Eh, mam pytanie ktore chodzi mi po glowie od jakiegoś czasu. Chodzi o planety umieszczone w domu bezpośrednio poprzedzajacym ich naturalny dom. Na przykład Mars naturalnie rzadzi XII domem (nie, zaraz - VIII? a moze I?), no dobra, nie pamietam teraz wszystkich przypisań na pamięć, ale chodzi mi o sam mechanizm. czy taka planeta jakby "czeka" na swoje miejsce i działa słabiej, czy może napiecie jest jeszcze większe? I przy okazji - natknęłam się gdzies na wzmiankę, że Betelgeuse w horoskopie może wpływać na ambicje. czy to ma związek z tym, gdzie dana gwiazda stała w momenice urodzenia? Ktoś coś wie na ten temat?
Betelgeuse to gwiazda stała, nie planeta, więc działa zupełnie inaczej niż planety w domach. Ale do kwestii planet w domach poprzedzających ich naturalne - to bardzo ciekawa sprawa. Mars przed swoim naturalnym domem (czyli w XI, jesli przyjmujemy tradycyjne przypisanie Marsa do XII) działa moim zdaniem jak energia skumulowana, która szuka ujścia. Trochę jakby ktoś stał pod drzwiami i czekał na sygnał. Widziałam to u kilku osób i zawsze wiązało się z duza frustrację, ale też z ogromnym potencjałem. 😉
Poczekaj, Telepatka84, bo chyba mieszasz przypisania. Mars tradycyjnie jest władcą Barana, któremu odpowiada I dom i Skorpiona - VIII dom. nie XII. XII dom to Ryby, których wladca jest Neptun (w astrologii nowoczesnej) albo Jowisz (w tradycyjnej). Więc mars "przed swoim naturalnym domem" to znaczy Mars w XII (przed I) albo w VII (przed VIII). To dwie zupełnie różne sytuacje energetyczine
Okej czyli dobrze rozumiem - chodzi o dom numer o jeden niższy od tego, który planeta "lubi" najbardziej? Czyli np. wenus naturalnie jest w II i VII (bo rządzi Bykiem i Wagą), wiec Wenus w I albo w VI to byłby przykład tego, o czym mówię? Pytam bo mam wlasnie Wenus w VI i zastanawiałam sie, czy to cos znaczy w tym kontekście.
Wenus w VI to akurat specyficzne położenie i numerologicznie też ciekawe, bo VI dom to sfera służby, zdrowia, codziennych obowiązków. Wenus tam trochę "haruje" zamiast się bawić. Ale wracając do pytania - tak, intuicja mnie prowadzi ku temu, że planeta w domu poprzednim do swojego "domu mocy" jest jakby w przedpokoju. Energia jest, ale jeszcze nie rozwinięta do pełni.
Ojej, przeprszam ze sie wtrace, ale chciałem zapytać o podstawy - skąd w ogole wiadomo, ktory dom jest "naturalnym" dla danej planety? Czy to jest opis w każdym podręczniku astrologii tak samo czy różne szkoly mają różne przypisania? Bo czytałem trzy różne rzeczy i nie mogę sie polapac. 😀
Dodam tylko, że w tradycji hellenistycznej w ogóle nie operuje się pojęciem "naturalnego domu" tak jak my to teraz rozumiemy. Tam bardziej chodziło o terminy, trygonockich władców i inne struktury. To co teraz nazywamy "naturalnym domem" to raczej nowoczesne uproszczenie. Nie mówię, że złe - ale trzeba wiedziec, skad się to wzięło.
wlasnie tak - w systemie radości Mars cieszy się w VI domu, a Wenus w V. Więc Wenus w VI jest niejako na terytorium Marsa. To nie musi być "zla" pozycja, ale Wenus tam musi włożyć więcej wysiłku zeby działała po swojemu. Twoje pytanie jest jednak o cos innego - o dom poprzedni do naturalnego. To są dwa różne systemy i nie mieszajmy ich
Wracając do Betelgeuse, bo to mi zostało w głowie - ta gwiazda jest w konstelacji Oriona, jest ogromna i niestabilna. Tradycyjnie przypisuje się jej Merkurego i Marsa jako współwładców. Więc owszem, ambicja, ale też pewna zmienność, ryzyko nagłych zwrotów. Jeśli ktoś ma ją wyraźnie koniunkcję z Ascendentem albo z planetą w ważnym miejscu horoskopu, to może to być znaczące. Ale to oddzielna kwestia od domów.
Gwiazdy stałe to oddzielny rozdział. Vivian Robson w swoim klasycznym opracowaniu przypisuje Betelgeuse Merkurego i Marsa - to chyba najczęściej cytowane źródło. Ale w praktyce gwiazda stała działa wyraźnie tylko gdy jest w bliskiej koniunkcji z ważnym punktem horoskopu, najczęściej mówi się o orbie do 1 stopnia, maksymalnie 2. Samo "mam Betelgeuse w horoskopie" to za mało, żeby cokolwiek powiedzieć.
Czyli jeśli dobrze rozumiem, to muszę sprawdzić, czy mam coś ważnego okolo 29 stopnia Bliźniąt? Mam Merkurego w 28 stopniu Bliźniąt to jest wystarczająca bliskość? bo w takim razie może rzeczywiście coś jest na rzeczy z tą ambicją...
Merkury w 28 Blizniat, Betelgeuse okolo 29 - to jest orb 1 stopnia, wiec jak najbardziej w grze. I Merkury jest władcą Bliźniąt, wiec jest silny w tym znaku. Połączenie z gwiazdą Merkury-Mars moze dawać bardzo ostry, ambitny umysł, ale też podatność na rozproszenie lub przeciążenie.
Tylko wróćmy na chwilę do pierwotnego pytania, bo troche odpłynęliśmy. Planeta w domu poprzedzającym jej naturalny dom - czy ktoś ma wlasne doświadczenie z takim układem? bo dyskutujemy o teorii ale ciekawi mnie jak to wylgąda w praktyce. :/
To wlsanie ja pytam, bo mam Venus w I domu i od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy to właśnie dlatego tak trudno mi po prostu... istnieć dla siebie bez udowadniania czegokolwiek. jakby ta Wenus chciała błyszczeć ale nie ma do tego warunków, bo I dom to walka tożsamość zaczynanie od zera. Czy ktoś ma cos podobnego u siebie?
Mam Marsa w XI zamiast w naturalnym I czy VIII zależy jakiego systemu użyć. I dokładnie to - Mars w domu przyjaciół, grup, marzeń. Cale życie moje ambicje realizuję przez innych ludzi, przez ruchy zbiorowe. Sama w sobie rzadko potrafie "odpalaać" dzialanie. Musi byc jakas wspólnota, cel grupowy. Zastanawiam się, czy to właśnie ta zasada o domu poprzednim w dzialaniu.
Przepraszam, ale zgubilem sie. czyli to jest tak ze jak Mars jest w XII, to jakby stoi pod drzwiami własnego domu ale jeszcze nie wszedł? To metafora, czy ma to jakieś konkretne znaczenie dla interpretacji?
Muszę wtrącić, bo czytam i trochę mnie to niepokoi - ta "metafora progu" to ładna poetyka, ale nie jest to termin ani koncept z żadnej konkretnej szkoły astrologicznej, o ile wiem. skąd pochodzi to ujęcie? Bo jeśli to własna interpretacja autora tematu, to nic złego, ale powinniśmy to zaznaczyć zeby nie traktować tego jak ugruntowanej tradycji.
Szczerze? Wyczytałam to gdzieś na zagranicznym forum astrologicznym, ale nie zapamiętałam autora. Zaintrygowało mnie to, bo pasowało do mojego układu. Nie twierdzę, że to oficjalna tradycja - pytam, czy ma sens jako interpretacja. Ale Ksawera65 ten Rudhyar brzmi ciekawie masz moze więcej na ten temat?
Wracam do Marsa w XII bo Wrzosianka poruszyła cos ważnego. Mam znajomą z tym układem i dokaldnie tak to opisuje - energia jest wola jest, ale jakby dziala za zasłoną. często przez sny, przez intuicję, przez emocje, które dopiero potem przeklada na działanie. Czy ktoś z tutaj obecnych ma Marsa albo Slonce w XII i rozpoznaje ten opis??
Czytam tę rozmowe od dluzszego czasu i mam pytanie może naiwne - czy ta zasada "domu poprzedniego" działa tak samo dla wszystkich planet, czy dla niektórych jest silniejsza? Bo intuicyjnie wydaje mi sie że dla Saturna albo Marsa, które są cięższe i bardziej konkretne, ta blokada byłaby bardziej odczuwalna niż np. dla Wenus.
Zaraz, zaraz - Chalcedonka powiedziałaś wcześniej, że Mars cieszy się w VI, nie w XII. Teraz mówisz, że w XII? Albo ja coś źle zapamiętałam, albo jest tu sprzeczność.
Wracajac do Betelgeuse i ambicji, bo to był drugi watek tematu - skoro Merkury Alchemiczki jest w 28 stopniu Bliźniąt i Betelgeuse jest około 29, to mam pytanie praktyczne: czy ta koniunkcja działa przez całe życie tak samo, czy są okresy, kiedy się aktywuje bardziej? Pytam bo słyszałam o progresji gwiazd stałych, ale nie wiem czy to ma sens
Czyli tak naprawdę mam do sprawdzenia dwie rzeczy naraz - po pierwsze czy Venus w I to przykład tej zasady "poprzedniego domu", po drugie kiedy planety tranzytem aktywują ten Merkury z Betelgeuse. To brzmi jak całe studium horoskopu, a ja chciałam tylko zrozumieć jeden układ 🙂 Ale to coraz bardziej mi sie układa w głowie. Zastanawiam sie jeszcze, czy ktoś sprawdzal, jak te dwa czynniki - zasada "poprzedniego domu" i tranzyt do Betelgeuse - działają razem, kiedy wypadają w tym samym czasie? :/
