Zastanawiam się, ile osób tu faktycznie liczy tranzyty do progresji, a nie tylko do radixu. Pytam, bo ostatnio mam wrażenie, że u mnie tranzyty do planet progresyjnych działają czasem mocniej niż do natywnych. Np. tranzytowy Saturn wszedł w koniunkcję z moim progresyjnym Słońcem i kompletnie zatrzymał mi kilka spraw zawodowych na jakieś dwa miesiące. Do radixowego Słońca Saturn nie miał wtedy żadnego aspektu. Czy macie podobne obserwacje? I drugie pytanie, bo mnie też nurtuje — czy osoby urodzone w Pełnię faktycznie wykazują większą świadomość w sensie astrologicznym, np. lepiej 'czują' własny horoskop?
Liczę i to regularnie. Moim zdaniem pomijanie tranzytów do progresji to duże uproszczenie. Progresje to jakby 'żywy' horoskop, który się rozwija, więc tranzyt do progresyjnego Marsa czy Wenus może uruchamiać tematy zupełnie inne niż radixowe pozycje tych planet. Ale mam pytanie do Ciebie — jak daleko orb stosujesz dla tych aspektów? Bo tu są różne szkoły i jedni dają 1 stopień, inni nawet do 3.
Ja dopiero zaczynam się bawić tym tematem i trochę się gubię. Tranzyty do radixu rozumiem, progresje wtórne też już ogarnęłam w podstawach, ale żeby robić aspekty tranzytów do progresji — to już trzecia warstwa. Czy nie jest tak, że im więcej warstw, tym łatwiej dopasować dowolne wydarzenie do jakiegoś układu? Szczerze pytam, bo nie chcę wpaść w pułapkę post-hoc.
A ja mam pytanie bo może głupie ale — jak w ogole liczyc te progresje? Metoda dzień-rok tak? Czy jest jakas inna ktora ludzie stosuja do tranzytow?
No dobra ale mi chodzi o to praktyczne — kiedy taki tranzyt do progresji 'odpala', to ile trwa? Bo jak Saturn idzie przez radix to jest miesiącami, a przez punkt progresyjny to co, ta sama historia?
Ja w ogóle nie wiedziałam, że tak można analizować horoskop, że tyle jest warstw. Ale to co napisałaś na początku o Pełni — urodziłam się w Pełnię i teraz jestem ciekawa czy to naprawdę coś znaczy. Skąd w ogóle bierze się ta teoria z tą świadomością?
Teoria o Pełni opiera się na tym, że osoba urodzona przy pełnym Księżycu ma Słońce i Księżyc w opozycji w radixie — to dwa luminaria w maksimalnym napięciu. Dane jej jest 'widzieć siebie z zewnątrz', bo Księżyc jest oświetlony w pełni, nie kryje niczego. Stąd przekonanie o większej samoświadomości. Ale to nie jest reguła — znam pełnioxsiężycowych, którzy są kompletnie bez wglądu w siebie 🙂
Ja też urodzona w Pełnię i szczerze nie czuję żebym była jakoś szczególnie świadoma haha. Bardziej czuję to ciągłe napięcie między tym czego chcę (Słońce) a tym co czuję (Księżyc). Czy to właśnie o to chodzi w tej opozycji?
Ale czy to nie jest tak, że każda opozycja w horoskopie powoduje takie napięcie, nie tylko pełniowa? Mam kwadrat Słońce-Saturn i to też jest totalny wewnętrzny konflikt cały czas. Chyba opozycja luminariów jest wyjątkowa tylko dlatego, że dotyczy tych akurat planet?
Wrącam do tranzytów do progresji bo chcę sie upewnić — jak sprawdzam tranzyt do progresynego Merkurego, to lizcę aspekt od tranzytującej planety do pozycji Merkurego w progresjach tak? Nie do radixowego Merkurego? Piszę żeby mieć pewność bo zawsze mi sie to miesza
Czytam i mam takie wrażenie, że to jest niesamowicie skomplikowane do ogarnięcia samodzielnie. Czy ktoś tu korzystał z jakiegoś oprogramowania do liczenia tych wszystkich warstw naraz? Bo ręcznie to chyba nierealne żeby patrzeć jednocześnie na radix, progresje i tranzyty do każdego z nich.
Czytam tę rozmowę i mam szczere pytanie, bardziej sceptyczne niż złośliwe — skąd wiadomo, że to właśnie te aspekty 'powodują' dane zdarzenia, a nie że po prostu szukamy wzorców w szumie? Bo rozumiem, że można znaleźć jakiś aspekt do progresji przy każdym ważnym wydarzeniu, jak się patrzy wystarczająco długo.
Hej, a czy mogę wrócić do tematu Pełni bo mi to nie daje spokoju po tym co napisała Wodnica? Urodziłam się w Pełnię i ta opozycja Słońce-Księżyc to u mnie Baran-Waga. Czy to coś zmienia w tym jak ta 'świadomość' ma działać? Bo Baran to bardzo impulsywny znak i Waga to wieczne wahanie, więc to brzmi bardziej jak chaos niż świadomość.
Ja w ogóle nie wiem czy rozumiem czym się różni ta 'świadomość z Pełni' od zwykłej introspekcji, którą każdy może ćwiczyć. Tzn. czy chodzi o to, że osoba z Pełni ma to wbudowane w horoskop i to działa niezależnie od niej, czy że ma jakiś potencjał, który trzeba rozwinąć? Bo to dwie bardzo różne rzeczy.
To ciekawe pytanie bo właśnie tak to widzę — opozycja luminariów bez pracy z nią zostaje konfliktem. Można całe życie przeżyć w tym napięciu nie rozumiejąc skąd pochodzi. Świadomość nie jest automatyczna, horoskop pokazuje potencjał, nie wynik. I tak samo z tranzytami do progresji — sama pozycja nic nie zrobi, jeśli człowiek nie jest choć trochę uważny na to co się w nim dzieje.
A wracajac do tranzyto — pytalam wczesniej o progresje i juz rozumiem metode dzien za rok, dzieki Wodnica. Ale mam teraz pytanie praktyczne, jak sprawdzam gdzie jest moj progresyjny Ksiezyc to on sie rusza bardzo wolno tak? Bo widzę na astro.com ze jest gdzies zupelnie inaczej niz w radixie.
No dobra ale ja się trochę gubię — mówimy teraz o tranzytach do progresyjnego Księżyca czy o samym ruchu progresyjnego Księżyca? Bo to chyba dwa różne tematy? Ja rozumiałem, że temat wątku to czy liczymy aspekty tranzytujących planet do pozycji progresyjnych, a nie o tym jak szybko Księżyc się rusza w progresjach.
Weszłam tutaj bo szukałam czegoś o horoskopach i ten temat mnie wciągnął. Mam jedno pytanie do Helenki99 albo Wodnicy — czy jest jakiś tranzyt albo progresja, która sygnalizuje, że w związku coś ważnego się wydarzy? Pytam ogólnie, bo ostatnio bardzo czekam na jakiś znak i zastanawiam się czy w horoskopie da się coś takiego zobaczyć.
Wracam do tego co mówiłam o oprogramowaniu — wypróbowałam astro.com z tymi warstwami i faktycznie dało się nałożyć progresje na tranzyty, ale mam problem z interpretacją. Mam teraz Saturna tranzytującego przez trzeci dom i jednocześnie progresyjny Merkury zbliża się do koniunkcji z moim radixowym Słońcem. Czy to w ogóle warto analizować razem, czy to dwie osobne sprawy?
Okej, przyjmuję to co powiedziały Helenka i Darka o testowaniu. To ma sens. Ale mam jeszcze jedno pytanie które mnie gryzie — skoro progresje to symboliczne przesunięcie, a nie rzeczywiste położenie planet, to skąd bierze się założenie, że tranzytująca prawdziwa planeta 'widzi' ten symboliczny punkt? To jest dla mnie największa zagadka w całej tej metodzie.
To co powiedziała Helenka trochę mi otworzyło oczy bo ja też cały czas szukałam jakiegoś 'dlaczego tak jest'. A tu chodzi o to, że astrologia to język symboliczny, nie mechaniczny? To znaczy, że nie muszę rozumieć dlaczego działa, tylko jak go używać?
To co powiedziała Helenka trochę mi otworzyło oczy bo ja też cały czas szukałam jakiegoś 'dlaczego tak jest'. A tu chodzi o to, że astrologia to język symboliczny, nie mechaniczny? To znaczy, że nie muszę rozumieć dlaczego działa, tylko jak go używać?
Ale to wtedy wychodzi na to, że można wszystko dopasować do wszystkiego, bo 'symbolika' jest na tyle szeroka, że zawsze coś pasuje? To nie jest zarzut, naprawdę się zastanawiam. Bo jeśli Saturn-Merkury może oznaczać i trudności w komunikacji, i dojrzałość intelektualną, i ważne decyzje — to co mi to mówi konkretnie?
No właśnie, to jest to co mnie od początku irytuje w astrologii trochę — że zawsze potrzeba więcej kontekstu. Zapytasz o jeden aspekt i dostajesz odpowiedź 'zależy od reszty horoskopu'. Dobrze, to kiedy można powiedzieć coś konkretnego bez całej reszty?
Ale chyba każdy gdzieś zaczyna od jednego aspektu? Ja np. w ogóle nie mam jeszcze całego horoskopu przeanalizowanego, znam tylko swój znak Słońca i Ascendent. Czy to znaczy, że nie mam co się bawić w tranzyty?
Datę i miejsce tak, godzina jest niepewna — rodzice mówią 'gdzieś rano', ale nie pamiętają dokładnie. Czytałam że to problem.
O ja mam tak samo z godzina, moja mama mowi ze 'po poludniu' i to wszystko co wiem. Slyszalam ze mozna rektyfikowac horoskop ale to brzmi jak czarna magia 🙂 czy jest inny sposob?
