Mam pytanie do Was którzy faktycznie pracujecie. W każdej książce o magii miłosnej pisze że rytuały robi się na rosnącym księżycu, najlepiej tuż przed pełnią. Logiczne brzmi. Ale zastanawiam się czy w realnej praktyce to ma takie znaczenie jakie się przedstawia w teorii. Bo mam wrażenie że co rytualista to inna data – jeden mówi że trzeba czekać do nowiu, drugi że pracuje kiedy klient ma pieniądze i to wystarczy. Jak jest naprawdę?
Praktycznie? Większość rytuałów miłosnych nie ma znaczenia jaka jest faza księżyca. Mówię to z własnych dziesięciu lat pracy. Robiłam rytuały na nowiu, na pełni, na ubywającym, na rosnącym – i statystyka skuteczności jest zaskakująco równa. Książkowy podział „rosnący = przyciąganie, ubywający = odcinanie" działa w teorii. W praktyce, jak masz klientkę która płaci dziś i potrzebuje rytuału na konkretną osobę, to nie mówisz jej „proszę przyjść za 17 dni bo wtedy będzie odpowiednia faza". Robisz rytuał i działa.
