Uran w dziesiątym domu to jeden z tych układów, który potrafi wywrócić ścieżkę zawodową do góry nogami kilka razy w życiu. Mam go tam od urodzenia i nigdy nie siedziałam długo w jednej firmie, nie dlatego że byłam leniwa, ale dlatego że po jakimś czasie każda struktura zaczynała mnie dusić. Zastanawiam się, czy to jest faktycznie jakiś wzorzec u osób z tym ustawieniem. Ktoś tu ma Urana w dziesiątce i może powiedzieć jak to u niego wygląda? Czy bardziej czujecie się pionierami, czyli robicie coś nowego, czy raczej buntownikami, czyli odrzucacie to co zastane?
To ciekawe rozróżnienie, które zaproponowałaś, bo Uran w dziesiątym nie zawsze działa tak samo. Wszystko zależy od tego, czy jest aspektowany harmonijnie czy napięciowo i w jakim znaku stoi. Uran w Baranie w domu 10 to coś zupełnie innego niż Uran w Pannie tam. Jeden jest zawodowym rewolucjonistą, drugi reformuje systemy od wewnątrz. Czy możesz powiedzieć w jakim znaku masz tego Urana? Bo samo umieszczenie w domu to za mało, żeby powiedzieć, czy wychodzi to jako pionierstwo czy bunt.
A ja mam pytanie, bo nie znam się za bardzo na astrologiii. Czy ten Uran w dziesiątce to coś co widać od razu w czyjejś karierze, czy to może być ukryte? Mam koleżankę, która pracuje w urzędzie od dwudziestu lat i zawsze myślałam, że jest totalnie statyczna, ale niedawno powiedziała mi, że cały czas coś kombinuje i chciałaby uciec z tej roboty. Czy to może być właśnie taki ukryty Uran w dziesiątce?
Ja tu weszłam z innej strony, bo temat mnie złapał. Po tym co przeszłam ostatnio, zmieniałam pracę trzy razy w ciągu dwóch lat i zastanawiam się czy to w ogóle ma związek z czymś w moim horoskopie. Mam Saturna w dziesiątce, nie Urana, ale tranzytowy Uran od dłuższego czasu crąży po moim ascendencie. Czy to może dawać takie skutki jak Uran natywny w domu 10?
Słuchajcie, nie znam się na astrologiiach aż tak dobrze jak wy, ale mam pytanie. Skąd wiecie, że to właśnie Uran za coś odpowiada, a nie na przykład jakaś inna planeta? Znaczy jak odróżnić wpływ Urana od wpływu Saturna czy Marsa w karierze zawodowej? Piszę serio, bo sam nie wiem jak to się rozróżnia.
A wracjąc do tytułu wątku, bo mnie to ciekawi, pionier czy buntownik. Czy to są naprawdę różne rzeczy? Bo jak myśle o kimś kto jest pionierem zawodowo, to on też trochę łamie zasady i kontestuje to co było. Może to nie jest opcja albo-albo tylko bardziej spektrum?
Mam Urana w dziesiątce i opowiem jak to u mnie działa, bo może komuś pomoże. Pracowałam kiedyś w dużej firmie, wszystko szło dobrze, a potem nagle dostałam propozycję czegoś zupełnie innego i bez myślenia powiedziałam tak. I tak kilka razy w życiu. To nie jest że ja burzę, to jest że jak idzie nowe, to czuje że muszę iśc. Czasem żałowałam, czasem nie. Uran mam w Wadze i to chyba sprawia ze te zmiany są jakos bardziej partnerskie albo przez innych ludzi inicjowane?
Hej, ja mam pytanie bo szukałam o tym w necie i znalazłam, że Uran w domu 10 to znak, że człowiek powinień prowadzić własny biznes i nie pracować dla innych. Czy to prawda? Bo wydaje mi się troche zbyt uproszczone? I czy to znaczy, że jak ktoś takiego Urana nie ma, to nie nada się na własny biznes czy jak to działa dokłandnie?
No i tu dotykamy sedna sprawy. Bo ta cała dyskusja pionier kontra buntownik zakłada, że Uran działa deterministycznie. A czy nie jest tak, że to MY decydujemy jak tę energię wyrazimy? Mapa nieba pokazuje potencjał, nie wyrok. Czy ktokolwiek tu rozważał wolną wolę w kontekście tranzytów? Bo mam wrażenie, że w astrologii często gubi się granica między opisem a przepowiednią.
Ja nie mam pojęcia o aspektach i takich rzeczach, ale czytam i coś mi się skojarzyło. Przez całe życie zawodowe miałem taką sytuację, że jak tylko gdzieś się ustabilizowałem, to po jakimś czasie przychodziły zmiany których nie planowałem. Likwidacje zakładów, restrukturyzacje, raz byłem nawet pierwszym który o czymś wiedział zanim to ogłosili oficjalnie. Czy to też może być ten Uran w dziesiątce czy to coś innego?
Tu właśnie jest pies pogrzebany. Astrologia jest systemem symbolicznym i jeśli każde doświadczenie da się do niej dopasować po fakcie, to trochę traci moc predykcyjną. Nie mówię że to bez wartości, ale powinniśmy być uczciwi co do tego co udowodnimy, a co tylko interpretujemy wstecz.
Dobra, ale żeby nie odpłynąć za bardzo, bo tytuł wątku mówi o pionierach i buntownikach. Mam takie pytanie do tych którzy mają Urana w 10. Czy wy sami siebie postrzegacie jako pionierów, buntowników, czy żadne z tych słów do was nie pasuje?
Jak czytam ten tytuł to zawsze myślę że jestem bardziej pionierką niż buntowniczką. Buntownik to dla mnie ktoś kto się sprzeciwia dla samego sprzeciwiania, a ja nie o to chodzi w moich zmianach zawodowych. Ja po prostu idę za głosem który mówi że czas iść dalej. Może to Uran, może coś innego, ale nie czuję że walczę z systemem, tylko go omijam.
A czy to nie jest po prostu tak, że wszyscy mamy jakąś maskę w pracy i to jest normalne, bez względu na horoskop? Pytam bo nie chce mi się wierzyć, że to Saturn decyduje czy jesteś prawdziwy czy nie w pracy.
Słucham tej rozmowy od dawna i mam jedno konkretne pytanie. Czy Uran w domu 10 działa inaczej u kobiet i mężczyzn? Bo mam wrażenie, że buntownik zawodowy to rola, którą społecznie łatwiej odegrać mężczyźnie. Kobieta robiąca to samo często jest nazywana po prostu trudną.
A wracając do mojego pytania sprzed kilku postów, bo nie dostałam odpowiedzi, ta koleżanka z urzędu, czy mogłoby być tak że jej Uran w 10 działa przez to, że sama jakoś nieświadomie sabotuje swoje szanse na awans? Bo ona ma świetne kwalifikacje a od lat siedzi na tym samym stanowisku i zawsze jest jakiś powód dlaczego nie może iść wyżej.
Przepraszam że wchodzę w to, ale ta rozmowa o koleżance z urzędu jest trochę... interpretacją kogoś bez jego zgody i bez danych. Nie wiem, to mnie trochę uwiera. Czy to nie jest nadinterpretacja cudzego życia przez astrologiczny filtr, którego ta osoba może w ogóle nie akceptuje?
Chyba trochę świadoma, bo sama raz powiedziała że boi się że awans ją zniszczy. Dosłownie tak. Mnie wtedy zaskoczyło to słowo, zniszczy. Jakby awans to była jakaś groźba a nie szansa.
To słowo zniszczy jest ciekawe. Nie wiem nic o astrologii naprawdę, ale z perspektywy zwykłej psychologii to brzmi jak lęk przed sukcesem, nie przed porażką. Czy w astrologii jest coś co opisuje taki właśnie mechanizm? Lęk przed tym żeby być widoczną?
Mnie to z czimś uderzyło. Mam koleżankę trochę podobną i nigdy bym nie powiedziała że to bunt. Ona sama mówi że po prostu nie czuje się gotowa. Ale jak słucham tej rozmowy to zaczynam myśleć, może gotowość to taki ładniejszy sposób na powiedzenie że coś blokuje. Saturnino, czy Uran w 10 często tak wygląda od środka, że człowiek nie widzi tego jako buntu?
To jest pytanie do mnie czy retoryczne? Bo mogę odpowiedzieć, ale chcę wiedzieć, bo to ważne rozróżnienie. Tranzyt Urana przez różne domy zmienia się z wiekiem i to jest coś co naprawdę wpływa na to, w jaki sposób ta energia się przejawia. Nie jestem w stanie powiedzieć nic konkretnego bez daty urodzenia, ale wzorzec który opisujesz, aktywność wczesnymi tranzytami, potem zewnętrzne zdarzenie, potem znowu własna inicjatywa, jest dość charakterystyczny.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie może naiwne, ale co to znaczy tranzyt? Mnie nikt nigdy nie tłumaczył, zawsze zakładam że rozumiem i potem nie rozumiem połowy. Uran w 10 to jedno, ale tranzyt to chyba coś innego, ruch planety teraz, tak?
42 rok życia? Kryzys wieku średniego to jest uranowy tranzyt? Serio? Bo moja mama właśnie w tym wieku rzuciła pracę w banku i zaczęła robić biżuterię i wszyscy w rodzinie myśleli że jej odbiło, a może to był po prostu ten Uran?
Ten obraz munduru który nie należy do ciebie, to chyba jedno z najlepszych opisów uranowej niezgody na wyznaczoną rolę zawodową jakie tu padły. Wracam do głównego pytania tematu, pionier czy buntownik. Mama Salomei chyba nie buntowała się przez lata, nosiła ten mundur. A potem był jeden moment. Czy to jest wzorzec, że uranowa energia długo czeka a potem eksploduje jednorazowo?
Nie zawsze eksploduje. Czasem jest seria małych wyjść. Ale tak, Uran w 10 może przez lata funkcjonować w trybie cierpliwego dostosowania, szczególnie jeśli inne planety, Saturn, Wenus w znakach ziemskich, trzymają strukturę. I wtedy przychodzi tranzyt i to co było zamrożone, rusza. Ciekawa jestem jednej rzeczy od Kryski, te twoje wcześniejsze własne zmiany po dwudziestce i trzydziestce, czy w tamtych momentach coś konkretnego się działo, jakiś zewnętrzny sygnał, czy to były decyzje czysto wewnętrzne?
Słucham tego i myślę o sobie. Ja nie znam swojego horoskopu na tyle żeby wiedzieć gdzie mam Urana, ale mam wrażenie że całe życie zawodowe to było potykanie się. Czy można zacząć chodzić świadomie w wieku lat czterdziestu kilku czy to już jest za późno na mapę?
Jestem z boku tej rozmowy i słucham uważnie. Jedno mi nie daje spokoju, ta cała rozmowa o pionierach i buntownikach zakłada że Uran w 10 to coś wyróżniającego. Ale ile osób w ogóle ma Urana w 10? Czy to jest rzadkie ustawienie czy dość powszechne?
