Ostatnio wrocilem do starych tekstow Galena i uderzyło mnie, jak naturalnie teoria czterech humorow uklada sie na kolo zodiaku. Nie mówię, ze to przypadek. krew przypisywano powietrzu, czyli Bliznietom, Wadze, Wodnikowi. Flegmę wodzie - Rakowi, Skorpionowi Rybom. zolc, czyli cholerę - ogniu, Baranowi Lwu, Strzelcowi. A czarna zolc czyli melancholie - ziemi, Koziorożcowi Pannie,Bykowi. Ale tu pojawia sie pytanie które mnie od dawna gryzie: Wodnik jest powietrznym znakiem i powinien odpowiadac krwi, czyli temperamentowi sangwinicznemu. tymczasem wielu astrologów opisuje Wodnika jako chlodny oderwany czasem mroczny. To brzmi bardziej melancholijnie albo flegmatycznie niż sangwinicznie. Czy ktos to kiedyś probowal rozgryzc?
To jest jedno z moich ulubionych napiec w klasycznej astrologii. Wodnik jest powietrzny, tak, ale jego wladca tradycyjnie jest Saturn, a Saturn to planeta melancholii par excellence. Galen i późniejsi autorzy arabscy wiązali Saturna wprost z czarną zolcia i zimnem. Więc masz tu konflikt miedzy żywiołem znaku a natura jego władcy. I moim zdaniem Saturn wygrywa w kwestii temperamentu glebiej niż zywiol.
Poczekajcie,bo ja to czuje na własnej skórze. Mam Slonce w Wodniku i absolutnie nie jestem sangwiniczka w klasycznym sensie - nie jestem towarzyska, nie szukam kontaktu, wole siedziec sama i myslec. Ale czy to znaczy ze jestem melancholiczna?? też nie do konca. To jest coś innego. jakby chłód intelektualny, nie emocjonalny. nie wiem, jak to umiescic w czterech humorach.
Mam Ksiezyc w Koziorozcu i ascendent w Pannie. Obydwa ziemskie wiec moze dla tego tak to odbieram. Ale Slonce jest wyraznie w Wodniku i to jest moje centrum. Pytanie czy ta "wodnikowość" to juz modyfikacja humoru przez Saturna jak mówi Paulinka, czy może te klasyczne przyporzadkowania po prostu sa uproszczeniem.
Zapisałem sobie tę kwestie z Saturnem jako władcą i znalazlem coś ciekawego w notatkach - Ficino w "De Vita" wyraźnie pisze, że Saturn rzadzi zarowno najwyższymi intelektami jak i najgłębszą depresja. to jest właśnie ten paradoks Wodnika: zywiol powietrza daje lotność myśli Saturn daje głębię i osamotnienie. Razem to nie jest ani klasyczny sangwinik, ani klasyczny melancholik. To moze być nowa jakość, ktorej Galen nie przewidział, bo nie miał do czynienia z astrologią znaków w takim stopniu. 😛
Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale czy ta teoria humorów była naprawdę stosowana przez astrologów, czy to dwa osobne systemy, które ktoś połączył na siłę? Bo czytałam różne rzeczy i nie jestem pewna, kiedy to się ze sobą zrosło. 🙂
Hmm, tylko ze Ptolemeusz pisal o planetach,a nie o znakach zodiaku. Przypisanie humorow do znakow to jest pozniejsza arabska nakładka, jeśli dobrze pamietam. i wlasnie dla tego mogą byc te niespojnosci,bo ktos to dobudowal niekoniecznie konsekwentnie.
Sledze ten wątek z ciekawoscia i musze powiedziec wprost: czy nie jest tak ze skoro Wodnik zmienil wladce i teraz przypisuje sie mu Urana, to caly ten model z Saturnem poprostu sie posypal? Mowicie o tradycyjnej astrologii a wiekszosc wspolczesnych astrologow juz dawno porzucila Saturna dla Wodnika.
Hmm mam Słońce w Wodniku, tak jak Rozmaryn, i też zawsze byłam ciekawa czemu nie pasuję do opisu sangwinika. Ale mam pytanie do Paulinki lub Celestyna: jak to wygląda z Ascendentem? Czy humor wyznacza Słońce, Ascendent, Księżyc, czy to jakoś się sumuje?
Chcę dodac jeden wątek, bo mysle że humory to nie jest tylko astrologia. W tradycji hermetycznej humory odpowiadały nie tylko planetom i znakom,ale też konkretnym poziomom ciała subtelnego. Melancholia wiazala się z blokadami w dolnych czakrach, krew z otwarciem serca i przepływem, cholera z nadmiarem ognistej prany w solarnym centrum, flegma z przeładowaniem centrum sakralnego. kiedy patrzę na Wodnika z tym Saturnem w tle widzę wzorzec człowieka, ktury ma bardzo aktywny umysłowy poziom, ale często z zablokowaniem właśnie w obszarze łączności z ciałem i emocjami. To nie jest ani sangwinik ani melancholik - to wzorzec dysocjacji, mozna by powiedziec.
Wracając do tematu humorow i zodiaku - zastanawia mnie, czy ktoś z was probowal zestawiać to empirycznie. Znaczy: patrzeć na wykresy urodzeniowe i próbować ocenić temperament humoralny niezależnie od znaku, a potem sprawdzać, czy to sie zgadza? Bo moze wlasnie przy Wodniku ta rozbieżność byłaby widoczna statystycznie gdyby ktoś to zebrał.
To co mówi Jaroslaw jest dla mnie nowe i bardzo ciekawe. Fizyczne wskaźniki humorów - nigdy o tym nie myślałam w kontekscie astrologii. Ale to ma sens. Wodnik-Slonce z Saturnem jako wladca... zimny, suchy, to by odpowiadalo melancholii wedlug tych fizycznych kryteriów, nawet jesli zywiol mowi cos innego. Moze wlasnie dla tego czuje ten "chlod intelektualny" o ktorym mowilam wczesniej
To co mowi Rozmaryn o fizycznych wskaźnikach na prawdę mnie uderzylo. Nigdy nie myślałam, że budowa ciała albo kolor cery mogły byc traktowane poważnie w tej tradycji. Mam pytanie do Jarosława albo kogoś, kto to zna - czy te fizyczne cechy melancholika były przypisane Saturnowi jako planecie czy bardziej do znaku? Bo jesli Wodnik zimny i suchy,to czy ta cecha była "zodiakalna" czy "planetarna"?
Dokładnie tak to rozumiałem - to nie jest statyczna etykieta, tylko wypadkowa. klasyczni astrologowie nie mówili "Wodnik = humor X" tylko patrzyli na to dynamicznie. ile Saturna w tym wyrazie znaku, ile samego zywiolu, jaka faza Ksiezyca przy urodzeniu. Dlatego dwoje Wodnikow moze mieć różne humory w klasycznej analizie.
A skąd wiadomo, ile Saturna jest w danym wyrazie znaku? Czy to się oceniało przez stopień Słońca, przez aspekty, czy przez coś jeszcze innego? Pytam, bo chcę to zrozumieć operacyjnie, nie tylko koncepcyjnie.
No ale to brzmi jak nakladanie warstw na warstwy az do momentu, gdy mozna uzasadnic cokolwiek. Jak system moze mieć predykcyjna wartość jesli kazdy element jest modyfikowany przez kazdy inny element? To gdzie jest granica? Pytam szczerze, nie zlosliwie
Hm ale Paulinka to porownanie do psychologii kuleje troche. Psychologia przynajmniej próbuje testowac swoje tezy empirycznie nawet jesli niedoskonale. A tu Jaroslaw wczesniej zaproponował wlasnie takie porownanie empiryczne i Umbra slusznie zauwazyla, ze nie ma jak to ustandaryzowac. Wiec zostajemy z systemem który jest wewnetrznie spojny ale nie da sie go sprawdzić?
Wracając do pytania o Wodniku i odstawaniu od normy - bo to był chyba pierwotny wątek. Mam Słońce w Wodniku i Paulinka wcześniej opisała tę sprzeczność żywioł kontra Saturn. Ale jak to wychodzi u konkretnych ludzi? Rozmaryn mówiła o chłodzie intelektualnym. Ja u siebie widzę raczej bardzo intensywne emocje, ale ukryte. Czy to pasuje do któregoś humoru?
Księżyc w Rybach i Słońce w Wodniku to na prawdę ciekawe zestawienie wlasnie pod kątem humorów. Słońce ciągnie w stronę Saturna i powietrza, Ksiezyc w stronę wody i flegmy. Czy ktoś wie, jak klasyczni astrologowie ważyli te dwa czynniki wobec siebie? Który był wazniejszy przy diagnozowaniu humoru?
Mam takie skojarzenie z tym co mówi Celestyna. Pracuję z kalendarzem księżycowym przy pracy magicznej i zawsze zauważałam, że Księżyc w Rybach ma intensywność, która jest trudna do uchwycenia, bo się zmienia. Może to jest właśnie ta "ukryta emocja" o której mówi Eleonorka - nie że jest schowana z wyboru, tylko że jest z natury nieuchwytna jak woda?
Podczytuję tu sobie i mam pytanie, które może być naiwne: skoro humory to też ciało - cera, sen, reakcja na temperaturę - to czy ktoś z was kiedykolwiek próbował mapować swój wykres urodzeniowy na te fizyczne wskaźniki? Nie psychologicznie, tylko dosłownie: 'mam zimne dłonie, suchą skórę, budzę się w nocy' - i sprawdzać, czy to pasuje do planety?
To właśnie mnie pcha do przodu w tej rozmowie. Mam Słońce w Wodniku i od jakiegoś czasu śledzę własne stany fizyczne - rano mam zimne dłonie nawet latem, sypiam lekko i budzę się przy byle dźwięku, cera mam bladą. Czy to by pasowało do melankolika czy może bardziej do flegmatyka? Pytam, bo sama nie umiem tego zaklasyfikować.
Wlasnie o to mi chodzilo,kiedy zaczynałem ten wątek. Wodnik "odstaje od normy" miedzy innymi dla tego ze ma wbudowana w siebie te napięcie miedzy żywiołem a wladca. Każdy inny znak powietrzny - Bliznieta, Waga - ma wladce, ktory nie kloci sie z natura zywiolu. saturn w Wodniku to jest strukturalna anomalia w tej typologii
To jest dobra obserwacja, ale chciałem dodać jedno zastrzeżenie. W tradycji, ktora śledzę - głównie przez Bonattiego - Saturn był "wielkim zloczynca" właśnie dlatego, ze chłodzi i suszy ponad miare. Ale Bonatti tez pisał, że w znakach mu sprzyjających Saturn moze działać łagodniej. wodnik jest jednym z jego domów. czy to nie łagodzi tej sprzeczności? 😛
Nie mam jednego zrodla, które by to rozstrzygało. Mam notatki z kilku miejsc i one się kloca. Al-Biruni zdaje się sugerować złagodzenie przez godność, Ficino idzie inaczej. Może to kwestia tego, czy patrzymy na humoralnosc ciała czy charakteru? 😛
Ta rozbieżność między al-Birunim a Ficiną jest naprawdę istotna i chciałabym do niej wrócić, ale najpierw zapytam Umbrę - podalas wskaźniki fizyczne, ale co z nastrojem? Klasyczni autorzy pytali też o rytm emocjonalny, nie tylko o ciało. czy masz jakiś powtarzający sie wzorzec nastroju, który by dało sie opisać?
Ja przy okazji mam pytanie, które może być podstawowe, ale nie rozumiem: czy ci klasyczni autorzy naprawdę wierzyli, że humor to jest coś fizycznego we krwi, czy to była bardziej metafora? Bo jak czytam tę rozmowę, to raz mówimy o kolorze cery, raz o nastrojach, raz o filozofii - jakby to były różne języki.
