Mam Wenus w Wodniku w natalu i od zawsze zastanawia mnie ta pozycja. Czytałam różne interpretacje, że to miłość na dystans, że emocje schowane za rozumem, że partner musi być przede wszystkim przyjacielem. Ale czy to naprawdę tak działa w praktyce? Bo u mnie rzeczywiście każdy związek zaczynał się od głębokiej przyjaźni i dopiero potem coś więcej. Czy ktoś tu ma podobnie albo obserwował to u bliskich?
Wenus w Wodniku to jedna z tych pozycji, które bardzo dużo zależą od całego układu. Sama Wenus w Wodniku może dawać ten chłodny, przyjacielski ton w relacjach, ale jeśli masz np. Wenus w aspekcie do Marsa albo Plutona, obraz jest zupełnie inny. Możesz napisać w jakim domu masz tę Wenus i jakie ma aspekty? Bo bez tego trudno cokolwiek konkretnego powiedzieć.
Zgadzam się z Bogusią, że bez całego układu to wróżenie z fusow. Ale to, co opisujesz na początku - przyjazn przed miłością - to jednak bardzo typowa sprawa dla tej pozycji. Znam kilka osób z Wenus w Wodniku i u każdej z nich ten schemat się powtarzał. Ciekawi mnie natomiast co innego: czy te osoby miały tendencję do utrzymywania kontaktów z byłymi? Bo to też podobno charakterystyczne
Trygonem do Saturna to już wyjaśnia tę potrzebę przyjaźni jako fundamentu - Saturn stabilizuje, nadaje relacjom strukturę. Natomiast kwadrat do Neptuna to trochę trudniejsza sprawa, bo może dawać idealizowanie partnera albo trudność z widzeniem go takim, jaki jest naprawdę. Czy miewałaś sytuacje, gdzie ktoś w związku okazywał się zupełnie inny niż myślałaś na początku?
Czytam i myślę o swojej siostrze, która ma dokładnie tę pozycję. Wenus w Wodniku i rzeczywiście przez lata twierdziła, że nie potrzebuje romantycznych gestów, że jej wystarczy rozmowa i wspólne zainteresowania. A potem spotkała kogoś i zupełnie ją to przewróciło do góry nogami. Więc zastanawiam się czy ta pozycja naprawdę daje chłód emocjonalny, czy raczej inne priorytety w miłości?
Moim zdaniem Wenus w Wodniku to po prostu znak, że dana osoba kocha inaczej niż większość. Wodnik jest znakiem zbiorowym, więc ci ludzie kochają jakby szerzej, dla całej ludzkości, a dla jednej osoby zostaje mniej. Stąd ten dystans. To zresztą bardzo podobne do Wenus w Strzelcu, oba znaki potrzebują wolności ponad wszystko.
Ciekawy wątek. Sama mam ascendent w Wodniku i trochę te energie czuję. Ale z moich obserwacji na przestrzeni lat - tak pryz tarota, jak i przy rozmowach z różnymi osobami - Wenus w Wodniku bywa bardzo rozna w zależności od tego czy to kobieta czy mężczyzna. U mężczyzn ta chłodna przyjaźń bywa mylona z brakiem zaangażowania u kobiet częściej postrzegana jest jako tajemniczość. Czy ktoś z was obserwowal tę różnicę?
Może się wtrącę z podstawowym pytaniem, ale nie jestem pewna - czy Wenus w Wodniku to znaczy, że Wenus była w znaku Wodnika w chwili urodzenia? I jak to w ogóle sprawdzić, bo nie wiem gdzie szukać?
Ogromnie dziękuję za to wyjasnienie Bogusiu, tez nie byłem do końca pewny jak to działa! Mam pytanie do wątku ogolnego - czy ta chłodność Wenus w Wodniku możże być tak duza, że osoba sama nie zdaje sobie sprawy, że kogoś rani swoim dystansem? Bo znam kogoś takiego i zastanawiam sie czy to właśnie ta pozycja.
Dorzucę swoje trzy grosze, bo mam bliską przyjaciółkę z Wenus w Wodniku i rozmawiałyśmy o tym nieraz. Ona mówi, że kocha bardzo głęboko, ale nie umie tego pokazywać w sposób, którego partnerzy oczekują. Że dla niej gotowość do rozmowy o wszystkim o 3 w nocy jest wyrazem miłości, a bukiet kwiatów bez powodu to dla niej trochę... bez sensu. I tu jest ten zgrzyt z partnerami z Wenus w znakach wodnych albo ziemskich.
Kwadrat Wenus-Neptun w praktyce często wygląda tak, że zakochujesz się w obrazie człowieka, a nie w samym człowieku. Widzisz jego potencjał, to czym mógłby być, i traktujesz to jako rzeczywistość. Kiedy okazuje się, że jest zwykłym śmiertelnikiem z wadami, pojawia się rozczarowanie. U Wodnika to jest szczególnie ciekawe, bo jednocześnie masz tę zimną analizę i obok niej różowy filtr Neptuna. Jak to u ciebie wygląda?
Obserwuję tę rozmowę i chcę dodać coś, co chyba umyka - Wenus w Wodniku to też kwestia tranzytu, nie tylko natalu. Ktoś może mieć Wenus np. w Byku, ale gdy tranzytowa Wenus przechodzi przez Wodnika, może nagle poczuć tę chłodniejszą energię w relacjach. Więc nie wszystkie doświadczenia, o których tu piszecie, muszą być z natalu. Warto to rozróżnić.
Cztyam od początku i mam jedno pytanie, może troche z boku - czy Wenus w Wodniku to dobra pozycja do rytuałów milosnych? Znaczy czy ta energia ulatwia czy utrudnia przyciaganie miłości?
Wrocmy moze do tego, co Helenka pisała wczesniej - że Wenus w Wodniku działa inaczej u kobiet i mężczyzn. Helenka rozwinęłabyś to? Bo urwałaś w połowie myśli i mnie to ciekawi. Sam znam jednego mężczyznę z tą pozycją i jest wyjątkowo wycofany emocjonalnie, ale nie wiem czy to Wodnik czy całokształt jego horoskopu
To co mówisz, Helenko, jest dla mnie bardzo bliskie tej rozmowie, którą kiedyś miałam z partnerem. On mówił, że nie wie, czy mnie kocha "wystarczająco", bo nie czuje tego, co według niego powinien czuć. A ja myślałam, że to jego problem z wyrażaniem emocji. Zastanawiam się teraz, czy on nie miał właśnie czegoś wodnikowego w natalu, nigdy nie sprawdzałam jego pełnego horoskopu.
Dominika, jeśli pamiętasz datę i miejsce jego urodzenia, sprawdzenie na astro.com zajmuje dwie minuty. Godzina też by się przydała, ale bez niej też dużo widać. Natomiast chcę wrócić do tego, co mówiłaś wcześniej o tym kwadracie do Neptuna - pisałam, że możesz zakochiwać się w obrazie człowieka. Czy tak było w tym związku? Czy w pewnym momencie "zobaczyłaś" go inaczej niż na początku?
Bardzo dobre pytanie, które zadajesz sobie sama, i to jest właśnie ta pułapka Neptuna - on sprawia, że granica między intuicją a iluzją rozmywa się. Astrologia nie zdjmuje z nas odpowiedzialności za wybory, ale może pokazać, gdzie jesteśmy szczególnie podatni. Kwadrat Wenus-Neptun to po prostu obszar, który wymaga od ciebie większej czujności. Nie wyrok, tylko informacja.
E tam, chcę zapytać Bogusię o coś, co mnie tu nurtuje od jakiegoś czasu - czy kwadrat Neptuna do Wenus to zawsze ta idealizacja? Mam podobny aspekt i czasem zastanawiam się, czy to nieprzewidywalność w uczuciach to właśnie to. Nie tyle idealizacja partnera, ile takie falowanie - raz czuję bardzo mocno, raz prawie nic.
Śledzę tę wymianę między Bogusią a Dominiką i mam wrażenie, że to, co opisujecie - zakochiwanie się w obrazie - jest bardzo charakterystyczne właśnie dla Wenus w Wodniku w połączeniu z Neptunem. Siostra, o której pisałam, dokładnie przez to przechodziła. Zakochała się w "wizji" związku, a nie w konkretnym człowieku. I dopiero po jakimś czasie zobaczyła, kim on naprawdę jest. Trwało to dość długo.
Myślę, że to zakochiwanie się w obrazie to nie tylko kwestia aspektów, ale w ogóle Wodnika jako znaku. Wodnik żyje ideami, prawda? Więc i w miłości szuka idei partnera, a nie jego codziennej rzeczywistości. To trochę jak z Bliźniętami, które zakochują się w rozmowie, a potem kiedy rozmowy nie ma, związek się kończy.
Przeglądam tę rozmowę i zaczynam się zastanawiać, czy moja Wenus też jest gdzieś w takim "trudnym" miejscu. Sprawdziłam na astro.com po tym jak Bogusia wytłumaczyła - wyszło mi Wenus w Rybach. Czy to znaczy podobne rzeczy co w Wodniku, bo Ryby to chyba też taki trochę inny znak?
Wracając jeszcze do tego, co Helenka mówiła o tkwieniu w relacji za długo - to we mnie uderza. Mam wrażenie, że właśnie to mi się przydarzyło i że to był efekt tej mieszanki Wenus w Wodniku plus kwadrat Neptuna. Trwałam przy kimś, kto już dawno przestał widzieć we mnie partnerkę, a ja nadal widziałam w nim "tego, kim mógłby być". Jak się z tego wychodzi? Czy to jest w ogóle pytanie do astrologii?
I właśnie to "tkwienie przy kimś, kto już przestał widzieć" najbardziej mnie teraz nurtuje. Bo rozumiem to energetycznie - Wenus w Wodniku nie potrafi odpuścić idei, nawet kiedy partner dawno tę ideę porzucił. Ale jak rozpoznać tę granicę w praktyce? Kiedy to jeszcze praca nad relacją, a kiedy już złudzenie?
To jest naprawdę kluczowe pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi astrologicznej. Powiedziałabym, że sygnałem jest to, kiedy wizja relacji zaczyna żyć wyłącznie w twojej głowie - kiedy partner przestał aktywnie uczestniczyć w budowaniu tej wspólnej rzeczy, a ty nadal planujesz i wyobrażasz. Ale żeby to zobaczyć, potrzebujesz chwili dystansu. Dominika, a jak ty to teraz widzisz z perspektywy czasu?
Janeczka dotknęła czegoś ważnego - ta pozorna stabilność to jeden z charakterystycznych przejawów Wenus w Wodniku, szczególnie u mężczyzn, o których pisała Helenka. Zewnętrznie spokój, a wewnętrznie albo duże wymagania wobec partnera na poziomie idei, albo już dawno emocjonalne wycofanie, którego partnerzy długo nie zauważają. Dominika, czy to brzmi znajomo w kontekście tej relacji, o której piszesz?
