Chciałam poruszyć temat, który rzadko pojawia się w popularnych opracowaniach horoskopów, a moim zdaniem jest jednym z ciekawszych punktów arabskich - Pars Obsessionis, czyli część obsesji. Oblicza się ją jako Ascendent + Pluton - Księżyc (choć spotykałam też inne wzory w zależności od tradycji). Interesuje mnie szczególnie jedno: czy do pracy z tą częścią, do jej aktywacji czy 'przeprogramowania', potrzebny jest fizyczny kontakt z jakimś przedmiotem powiązanym z osobą lub sytuacją, czy wystarczy praca czysto energetyczna, na odległość, bez żadnego fizycznego łącznika? Znam osoby, które twierdzą, że bez czegoś namacalnego to wszystko tylko medytacja bez skutku. Inni mówią, że Pars Obsessionis działa w warstwie tak subtelnej, że fizyczny przedmiot wręcz przeszkadza, bo przywiązuje do materii to, co powinno być uwolnione. Co wy na to?
Bardzo ciekawe zagadnienie. Części arabskie w ogóle są często pomijane nawet przez osoby, które regularnie pracują z horoskopem urodzeniowym. Ale chcę dopytać - piszesz o 'aktywacji' Pars Obsessionis. Czy masz na myśli świadome wzmocnienie jej działania, czy raczej neutralizację, jeśli jest w trudnym położeniu? Bo to chyba zmienia odpowiedź na pytanie o fizyczny kontakt.
Zatrzymuję się przy tym podziale na pracę z fizycznym przedmiotem i pracę bez niego. To nie jest tak proste jak 'z przedmiotem skuteczniejsze'. W klasycznej magii ceremonialnej mówi się o kilku poziomach zakotwiczenia intencji - fizycznym, eterycznym i mentalnym. Pars Obsessionis jako punkt abstrakcyjny, obliczony matematycznie, z natury rzeczy należy raczej do warstwy mentalnej i symbolicznej. Pytanie więc nie brzmi 'czy potrzebny fizyczny kontakt', ale 'w której warstwie chcesz działać i jaki to ma sens w kontekście tej konkretnej części'.
Muszę tu wtrącić jedno sprostowanie. Wzór na Pars Obsessionis nie jest ujednolicony i różni autorzy podają różne warianty. W tradycji hellenistycznej w ogóle nie ma takiej części - to jest twór nowożytny, pojawiający się głównie w opracowaniach XX-wiecznych. Widziałam wersje z Plutonem, z Marsem, z Saturnem. Zanim zaczniemy dyskutować o metodach pracy, warto ustalić, który wariant obliczania mamy na myśli, bo to może zmieniać naturę punktu.
Czytam i próbuję nadążyć. Rozumiem, że Pars Obsessionis to punkt w horoskopie, który coś mówi o obsesyjnych wzorcach. Ale czy to w ogóle jest punkt, z którym się 'pracuje'? Myślałam, że horoskop to diagnoza, a nie coś, co się aktywuje. Trochę się gubię w tym, co jest astrologią, a co magią.
Ja pracowałam kiedyś z czymś podobnym, z punktem związanym z obsesją emocjonalną, i powiem wam, że bez fizycznego przedmiotu powiązanego z osobą albo sytuacją efekty były... żadne. Dosłownie jak medytacja bez kierunku. Dopiero kiedy miałam coś fizycznego - w moim przypadku zdjęcie - poczułam że 'trafia'. Więc jestem po stronie fizycznego kontaktu, przynajmniej jako punktu startowego.
To co pisze Geranium to ciekawy problem - jak odróżnić efekt pracy z konkretnym punktem horoskopowym od efektu ogólnej pracy intencyjnej? Nie mamy metody kontroli. I tu właśnie mam opory przed zbyt pochopnym wyciąganiem wniosków. Efekty mogły być 'żadne' z powodu braku przedmiotu, ale równie dobrze z powodu złego momentu astrologicznego, niestabilnej intencji albo po prostu braku gotowości wewnętrznej.
Wracając do pytania Nokturniny o odległość - czy ktoś ma doświadczenie z pracą z Pars Obsessionis wyłącznie na podstawie danych z horoskopu, bez żadnego fizycznego łącznika? Czyli patrzysz na stopień, na dom, na aspekty i z tym pracujesz? Bo to mnie właśnie najbardziej ciekawi jako alternatywa dla 'potrzebujesz czegoś namacalnego'.
Mam notatki z pracy z kilkoma punktami arabskimi, ale z Pars Fortunae głównie, nie z Obsessionis. W moim przypadku zakotwiczać intencję pomagały mi sigile budowane na podstawie stopnia danego punktu. Żadnego fizycznego obiektu, tylko symbol narysowany w konkretnym czasie, kiedy planeta rządząca domem była w korzystnej pozycji. Ale nie wiem, czy to się przekłada na Pars Obsessionis, bo to jednak inna natura energii.
Brałem pod uwagę planety rządzące domem, w którym punkt stoi, i planety w bliskich aspektach. Aspekty do Plutona to osobny temat - Pluton generalnie komplikuje i intensyfikuje wszystko, do czego się dotyka. Jeśli Pars Obsessionis jest w koniunkcji z Plutonem natywnym albo ma do niego napięciowy aspekt, to bym bardzo ostrożnie podchodził do jakiejkolwiek pracy aktywizującej, bo możesz wzmocnić coś, co trudno będzie potem zatrzymać.
A można się dowiedzieć jak w ogóle obliczyć ten punkt we własnym horoskopie? Bo czytam tę rozmowę i chciałabym sprawdzić gdzie mam ten Pars Obsessionis, ale nie wiem od czego zacząć.
Obliczę sobie dzisiaj wieczorem, bo właśnie znalazłam w dokumentach dokładną godzinę urodzenia. Tylko jeszcze jedno - te stopnie ekliptyki, to je odczytuję z programu astrologicznego? Bo nie wiem jak to przeliczyć ręcznie.
Wracam do tego co mówił Franek o sigilach opartych na stopniu punktu. Mam pytanie praktyczne: czy stopień to tu stopień zodiaku w ramach znaku, czy ten 'absolutny' stopień od 0 Barana? Bo to daje całkiem różne liczby i wyobrażam sobie, że symbol też wyjdzie inny.
Przy całej tej rozmowie o sigilach muszę zapytać wprost: czy ktoś z was ma przemyślane, czym właściwie 'aktywuje' taki sigil zbudowany na stopniu Pars Obsessionis? Bo samo narysowanie symbolu to jeszcze nie praca z punktem horoskopowym. Jaki jest mechanizm połączenia?
Ale jak piszesz 'adres w strukturze horoskopowej' to mam wrażenie, że mówimy o czymś bardzo abstrakcyjnym. Czy to nie jest trochę tak, że sami nadajemy temu sens i właściwie to nasza wiara w system sprawia, że cokolwiek działa? Nie mówię złośliwie, naprawdę pytam.
To pytanie o wiarę jako mechanizm wraca w każdej dyskusji o magii i rozumiem je, ale myślę, że w tym wątku bardziej interesuje nas strona techniczna niż filozoficzna. Zostawmy na chwilę kwestię 'dlaczego to działa' i zostańmy przy 'jak to robić'. Pustelnik zadał dobre pytanie o aktywację sigila. Ktoś ma konkretne doświadczenie z tym krokiem?
Ja przy pracy z sigilami zawsze używam przedmiotu jako nośnika, nawet jeśli nie jest związany z konkretną osobą. Zwykle kamień, który wcześniej 'oczyściłam' i powiązałam intencją. Sigil rysuję na papierze, ale kamień trzymam podczas całego rytuału. Nie wiem czy to ma znaczenie dla samego mechanizmu, ale dla mnie zmienia koncentrację. Czy coś takiego liczyłoby się jako 'praca bez fizycznego łącznika' czy już z nim?
I to jest właśnie sedno problemu metodologicznego tej całej dyskusji. Każde doświadczenie jest jednorazowe, zmiennych jest wiele, nie mamy grupy kontrolnej. Powiem wprost: nie mamy jak stwierdzić, czy Pars Obsessionis jako punkt 'robi różnicę' w porównaniu z dowolnym innym symbolem, który ktoś sobie narysuje z intencją. Nie oznacza to, że praca nie ma sensu, ale oznacza, że wyciąganie wniosków na podstawie pojedynczych przypadków jest ryzykowne.
Przepraszam że wchodzę, ale mam pytnaie trochę z boku. Czy pars obsessionis moze się pokrywać z punktami, ktore już mam w horoskopie, np. z Plutonem lub Księżycem? Bo wzor używa tych planet i zastanawiam się czy nie wychodzi jakaś 'pętla'.
I właśnie przy takiej konfiguracji praca magiczna z tym punktem byłaby szczególnie intensywna, bo dotykasz jednocześnie części i planety. To trochę odpowiedź na wcześniejsze pytanie Anastazji o to, czy samo patrzenie na stopień i dom wystarczy. Jeśli masz Pars Obsessionis na Plutonie, masz od razu gotowy obiekt do pracy, bo Pluton jest realnym ciałem niebieskim z długą tradycją magiczną, nie tylko obliczonym punktem.
Nokturnina napisała coś, co mnie zatrzymało: że Pars Obsessionis nie ma własnych przypisań i że trzeba je 'pożyczać' od planety zarządzającej znakiem, w którym punkt wypada. Ale czy to nie jest trochę jak zakładanie, że punkt sam z siebie jest pusty? Jak ty to rozumiesz - czy punkt ma jakąś własną jakość, czy jest tylko pochodną?
To bardzo dobre pytanie i sama się nad tym zastanawiałam. Myślę, że punkt arabski nie jest 'pusty', ale jego natura jest relacyjna - powstaje z napięcia między trzema elementami: Ascendentem, Księżycem i Słońcem. To nie jest planeta ze stałą symboliką, to wypadkowa. W pracy magicznej ta wypadkowość jest trudna, bo nie możesz po prostu sięgnąć po rubin jako kamień Słońca i powiedzieć, że to kamień Pars Obsessionis. Możesz co najwyżej szukać kamieni, które tradycja wiąże ze znakiem lub domem, w którym punkt wypada, albo budować kombinację z wszystkich trzech planet wejściowych.
Właśnie ta kombinacja trzech elementów sprawia, że przy doborze nośnika fizycznego robi się skomplikowanie. Pracowałam kiedyś z punktem wypadającym w Skorpionie i wzięłam obsydian, bo to kamień znaku. Ale jeden ze składników obliczenia wskazywał na Barana i zastanawiałam się, czy nie powinnam dodać czegoś z czerwieni, carnelian albo czerwony jaspis. Skończyłam na samym obsydianie, bo nie chciałam mieszać zbyt wielu rzeczy bez wiedzy, czy to pomoże czy rozmyje intencję.
I tutaj wrócimy do tego co mówiłam wcześniej, bo to chyba nieuniknione. Brak możliwości izolowania zmiennych sprawia, że możemy mówić o doświadczeniach, ale nie o metodzie. To nie deprecjonuje doświadczenia, ale powinniśmy być precyzyjni w tym, co twierdzimy. Inną kwestią jest to, że sama Nokturnina zaproponowała ciekawy kierunek: kombinacja z planet wejściowych. Czy ktokolwiek próbował to robić systemowo - brać po jednym odpowiedniku z każdej z trzech planet i łączyć je w jednym obiekcie albo w jednym rytuale?
To jest ciekawy model i chciałem zapytać o jedną rzecz techniczną. Przy obliczaniu Pars Obsessionis mamy Ascendent, Księżyc, Słońce - w tej kolejności dla wykresu dziennego. Czy przy tworzeniu trójkąta kamieni przypisywałeś im kierunki albo pozycje na okręgu odpowiadające ich pozycjom w horoskopie? Czy to był po prostu równoboczny trójkąt bez hierarchii?
Ja słyszałam o praktykach, gdzie cały krąg horoskopu jest odwzorowany fizycznie w przestrzeni rytuałowej - każdy znak ma swój kierunek, domy są wyznaczone na podłodze. W takim układzie można by dosłownie stanąć lub położyć obiekt w miejscu odpowiadającym stopniowi Pars Obsessionis. Ale to wymaga dużo miejsca i czasu na przygotowanie. Czy ktoś tu kiedyś próbował pracować w tak rozbudowanym ustawieniu?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie, które może być naiwne, ale nie mogę się powstrzymać. Mówicie o przypisaniach kamieni do planet i znaków - to rozumiem, bo to jest w miarę ustalona tradycja. Ale jak to się ma do Pars Obsessionis jako do 'obsesji'? Czy praca z tym punktem zawsze dotyczy czegoś obsesyjnego w negatywnym sensie, czy to nazwa umowna?
