niekoniecznie długo, ale tak - ta logika pasuje. Wenus na MC może dawać naturalną widoczność i charyzmatyczność w pracy, ale to raczej otoczenie ocenia wartość tej osoby, a nie ona sama aktywnie negocjuje swoje stawki. Pieniądze mogą przychodzić przez sławę albo przez relacje, nie przez twardy biznesowy styl.
Czyli można powiedzieć, że taka osoba potrzebuje kogoś, kto nią zarządza finansowo? Agenta, managera, kogoś kto ten element weźmie na siebie? Bo sama artystycznie jest mocna, ale biznesowo może nie do końca?
Czyli można powiedzieć, że taka osoba potrzebuje kogoś, kto nią zarządza finansowo? Agenta, managera, kogoś kto ten element weźmie na siebie? Bo sama artystycznie jest mocna, ale biznesowo może nie do końca? Przepraszam, bo to chyba trochę uproszczone, ale chcę zrozumieć.
A czy Wenus na MC kobiety i mężczyzny działa inaczej? Bo mam wrażenie, że w przypadku kobiet to się jakoś naturalniej wpisuje w stereotyp, że powinna być miła i ładna zawodowo, a mężczyzna z Wenus na MC może być postrzegany inaczej. Czy to w ogóle ma znaczenie w astrologii?
to jest pytanie, które zadają sobie astrolodzy od lat. Tradycyjna astrologia była dość płciowo określona, nowsze podejścia starają się odchodzić od tego. Ale obserwacje pokazują, że społeczne oczekiwania jednak wpływają na to, jak dana konfiguracja się manifestuje. Wenus na MC u mężczyzny może być wyraźnie widoczna np. w zawodach kreatywnych, ale w środowiskach konserwatywnych może być tłumiona.
A co z Wenus na MC w trygorze z Jowiszem? To chyba musi być naprawdę dobry układ dla kogoś, kto chce żyć ze sztuki, nie? Pytam, bo mam coś takiego w natalu i do tej pory myślałem, że to nie robi wielkiej różnicy.
O, to ciekawe. Czyli dobry aspekt nie zawsze znaczy, że coś działa automatycznie na twoją korzyść? Zawsze myślałam, że trygon to błogosławieństwo i już, a tu wychodzi, że można go po prostu przespać.
Ale to chyba nie znaczy, że lepiej mieć zły układ niż dobry? Jak to rozumieć w praktyce, że napięcie jest produktywne? Przy kwadracie Wenus z MC ciągle coś nie gra w karierze i to ma być zaleta?
Ja mam Wenus stosunkowo blisko MC, chyba z siedem stopni. Pracuję w marketingu, co jest trochę na granicy - z jednej strony kreatywność, z drugiej twarde cele sprzedażowe. Zastanawiam się, czy to właśnie ta mieszanka wyraża ten układ, czy może to za luźna interpretacja.
Marketing to akurat bardzo Wenus-MC. Estetyka, przekaz, relacje z odbiorcą - to wszystko jest w domenie Wenus, a MC daje tę publiczną, zawodową formę. Nie musisz malować obrazów, żeby Wenus na MC działała. Pytanie o orb - siedem stopni to już granica, zależy jak zdefiniujesz MC i skąd liczysz.
Przepraszam, wróciłam do tego wątku po sprawdzeniu na Astro.com. Mam Wenus w ósmym domu chyba, ale nie jestem pewna jak odczytać tę mapę. Czy ktoś mógłby powiedzieć, czego szukać, żeby znaleźć MC? Jest tam jakaś skrótowa nazwa?
Ja też sprawdziłam swój natal raz jeszcze. Mam Wenus w trzecim domu i żadnego aspektu do MC. Trochę się zastanawiam, czy w takim razie temat tego wątku mnie w ogóle dotyczy. Czy to znaczy, że Wenus w mojej karierze po prostu nie gra roli?
Ciekawe, bo właśnie wychodzi, że Wenus na MC niekoniecznie oznacza malarza albo muzyka. Ja z marketingiem, Heniek pewnie z jakimś komunikacyjnym zawodem - to daje do myślenia. Może temat kariera w sztuce i relacjach jest po prostu szerszy niż myślałam początkowo.
Ale czy ktoś tutaj faktycznie ma Wenus dosłownie na stopień na MC? Cały czas rozmawiamy o orbach, o siedmiu stopniach, o władcach - a ciekawi mnie jak działa to przy bardzo ciasnym aspekcie. Czy ktoś ma w natalu coś bliżej niż trzy stopnie?
Bardzo dziękuję za tę dyskusję, naprawdę dużo mi to daje. Ale mam jeszcze jedno pytanie, które mnie nurtuje od początku tego wątku - czy Wenus na MC działa inaczej, jeśli jest retrogryczna w natalu? Bo słyszałem, że retrograda Wenus w natal to specyficzna energia.
Na Astro.com jest litera 'R' obok symbolu planety, jeśli jest retrogryczna - to mi ktoś kiedyś wyjaśnił i od razu wiedziałam, co szukać. Chociaż sama jeszcze nie wiem, co z tym robić dalej.
Wróciłam do swojego natalu i sprawdziłam jeszcze raz. Mam Wenus w trygorze z Ascendentem, ale bez aspektu do MC. Rozumiem, że to inne obszary życia, ale zastanawiam się czy trygon z Ascendentem w jakiś sposób przelewa się na wizerunek zawodowy, czy to już naprawdę osobna sprawa.
To ciekawe co mówisz, bo zaczyna wyglądać jakby Wenus gdziekolwiek by była, to jakoś wpływa na coś ważnego. Czy to nie sprawia, że trudno mówić o czymś konkretnym? Gdzie jest granica między Wenus na MC a Wenus po prostu dobrze usytuowaną w natalu?
Zastanawiam się jeszcze nad tym, co Zenobia mówiła wcześniej o orbach - że siedem stopni to już granica. Czy ktoś stosuje jakieś konkretne reguły, ile stopni to jeszcze aspekt do MC, a ile to już przypadek? Bo czytałem różne źródła i jedni piszą pięć stopni, inni dziesięć.
Co do orbu - sam stosuję zasadę pięciu stopni dla kątów, ale widziałem różne szkoły. Liz Greene podobno dopuszcza do ośmiu dla Słońca i Księżyca, ale dla innych planet raczej ciaśniej. Przy MC chyba kluczowe jest pytanie, czy planet rzeczywiście na niego 'patrzy', czy jest tylko w pobliżu. Jak to wy czujecie w praktyce?
To nie jest tak, że jedna szkoła ma rację. Robert Hand stosuje różne orby dla różnych aspektów i różnych planet - im szybsza planeta, tym mniejszy orb ma sens, bo jej wpływ jest bardziej punktowy. Przy MC sprawa jest osobna, bo to nie jest planeta, tylko punkt. Niektórzy astrolodzy dają mu mniejszy orb właśnie dlatego. Ale mam pytanie do Mietka - ile masz odległości między Wenus a swoim MC dokładnie?
ale właśnie to jest sedno, nie? Jak odróżnić potwierdzenie od projekcji? Bo ja mam wrażenie, że jak ktoś już wie, że ma Wenus blisko MC, to zaczyna interpretować wszystko przez ten filtr. A jakby nie wiedział, to by powiedział, że lubi ładne rzeczy i tyle.
To co Heniek opisuje, to jest właśnie to, o czym mówię, gdy pytam, czy natal pokazuje potencjał czy przeznaczenie. Przypadek, który pasuje - ale ile razy trafiamy w przypadek i on nie pasuje, a tego nie odnotowujemy? Trochę się tu kręcimy w kółko z tym pytaniem, ale chyba warto to przyznać.
Zastanawiam się, czy można w ogóle mówić o 'naturalności' kariery, skoro większość z nas trafia do pracy przez okoliczności, a nie powołanie. Wenus na MC może pokazywać predyspozycje, ale czy ktoś faktycznie czuje, że jego praca jest naturalna? Jak to w ogóle rozpoznać?
A mnie zastanawia, czy Wenus na MC działa podobnie u kobiet i mężczyzn. Bo czytałam gdzieś, że planety żeńskie mogą się inaczej przejawiać zależnie od płci, ale nie wiem, na ile to prawda, a na ile to stare myślenie.
To bardzo ciekawe, bo ja wcześniej myślałem, że Wenus na MC to tylko artyści albo osoby w zawodach piękności. A tu wychodzi, że mediator, lektor, marketingowiec - to bardzo szeroki zakres. Czy można w ogóle powiedzieć, czego Wenus na MC NIE lubi zawodowo?
No właśnie, i tu jest mój problem z całą tą dyskusją - zawsze jest jakiś 'ale, zależy od reszty horoskopu'. Jak mam się czegoś nauczyć, jeśli każda zasada ma sto wyjątków? Czy da się powiedzieć cokolwiek pewnego o Wenus na MC bez znajomości całej reszty?
