Zastanawiam się nad czymś, co chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Wiadomo, że planety przechodzą przez kolejne znaki i teoretycznie wpływają na nas wszystkich, ale czy naprawdę czujemy to w praktyce? Konkretnie chodzi mi o Księżyc i jego fazy - słyszałam, że zaklęcia robione w nowiu mają inną 'moc' niż te w pełnię. Ale z drugiej strony myślę sobie: czy to nie jest przypadkiem taki ezomeryczny marketing? Kupujesz kurs 'rytuały na pełnię', a potem kurs 'rytuały na nów' i tak w kółko. Chciałam zapytać, bo tu są osoby z doświadczeniem - czy faktycznie CZULIŚCIE różnicę robiąc coś w różnych fazach, czy to raczej własne nastawienie robi robotę?
To jest akurat bardzo konkretne pytanie i cieszę się, że ktoś w końcu je zadał wprost. Z mojego doświadczenia - tak, różnica istnieje, ale nie jest ona taka prosta jak 'nów = zaklęcia na nowy początek, pełnia = zaklęcia na siłę'. To znacznie bardziej subtelne. Księżyc w nowiu faktycznie ma inną jakość energetyczną niż w pełni, ale kluczowe jest też to, przez który znak aktualnie przechodzi. Nów w Skorpionie to zupełnie inna historia niż nów w Byku. Widzę, że wiele osób pomija ten drugi wymiar i skupia się tylko na fazie, a to błąd. Co do marketingu - no cóż, rynek kursów ezoterycznych rządzi się własnymi prawami i nie powiem, że jest tam zero naciągania. Ale sama zasada fazowania księżyca w magii jest stara i nie pochodzi z internetu.
przepraszam że wchodzę, ale mam pytanie trochę z innej strony. skoro Księżyc wędruje przez wszystkie znaki co ok 2-3 dni, to czy nie jest tak, że niemal zawsze można znaleść 'dobry' moment i cały ten system dobierania dat to trochę ładne opakowanie dla czegoś co i tak zaraz nastąpi? zastanawiam się nad tym szczerze, nie próbuje tego obalać, po prostu nie do końca rozumiem jak bardzo precyzyjna musi być ta synchronizacja z niebem
Czytam tę dyskusję z pewnym sceptycyzmem, ale jestem ciekawa - czy ktoś kiedykolwiek to realnie testował, tzn. robił ten sam rytuał w różnych fazach i porównywał wyniki? Bo to co Zaklinaczka84 napisała o trzech powtórzeniach brzmi interesująco, ale co dokładnie było 'wyraźnie inne'? Mam problem z tym, że bardzo trudno oddzielić tu efekt placebo od czegokolwiek innego.
Mam pytanie może trochę z boku, ale związane z tematem. Czy ta wędrówka planet przez znaki dotyczy tylko Księżyca, czy też inne planety np. Merkury czy Wenus mają podobny wpływ na to co robimy? Bo czytałem o retrogradadach Merkurego i że w tym czasie nie powinno się podpisywać umów, zaczynać projektów itd. To działa na tej samej zasadzie co Księżyc w różnych znakach?
to mnie zastanawia, bo ja jestem Wagą i słyszałam, że jak Wenus wchodzi do Wagi to jest to 'powrót do domu' dla tej planety. Ale ja akurat w tym czasie czuję się bardziej rozedrgana niż spokojnie. Czy to możliwe że ten wpływ nie jest taki oczywisty i nie każdy Skorpion czy Waga reaguje tak samo na 'swoją' planetę w swoim znaku?
Wtrącę się do tego co Andromeda napisała, bo mam podobne obserwacje. Ja śledzę swoje samopoczucie i zdarzenia w notesie od jakichś dwóch lat i wyraźnie widzę, że pewne tranzyt mają na mnie mocniejszy wpływ niż inne. Ciekawe jest to, że planety przechodzące przez mój Ascendent czuję fizycznie, prawie jak zmianę pogody. Tranzyt przez znak słoneczny to bardziej takie... przesunięcie w myśleniu. Nie wiem czy to tylko moje sugestywne myślenie, ale powtarza się wystarczająco regularnie, żebym traktowała to poważnie.
dobra ale wracając do tego co napisała Laurencja_S na początku - czy jest jakaś konkretna odpowiedź na pytanie o fazy księżyca i zaklęcia? bo rozmowa robi się coraz szersza i ja nadal nie wiem czy jak chcę coś zrobić TERAZ to lepiej czekać na pełnię czy nie. ile dokładnie ta różnica wynosi w praktyce?
ja mam takie pytanie bo niedawno robiłam rytuał miłosny i właśnie trafiłam na pełnię ale Księżyc był chyba w Koziorożcu albo w Panie nie pamiętam dokladnie i nic sie nie wydarzyło. Czy to oznacza że przez ten zły znak wszystko przepadło i trzeba powtarzać od nową? czy te energie sie jakoś nakladają przez kolejne fazy?
zastanawiam sie, bo czytam tę rozmowę i mam takie przekonanie, że wpływ faz księżyca to nie jest tylko kwestia magii i rytuałów ale też że normalnie, bez żadnych zaklęć, ludzie czuja się inaczej w pełnię. ja np zawsze mam gorszy sen w noce pełni i bardzo nerwowe sny. to chyba nie jest tylko sugestia? czy astrologia tłumaczy to jakoś, bo skoro Księżyc wpływa na oceany to czemu nie na człowieka
przepraszam że się wtrącam bo może to głupie pytanie, ale jeszcze nie do końca rozumiem - jak dokładnie sprawdzić przez jaki znak przechodzi Księżyc w danym dniu? Czy jest jakaś strona albo apka do tego? i czy trzeba wiedzieć dużo o astrologii żeby to interpretować, czy wystarczy np wiedzieć że Koziorożec to nie miłość a Ryby tak?
dobra, żeby nie pozostawiać mojego pytania bez odpowiedzi - znalazłam apkę Moon Calendar i chyba rozumiem o co chodzi z tymi znakami. Ale mam kolejne pytanie: czy jak Księżyc jest np. w Skorpionie to to dotyczy WSZYSTKICH tego dnia, czy tylko Skorpionów? Bo jeśli wszystkich, to wydaje mi się jakby... zbyt ogólne? nie wiem czy dobrze to rozumiem
okej ale powróćmy do sedna sprawy bo tutaj trochę odpłynęliśmy. moje pytanie nadal jest aktualne - pełnia czy nów, co wybrać do rytuału miłosnego jak się nie ma czasu analizować wszystkich domów i tranzytów. Zaklinaczka84 napisała dużo konkretnego, ale chciałabym jeszcze wiedzieć ile zwykle czeka się na efekt po pełni?
Muszę się tu wtrącić, bo trochę upraszczamy. To co Norbert.x mówi o nowiu i przyciąganiu to jest jedna szkoła myślenia, ale nie jedyna. W niektórych tradycjach magicznych pełnia jest używana właśnie do przyciągania, bo jej energia jest najsilniejsza i można ją skierować w dowolnym kierunku intencją. Znam praktyczki, które przysięgają na pełnię przy przyciąganiu i mają bardzo dobre wyniki. Czy możemy tu mówić o jednej słusznej odpowiedzi?
To jest bardzo ciekawy spór i właściwie dotyka czegoś ważnego w tym wątku. Laurencja_S pytała na początku czy fazy naprawdę mają znaczenie czy to marketing - i widzę, że nawet między doświadczonymi osobami nie ma jednej odpowiedzi. Czy to nie jest samo w sobie jakiś argument, że może indywidualne podejście i intencja są ważniejsze niż konkretna faza?
Właśnie o to mi chodziło kiedy pisałam ten temat - że jest mnóstwo podejść i nie wiadomo czemu ufać. Ale im więcej czytam tę dyskusję, tym bardziej myślę że może chodzi o to, żeby znaleźć podejście które ma sens dla mnie konkretnie? Tylko jak to przetestować bez kilku lat eksperymentowania?
Właśnie notatki o których pisała Krystynka.1 wcześniej to dobry start. Nie musisz od razu testować rytuałów - możesz przez miesiąc lub dwa obserwować swoje stany emocjonalne, energię, sen i zapisywać fazę Księżyca i jego znak. Sama się zdziwisz jak dużo widać, jak masz to czarno na białym. Ja tak zaczęłam i po trzech miesiącach miałam już pewien obraz tego, które tranzyty mnie dotykają mocniej.
dobra ale ja mam inne pytanie bo czytam i czytam a nie bardzo rozumiem praktycznej strony. powiedzmy że jutro jest dobry dzień pod kątem Księżyca i chcę zrobić coś prostego. jak ten księżycowy znak realnie zmienia to co robię? czy po prostu wybieram inny termin, czy zmieniam jakieś elementy samego rytuału?
okej to rozumiem, ale jak konkretnie wygląda ta zmiana np. przy Księżycu w Byku vs Księżycu w Skorpionie? bo to są chyba dwa różne końce spektrum. czy naprawdę czuć różnicę w trakcie rytuału czy tylko po fakcie?
To jest naprawdę ciekawy przykład tego o czym rozmawiamy. Szalwiowa nieświadomie trafiła na moment, który wymusił jakiś inny rodzaj pracy. I tu wraca pytanie Laurencji_S - czy to Księżyc 'zdecydował' za nią, czy to był przypadek? Jak to w ogóle rozstrzygnąć?
Dokładnie to samo u mnie. I właśnie dlatego mówiłam wcześniej o notatkach. Nie mówię że to naukowy dowód, bo nie jest - ale to lepsza baza do decyzji niż nic. Po kilku miesiącach sama zaczęłam widzieć że przy pewnych znakach moje rytuały mają inną jakość, niezależnie od tego co się wtedy działo w życiu.
mnie to wszystko trochę denerwuje bo znowu wchodzimy w 'prowadź notatki i czekaj'. ja pytałam o konkretny rytuał miłosny i co mam teraz - nów czy pełnia. i dalej nie wiem. Zaklinaczka84 dała mi odpowiedź wcześniej, Halineczkaa ją podważyła, i co - mam rzucić monetą?
Czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i mam pytanie do wszystkich, nie do konkretnej osoby. Mówimy dużo o tym co i kiedy robić, ale prawie nic o tym co się dzieje w nas między rytuałami. Czy wędrówka planet zmienia coś w naszym codziennym odbiorze rzeczywistości, niezależnie od tego czy cokolwiek robimy? Bo dla mnie to jest ważniejsze pytanie niż wybór daty.
Pytam konkretnie: czy ktoś z was zauważył, że tranzyt jakiejś planety przez wasz znak zmienia sposób, w jaki odbieracie sygnały przed rytuałem albo po? Nie mówię o efektach samego rytuału, tylko o tym wewnętrznym klimacie. Bo wydaje mi się, że to jest niedoceniana część całej tej rozmowy.
ale jak to 'sprawdzało'? to jest metafora czy dosłownie coś czujesz? bo mi to brzmi jak autosugestia a nie wpływ planety
a ja mam pytanie bo trochę się zgubiłam w tej rozmowie - czy mówicie że planety wpływają na NAS, czy na DZIAŁANIE rytuału? bo mi się wydwaje że to różnica
To co Halineczkaa napisała jest dla mnie centralne w tej dyskusji. W tradycjach, z których korzystam, zakłada się że praktykujący jest pomostem - planety wpływają na środowisko, ale to człowiek przepuszcza przez siebie tę energię i przekształca w intencję. Dlatego świadomy praktyk może z Saturnem pracować równie skutecznie co z Jowiszem, tylko inaczej.
