Chciałam poruszyć temat, który od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie, bo rzadko się o tym rozmawia w kontekście gwiazd stalych. Mam na myśli planety umieszczone w domu następnym po swoim naturalnym domu — i to w koniunkcji z Rigelem albo w jego bliskim orbie. Rigel leży na stopniu ok. 16-17 Bliźniąt (w tropikalnym zodiaku) i ma charakter Jowiszowo-Saturniczy, a więc łączy ekspansję z dyscypliną. Ale co się dzieje, kiedy np. Wenus — naturalnie domowa w II i VII — stoi w VIII domu i jednoczesnie jest na Rigelu? Albo kiedy Mars, pan I i VIII trafia do IX? Moje obserwacje są takie, że energia planety nie przepada ale jakby szuka nowego języka wyrazu. Ktoś miał podobne ustawienie w natalu i może się podzielić, jak to u niego działa?
To bardzo ciekawe zagadnienie i ciesze sie, ze ktos je wreszcie poruszył. Sam od lat badam gwiazdy stałe w połączeniu z domami i muszę powiedziec, że Rigel w tym kontekscie zachowuje sie dość specyficznie. Jego energia — ta jowiszowo-saturniańska — wzmacnia każdą planete, ale jakby stawia jej warunki. Nie dostaniesz gruszek na wierzbie musisz zapracowac. Teraz co do sedna: planeta w domu następnym po swoim naturalnym to klasyczny motyw "przesunięcia sygnyfikacji". Tradycyjne źródła mówią, ze planeta w takim układzie działa jakby przez ścianę — widzi swój naturalny dom ale nie może do niego wejsc. czy u siebie masz koniunkcję z Rigelem czy to obserwacje z horoskopów innych osób? Bo to zmienia kontekst interpretacyjny
Ojej, przepraszam, że wchodze z pytaniem podstawowym, ale skąd właściwie wiedzieć, gdzie dokladnie jest Rigel w czyimś natalu? Czy to jest coś, co widać w standardowym programie astrologicznym, czy trzeba szukać osobno? Bo chciałabym sprawdzić swój horoskop pod tym kątem.
Hmm, czytam te rozmowe od początku i mam jedno pytanie bo się gubię. Ta zasada "domu nastepnego po naturalnym" — czy dotyczy tylko planet w swoim godnosci, czyli Wenus w Wadze/Byku i patrzymy na kolejny dom czy tez działa dla Wenus gdziekolwiek jest, byleby stała w domu numer o jeden wyzej niż jej naturalny? bo to dwie różne interpretacje i nie wiem którą autorka tematu ma na myśli
Ja mam Wenus w okolicach 15 stopnia Bliźniąt w VIII domu. wenus naturalnie VII VIII to kolejny. Zawsze czułam, że moje relacje mają jakis ciężar jakąś głębię, której nie umiem nazwać. Czy to mogloby byc właśnie to? I czy Rigel cokolwiek tu zmienia, bo jesli jestem blisko tej gwiazdy, to chciałabym wiedzieć, jak to czytać.
Mam Wagę na szczycie I domu więc Wenus jest władczynią ascendentu. czy to znaczy, ze to ustawenie mocniej na mnie wpływa niż na kogoś, kto ma Wenus jako planetę bez takiego połączenia z ascendentem?
Właśnie — czy masz wrażenie, że im bliżej naturalnego domu to przesunięcie, tym wyraźniejszy efekt? Bo z tego, co piszesz, wynika, że przesunięcie o jeden dom daje coś konkretnego do opisania, a przy większym rozstępie trudniej powiązać? Czy to reguła, czy tylko przypadek w tych kilku kartach?
Śledze tę rozmowę i jedno mnie zastanawia — czy ktos sprawdzał to tez w kartach mundialnych albo ingresowych, czy tylko w natalnych? bo w numerologii mamy podobny fenomen: liczba w pozycji "obok swojej naturalnej" działa inaczej niż na swojej naturalnej pozycji, ale nie wiem, czy w astrologii to się przekłada na wykresy zbiorowe. 😉
Chcę sie upewnić, że dobrze rozumiem. Jesli ktos ma Merkurego jako naturalnego władcę III domu i Merkury stoi w IV domu w pobliżu Rigela, to według tej teorii Merkury "widzi" III dom, ale działa przez IV? I to ma znaczyc, że ta osoba np. traktuje dom jak bibliotekę albo przetwarza wiedzę przez pryzmat rodziny? Czy to nie za bardzo upraszcza?
Czytam te dyskusję i zastanawiam się, czy nie warto byoby rozróżnić, czy planeta jest w domu następnym z perspektywy Ptolemejskich godności domowych, czy z perspektywy jej sygnifikacji tematycznej. Bo "naturalny dom" planety to termin, który może oznaczać różne rzeczy w zależności od systemu. Czy w tej analizie korzystacie z podejscia Hellenistycznego, gdzie planeta ma przypisany dom jako swój "oikos", czy raczej z nowożytnego skojarzenia planeta-znak-dom?
a czy w takim razie to że Wenus jest u mnie wladczynia ascendentu, sprawia, że ten VIII dom z Rigelem staje sie jakby "centralny" dla całego horoskopu? Bo wydaje mi sie, że czuję to w życiu — ale nie wiem czy to interpretuję poprawnie czy tylko dlaetgo, ze teraz o tym czytam i sobie dopasowuje.
Mysle, że warto tu zatrzymać się na chwili, bo Ravenna zadaje pytanie, które jest wazniejsze niz może sie wydawać. czy ten "centralny" efekt jest wynikiem samej pozcyji planety, czy tez Rigel cos tu wzmacnia do tego stopnia że staje sie dominanta nad całą reszta mapy? bo to sa dwie różne rzeczy. Planeta moze byc silna bez gwiazdy i slaba z gwiazda — i odwrotnie
Czyli rozuimem — Rigel to nie jest cos, co od razu widac w życiu człowieka jako cos spektakularnego? Bo gdzies czytałam, ze gwiazdy stałe dają wyraźne przeznaczenie a tu wychodzi, że to jednak subtelniejsze.
Mam jeden przypadek Saturna retrogradacyjnego blisko Rigela, w X domu — Saturn naturalnie w X wiec tu nie ma przesuniecia. Obserwacja nieco inna od tematu, ale odnotuję: opóźniony sukces zawodowy, który kiedy przyszedł, okazał się bardzo trwały. Natomiast z przesunięciem domu i rerogradacją razem — nie mam dobrego przykladu. To jest właśnie to, co sprawia że wolę trzymać się mniejszych kroków w interpretacji. 🙂
Wrocmy może do tej kwestii, którą Saturnina opisywała wcześniej — Merkury w IV i traktowanie domu jak biblioteki. Mnie zastanawia coś innego. Czy ta zasada działa symetrycznie? Znaczy — jeśli planeta jest w domu POPRZEDNIM po swoim naturalnym, to jest jakaś analogia, czy to zupełnie inne zjawisko?
Dom poprzedni po naturalnym to pytanie, które odkładałam bo nie mam tu tyle obserwacji. w teorii — skoro dom nastepny często daje nadekspresję sygnifikacji planety w nowym obszarze, dom poprzedni mógłby dawać cos w rodzaju zatrzymania albo zwrócenia tych sygnifikacji do wewnątrz. Ale to jest spekulacja, nie mam na to danych.
Właśnie to "zwrócenie do wewnątrz" mnie uderzyło. w numerologii jest podobna zasada przy cyklach — kiedy liczba cofa się w sekwencji, to jakby wchodzi w tryb przetwarzania zamiast wyrażania. Może tu działa cos analogicznego?
Czytam tę dyskusję od jakiegoś czasu i mam pytanie, może trochę z boku. Czy ktoś porównywał kiedyś te obserwacje z kartami tarota? Bo np. karta związana z Jowiszem albo Wenus mogłaby coś dodać do interpretacji, gdyby traktować ją jako pomocniczy obraz energii planety w konkretnym domu.
Wracając do tego co mówiła Saturnina o Jowiszu w X domu i doktoracie — zastanawia mnie jedno. Czy tam Rigel był w koniunkcji z Jowiszem w momencie urodeznia, czy Jowisz tranzytował Rigela w momencie gdy ta osoba broniła doktorat? bo to jest spora różnica i chyba ważna dla interpretacji
Skoro Ostrze to juz poruszyła — mam pytanie dotyczące mojego przypadku. Czy jeśli mam Wenus natalnie blisko Rigela, to transyty przez ten stopień będą za każdym razem jakos szczególnie odczuwalne? Albo czy to jest jednorazowy podpis w natalu i transyty przez to miejsce nic szczególnego nie robią? 😀
I tu wracamy do sedna tej rozmowy, bo mi się wyadje, że tą dyskusją właśnie to pokazujemy — że Rigel sam w sobie to nie przepis na cokolwiek. Dopiero w polaczeniu z domem, planetą, jej naturalną pozycją i tym przesunięciem o jeden dom zaczyna dawać coś do opisania. Czy Saturnina to miala na myśli, kiedy zaczęłaś ten wątek?
To, co powiedziała Rydwanka52 na końcu, wydaje mi się naprawde kluczowe — że Rigel to nie przepis. Ale mam pytanie do Saturniny: skoro u tej osoby z Wenus blisko Rigela efekt byl bardziej wewnętrzny, to czy w jej życiu byl w ogole jakiś moment, kiedy to "wyszlo na zewnątrz"? Czy zostało glownie jako cos osobistego?
Byl taki moment ale powiązany z konkretnym tranzytorem — Jowisz przechodził przez ten stopień i wtedy nastąpił wyraźny kontakt z grupą ludzi, rodzaj uznania przez środowisko. Poza tym okresem — tak, głównie wewnętrzne. Jakby Rigel przy Wenus dawał głębię estetyczną, niekoniecznie popularnosc.
i ta glebia estetyczna — przekładała sie na coś konkretnego? Sztuka, muzyka, relacje? Pytam, bo zbieram sobie te obserwacje i zastanawiam się czy Wenus-Rigel ma jakiś wspólny mianownik w przypadkach, które widzialas.
To "podniesienie poprzeczki" mnie uderzyło. Czy to nie brzmi troche jak sygnifikacja domu IX w odniesieniu do wartości? Bo Wenus w IX to szukanie czegoś więcej w pięknie i relacjach. I jeśli Wenus jest jednocześnie bliżej Rigela — czy to się jakoś sumuje, czy raczej nakłada na siebie?
A wracając do tego, co Wisiaa pytała wcześniej o dom poprzedni — jeśli dom następny to "wychylenie do przodu", to przy Wenus w VIII zamiast naturalnego VII czy naprawdę widać to jako przesuniecie w stronę głębi, a nie relacji per se? Bo tu mamy dwa nakładające sie elementy: przesunięcie domowe i Rigel.
Czekajcie, bo trochę mi sie to miesza. Wenus w VIII to nie jest to samo co "Wenus przesunięta z VII do VIII"? Tzn. nie kazda Wenus w VIII ma taka samą dynamikę jak ta, o której mówi Saturnina? czy ta zasada przesunięcia działa tylko wtedy, kiedy Wenus jest dokładnie jedną pozycję za swoim naturalnym domem?
