Mam pytanie moze troche z boku ale wiążcąe się z tym, co Tobiasz napisał. Czy w waszej praktyce jest jakiś wskaźnik w kosmogramie, który sugeruje, że to przesunięcie jest aktywne? cos poza samą pozycją planety?
Do tego, co mówi Rydwanka52 — warto tez patrzec na recepcję. Jeśli planeta jest jednocześnie w recepcji z tym sąsiednim domem sygnifikacja przesuwa sie tam jakby podwójnie. Ale to nie jest temat prosty i nie powiedziałabym, ze zawsze działa tak samo.
To, co Andromeda opisuje, jest bliskie temu co ja oberwuję przy Merkurym w IV. Merkury mial aspekty do władcy III i jednocześnie do władcy IV — jakby stał między domami i ciągnął go w obie strony, ale wyrazniej w IV, bo tam stał fizycznie. Rigel tylko to wyostrzyl
a czy ta osoba z Merkurym w IV miała jakieś szczególnie silne wspomnienia rodzinne, które kształtowały jej myślenie? Bo IV dom i Merkury to dla mnie obraz kogoś, kto swoje przekonania buduje na fundamencie domu i historii.
To mnie zastanawia — czy ta trudność z wychodzeniem to efekt IV domu samego w sobie, czy wzmocniła ją koniunkcja z Rigelem? Bo Rigel miał dawać jasnosc i wyrazistość a tu jakby daje wyrazistosc uwewnętrznienia. Czy to nie jest troche sprzeczne z tym, co mówiono wcześniej o Rigelu jako "podswietleniu"?
To mnie zastanawia — czy ta trudnosc z wychodzeniem to efekt IV domu samego w sobie czy wzmocniła ją koniunkcja z Rigelem? Bo Rigel miał dawac jasność i wyrazistosc a tu jakby daje wyrazistość uwewnetrznienia. czy to nie jest troche sprzeczne z tym, co mowiono wczesniej o Rigelu jako czynniku "podnoszącym poprzeczkę" na zewnatrz?
Wlansie to jest kluczowe i myślę ze tu lezy odpowiedź na wiele nieporozumien w tym wątku. Rigel nie ma jednej "specjalności" — jasność, ktora wnosi, jest jakościowa, a nie kierunkowa. planeta pod Rigelem staje sie bardziej soba bardziej wyrazista w swojej naturze. Merkury w IV staje sie bardziej merkurialny w sprawach IV-domowych. Wenus w VIII staje sie bardziej venusjanska w wymiarze VIII. Pytanie o to, czy Rigel "podnosi poprzeczkę na zewnątrz", zakłada że Rigel ma własny wektor — a moim zdaniem nie ma. Czy ktos ma przypadek, który by to podważał?
To by oznaczało, że efekt przesunięcia z tytułu wątku — planeta w domu następnym po swoim naturalnym — mógłby być różnie odczytany w zależności od tego, czy mamy Rigela w grze. Tzn. to przesunięcie bez Rigela to jedna jakość, a z Rigelem — może silniejsza manifestacja tego przesunięcia? Czy dobrze rozumiem?
A jak w ogole poznać, że to przesunięcie "jest aktywne"? Bo Tobiasz pisał wcześniej że trzeba patrzec na całość układu, ale co to znaczy w praktyce? czy jest coś, na co można spojrzeć w kosmogramie i powiedzieć: tak, tu to działa? 😛
Do tego co Rydwanka pisze o progressjach — dodałabym jeszcze tranzyty aktywujące węzły lub władcę domu. Ale chcę wrócić do pytania Agatki, bo mysle, że jest pod nim wazniejsze pytanie: czy to przesunięcie jest cos, co sie rozpoznaje retrospektywnie, czy można je przewidzieć? Bo z mojej praktyki — znacznie czesciej widzę to wstecz niż naprzód.
To ciekawe co Andromeda mówi. Czy to znaczy, że Rigel przy planecie przesunietej może ułatwiać to rozpoznanie wstezcne — tzn. osoba sama szybciej rozumie, czym jest ta siła w jej życiu?
Wracając do wątku głównego — czy efekt przesunięcia planety w dom następny po naturalnym jest zawsze odczuwany jako coś "extra", coś dodanego? Pytam, bo zastanawiam się, czy to nie może być też odebrane jako brak — np. ktoś z Wenus w VIII może czuć, że czegoś mu brakuje w relacjach, bo sygnifikator nie "wraca" do VII.
Czyli można by powiedzieć że planeta przesunięta w następny dom niesie pewne niezaspokojenie w tym pierwotnym — bo jej energia idzie dalej? Czy to nadużycie tej zasady, czy cos, co obserwujecie?
Dobra, ale to otwiera pytanie ktore mnie nurtuje od kilku postów: czy w waszej praktyce zdarzyło sie że ktoś miał planetę przesunieta z Rigelem i jednocześnie tę "tęsknotę" za naturalnym domem? I czy dalo sie odróżnić, czy to od Rigela czy od czegoś innego w kosmogramie?
