Mam Saturna w domu 3 i od dawna zastanawiam się, jak inni z tym żyją. U mnie to wygląda tak, że zanim powiem cokolwiek ważnego, muszę to przemyśleć dosłownie kilka razy. Nie chodzi o to, że jestem nieśmiały - po prostu czuję jakiś wewnętrzny przymus, żeby słowa były precyzyjne. Jakby każde zdanie miało wagę, której nie można zlekceważyć. Pisanie też - zanim wyślę maila, czytam go cztery razy. Czy ktoś ma podobnie? Czy to typowe dla tej pozycji, czy może przesadzam z interpretacją?
Saturn w 3 domu to klasyczny wskaźnik trudności w komunikacji we wczesnym dzieciństwie. Najczęściej oznacza, że w szkole ktoś taki miał problemy z nauką języków albo był wyśmiewany za sposób mówienia. Z tego wyrasta właśnie ta nadmierna ostrożność w słowach. To dosłownie Saturn jako ogranicznik nałożony na Merkurego, który rządzi domem 3.
Wiktor, zatrzymałabym się przy tym 'ograniczeniu na Merkurego' - bo Saturn w domu 3 nie musi być ograniczeniem w sensie blokady. Bardziej bym to czytała jako nadanie struktury komunikacji. To różnica, która w praktyce jest dość istotna. Adepcie, napisałeś o tym przymusie precyzji - czy to sprawia ci ból, czy raczej daje poczucie, że to co mówisz, ma sens?
Czy to naprawdę Saturn tak działa, czy może po prostu jesteś introwertykiem? Serio pytam, bo zastanawiam się czy te dwie rzeczy nie są po prostu mylone. Mam znajomą, która jest megaostrożna w słowach i nie wiem nawet, co ma w swoim horoskopie.
Mistika, to dobre pytanie, ale w astrologii nie chodzi o to żeby wytłumaczyć wszystko jednym słowem. Introwertyzm to cecha psychologiczna, Saturn w domu 3 to coś innego - to jakość samego procesu komunikacji, niezależnie od tego, ile ktoś mówi. Znam kogoś z tą pozycją, kto jest bardzo towarzyski, ale i tak waży każde zdanie jakby podpisywał kontrakt.
A ja mam pytanie do autora - czy masz też jakieś aspekty do tego Saturna? Bo sam Saturn w domu 3 to jedno, a np. Saturn kwadrat Merkury to już zupełnie inna historia. Bez pełnego układu ciężko ocenić.
Trygon to ta dobra wersja aspektu, tak? Tzn. planety współpracują? Bo ja kompletnie jeszcze nie ogariam tych wszystkich kątów i zawsze mi się mylą.
Wiktor, to prawda, ale powiedziałabym to inaczej - trygon między Saturnem a Merkurym może oznaczać, że osoba naturalnie inkorporuje saturnijną jakość do myślenia i mówienia. Nie walczy z tym, to po prostu jej styl. Adepta opis pasuje idealnie - nie mówi że cierpi z powodu tej ostrożności, mówi że to część tego jak funkcjonuje.
Ja nie znam się na tych aspektach, ale to co pisze Adept bardzo mi przypomina coś co sam u siebie obserwuję. Zawsze przed ważną rozmową muszę sobie ułożyć w głowie co powiem. Moja żona mówi że jestem jak prokurator - wszystko muszę mieć przygotowane. Nie wiem co mam w horoskopie, ale to co tu opisujecie jakoś mi odpowiada.
Bogdanie, może warto sprawdzić swój natywy horoskop? 🙂 Ja kiedyś też nie wiedziałam co mam w domach i jak zaczęłam sprawdzać to tyle rzeczy nagle zaczęło mieć senes. Jeśli chodzi o tę uważność w słowach - czy to zawsze tak było czy raczej przyszło z weikem?
To co mówi Bogdan to bardzo saturnijski opis - poczucie że się 'zostaje w tyle' podczas gdy inni mówią szybko i lekko. Dom 3 to też rodzeństwo i środowisko z dzieciństwa. Ciekawe, czy u ciebie Adepcie też jest jakiś wątek związany z tym jak komunikacja wyglądała w domu - rodzice, rodzeństwo?
Czekajcie, ale czy to nie jest przypadkiem zwykła psychologia a nie Saturn? Mam na myśli że ta historia z bratem to klasyczne dziecięce doświadczenie, które kształtuje nawyki komunikacyjne, niezależnie od tego co kto ma w horoskopie. Nie mówię że astrologia nie działa, ale skąd wiadomo że to nie jest po prostu wyjaśnienie psychologiczne?
Klimcia_S, to pytanie pojawia się zawsze gdy rozmawiamy o Saturnie i nie ma na nie jednej odpowiedzi, ale zwróć uwagę na coś. Astrologia nie wyklucza psychologii - Saturn w domu 3 to nie jest zaklęcie rzucone z nieba. To jest obraz pewnej jakości energii, która może wyrazić się właśnie przez takie doświadczenia jak to z bratem. Pytanie 'co było pierwsze' jest jak pytanie o jajko i kurę. W praktyce liczy się to, że te wzorce są spójne i że praca z nimi - czy przez psychologię, czy przez astropsychologię - przynosi efekty.
To jest właśnie ten dylemat z astrologią - czy można wyciągać cokolwiek z jednego elementu. Myślę że tak, ale tylko jako punkt wejścia, nie jako konkluzję. Adept zaczął od Saturna w domu 3 i ta rozmowa poszła bardzo konkretnie właśnie dlatego, że on sam opisuje swoje doświadczenie i sprawdzamy czy obraz pasuje. Bez tego to by było wróżenie z fusów.
Dokładnie to chciałem powiedzieć, tylko Pranava powiedział to lepiej. Dla mnie cały sens jest w tym, że coś czuję w sobie i szukam języka który to opisze. Saturn w domu 3 dał mi ten język. Czy to jedyna możliwa interpretacja - pewnie nie. Ale ona działa dla mnie na tyle mocno, że nie szukam alternatyw.
Okej, ale tu jest coś co mnie zastanawia. Adept, piszesz że 'Saturn dał ci język'. Ale czy nie jest tak, że najpierw obserwujesz siebie, a potem dopasowujesz do tego pasujący symbol? Pytam serio, bez złośliwości. Bo w jakim momencie to przestaje być projekcja?
Nie wiem nic o plastyczności pamięci, ale coś w tym co mówi Klimcia_S siedzi mi w głowie. Ja jak zacząłem czytać o tej uważności w słowach, to od razu pomyślałem 'o, to ja'. Ale potem się zastanowiłem czy może po prostu lubi mi pasować takie rzeczy do siebie. Chociaż ta historia z dziećmi w klasie to naprawdę moje, nie wyczytalem tego nigdzie.
Mogę zapytać o coś technicznego? Jak to w ogóle jest z tym domem 3 - czy chodzi tylko o mówienie, czy też o pisanie? Bo mi się wydaje że to dwie różne rzeczy, nie? Znam ludzi którzy mówią dużo a piszą słabo i odwrotnie.
Stasiek, domy w astrologii nie są dosłowne, to bardziej pola tematyczne. Dom 3 to tak jakby wszystko co jest 'blisko' - blisko przestrzennie, blisko rodzinnie, blisko w codziennej wymianie. Komunikacja, sąsiedzi, brat, siostra, autobus którym jeździsz codziennie - to jest jedno pole energetyczne, rozumiesz?
Słuchajcie, to co mówi Adept o milczeniu przy starszym bracie - mam bardzo podobne doświadczenie, tylko nie z bratem a z rodzicami. I zastanawiam się czy to co zostaje z takich dziecięcych dynamik, to jest Saturn który był 'od zawsze', czy może Saturn w domu 3 sprawia że te doświadczenia wchodzą głębiej niż u kogoś bez tej konfiguracji.
Adept, to jest bardzo dojrzała obserwacja. Powiedziałabym że Saturn w domu 3 daje jakby szczególną podatność na pewien rodzaj nauki przez komunikację. Środowisko dzieciństwa jest jak pierwsze laboratorium tego Saturna. Stąd tak często wątek rodzeństwa albo szkoły u osób z tą pozycją.
Anahata, a czy to znaczy że jak ktoś ma Saturna w domu 3 i miał bardzo spokojne dzieciństwo bez takich dramatycznych historii z rodzeństwem, to ta cecha w ogóle się nie rozwinie? Pytam bo mam znajomą która ma podobno Saturna tam i jest gadułą absolutną.
To co powiedziała Anahata o ciszy - to mnie uderzyło. Czy ktoś tu, kto ma Saturna w domu 3, ma jakiś szczególny stosunek do ciszy właśnie? Czy jest ona dla was spokojna, czy jest napięta?
Cisza... to jest dobre pytanie Pranava. Dla mnie cisza jest napięta kiedy jest cudza - kiedy ktoś milczy i nie wiem czy to spokój czy coś do mnie. Własna cisza jest inna. Własna cisza to jakby... przestrzeń przed słowem. Nie lęk, raczej coś jak sprawdzanie czy to co chcę powiedzieć jest gotowe.
To rozróżnienie między własną ciszą a cudzą - coś w tym jest. Mam podobnie, choć u mnie to chyba wychodzi z czegoś innego niż Saturn. Ale wracając do pytania Pranavy - czy ktoś z Saturnem w domu 3 czuje, że cisza jest dla was bardziej naturalna niż mówienie? Że musicie się niejako zmuszać żeby wejść w rozmowę?
Ja bym tu powiedział wprost - Saturn w domu 3 często daje właśnie takie coś, że cisza jest domyślna. Mówienie wymaga wysiłku. Ale uwaga, bo to nie jest to samo co introwersja, to są dwie różne rzeczy i często je mylą.
Tu jest ważna różnica i dobrze że Wiktor ją zaznaczył, choć bym ją rozwinął. Introwersja to cecha temperamentu - neurofizjologia, jakbyśmy chcieli być nowocześni. Saturn w domu 3 to wzorzec karmiczny albo inicjacyjny, zależnie od szkoły. Możesz być ekstrawertykiem z Saturnem w domu 3 i wtedy to wygląda zupełnie inaczej - mówisz dużo, ale z jakimś hamulcem, takim wewnętrznym weryfikatorem. I właśnie to jest sygnatura tego plastu, nie cisza sama w sobie.
