Rektyfikacja samemu to bardzo trudne, szczególnie jeśli niepewność jest duża — 'gdzieś rano' to może być kilka godzin różnicy, a to zmienia Ascendent całkowicie. Można spróbować z węższym oknem, ale szczerze powiem — bez dokładnej godziny progresje domów są niepewne. Za to progresje planet do planet działają niezależnie od Ascendentu, więc i tak jest co obserwować.
Wracając do mojego pytania sprzed chwili — Wodnica powiedziała że mam ciekawy zestaw z Saturnem w trzecim domu i progresyjnym Merkurym na Słońcu. Ale ja nie bardzo czuję tej 'wzmożonej aktywności umysłowej', czuję się raczej zmęczona i jakby wszystko mi szło opornie. Czy to nie może być właśnie ten Saturn spowalniający?
Słuchajcie, przepraszam że wchodzę nie w swoją rozmowę, ale to co piszecie o Saturnie i tym zmęczeniu — ja mam ostatnio dokładnie to samo i zastanawiam się czy u mnie nie ma czegoś podobnego. Czy jest jakiś prosty sposób żeby sprawdzić gdzie jest Saturn tranzytowy w moim horoskopie? Wchodzę na astro.com i trochę się gubię w tych opcjach.
Dobra, mam inne pytanie bo wróciło mi do głowy — mówiliśmy wcześniej o tym, że tranzyt do progresji to jak 'zewnętrzne zdarzenie trafia w wewnętrzny moment'. Ale skąd wiadomo co jest zewnętrzne a co wewnętrzne? Saturn tranzytujący brzmi dla mnie tak samo 'zewnętrznie' jak Saturn w progresjach. Gdzie jest ta granica?
A wracając do początku, do tego pytania o osoby urodzone w Pełnię — czy ta 'świadomość' o której mówiła Wodnica jest jakoś związana z tym co teraz piszecie o zewnętrznym i wewnętrznym? Bo może właśnie na tym polega — że osoba z Pełnią łatwiej widzi tę granicę między tym co zewnętrzne a co wewnętrzne?
Ale poczekaj — czy to nie jest tak, że każdy opozycyjny aspekt w horoskopie dawałby podobny efekt? Mam na myśli, że jeśli ktoś ma dowolną opozycję Słońce-cokolwiek, to też musi 'balansować'. Dlaczego Pełnia miałaby być wyjątkowa?
Okej to teraz mam pytanie praktyczne, bo ta dyskusja o Pełni jest ciekawa ale trochę odpłynęliśmy — czy ktoś faktycznie sprawdzał jak tranzyty działają na progresyjne Słońce lub Księżyc u kogoś urodzonego w Pełnię? Bo to chyba jest sedno tego co Wodnica zaczęła, nie?
Właśnie też to sobie myślałam, wróćmy do tego. Ja jestem urodzona trzy dni po Pełni więc technicznie nie w Pełnię, ale Księżyc był jeszcze bardzo jasny. Czy to ma jakieś znaczenie czy liczą się tylko osoby dokładnie z Pełnią?
A czy ta pełniowa świadomość, albo jak to nazwijmy, przekłada się na to jak ktoś odbiera tranzyty? Bo myślę sobie że jeśli ktoś jest bardziej 'świadomy' tej granicy wewnętrzne-zewnętrzne, to może po prostu lepiej rozpoznaje co tranzyt robi, nie że tranzyt inaczej działa?
Ale czy te dwie rzeczy muszą być rozdzielne? Jeśli ktoś ma naturalną skłonność do obserwowania siebie — a Pełnia, przez to ciągłe napięcie Słońce-Księżyc, może to dawać — to ta osoba faktycznie inaczej przetwarza tranzyt. Nie że planety zmieniają tor, tylko że odpowiedź na tranzyt jest inna. I w astrologii to rozróżnienie ma sens właśnie w kontekście progresji — bo progresja jest tym wewnętrznym procesem, a jeśli ktoś jest bardziej otwarty na własny wewnętrzny proces, to progresje mogą u niego być 'głośniejsze'.
