Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny po p...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny po pełni czy przed? Praktycznie, nie z książki


Wpisy: 777
Rozpoczynający temat
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do Was którzy faktycznie pracujecie. W każdej książce o magii miłosnej pisze że rytuały robi się na rosnącym księżycu, najlepiej tuż przed pełnią. Logiczne brzmi. Ale zastanawiam się czy w realnej praktyce to ma takie znaczenie jakie się przedstawia w teorii. Bo mam wrażenie że co rytualista to inna data – jeden mówi że trzeba czekać do nowiu, drugi że pracuje kiedy klient ma pieniądze i to wystarczy. Jak jest naprawdę?

 

Odpowiedz
10 odpowiedzi
Wpisy: 1621
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Praktycznie? Większość rytuałów miłosnych nie ma znaczenia jaka jest faza księżyca. Mówię to z własnych dziesięciu lat pracy. Robiłam rytuały na nowiu, na pełni, na ubywającym, na rosnącym – i statystyka skuteczności jest zaskakująco równa. Książkowy podział „rosnący = przyciąganie, ubywający = odcinanie" działa w teorii. W praktyce, jak masz klientkę która płaci dziś i potrzebuje rytuału na konkretną osobę, to nie mówisz jej „proszę przyjść za 17 dni bo wtedy będzie odpowiednia faza". Robisz rytuał i działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1380

@Kunia podpisuję się pod każdym słowem. Faza księżyca to dodatek, nie warunek. Z mojego doświadczenia różnica skuteczności między rytuałem na rosnącym i na ubywającym wynosi może 5-10%, jeśli w ogóle jest mierzalna. Ważniejsze jest sto innych rzeczy – stan psychiczny klientki, dane osoby, jakość intencji, doświadczenie rytualisty.


Odpowiedz
Wpisy: 537
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

To czemu w książkach tak mocno wbija się ten temat? Bo to chyba w każdej publikacji jest na pierwszych stronach.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Honorata dwa powody. Pierwszy – księżycowa logika robi książkę bardziej „magiczną", uporządkowaną, daje czytelnikowi konkretne wskazówki kalendarzowe. Łatwo się o tym pisze. Drugi – stara astrologia rzeczywiście stała na fazach, ale to była era gdy ludzie nie spali w sztucznym świetle, nie pracowali w nocy w biurze, mieli rytm zsynchronizowany z naturą. Dziś żyjemy w innym świecie. Twoje ciało reaguje na fazy mniej niż ciało Twojej praprababki.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Hellan dobrze to ujęłaś. Dorzucę że książki są kopiowane w łańcuchu – jedna powtarza za drugą, drugą za trzecią, i w pewnym momencie nikt już nie pamięta kto pierwszy to napisał ani na podstawie czego. „Rytuał miłosny na rosnącym" to dziś dogmat, ale jak prześledzić źródła to trafiasz na książki sprzed 50 lat które same powołują się na coś jeszcze starszego.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2352

@Bryza Czyli faza księżyca to bardziej tradycja niż fakt magiczny?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Faddi to tradycja oparta na obserwacji, ale przetłumaczona za mocno na język „musisz". Stara mądrość mówi „dobrze jest pracować w fazie zgodnej z intencją". Nowa popkultura magiczna mówi „nie pracuj inaczej bo zepsujesz". To dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 777
Rozpoczynający temat
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

A jest jakiś rytuał gdzie faza naprawdę ma znaczenie i nie da się tego ominąć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1959

@Lalik tak. Rytuał Lilith. To w zasadzie jedyny rytuał miłosny gdzie faza księżyca jest absolutnie krytyczna – wykonuje się go w pełni, kropka. Inne dni nie wchodzą w grę. Lilith jest ściśle związana z pełnym księżycem w tradycjach magicznych, jej energia jest wtedy dostępna. Poza pełnią – nie pracujesz z Lilith, pracujesz z imieniem Lilith bez Lilith za nim.


Odpowiedz
Udostępnij: