Właśnie - ocena po fakcie. To chyba jest jedno z najtrudniejszych miejsc w tej pracy. Bo Saturn w 3 to też chyba kwestia tego kto i przed czym odpowiada za swoje słowa. Czy wy macie poczucie że ta odpowiedzialność za słowa dotyczy też słów które się nie powiedziało?
To co mówi Bogdan - że milczenie mówi bez naszej kontroli - jest bardzo bliskie temu co w niektórych tradycjach nazywa się mową ciała w głębszym sensie. Nie gesty, ale to co promieniuje z człowieka kiedy nie mówi. I tu znowu wraca pytanie o źródło tego milczenia. Jeśli jest ze spokoju, to co 'mówi' jest inne niż gdy jest z lęku, nawet jeśli z zewnątrz wygląda tak samo. Bogdan, jak myślisz, ci ludzie wokół ciebie - czytali twoje milczenie trafnie czy błędnie?
Bogdan dotknął czegoś bardzo istotnego. Ta przestrzeń między intencją a odbiorem istnieje zawsze, ale Saturn w 3 potrafi sprawić że ktoś bierze na siebie odpowiedzialność za całą tę przestrzeń - zarówno za to co mówi, jak i za to jak to zostanie odebrane. Co jest niemożliwe. I myślę że to może być źródło tego fizycznego napięcia o którym mówiłyśmy wcześniej - że ciało anticipuje niemożliwą odpowiedzialność zanim jeszcze cokolwiek powiemy.
Dobra, ale Wiktor - czy to wtedy astrologia w ogóle coś konkretnie daje? Jeśli Saturn wskazuje że 'mam coś do przepracowania' w komunikacji, ale to co i jak to moja historia, to w czym to się różni od tego że psycholog mi powie żebym przyjrzała się skąd mam lęk przed oceną? Co astrologia tu dodaje?
Klimcia_S zadała dobre pytanie i nie chcę go zbagatelizować. Różnica jest taka: psycholog powie ci żebyś przyjrzała się skąd pochodzi lęk przed mówieniem. Astrologia powie ci kiedy ten wzorzec się zaczął kształtować w sensie kosmicznym, jaka energia go podtrzymuje i w którym kierunku idzie jego naturalna transformacja. To nie jest lepsze ani gorsze. To jest inny język opisu. Pytanie czy ten język ci coś daje - to jest pytanie, na które tylko ty możesz odpowiedzieć.
Klimcia to jest jedna z rzeczy z którą sam się bijam. Ale u mnie działało odwrotnie - wiedza że to jest ograniczone czasowo sprawia że mogę w tym być zamiast uciekać. Jakbym wiedział że biegam z obciążnikami i że to jest celowe, a nie że jestem po prostu słaby. Chociaż rozumiem że dla kogoś innego ta sama informacja może być wymówką.
To co Anahata mówi o gardzieli - czy to jest sprzężone z Saturnem w 3 domu astrolo gicznie? Pytam bo czakra gardłowa i 3 dom to trochę jakby ta sama przestrzeń, ale czy te systemy faktycznie się nakładają, czy to jest tylko analogia powierzchowna?
Pranava - tak, szczęka. Zawsze. Zaciskam ją kiedy chcę coś powiedzieć i wstrzymuję. Nigdy nie łączyłem tego z Saturnem w 3, myślałem że to po prostu stres. To jest ciekawe bo teraz jak o tym piszę, to czuję że to jest dokładnie ten moment - przed słowem, ta pauza, i tam jest napięcie fizyczne.
Ja to mam w barkach. Zawsze jak milczę na siłę, podnoszą się. Moja żona to rozpoznaje lepiej ode mnie, mówi że jak widzę że chcę coś powiedzieć i nie mówię, to wyglądaj jakbym niósł coś ciężkiego. Nie wiedziałem że to może być związane z jakimś domem w horoskopie.
kurde, ja mam to samo z barkamy. właściwe to mam Saturna w 3 domu i teraz mi się wszystko zaczyna składać. Pranava - czy to ćwiczenie z oddechem które opisywałeś wcześniej działa też na tą fizyczną część? bo mnie bardziej boli to cielesne niż to że nie gadam
Ok, to mnie zatrzymało. Bo ja przez całe to czytanie myślałam o tym żeby rozumieć, a tu nagle jest konkretna technika. Pranava - czy to trzeba robić przy każdej rozmowie czy tylko przy tych trudnych? Bo jeśli mam to robić zawsze zanim cokolwiek powiem, to chyba zacznę wyglądać dziwnie.
Ale Wiktor - jak ktoś dopiero zaczyna pracować z tym, to skąd ma wiedzieć które rozmowy aktywują wzorzec bardziej? To znowu zakłada że już się to wie. Mnie na początku wszystko aktywowało wszystko i dopiero po czasie zaczęłam odróżniać co jest moim Saturnem a co po prostu zwykłą nieśmiałością albo zmęczeniem.
A czy można mieć Saturna w 3 domu i nie mieć tego problemu wcale? Pytam bo znam kogoś - nie powiem kogo - kto jest bardzo gadatliwy, mówi dużo, szybko, niekoniecznie celnie, i ktoś mu powiedział że ma Saturna w 3. Jak to się łączy?
To mnie zatrzymuje. Przez całe życie myślałem że moi rozmówcy którzy mówią bez przerwy, są po prostu ekstrawertyczni i nie mają tego co ja. A tu wychodzi że mogą mieć ten sam węzeł tylko rozwiązywać go inaczej. To trochę wywraca porządek.
Bogdan - dokładnie. I to jest chyba jedna z ważniejszych rzeczy w tej rozmowie, przynajmniej dla mnie. Że Saturn w 3 to nie jest etykietka 'mam trudności z mówieniem'. To jest pytanie o relację ze słowem - i ta relacja może wyglądać bardzo różnie na zewnątrz, ale wewnątrz chodzi o to samo. O odpowiedzialność. O ciężar. O to czy słowo jest prawdziwe czy nie.
