Leontyna - próbowałam jogi i przez chwilę było lepiej, ale rzuciłam po kilku tygodniach. Teraz jak o tym myślę to może właśnie dlatego że joga to było coś spokojnego, a Mars chce intensywności? Nie wiem. Nigdy nie próbowałam czegoś bardziej... bojowego.
Joga może i byc dobra ale zalezy jaki rodzaj. Ashtanga albo power joga to zupelnie inne besje niz ta spokojna. Dla Marsa w 12 ja bym mysłala o czymś co ma element wyzwania i skupienia jednoczesnie - sztuki walki pasują idealnie, ale też wspinaczka, cokolwiek gdzie jest ten element 'pokonywania'. Tylko że w 12 ten przeciwnik to ty sama.
Ja tu czytam i mam pytanie trochę z innej beczki - czy to znaczy że ludzie z Marsem w 12 są bardziej podatni na manipulację? Bo skoro ta siła ochronna jest ukryta, to ktoś z zewnątrz może ją łatwiej obejść? Pytam bo mam wrażenie że ta osoba o której mówiłem wcześniej daje się wykorzystywać, a jednocześnie ta ukryta agresja wybucha potem na kogoś zupełnie innego.
To co mówi Eteria o snach bardzo mnie uderza bo ja mam Neptuna silnego i też miewam takie sny gdzie uciekam albo walczę i zawsze myślałam że to lęki. A może to jest właśnie ta sama zasada tylko dla innej planety? Czy Neptun w 1 domu mógłby dawać podobny efekt co Mars w 12?
Mam pytanie które może być głupie ale nie rozumiem - jeśli Mars jest w 12 domu od urodzenia to człowiek całe życie tak ma. Czy to się kiedyś zmienia? Czy są jakieś okresy kiedy ta energia jest bardziej dostępna albo odwrotnie, bardziej schowana?
ja tez mialam problem z tym rozumieniem tranzutow na poczatku. Kornelia, a jak juz znajde te tabelke to jak poznac ze aktualny Mars 'aktywuje' tego natalnego? Czy musi byc dokladnie ta sama pozycja?
okej ale jak juz znam aspekty i wiem ze Mars tranzytem wchodzi do jakiegos domu - to co sie wtedy dzieje z tym Marsem natalnym w 12? On sie 'budzi' czy jak? Przepraszam ze pytam takie podstawy ale chce zrozumiec
To zależy od rodzaju aspektu. Koniunkcja tranzytującego Marsa z natalnym Marsem to tak jakby ktoś otworzył drzwi do tej piwnicy z całą mocą - energia chce wyjść, ale niekoniecznie wie dokąd. Kwadrat to napięcie, tarcie. Trygon to łatwiejszy dostęp, mniej chaotyczny. Ale żeby być precyzyjnym - jak często miewasz okresy nagle wzmożonej irytacji bez wyraźnego powodu?
Gabrysia, ja robiłam dokładnie to samo przez kilka miesięcy - notowałam kiedy mam gorsze dni i potem sprawdzałam tranzyt. I faktycznie zaczęło wychodzić, że przy pewnych pozycjach jest zdecydowanie gorzej. To nie jest dowód naukowy, ale dla mnie było na tyle regularnie że przestałam uważać to za przypadek.
a jak długo to prowadziłaś? Bo mnie zawsze odpuszcza po kilku dniach i zapominam. I czy notowałaś tylko Marsa czy też inne planety? Bo nie wiem od czego zacząć jeśli miałabym to robić.
Wracając do tego co mówił wcześniej Kanko o tej osobie która się wyżywa na psie - zastanawiam się czy to jest kwestia samego Marsa w 12, czy może nakłada się tu jeszcze Saturn. Bo Saturn potrafi dodatkowo blokować ekspresję Marsa i wtedy ta agresja jest jeszcze bardziej stłumiona, a potem wybucha przy absolutnie błahym wyzwalaczu. Kanko, czy wiesz co ma Saturn?
A jak taka osoba może w ogóle zrozumieć że ma ten problem? Bo jeśli Mars jest ukryty to chyba też trudno ją przekonać że coś nie gra, prawda? Ona sama tego nie widzi?
To mnie uderza bo znam kogoś z taką pozycją i próbowałam kiedyś delikatnie powiedzieć że widzę u niego te wzorce. Dostałam odpowiedź że ja chyba mam problem, nie on. I teraz rozumiem dlaczego tak zareagował. To nie była zła wola, on naprawdę nie widział.
Dziękuję Wiciol i Leontyna za te wyjaśnienia, naprawdę dużo mi dały. Mam pytanie trochę na boku - czy ta pozycja Marsa w 12 może też wpływać na wróżby? Znaczy czy taka osoba, która ma tę ukrytą energię, może mieć trudności z odczytem kart bo coś blokuje?
Właśnie sobie myślę że ten wątek zaczął się od pytania o ukrytą agresję kontra walkę z wewnętrznym wrogiem i jakoś przez całą dyskusję skłaniamy się ku tej agresji na zewnątrz - a mało mówimy o tej drugiej opcji. Czy Mars w 12 jako walka z wewnętrznym wrogiem to jest oddzielny wzorzec? Czy to jest to samo tylko inaczej nazwane?
Słucham tego wątku od jakiegoś czasu i mam taką sytuację - sprawdziłem i mam Marsa w 12 domu w Skorpionie. Nie wiem czy to coś zmienia ale tak jest. I to co opisujecie pasuje do mnie na tyle że mi trochę nieswojo. Szczególnie ten fragment o sabotowaniu siebie - mam wrażenie że za każdym razem kiedy coś idzie dobrze to coś we mnie to psuje.
Żeby dopowiedzieć do pytania Wiciola - głównie zawodowe. Kilka razy byłem bardzo blisko awansu albo jakiegoś projektu i za każdym razem coś się waliło. I teraz jak o tym myślę, to mam wrażenie że przynajmniej część tych sytuacji mogłam sprowokować sam, nieświadomie. Jakieś słowo za dużo do szefa, spóźniony mail, niepodjęta decyzja. Brzmi to głupio jak to piszę.
Słuchajcie, a czy ten sabotaż musi być nieświadomy? Zastanawiam się czy nie ma sytuacji gdzie ktoś z Marsem w 12 gdzieś w środku wie co robi, ale jakby druga część jego umysłu nie dopuszcza tej wiedzy do świadomości. Coś jakby wiedza bez wiedzy.
Przepraszam ze wchodzę z innej strony ale mam pytnaie - czy Alembik mówi ze te spóźnione maile czy złe słowo do szefa to były takie sytuacje gdzie potem od razu wiedziałes ze zrobiłes błąd, czy dopiero po czasie? Bo chce zrozumiec czy to wyglada z zewnatrz czy od srodka.
Ten 'ktoś inny w środku' to jest coś co mój znajomy opisywał prawie słowo w słowo. Mówił że jakby obserwuje siebie z zewnątrz i widzi że coś robi źle, ale nie może zatrzymać. To brzmi jak coś poważniejszego niż tylko ukryta agresja.
Ale chwila, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Czy to znaczy że ktoś z Marsem w 12 nie ma normalnej siły woli? Czy raczej ma ją, ale jest skierowana do wewnątrz i nie działa w życiu zewnętrznym tak jak powinna?
Zgadzam się z Leontyna i chcę dodać coś z własnej obserwacji. Znam kilka osób z silnym 12 domem i właśnie ta wytrwałość wewnętrzna jest u nich bardzo widoczna. Przeżywają trudne sytuacje spokojniej niż inni, ale potem okazuje się że to wcale nie spokój, tylko tłumienie. Spokój ma cenę.
A jak ktoś może stwierdzić czy u siebie to jest ten zdrowy spokój czy właśnie to tłumienie? Bo nie wiem jak to odróżnić od zewnątrz. Czy jest jakiś znak?
Dokładnie to co mówi Michasia99. I tu wraca ta cała rozmowa o Marsa ukrytej agresji - bo ta eksplozja na błahostki to jest właśnie ten moment kiedy coś z 12 domu wychodzi na powierzchnię. Tylko w złym miejscu i złym czasie.
Dziękuję wszystkim za tę dyskusję, naprawdę dużo mi rozjaśniliście. Chciałam tylko jeszcze zapytać - czy jeśli ktoś zaczyna rozumieć te mechanizmy, to czy sama świadomość Marsa w 12 zaczyna zmieniać te wzorce? Czy potrzeba czegoś więcej niż tylko wiedzieć?
To pytanie o kanał to jest sedno całej rozmowy. Mars bez ujścia nie znika - szuka wyjścia sam i zazwyczaj wybiera najgorsze z możliwych. W magii pracy z 12 domem nie chodzi o wyciszanie tej energii, tylko o nadanie jej formy. Zupełnie coś innego.
Słucham tej rozmowy i zastanawiam się nad sobą. Jeśli ta energia szuka wyjścia sama i trafia na złe kanały - to czy to znaczy że te wszystkie moje wpadki z mailem, z szefem, to właśnie jest ten Mars szukający wyjścia? Że to nie jest sabotaż jako zamierzony cel tylko właśnie ta energia wychodząca bokiem?
