Mam Wenus w Koziorożcu i od lat zastanawiam się, czy to naprawdę tak bardzo wpływa na to, jak buduję związki. Bo z jednej strony czytam, że Koziorożec to lojalność, stabilność, budowanie na solidnych fundamentach. A z drugiej strony wszyscy dookoła mówią mi, że jestem "zbyt ostrożna" albo "zbyt powściągliwa". Jakby to była wada. Czy ktoś tu też ma tę pozycję i rozumie, o czym mówię?
Też mam Wenus w Koziorożcu i dokladnie to samo słyszałam całe życie. Że jestem chłodna, niedostępna, że "nie czuć" żebym kogoś kochała. A ja po prostu nie okazuję uczuc byle jak i byle komu. To nie to samo co brak uczuć, prawda? Zastanawiam się tylko, czy ta "chłodność" to faktycznie wpływ Wenus, czy może jeszcze jakieś inne planety w natalu mogą to wzmacniać?
Wlasnie to jest ciekawe pytanie. Wenus w Koziorożcu to nie jest zimny kamień, to raczej... cierpliwość w uczuciach. Ale żeby dobrze to ocenić, trzeba by spojrzec na cały kosmogram, nie tylko na Wenus. Ascendent, Mars, może aspekty do Saturna. Czy wy, jak pisałaś o tej "ostrożności", macie może silnego Saturna gdzieś w natalu?
Przepraszam że wtrącę, ale chciałam zapytać o podstawy. Czy Wenus w Koziorożcu działa tak samo dla kazdego kto ją ma, czy to zależy jeszcze od czegoś? Bo czytałam różne opisy i jedne mówią o zimnej kalkulacji w miłości a inne o głębokiej lojalności. ktore to bliżej prawdy?
A ja właśnie poznałam kogoś, kto ma Wenus w Koziorożcu i kompletnie nie wiem, czy on mnie lubi, czy nie. Raz jest ciepły, raz jakby mnie nie widzi. To normalne dla tej pozycji? Bo ja mam Wenus w Rybach i dla mnie to jest totalne szaleństwo, nie rozumiem jak można tak "wygaszać" emocje.
Dwa miesiące dla Wenus w Koziorożcu to może być dopiero wstęp. Serio. Ja mam tę pozycję i powiem wprost, że u mnie decyzja o tym, że komuś naprawdę ufam, to jest kwestia miesięcy, nie tygodni. To nie jest gra ani dystans dla zasady, to po prostu czas potrzebny do zweryfikowania intencji. Zapytałaś go wprost o cokolwiek?
Serio, przeglądam tę rozmowę i mam podobną sytuację tylko odwrocona. Ja mam Wenus w Koziorożcu, a mój partner ma Wenus w Bliźniętach. I to jest... bardzo trudne połączenie. On chce wszystkiego szybko, lekkości, zabawy w uczuciach, a ja potrzebuję czasu i głębi. Czy ktoś mial taką kombinacje?
Szczerze? Głównie ja. I nie wiem czy to zdrowe. Staram się być bardziej otwarta, mówić więcej o tym co czuję, nie czekać aż wszystko się samo ułoży. Ale czasem mam wrażenie że zdradzam siebie.
Chce tu wejsc z troche innej strony. Wenus w Koziorozcu czesto jest opisywana jako "chlodna", ale rzadko kto mówi o tym co ta pozycja daje pozytywnego w dlugoterminowych związkach. A daje całkiem sporo. Lojalnosc jest absolutna jak Koziorożec się juz zdecyduje nie ma tutaj nagłłych zmian uczuc, kaprysow odchodzenia bo "coś nowego sie pojawilo". to jest stabilnosc której wiele innych pozycji Wenus po prostu nie ma.
Zerkam na tę dyskusję i mam takie wrażenie, że Wenus w Koziorożcu to trochę jak budowanie domu z kamienia zamiast z drewna, wolniej, trudniej, ale solidniej, tak? Tylko zastanawiam się, czy ta "solidnosc" nie sprawia, że takie osoby cierpią bardziej w złych związkach, bo trudniej im odejść?
To jest chyba ciemna strona tej pozycji, o której mało kto mówi wprost. Wenus w Koziorożcu może trwać w złym związku zbyt długo właśnie dlatego, że priorytetem jest stabilność i trwałość, a nie szczęście w danej chwili. Znacie kogoś, kto z tego powodu stracił dobre lata na coś, co nie miało sensu?
To jest chyba ciemna strona tej pozycji, o której mało kto mówi wprost. Wenus w Koziorożcu może trwać w złym związku zbyt długo właśnie dlatego, że priorytetem jest stabilność i trwałość, a nie szczęście w danej chwili. Znacie kogoś, kto z tego powodu stracił kilka lat na coś, co nie miało przyszłości?
Co do tego, co napisała Prophecy01 o inwestowaniu, bo to mnie uderzyło. Mam wrażenie, że Wenus w Koziorożcu ma bardzo mocno zakodowany lęk przed porzuceniem tego, w co włożyła energię. I to nie jest tylko związek, to w ogóle sposób myślenia o wszystkim, co wymaga zaangażowania. Czy wy też to czujecie, czy tylko w kontekście miłości?
Bardzo trafne spostrzezenie. To się zreszta pojawia u ekonomistow pod nazwą "sunk cost fallacy" ale w przypadku Wenus w Koziorozcu ma wyrazne podłoże astrologiczne saturn, ktory rządzi tym znakiem to planeta struktury i zobowiazan. Problem w tym że zobowiązanie wobec zlego partnera jest nadal zobowiazaniem i Koziorożcowa Wenus traktuje je bardzo powaznie
Ojej przepraszam że tu wejde ale mam pytanie ogólniejsze. skoro Wenus w Koziorożcu tak powoli podchodzi do relacji to jak ona w ogóle daje znac, że kogoś lubi? Bo jeśli nie mowi wprost i nie pokazuje uczuć otwarcie to jak można w ogóle rozponzac zainteresowanie?
A ja mam takie pytanie, może naiwne, ale czy to nie jest problem, że taki sposób dawania sygnałów jest kompetnie nieczytelny dla większości ludzi? Ja bym pewnie wzięła "pomoc w praktycznych sprawach" za zwykłą uprzejmość, a nie za zaloty.
To co Kajus opisuje brzmi jak coś, co powinnno być łatwiejsze do odczytania, jeśli zna się tę pozycję. ale czy naprawdę większość ludzi to rozumie bez wiedzy astrologicznej? Bo wydaje mi się, że Wenus w Koziorożcu jest chyba najbardziej "niedoceniana" właśnie przez tych którzy nie znaja astrologii
To prawda, co Weronka pisze. Ja zanim zaczęłam głębiej zajmować się kosmogramami, kompletnie nie rozumiałam jednej osoby bliskiej mi z tą pozycją. Myślałam, że po prostu mnie nie lubi. Dopiero kiedy zobaczyłam jej Wenus i zobaczyłam, że zawsze pojawiała się kiedy miałam trudny czas, bez słów, bez wielkich gestów, dotarło do mnie co to znaczy.
I to chyba jest klucz do rozumienia tej pozycji. wenus w Koziorożcu mówi milosc przez obecnosc w trudnych momentach a nie w łatwych. Kiedy wszystko jest dobrze, może wydawać się chłodna. Kiedy coś sie sypie jest pierwsza na miejscu. Czy wasza obserwacja to potwierdza? 🙂
Przepraszam, moze glupie pytanie ale skąd wiecie jaka jest wasza Wenus? Bo ja w horoskopie zawsze patrze tylko na znak słońca i teraz sie zastanawiam czy całe życie patrze na cos nie tego.
Wracając do tej kwestii tkwienia w związku, bo mnie to nie daje spokoju. Napisalas Opaline wcześniej, że decyzja o odejściu zwykle przychodzi z zewnątrz przez tranzyt albo progresję. Ale co z osobami, które nie śledzą swich tranzytów? Czy one w ogóle potrafią wyczuć, kiedy ten moment nadchodzi? 😛
Moja Wenus jest w Wadze, ale on ma właśnie w Koziorożcu. I chyba właśnie dlatego tak trudno mi go odczytać. Bo ja potrzebuję słów, potwierdzenia, a on po prostu... istnieje obok i uważa że to wystarcza.
Obserwuje tę rozmowę od dluzszego czasu i mam pytanie może bardzo podstawowe: czy jeśli ktoś ma Wenus w Koziorozcu, to znaczy, że zawsze będzie tak powściągliwy w uczuciach? Czy to można jkaos zmienić, albo on może się "rozwinąć"?
A co z Wenus w Koziorożcu u meżczyzny, bo tu głównie mowicie o kobietach z tą pozycją? Czy u faceta to się inaczej objawia czy tak samo? Bo mam znajomego z tym i on jest strasznie zamknięty i nie wiem czy to Wenus czy po prostu jego charakter.
Mam wrażenie że cała ta rozmowa krąży wokół jednego pytania ktore może warto postawić wprost: czy Wenus w Koziorożcu jest zdolna do prawdziwej intymności, czy tylko do lojalności? Bo lojalność i intymność to nie to samo.
Piszę jeszcze raz, bo temat nie daje mi spokoju. U kilku osób z Wenus w Koziorozcu, które znam, wizdiałam coś takiego, że lojalność deklarują właściwie od początku, ale na prawdziwe otwarcie emocjonalne potrzebują lat. Jakby najpierw musieli sprawdzić, czy druga strona wytrzyma próbę czasu. Zastanawiam się czy to kwestia samego znaku, czy raczej aspektów, jakie ta Wenus tworzy.
Kurcze, dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. lojalność to postawa intymnosc to stan - i Wenus w Koziorożcu potrafi jedno i drugie, tylko że intymnosc przychodzi u nieej znacznie później i przez inne drzwi. nie przez wyznania ale przez wpuszczenie kogoś w swoje słabe miejsca. Pytanie brzmi: ile czasu i ile bezpieczenstwa potrzebuje, żeby te dzrwi w ogóle otworzyc?
