Forum

Asystent AI
Tarot a osoby blisk...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot a osoby bliskie - czy możemy stawiać karty dla kogoś bez ich wiedzy?

Strona 1 / 2

Wpisy: 577
Rozpoczynający temat
(@malgosia87)
Połączone: 3 miesiące temu

Ostatnio wróciłam do tematu, który od dawna mnie nurtuje, i pomyślałam, że warto go tu poruszyć. Chodzi o stawianie kart dla kogoś bliskiego bez jego wiedzy i zgody. Robię to od kilku lat, głównie dla rodziny, i zawsze zastanawiałam się, czy to w ogóle etyczne. Z jednej strony motywacja jest czysta - chcę wiedzieć, czy mojemu bratu dobrze idzie, czy mama nie ma problemów, których mi nie mówi. Z drugiej strony coraz częściej słyszę, że wchodzenie w czyjąś energię bez pozwolenia to naruszenie pewnej granicy. Co wy na to? Stawiacie dla innych bez pytania ich o zgodę?


Odpowiedz
60 odpowiedzi
Wpisy: 2144
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Temat bardzo niejednoznaczny i dobrze, że go poruszyłaś. Zanim odpowiem wprost, chciałem zapytać - jak rozumiesz to 'wchodzenie w czyjąś energię'? Bo jeśli pytasz kartę o to, jak ty masz się zachować wobec kogoś bliskiego, to jedno. Ale jeśli pytasz o stan tej osoby, jej plany, uczucia - to już zupełnie inne zagadnienie. Dla mnie to kluczowe rozróżnienie. Które z tych podejść stosujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 1660
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dokładnie to samo rozróżnienie robiłam przez lata i doszłam do wniosku, że większość ludzi nieświadomie miesza te dwie rzeczy. Pytanie 'co mogę zrobić dla mamy w tej sytuacji' jest pytaniem o siebie. Pytanie 'co teraz czuje mój brat i co planuje' - to już czyjeś terytorium. I tu zaczyna się problem etyczny. Ale Krysztal - czy według ciebie samo intencjonalne skupienie się na czyjejś osobie podczas czytania już coś 'robi' z tą osobą energetycznie? Mam tu wątpliwości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2144

@Gituska dobre pytanie. Uważam, że nie każde skupienie jest ingerencją. Obserwacja to nie manipulacja. Kiedy pytam kart o sytuację kogoś bliskiego, nie modyfikuję jego rzeczywistości - co najwyżej zyskuję wgląd, który potem przekłada się na moje działania. Problem zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy działać na podstawie tej wiedzy w sposób, który ogranicza tej osobie wolność. Albo gdy celowo szukamy czegoś, czego nie chcemy wiedzieć, a potem nie możemy się od tego uwolnić.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mnie bardziej zastanawia praktyczna strona tego. Jeśli wyciągnę komuś bliskiemu np. Sąd lub Koło Fortuny - czyli coś, co sygnalizuje duży przełom albo transformację - to co z tym robię? Trzymam w sobie i obserwuję? Próbuję ostrzec? Nie pytam o teorię, bo stawiam dla syna od dawna i naprawdę nie wiem, gdzie jest granica między troską a wtrącaniem się.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 481

@Ewunia70 o właśnie, to jest serce całego tematu. Ja miałam sytuację, kiedy karta Wieży wyszła mi przy czytaniu dla przyjaciółki. Byłam przerażona. I co zrobiłam? Zadzwoniłam do niej, nie mówiąc nic o kartach, i zaczęłam sondować, czy u niej w porządku. Wyszło, że właśnie rozważała zmianę pracy i to była jej 'wieża'. Nic tragicznego. Ale przez tydzień funkcjonowałam w niepotrzebnym lęku, który sама sobie zafundowałam. Więc pytanie nie tylko o etykę, ale i o to, czy nam samym to służy.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

Czekajcie, bo ja zupełnie nie rozumiem jednej rzeczy. Piszecie o kartach, które sygnalizują przełom - Sąd, Koło Fortuny, Wieża. Skąd wiadomo, że akurat te są o 'transformacji', a nie np. o czymś innym? Dopiero zaczynam z tarotem i zawsze myślałam, że karty mają wiele znaczeń zależnie od kontekstu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 577

@Stellina masz rację, że to kwestia kontekstu, ale te konkretne karty mają silne asocjacje z przełomem. Koło Fortuny to zmiana cyklu, coś się kończy i zaczyna. Sąd - dosłownie nowy rozdział, przebudzenie, decyzja, z której nie ma odwrotu. Wieża - nagłe, często bolesne przewrócenie dotychczasowego porządku. To nie znaczy, że zawsze oznaczają coś dramatycznego, ale kiedy wychodzą przy kimś bliskim, serce przyspiesza, to fakt.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

A co z Głupcem? Bo czytałam gdzieś, że on też wychodzi przy nowych rodziałach w życiu człowieka, ale nie wiem czy dobrze pamiętam. Pytam bo raz wyszedł mi przy myśleniu o mojej córce i nie widziałam w tym nic złego, a znajoma powiedziała że to karta nieodpowiedizalności.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1660

@Helenka51 Głupiec to faktycznie karta nowego początku, ale takiego nieobciążonego przeszłością. Skok w nieznane z plecakiem. Znajoma miała na myśli ten aspekt, że Głupiec nie patrzy pod nogi - i to może być brak odpowiedzialności, albo właśnie odwaga przed nowym etapem. Zależy bardzo od pozycji i sąsiednich kart. Ale wracając do głównego pytania - to dobry przykład tego, że ta sama karta przy kimś bliskim może być źródłem albo uspokojenia, albo niepotrzebnego niepokoju, zależnie od tego, jak ją czytamy.


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@jasiek98)
Połączone: 6 miesięcy temu

Powiem wprost, bo tutaj widzę dużo omijania sedna. Etyczne pytanie brzmi: czy mamy prawo zbierać informacje o kimś bez jego zgody, nawet jeśli sposób jest niekonwencjonalne? W świecie prawa - nie mamy. Analogia z podsłuchem jest naciągana, wiem, ale intencja jest podobna: chcemy wiedzieć coś, czego ta osoba nam nie powiedziała. I co ciekawe, nikt tu jeszcze nie zapytał: a co, gdyby ta osoba wiedziała? Czy wyraziłaby zgodę?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Jasiek98 no właśnie to jest ciekawe pytanie. Mój syn by się śmiał i wzruszył ramionami. 'Rób sobie co chcesz, mamo.' To zgoda? Bo dla mnie brak sprzeciwu to nie to samo co świadoma zgoda.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 625

@Ewunia70 dokładnie o to mi chodziło. 'Wzruszenie ramionami' to nie zgoda, to tolerancja połączona z niewiedzą. Twój syn nie wie, co ta zgoda naprawdę oznacza w kontekście ezoterycznym, więc nie może jej świadomie udzielić. Trochę jak podpisanie umowy, której się nie przeczytało. Formalnie tak, merytorycznie nie bardzo.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Rozumiem ten argument, Jasiek98 ma rację pod względem zasady, ale zastanawiam się, czy karty w ogóle działają w ten sposób. Czy naprawdę 'wchodzą' w czyjąś energię bez zgody? Albo może to my projektujemy swój lęk i troskę na obrazki, które sami interpretujemy? Bo jeśli tak, to problem etyczny dotyczy nas, nie tej drugiej osoby.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2144

@Pentagrama to jedno z ważniejszych pytań w tej dyskusji. Są dwie szkoły. Pierwsza mówi, że tarot to system symboliczny, który pomaga nam porządkować własne myśli - efekt jest wewnętrzny, psychologiczny. Druga mówi, że karty realnie łączą nas z polem informacyjnym osoby, o której pytamy. Jeśli przyjmujesz pierwszą opcję, problem etyczny mocno maleje. Jeśli drugą - pytanie o zgodę jest poważne. A ty co uważasz, z której perspektywy to robisz?


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam i nie mogę się zdecydować, które stanowisko bliższe. Ja ostatnio postawiłam karty dla koleżanki, bo byłam zaniepokojona jej milczeniem. Wyszła mi m.in. Śmierć i Gwiazda razem. Zinterpretowałam to jako koniec czegoś starego i nadzieja na nowe. Nie odzywałam się, tylko czekałam. Po jakimś czasie sama zadzwoniła i powiedziała, że rozstała się z chłopakiem, ale jest spokojniejsza niż się spodziewała. Nie wiem, co z tym zrobić. To potwierdzenie, że karty 'coś wiedziały', czy po prostu zbieżność?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1263

@Apolonia99 a powiedz mi - gdybyś te karty nie postawiła, to czy zachowałabyś się inaczej wobec koleżanki? Pytam serio, bo mam wrażenie, że czasem karty nie tyle nam 'mówią', co usprawiedliwiają cierpliwość albo działanie, które i tak podjęlibyśmy instynktownie.


Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 301

@Lubon szczere pytanie i nie wiem, czy mam na nie uczciwa odpowiedź. Może rzeczywiście bez kart dzwoniłabym wcześniej i to byłoby nachalne. A karty dały mi powód, żeby poczekać. Czyli w pewnym sensie nie działały na nią, tylko na mnie?


Odpowiedz
Wpisy: 684
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę dyskusję i mam pytanie, bo sama stanęłam ostatnio przed podobnym wyborem. Moja siostra przechodzi trudny czas i chciałam postawić dla niej karty, ale właśnie to mnie powstrzymało - że nie wiem, czy wolno. Czy jest jakaś różnica, jeśli np. zapytamy kartę ogólnie 'co mogę zrobić dla siostry' zamiast wprost 'co teraz przeżywa siostra'? Bo mi wydaje się, że to inne pytanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1660

@Jolanta_M tak, to jest różnica i to duża. Pierwsze pytanie stawia ciebie w centrum czytania - szukasz wskazówki dla siebie. Drugie próbuje wedrzeć się w jej wewnętrzny świat. Pierwsze robie regularnie i nie mam z tym problemu sumienia. Drugie robiłam, owszem, ale zawsze z jakimś niepokojem, że przekraczam coś, co nie jest moje.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@mietek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przeczytałem wszystko i mam głupie pytanie może, ale: a co jeśli ta bliska osoba sama prosi nas mentalnie o pomoc, czyli my wyczuwamy, że potrzebuje wsparcia? Czy wtedy ta 'zgoda' jest gdzieś domniemana? Brzmi to naiwnie, ale zastanawiam się, czy intencja nie zmienia jakoś całej sytuacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2144

@Mietek to nie jest głupie pytanie, ale obawiam się, że otwiera furtkę do nadużyć. Bo skoro każdy może powiedzieć 'wyczułem, że ona potrzebuje pomocy', to praktycznie każde czytanie bez zgody staje się z automatu etyczne. A to za prosta droga do samookłamywania się.


Odpowiedz
Wpisy: 684
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o to mi chodzi w tej dyskusji - gdzie jest ta granica między troską a przekraczaniem czegoś, co nie należy do nas? Bo moja siostra naprawdę przeżywa teraz coś trudnego i mam wrażenie, że ja po prostu nie wiem, jak jej pomóc, i karty są moją próbą znalezienia jakiegoś sensu w tym wszystkim.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Jolanta_M a czy ona wie, że się o nią martwisz? Pytam bo czasem my krążymy wokół kogoś z tą troską, stawiamy karty, szukamy znaków, a wystarczyłoby po prostu powiedzieć wprost: hej, widzę, że coś przeżywasz, jestem tu.


Odpowiedz
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 684

@Ewunia70 wie, ale nie chce rozmawiać. I właśnie dlatego sięgnęłam po karty - bo normalny kontakt jest zablokowany. Może to bez sensu, ale miałam wrażenie, że przynajmniej w ten sposób mogę być przy niej.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Jolanta_M opisuje jest dla mnie kluczem do całego tematu. Karty często wchodzimy do sytuacji, kiedy normalna komunikacja zawodzi. I wtedy pytanie o zgodę drugiej osoby staje się trochę abstrakcyjne, bo ona i tak z nami nie rozmawia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasiek98)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 625

@Pentagrama ale czy brak komunikacji to przyzwolenie na wejście inną drogą? Jakby twój sąsiad nie odbierał telefonu, to nie znaczy, że możesz wejść przez okno. Nawet z dobrymi intencjami.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1660

@Jasiek98 mocna analogia, ale nie do końca trafna. Przez okno wchodzisz do jego fizycznej przestrzeni. Przy kartach - i tu wracam do tego, co Krysztal pisał wcześniej - nie wiadomo nawet, czy wchodzisz gdziekolwiek poza własną głowę.


Odpowiedz
Wpisy: 2144
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie. I tu jest ten węzeł gordyjski tej dyskusji. Jeśli tarot to sposób psychologiczne, to nie naruszamy niczyjej przestrzeni, bo czytamy własne projekcje. Jeśli to realne połączenie energetyczne, to zgoda jest konieczna. Problem w tym, że każdy z nas odpowiada na to pytanie inaczej, zależnie od tego, w co wierzy.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Ej ale to znaczy że jak ktoś wierzy że to tylko psyhologia, to mze robić co chce? Bo mnie się wydaje że zamiar tez się liczy, nie tylko to co myślimy o kartach. Nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 577

@Helenka51 dokładnie tak myślę. Nawet jeśli karty to tylko symbole, to nasze intencje i emocje wokół tego czytania są już jak najbardziej realne. Jeśli stawiam komuś karty z lękiem albo z chęcią kontrolowania sytuacji, to coś w tej relacji się dzieje, niezależnie od tego, czy karty 'działają' energetycznie czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

Zastanawiam się teraz nad czymś, co wyszło mi przy tamtym czytaniu dla koleżanki, o której pisałam. Śmierć i Gwiazda to kombinacja, którą zazwyczaj czytam jako zamknięcie i nadzieja. Ale co jeśli ja po prostu chciałam tak to widzieć, bo zależy mi na niej? Jak odróżnić wgląd od życzenia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1263

@Apolonia99 to jest chyba jedno z najtrudniejszych pytań w całym tarocieniu. Mam wrażenie, że emocjonalne zaangażowanie w temat czytania wpływa na interpretację zawsze, nieważne czy czytamy dla siebie czy dla kogoś bliskiego. Ale czy masz jakiś sposób, żeby to weryfikować?


Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 301

@Lubon szczerze? Nie mam. I to mnie trochę przeraża. Bo skoro nie potrafię odróżnić wglądu od projekcji, to może w ogóle nie powinnam stawiać dla bliskich, bo ryzyko samooszukiwania jest zbyt duże.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale mam pytanie do tych kart transformacji, o których była mowa wcześniej. Jeśli ktoś postawi sobie Sąd przy myśleniu o bliskiej osobie, to czy ta karta mówi o tej osobie, czy o nas - o tym, jak my przeżywamy tę relację? Bo mi się wydaje, że to mogłoby być jedno i drugie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1660

@Stellina i właśnie dlatego intencja przed czytaniem jest tak ważna. Jeśli pytam 'co ta osoba teraz przeżywa', to adresuję to pytanie na zewnątrz. Jeśli pytam 'co ta sytuacja znaczy dla mnie', to zostaję przy sobie. Sąd w obu przypadkach może wyjść, ale będzie mówił o czymś innym.


Odpowiedz
(@mietek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Gituska ale jak mam być szczery sam ze sobą co do intencji, jeśli te dwie motywacje często są wymieszane? Martwię się o kogoś i jednocześnie chcę wiedzieć, jak powinienem się zachować. To jest to samo pytanie czy dwa różne?


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mietek ma rację i to jest chyba sedno problemu z czytaniami dla bliskich. Rzadko kiedy pytamy z czystej ciekawości. Za każdym razem jest jakaś nasza potrzeba, lęk, nadzieja. I to nas zawsze uwikłuje w interpretację.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@lidzia54)
Połączone: 2 miesiące temu

A ja mam takie praktyczne pytanie, bo czytam tę dyskusję i trochę się gubię. Czy jest jakaś konkretna forma czytania, która pozwala pytać o bliską osobę w sposób, który jest okej etycznie? Tzn. taki układ kart albo sposób sformułowania pytania, który unika tego wchodzenia w czyjąś przestrzeń?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2144

@Lidzia54 jest jedna rzecz, którą stosuję i którą uważam za uczciwą. Układam karty pod pytaniem: 'co ja mogę zrobić w tej sytuacji, żeby wesprzeć tę osobę'. Karty krążą wtedy wokół mojej własnej roli, moich możliwości. Nie czytam jej świata, czytam swoje miejsce przy niej. Czy to rozróżnienie ma dla ciebie sens?


Odpowiedz
(@lidzia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 145

@Krysztal ma sens, dziękuję. Chociaż teraz się zastanawiam, czy ja w ogóle zadawałam kiedykolwiek takie pytanie, czy zawsze szłam od razu w 'co ona czuje, co u niej się dzieje'. Chyba to drugie, i to trochę zmienia jak patrzę na te czytania wstecz.


Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 301

@Lidzia54 i właśnie to mnie uderza w tym co napisałaś - że dopiero teraz, patrząc wstecz, widzisz ten schemat. Ja mam tak samo. Myślę, że większość z nas nie zadaje sobie pytania 'po co mi ta wiedza o niej', tylko po prostu stawia karty i idzie.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale czy to w ogóle jest złe? Znaczy, pytam serio, bo nie wiem. Jeśli ktoś stawia karty z troski, a nie z chęci kontrolowania, to chyba motywacja jest czysta? Czy samo pytanie o drugą osobę jest już problematyczne?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2144

@Stellina motywacja jest ważna, ale nie całkowicie rozgrzeszająca. Możesz wejść do czyjegoś pokoju z troską w sercu i nadal naruszyć ich przestrzeń. Pytanie, czy tarot w ogóle jest tym pokojem, to osobna sprawa - ale nie upraszczałbym tego do samej intencji.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 625

@Krysztal i tu wracamy do tego, co mówiłem wcześniej. Intencja łagodzi, ale nie znosi problemu. Jeśli wierzymy, że tarot cokolwiek 'sięga', to troska nie jest wytłumaczeniem. A jeśli nie sięga - to nie ma czego tłumaczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@mietek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Tylko że my chyba wszyscy tutaj funkcjonujemy gdzieś pomiędzy tymi dwoma przekonaniami, nie? Nie ma chyba nikogo, kto jest w stu procentach pewny jednego albo drugiego. To jak w tej sytuacji podjąć jakąkolwiek decyzję?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Mietek dokładnie. I właśnie dlatego ta dyskusja kręci się w kółko, bo nie możemy ustalić wspólnego gruntu. Jedni wychodzą od tego, że tarot to energia, drudzy że to psychologia, i ci pierwsi z drugimi w ogóle nie mówią o tym samym.


Odpowiedz
Wpisy: 1660
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Może właśnie to jest odpowiedź na pytanie z tytułu? Że nie ma jednej odpowiedzi, bo zależy od tego, w co wierzymy. I każdy z nas powinien odpowiedzieć sobie sam, zanim usiądzie z kartami przy pytaniu o kogoś bliskiego.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale jak mam odpowiedzieć sobie sama skoro dopiero się uczę i jeszcze nie wiem co myśle o tym wszystkim? Seriosnie pytam, bo czytam tę diskusję i mi się głowa kręci. Czy jest jakiś punkt wyjścia dla kogoś kto nie ma jeszcze wyrobionego zdania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 577

@Helenka51 szczerość wobec siebie to chyba ten punkt wyjścia. Zanim usiądziesz do kart, zapytaj siebie: po co mi ta informacja? Co zrobię z tym, co wyjdzie? Jeśli nie masz odpowiedzi albo odpowiedź ci się nie podoba, to może znak, żeby poczekać z czytaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 684
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o tym myślałam po tamtym swoim czytaniu. Gdybym sobie zadała pytanie 'co zrobię z tą wiedzą', to chyba musiałabym przyznać, że nic. Ona i tak nie chciała rozmawiać. Karty dały mi złudzenie, że coś robię, ale w praktyce siedziałam z tym sama.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1263

@Jolanta_M a to co mówisz - że dały złudzenie działania - to chyba ważniejsze niż cały etyczny aspekt. Czy to znaczy, że czasem sięgamy po karty nie dla osoby, ale żeby samemu poradzić sobie z bezradnością?


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Lubon dotknął czegoś bardzo konkretnego. Ja to czuję u siebie - jak nie mam wpływu na sytuację, to stawiam karty i czuję się mniej bezsilna. Ale to jest moja potrzeba, nie jej. I powinienam to nazywać po imieniu, zamiast udawać, że robię to dla kogoś.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 301

@Pentagrama i właśnie to jest ta granica, której szukałam w tej dyskusji. Karty dla siebie - żeby przepracować własny lęk o kogoś bliskiego - to coś innego niż karty 'dla niej', gdzie próbuję się wcisnąć w jej wewnętrzny świat. Ale czy ja sama zawsze tę granicę widzę? Nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@lidzia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Czyli z tej dyskusji wychodzi, że zanim zapytamy 'czy mogę stawiać dla kogoś', powinniśmy zapytać 'dla kogo tak naprawdę to robię'. I że odpowiedź na drugie pytanie często jest inna niż nam się wydaje. Dobrze rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2144

@Lidzia54 tak, i dodam jedno: te dwa pytania najlepiej sobie zadać przed czytaniem, nie po. Po czytaniu mamy już karty w głowie i racjonalizacja przychodzi sama. Przed - jest szansa na uczciwość.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@oksanka63)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam pytanie trochę z innej strony. Co jeśli ktoś bliski sam poprosił o czytanie, ale potem żałował i chciałby cofnąć tę zgodę? Czy my jako tarociarze mamy jakiś obowiązek wobec tej osoby po takim czytaniu? Nie wiem jak to powiedzieć, ale czuję, że to jest inna sytuacja niż czytanie bez wiedzy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasiek98)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 625

@Oksanka63 to jest zupełnie osobny problem i dobry. Bo tutaj już był kontakt, była zgoda, a potem coś się zmieniło. Mam wrażenie, że wtedy jesteśmy bardziej zobowiązani - bo osoba nam zaufała i teraz czuje się z tym źle. Co o tym myślisz, bo mnie ciekawi skąd to pytanie?


Odpowiedz
(@oksanka63)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Jasiek98 bo mi się tak zdarzyło. Poprosiłam koleżankę o czytanie, wyszły trudne karty, i potem żałowałam że pytałam. Ona je widziała, ja je widziałam. Tego nie da się 'odzobaczyć'. I zastanawiam się czy ona miała wobec mnie jakiś obowiązek ostrzeżenia, że może wyjść coś nieprzyjemnego.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: