy, ale czy karta osobowości naprawdę oblicza się z imienia? Myślałam że to jakoś inaczej. Czy ktoś może wyjaśnić jak to dokładnie działa, bo może przez to rozumiem tę dyskusję inaczej niż powinam.
To znaczy że dwie osoby które używają różnych metod mogą mieć inne karty osobowości dla tej samej osoby? Jak wtedy wiedzieć która interpretacja jest prawdziwa?
Reginka, to jest dobre pytanie. Czyli karta narodzin miałaby być bardziej opisująca bo jest osadzona w jednym fakcie, a karta osobowości mogłaby tworzyć możliwości właśnie przez tę elastyczność? Jeśli tak, to pytanie z tytułu wątku ma inną odpowiedź dla każdej z kart.
Wchodzę bo to mnie dotyczy bezpośrednio. Pracuję z kartami od dłuższego czasu i zauważyłam coś co pasuje do tej dyskusji - ludzie reagują na kartę narodzin z rodzajem spokoju albo oporu, a na kartę osobowości częściej z zaskoczeniem. Jakby jedna była rozpoznana a druga konfrontująca. Czy to nie sugeruje że działają inaczej na poziomie psychologicznym?
