Jeśli to jest 'wpasowywanie się', to wracamy do pytania Walci o to czy karty tworzą nowe możliwości. Bo wpasowywanie się w archetyp brzmi jak tworzenie, nie opisywanie. Tylko że wtedy karta osobowości byłaby bardziej twórcza niż opisowa, co odwraca to co mówiła Majka01 wcześniej.
Mnie się tu kręci w głowie jedno - mówimy o tym czy karty opisują czy tworzą, ale może to zależy od tego w jakim momencie życia człowiek je odkrywa? Jak ktoś dowiaduje się o swojej karcie narodzin w wieku 40 lat to inaczej ją przyjmie niż 20-latek. Czy to zmienia to co karta robi?
Karinka, to mnie nie przyszło do głowy. Czy to znaczy że ta sama karta może być opisująca dla jednej osoby i tworząca możliwości dla innej, zależnie od momentu odkrycia? Bo wtedy nie możemy odpowiedzieć na pytanie z tytułu wątku w ogólny sposób.
To zdanie Walci jest ważne i chcę je rozwinąć. W wielu tradycjach duchowych mówi się o tym że pewne symbole aktywują się w nas dopiero kiedy jesteśmy na nie gotowi. Karta narodzin mogłaby być kodem który istnieje od urodzenia, ale odczytać go można tylko z określonego miejsca w życiu. I wtedy pytanie nie brzmi 'opisuje czy tworzy' tylko 'kiedy i co aktywuje'.
No i teraz mamy już trzy słowa na to samo albo trzy różne rzeczy - opisuje, tworzy, aktywuje. Stefcia04, możesz powiedzieć w praktyce jak widzisz tę różnicę? Bo aktywowanie brzmi jak coś pomiędzy - jakby treść już była, ale coś ją uruchamia. Tylko co miałoby ją uruchamiać przy karcie narodzin?
Właśnie o to mi chodziło. Wyobraź sobie że karta narodzin to coś jak gen, który jest od urodzenia, ale ekspresja tego genu zależy od warunków. Aktywowanie to moment kiedy warunki są spełnione. Karta osobowości byłaby już bardziej świadomym kanałem tej ekspresji - bo wiąże się z imieniem, które jest kulturowym wyborem, nie biologicznym faktem.
Mogę zapytać coś prostszego? Czy w ogóle koniecznie trzeba znać swoje karty narodzin i osobowości żeby pracować z tarotem? Pytam bo słucham tej dyskusji i zastanawiam się czy bez znajomości tych kart coś mi umyka przy czytaniu.
Reginka, to ciekawe. Czyli mówisz że karta narodzin mogłaby wpływać na to jak czytasz rozkłady, nie tylko na to kim jesteś? Bo to trochę odwraca kierunek.
Czyli karta narodzin mogłaby być czymś w rodzaju subiektywnego punktu widzenia na cały tarot? To brzmi jakby ona cię nie opisywała, ale ustawiała twój kąt patrzenia. Czy tak to rozumiesz Reginka?
Ale poczekajcie - jeśli karta narodzin jest perspektywą a karta osobowości tym co widzą inni, to żadna z nich tak naprawdę nie tworzy czegoś nowego, nie? Obie opisują, tylko każda co innego. Gdzie w tym jest ta 'możliwość' o którą pytałam na początku?
Zastanawiam się czy ta możliwość, o której piszesz, może być nie w samej karcie tylko w tym co robisz kiedy ją zrozumiesz. Jakby karta była mapą a nie terytorium. Mapa opisuje teren, ale decydujesz gdzie pójść.
A może ta różnica jest właśnie w tym co mapują? Karta narodzin mapuje to co jest stałe, karta osobowości to co zmienne? Ale to też nie trzyma się kupy bo karta osobowości też wychodzi z imienia, które zazwyczaj nie zmienia.
No i wróciliśmy do punktu Pentagramy sprzed kilku postów. Skoro obie są obliczone i żadnej nie wybrałaś - gdzie jest ta jakościowa różnica? Może jej po prostu nie ma i to jest kwestia konwencji jak ktoś ją nazwie.
Justi85, a to jest właśnie pytanie na które nie mam odpowiedzi. I myślę że to jest jedno z ważniejszych pytań w tym wątku, bo dotyczy obu kart jednocześnie - czy w ogóle można odróżnić prawdziwe rozpoznanie od wpasowywania się, i czy ta różnica ma znaczenie jeśli efekt jest taki sam?
Przepraszam że wchodzę z boku, ale właśnie sobie obliczam te karty po raz pierwszy podczas czytania tego wątku. Wyszła mi Kapłanka i Cesarzowa i teraz nie wiem nawet którą przypisać do czego. Czy jest jakaś jedna przyjęta metoda obliczania czy każdy robi to inaczej?
I to jest właśnie mój zarzut od początku. Jak możemy dyskutować o tym co karta narodzin reprezentuje w głębokim sensie, skoro sama metoda obliczania nie jest ustandaryzowana? To jakby kłócić się o znaczenie wyniku testu, który każdy robi inną wersją.
A może właśnie ta niejednoznaczność metody jest wskazówką? Jeśli z różnych obliczeń wychodzą ci zawsze karty które jakoś do siebie pasują tematycznie, to może to coś mówi. A jeśli wychodzą kompletnie sprzeczne archetypy zależnie od metody, to też jest informacja. Jolanta_M, a te twoje dwie karty - Kapłanka i Cesarzowa - wyszły z tej samej metody czy z dwóch różnych?
Wracając do tego co mówiłam wcześniej - słucham tej dyskusji o metodach i obliczeniach i zaczynam myśleć że może pytanie z tytułu jest źle postawione. Może nie chodzi o to czy karta opisuje czy tworzy możliwości, ale o to czy w ogóle jest jedna karta która cię reprezentuje, skoro samo obliczenie jest kwestią wyboru metody.
To co Walcia mówi brzmi dla mnie trochę jak podważenie całego sensu tych kart. Czy to znaczy że wasza dyskusja przez tyle postów była o czymś co może w ogóle nie mieć jednej odpowiedzi?
Mogę dopytać o jedną rzecz? Bo dyskutujecie o opisywaniu versus tworzeniu możliwości, ale ja tego rozróżnienia nie do końca czuję. Dla mnie Papieżyca jako karta głębsza to jest coś co mnie opisuje I jednocześnie pokazuje mi gdzie iść. Czy te dwie funkcje muszą być rozdzielone?
