Bawię się od jakiegoś czasu obrotem drugorzędowym i chciałem zapytać, czy ktoś tu pracuje z tą techniką regularnie. Konkretnie chodzi mi o Trzecią ćwiartkę - według klasycznych interpretacji aktywacja tego obszaru ma przynosić pewną dozę krytycyzmu wobec siebie, jakiś wewnętrzny audyt. Ale nie wiem, czy to powszechne doświadczenie, czy może zależy mocno od układu natywnego. U mnie akurat Trzecia ćwiartka jest dosyć zaludniona radyksem, więc trudno mi ocenić, co wynika z progresu, a co jest po prostu moją bazą. Ktoś ma obserwacje?
Właściwie dopiero zaczęłam rozumieć, czym w ogóle jest ten obrót drugorzędowy. Wiem, że każdy dzień po urodzeniu odpowiada jednemu rokowi życia, ale jak to działa z ćwiartkami? Jak się wylicza, że jesteś właśnie w Trzeciej?
Mam pytanie do Celestyny - a czy ten krytycyzm jest skierowany głównie na zewnątrz czy raczej na siebie? Bo u mnie ostatnio progresowany Księżyc wszedł gdzieś w okolice siódmego domu i czuję jakieś dziwne napięcie w relacjach. Nie wiem, czy to właśnie to.
Raczej rozrachunek - siedzę i myślę, co mi w znajomościach nie pasuje, kto mnie przeciąga w dół. Ale nie byłam pewna, czy to astrologia, czy ja po prostu jestem w złym humorze od dłuższego czasu 🙂
Przepraszam, że wchodzę, ale mam pytanie trochę z boku - czy obrót drugorzędowy w ogóle jest uznaną metodą w poważniejszej astrologii? Czytałam gdzieś, że to bardziej symbolika niż coś realnie działającego. Nie chcę zepsuć dyskusji, po prostu jestem ciekawa, bo Celestyna pisze o tym jakby to był fakt.
No dobra, to ma sens. A jak długo trwa ta Trzecia ćwiartka w progresjach? Mam na myśli - ile lat życia to obejmuje?
Progresowany Księżyc okrąża koło w około 27-28 lat (tyle co prawdziwy), więc każda ćwiartka to mniej więcej 7 lat. Trzecia trwa też z grubsza 7 lat. Choć na krawędziach ćwiartek tempo odczuć bywa inne niż w środku - przynajmniej u mnie tak było.
Ja akurat niedawno wyszłam z Trzeciej ćwiartki progresowanej i mogę powiedzieć z własnego doświadczenia - ten krytycyzm to była prawda, ale nie w sensie złośliwości. Bardziej takie prześwietlanie wszystkiego: związku, pracy, przyjaciół. Skończyłam kilka relacji, które ciągnęłam latami bez sensu. Na tamten moment byłam przekonana, że to ja jestem nieznośna. Teraz myślę, że to był po prostu ten czas porządkowania.
Czytam tę rozmowę i mam jedno pytanie - czy ta krytyczność z Trzeciej ćwiartki dotyczy wszystkich znaków Księżyca? Bo słyszałam, że Księżyc w Wadze albo Rybach reaguje na te fazy inaczej niż np. w Koziorożcu. To prawda czy mit?
Mam pytanie do Celestyny albo Gizelki - czy ta Trzecia ćwiartka może się objawiać przez sny albo jakieś intuicyjne sygnały, nie tylko przez zdarzenia zewnętrzne? Bo miałam ostatnio serię dziwnych snów, w których dosłownie porządkuję swoje stare rzeczy albo wyrzucam śmieci. I zastanawiam się, czy to może mieć związek z progresjami.
Ciekawa dyskusja. Ja tylko wtrącę, że u mnie Trzecia ćwiartka pokryła się z dużymi zmianami w pracy i związku niemal równocześnie. Nie wiedziałam wtedy nic o obrocie drugorzędowym, ale patrząc wstecz, ten okres to był jeden wielki audyt życia. Nie był przyjemny, ale wyszłam z niego z jasną głową.
A wracając do tego, o co pytałam wcześniej - Celestyna mówiła, że Księżyc w Wadze przeżywa krytycyzm przez relacje i decyzje dotyczące innych. Czy to znaczy, że Waga będzie bardziej skłonna do zakończenia relacji niż np. Koziorożec? Czy raczej odwrotnie - będzie zwlekać właśnie dlatego, że Waga tak nie lubi konfliktów?
To mnie trochę uspokaja, bo właśnie tak to u mnie wygląda - nieustanne ważenie, czy moje niezadowolenie jest uzasadnione. Mam Księżyc w Wadze. Nie wiedziałam, że to może być właśnie ten mechanizm.
Mam wrażenie, że to jedno z tych miejsc, gdzie różne szkoły mówią coś innego i możesz się nieźle pokręcić. U mnie się utarło, że patrzę na dom progresowanego Księżyca w natalnym kole - i to dawało sens. Ale słyszałam też od kogoś, że liczy inaczej i też miała trafne wyniki.
Gizelka ma rację, że szkoły się tu różnią. Moim zdaniem dla cyklu ćwiartek i orientacji Księżyca progresowanego najbardziej intuicyjne jest porównanie go z natalnym ASC - wtedy ćwiartki odpowiadają naturalnym sektorom koła natalnego i łatwiej to śledzić bez dodatkowych przeliczników.
Okej, ale jak ktoś np. ma domy interpolowane albo Placidus z bardzo nierównymi domami - to ta metoda działa tak samo? Bo wiem, że przy wysokich szerokościach geograficznych domy potrafią być naprawdę rozciągnięte.
Słuchajcie, trochę mi się to zaczyna komplikować - tyle zmiennych, że zastanawiam się, czy interpretacja w ogóle może być jednoznaczna. Jeśli wynik zależy od systemu domów, od wyboru koła natalnego albo progresowanego, od znaku Księżyca - to gdzie tu jest 'prawda' o tym, że Trzecia ćwiartka robi kogoś krytycznym?
Myślę, że tak właśnie jest. U mnie ten okres był bardzo wyraźny, ale rozmawiałam z kimś, kto miał Trzecią ćwiartkę i nic specjalnego nie pamiętał z tamtych lat. Nie wiem, czy to kwestia tego, co było jednocześnie w tranzytach, czy po prostu różnica w odbiorze.
A mogło być tak, że ta osoba po prostu nie wiedziała, że jest w Trzeciej ćwiartce, i nie przypisała tamtych doświadczeń do żadnej struktury? Bo ja jak czytam o tych ćwiartkach, to zaczynam rozpoznawać własne okresy z przeszłości - i to jest inne niż przeżywanie ich świadomie.
Właśnie to mnie w tym kręci - ta retroaktywna interpretacja. Ale czy to nie jest trochę jak z horoskopami dziennymi, że możesz przypiąć do nich prawie wszystko co ci się przydarzyło? Pytam bez złośliwości, naprawdę zastanawiam się nad tą granicą.
Tak, i to jest właściwy punkt. Matematyka lokalizuje - interpretacja nadaje znaczenie. Dlatego dwie osoby z Księżycem progresowanym w tej samej pozycji mogą przeżywać ten czas zupełnie inaczej, zależnie od reszty natalusa i od tego, co aktualnie dzieje się w tranzytach. Trzecia ćwiartka to kierunek, nie wyrok.
To może głupie pytanie, ale - jeśli Trzecia ćwiartka to kierunek, a nie wyrok, to jak w ogóle rozpoznać, że się w niej jest? Czy tylko przez obliczenia, czy jest coś, co można poczuć bez patrzenia na wykres?
A mogłaby Celestyna powiedzieć, czy to poczucie krytyczności w Trzeciej ćwiartce dotyczy tylko spraw zewnętrznych, czy też mocno uderza w samoocenę? Bo czytam i mam wrażenie, że to zależy od znaku Księżyca, ale może się mylę.
przepraszam że wchodzę w środek, ale mam pytanie - czy ta Trzecia ćwiartka może sie zbiec z saturnowym transytem i to razem jakoś zwielokrotnia ten krytycyzm? Bo ostatnio mam wrażenie że wszystko naraz mnie gryzie i zastanawiam się czy to nie jest właśnie taka kumulacja
To mnie prowadzi do pytania, które mam od jakiegoś czasu - jeśli te cykle nakładają się na siebie, tranzyt Saturna, progresja Księżyca, może jeszcze jakiś łuk dyrekcyjny - to jak w ogóle rozgraniczyć, które z tych narzędzi 'odpowiada' za dane doświadczenie? Czy można to w ogóle rozdzielić?
Okej, ale jeśli nie można rozdzielić - to jak się uczyć na własnych doświadczeniach? Jak mam wiedzieć, że to Trzecia ćwiartka robiła swoje, a nie Saturn, jeśli oba były jednocześnie? Nigdy nie wiem, co tak naprawdę zadziałało.
Gizelka, to mi naprawdę pasuje. Ale mam wrażenie, że kiedy ktoś jest w środku trudnego okresu, to ta metafora języka nie bardzo pomaga. Chcesz wtedy wiedzieć: kiedy to się skończy i co mam zrobić. Czy progresje dają jakąkolwiek odpowiedź na to 'kiedy'?
