Dobra ale wróćmy do tego co powiedział Adept - ta przestrzeń przed słowem. Czy to nie jest po prostu... normalne myślenie zanim się coś powie? Chyba każdy rozsądny człowiek tak robi, nie?
Adept, to opisujesz coś co w tradycji wedyjskiej jest związane z Vishuddhi - czakrą gardła jako bramą między wewnętrznym a zewnętrznym. Saturn w tym domu może działać właśnie jako strażnik tej bramy. Nie blokada, ale sito. Czy masz poczucie że coś cię 'zatrzymuje' dosłownie fizycznie zanim mówisz?
O matko, to dokładnie ja. Mam to samo i zawsze myślałam że to lęk społeczny albo coś. Nie mam Saturna w domu 3 - sprawdziłam - ale może mam coś w Bliźniętach? Czy to mogłoby dać podobny efekt?
To co powiedział Adept o zwężeniu fizycznym - ja mam coś takiego ale przy zupełnie innych okazjach. Nie przy ważnych słowach, ale przy kłamstwie. Jak muszę komuś powiedzieć coś co nie jest do końca prawdą, nawet niewinne, to coś mi staje w gardle. Nie wiem czy to Saturn, nie znam swojego horoskopu tak dobrze, ale ciekawi mnie czy to może być powiązane.
Słucham tego wszystkiego i mam pytanie - czy ktoś rozważał że to zwężenie w gardle o którym mówi Adept i Bogdan58 to po prostu reakcja autonomicznego układu nerwowego na stres? Nie mówię tego złośliwie, naprawdę. Tylko skąd wiemy że to Saturn a nie po prostu kortyzol?
No tak ale wtedy astrologia staje się niefalsfyikowalna. Cokolwiek się wydarzy to da się wytłumaczyć jakimś układem planet. Serio pytam - czy jest coś co by mogło obalić tezę że Saturn w domu 3 wpływa na komunikację?
Wracając do pytania Skrzata - to jest uczciwe pytanie i nie należy go zbywać. Falsyfikowalność w astrologii to osobny temat na długą dyskusję. Tyle że zauważam, że ta rozmowa dotyczy czegoś konkretnego - ludzie tutaj opisują swoje doświadczenia, nie budują teorii naukowej. Adept nie mówi 'Saturn powoduje zwężenie w gardle u wszystkich ludzi z tym układem'. Mówi co czuje. Czy możesz mieć problem z tym, że ktoś to interpretuje przez Saturna?
Mam wrażenie że ta rozmowa o falsyfikowalności trochę nas odciąga od meritum. Chętnie pogaduję o epistemologii astrologii, ale może na innym wątku? Tu chciałem zapytać o coś bardziej praktycznego - czy ktoś z Saturnem w domu 3 miał kiedyś poczucie że coś co przemilczał miało jakiś skutek? Nie chodzi mi o żal że nie powiedziałem, ale o takie dosłowne wrażenie że to słowo które zostało w środku jakoś... ciąży?
Adept, tak. I to jest bodaj najdziwniejsza rzecz jaką mi się zdarzyło obserwować u siebie. Jak za długo trzymam jakieś słowo w środku - nie kłamstwo, po prostu coś nienazwanego - to zaczyna się robić coraz cięższe. Jakby nabierało masy. Nie mam Saturna w trójce, ale Merkury w Koziorożcu i trochę rozumiem o czym mówisz.
Ja też mam z barkiem! Lewy u mnie. Zawsze jak jestem w sytuacji gdzie nie moge powiedziec tego co chce. Czy to znaczy że mam jakiś problem z czakrą garła? Bo teraz zastanaiwam sie czy to nie jest to samo o czym mówicie.
Ten wątek o ciele to ciekawy kierunek. Mnie zastanawia jedno - czy to nie jest tak że ciało zapamiętuje każde słowo które 'połknęliśmy'? Przez lata, nie przez jeden dzień. I może to czego Adept szuka jako wyjaśnienia w Saturnie, to jest właśnie ta skumulowana pamięć ciała. Pytam serio bo sam czuję coś w tym guście, mam dużo takich niewyrzuconych słów z dawnych lat.
Chcę się upewnić że dobrze rozumiem - dom 3 to jest dom komunikacji i rodzeństwa, tak? A Saturn w nim to jakby komplikacja tego? Przepraszam że podstawowe pytanie ale chcę się nie pogubić.
Słucham i mam takie przeczucie że może te wszystkie systemy - astrologia, czakry, karma - mówią o tym samym tylko innymi językami. I może nie trzeba rozstrzygać który jest 'prawdziwy'? Adept opisuje swoje doświadczenie, Anahata daje mu język czakrowy, Pranava karmiczny. Wszystkie trzy mogą coś trafnie pokazywać o tej samej rzeczy.
Adept, okej, to jest coś co mogę kupić. Saturn jako wskaźnik rytmu - kiedy ciśnienie narasta, kiedy odpuszcza. Ale powiedz mi - jak ty to praktycznie sprawdzasz? Patrzysz na tranzyt Saturna każdego dnia? Bo to brzmi jakbyś musiał śledzić efemerydę żeby wiedzieć czy możesz w końcu coś powiedzieć.
Dołączam do rozmowy bo tarot też czasem to pokazuje - kiedy mam rozkład z Ermitem albo Saturnem w sferze komunikacji, to dokładnie ten sam temat wychodzi. Milczenie jako dyscyplina a nie jako strach. Adept, a masz poczucie że ta praca ze słowem jaką opisujesz - że coś jest gotowe żeby zostać wypowiedziane - to jest praca na raz czy ciągła?
Saturn nie daje dyplomu ukończenia. To jest zasada tej planety - gdy sądzisz że przepracowałeś dany obszar, ona wraca z nowym poziomem tego samego tematu. Starożytni mawiali Saturnus devorat. On pochłania, ale też formuje. Adept, pytasz czy praca jest ciągła - tak jest z każdym domem gdzie stoi Saturn. Ale 'ciągła' nie znaczy 'bez postępu'. Czy czujesz że te kolejne rundy są coraz lżejsze, czy identyczne?
Ale ile to trwa zanim zobaczy się jakąś zmianę? Bo czytam ten wątek i wszystko brzmi pięknie ale mam Saturna w domu 3 i na razie widzę tylko to że się zagryzam przez cały czas i nic z tego nie wynika. Kiedy to ma się zacząć 'formować' jak mówisz?
Wracając do tego co powiedział Adept - 'co jest prawdziwe i warte powiedzenia'. To mi się wydaje bardzo dojrzały etap tej pracy. W praktyce medytacyjnej jest coś co się nazywa maunam - celowe milczenie, ale nie z powodu blokady tylko z powodu rozróżniania. Mówisz kiedy masz coś do powiedzenia, nie żeby zapełnić ciszę. Czy masz poczucie że Saturn nauczył cię tej ciszy jako cnoty, a nie jako bariery?
Adept, to jest naprawdę uczciwe pytanie które zadajesz sam sobie. I właśnie o to mi chodziło wcześniej - że te różne języki mogą być pomocne albo mogą być wymówką. Skąd wiesz kiedy astrologia jest mapą a kiedy jest zasłoną?
To pytanie Klimci mnie zatrzymuje. Bo sama się z tym mierzę - używam tarot żeby rozumieć siebie, ale czasem zauważam że sięgam po karty dokładnie wtedy kiedy bałabym się po prostu usiąść i wiedzieć. Może to jest ta sama pułapka? Że system staje się buforem między człowiekiem a jego własną wiedzą.
Chcę się zatrzymać przy tym co Adept powiedział wcześniej - że jego milczenie zmieniło się z defektu w inną konfigurację. To jest naprawdę istotne rozróżnienie i nie nazwałabym tego 'wygodną narracją' automatycznie. Jest różnica między racjonalizacją a rozpoznaniem. Adept, czy to przesunięcie w rozumieniu siebie zmieniło coś konkretnego w twoim zachowaniu, czy tylko w tym jak się z tym czujesz?
To co pisze Adept o milczeniu z spokoju kontra z lęku - czy to sie da jakoś rozpoznać fizycznie? Bo ja kompletnie nie czuję różnicy. Sidzę cicho i nie wiem czy jestem opanowana czy sparalizowana dopoki ktoś nie powie czegoś jeszcze i nie eksploduję. Czy Saturn może pokazać jak to rozróżniać czy to trzeba inaczej przepracować?
To co mówi Pranava o ćwiczeniu poza rozmową - u mnie też tak działało. Nie nauczyłem się tego w trakcie trudnych momentów, tylko potem, kiedy byłem sam i wracałem do nich pamięcią. Trochę jak powtarzanie próby. I dopiero po wielu takich 'próbach po czasie' zaczęło być dostępne na żywo. Ale Salomea, żeby być szczery - to zajęło naprawdę długo i są sytuacje gdzie nadal nie wiem czy milczę ze spokoju czy ze strachu dopóki to nie minie.
Przy Saturnie w 3 domu transyt Marsa przez ten dom potrafi bardzo aktywować właśnie ten konkretny konflikt - mówić czy nie mówić, działać czy wstrzymać. Mars chce ekspresji, Saturn ją hamuje i wtedy to napięcie jest najbardziej widoczne. To może być właśnie ten moment kiedy łatwiej się obserwować, bo wszystko jest wyostrzone. Salomea, nie wiesz przypadkiem kiedy będziesz miała Marsa w 3 domu?
Ja na astro.com weszłam i serio nic nie rozumiałam. Teraz trochę więcej, bo tu sporo wyjaśniliście, ale nadal - czy jest jakiś sposób żeby ogarnąć to stopniowo zamiast rzucać się na głęboką wodę od razu? Bo jak patrzę na ten wykres to mi się wszystko zlewa.
Zazwyczaj radzi się zacząć od Słońca, Księżyca i Ascendentu - to trójka która daje fundament. Saturn jest planetą wymagającą, jeśli zaczyna się od niego bez kontekstu reszty, można go łatwo przeczytać zbyt dosłownie. Widziałem to wiele razy - ktoś dowiaduje się o Saturnie w trudnym domu i interpretuje to jako wyrok, zamiast zobaczyć całość. Ale Mistika, to pytanie o punkt startowy to dobry instynkt - że chcesz mieć metodę a nie chaos.
To mnie trochę zatrzymuje. Bo Saturn w 3 domu jako 'dokładność ważniejsza niż objętość' - pięknie brzmi, ale czy to nie jest po prostu kolejna poetycka rama, która pozwala nam się poczuć dobrze z tym że mówimy mało? Pytam szczerze, bo sama to robię. Opakuję swoje milczenie w słowa o jakości a potem się okażem że przez tydzień nie powiedziałam nikomu nic ważnego.
