Jest obecny, tak. Nie powiedziałabym że nieobecny duchem ani rozproszony. Ale jest coś w tym jak reaguje na pewne tematy, jakby je odpychał zanim zdążą go dotknąć. Trudno to dokładnie opisać.
To co piszesz o odpychaniu tematów to ciekawe. Czy on odpycha tylko tematy dotyczące siebie czy też inne trudne rzeczy? Bo jeśli to jest ogólny wzorczec to może to być po prostu osobowość, a jeśli tylko tematy o nim samym to już inna sprawa.
Zastanawiam się czy to nie jest tak, że on sam gdzieś głęboko chce być niezauważony. Nie mówię że świadomie, ale jakby jakaś jego część wolała nie zostawiać śladów w pamięci innych. Czy to w ogóle ma sens jako myśl?
A te zawieszenia, czy Celestyna mogłabyś spróbować opisać dokładniej jak one wyglądają? Czy to jest jakby osoba traci wątek w środku zdania, czy raczej zaczyna mówić i nagle zmienia temat, czy coś innego? Bo to może być istotne żeby rozróżnić co tu się dzieje.
To brzmi jak coś w rodzaju blokady. W tradycji run jest symbol który wiąże się z zasłanianiem, ukrywaniem obecności. Nie mówię że ktoś celowo użył run, ale te mechanizmy mogą działać samoistnie jeśli ktoś ma dość silną energię ukierunkowaną na bycie niezauważonym.
A co jeśli to nie jest coś co on robi świadomie albo celowo, ale coś co mu się przydarza? Że on sam jest niejako ofiarą tego znikania, a nie jego sprawcą? Może dlatego zareagował tak spokojnie kiedy mu o tym powiedziałaś, bo sam to czuje i już się z tym oswoił.
Nie wiem czy przez coś trudnego, ale jest coś czego nie rozumiem w jego sytuacji od jakiegoś czasu. Nie wiem jak to inaczej nazwać. Jakieś napięcie wokół niego którego nie umiem dotknąć.
Celestyna, a te dłonie które czułaś przez sen, czy zdażyło ci sie to poczuć kiedy byłaś blisko M. na jawie? Pytam trochę z boku ale to ciągle mi siedzi.
Ten moment tuż przed przebudzeniem to jest hipnopompia. Stan między snem a jawą, w którym percepcja jest faktycznie inna niż w pełnej czuwaniu. Niektórzy twierdzą że to okno, inni że to po prostu artefakt neurologiczny. Nie rozstrzygam, ale warto wiedzieć w jakim stanie to się pojawia, bo to zmienia sposób interpretacji.
Odpowiadając na pytanie Martusi61, te dłonie pojawiły się mniej więcej w tym samym czasie co zawieszenia. Nie jestem w stanie powiedzieć które było pierwsze, bo przez jakiś czas po prostu nie łączyłam tych dwóch rzeczy. Dopiero gdy ktoś trzeci zawiesił się w połowie zdania o M. pomyślałam że coś jest nie tak i zaczęłam się zastanawiać czy to w ogóle może być powiązane.
To jest ważna informacja. Jeśli oba zjawiska zaczęły się w podobnym czasie, to albo mają wspólne źródło, albo jedno wyzwoliło drugie, albo jest to zbieżność. Nie zakładałabym od razu że są powiązane, ale też nie odrzucałabym tego. Celestyna, czy wtedy zmieniło się coś w twoim kontakcie z M.? Czy zaczęłaś go widywać częściej, rzadziej, czy nawiązałaś z nim bliższy kontakt?
Właśnie też o tym pomyślałem. Może kontakt z nim jako takim coś uruchomił? Nie mówię ze to wina M., ale czasem bliskość z konkertną osobą otwiera jakieś kanały których wcześniej nie było.
Ten opis z zarysem bardzo do mnie trafił. Mam pytanie, czy próbowałaś kiedyś pomedytować z myślą o nim albo po prostu usiąść spokojnie i zobaczyć co się pojawia? Nie mówię o żadnym rytuale, po prostu o skupieniu się.
To że zaczęłaś celowo testować sytuację może być ważne. Kiedy skupiamy intensywną uwagę na konkretnym wzorcu, zaczynamy go dostrzegać nawet tam gdzie wcześniej byśmy przeszły obok. To nie znaczy że nic nie ma, ale znaczy że trudno teraz oddzielić co było od początku a co zaczęłaś dostrzegać przez szukanie. Czy pamiętasz pierwsze zawieszenie, to zanim jeszcze zaczęłaś testować? Jak do niego doszło?
To pierwsze zawieszenie brzmi inaczej niż te późniejsze. Może było po prostu naturalne, bo są ludzie których trudno opisać? Ale Celestyna napisała że to się powtórzyło z różnymi osobami i w różnych kontekstach. Mnie interesuje coś innego, czy koleżanka z tego pierwszego razu po jakimś czasie w ogóle pamiętała tę rozmowę?
A co jeśli to zawieszenie jest jakimś rodzajem ochrony? Nie ochrony przed M. ale ochrony samego M.? Jakby coś, jakaś energia albo cokolwiek, nie chciało żeby informacje o nim za bardzo krążyły. Czy to brzmi zbyt abstrakcyjnie?
Przepraszam że się wtrącam, czytam ten wątek od początku i jedno mi nie daje spokoju. Czy ktoś próbował porozmawiać z M. bezpośrednio, na przykład zapytać jak sam siebie opisuje albo jak myśli że inni go postrzegają? Nie o zjawisku, tylko o tym jak on widzi swoje miejsce wśród ludzi?
Ta reakcja M. jest dla mnie kluczowa. Skoro nie zapytał o szczegóły, to albo naprawdę to zna i nie chce drążyć, albo coś w nim zamknęło się na ten temat tak samo jak u innych zamykają się zdania w połowie. Celestyna, czy po tej rozmowie z nim cokolwiek się zmieniło? Czy zawieszenia u innych stały się częstsze, rzadsze, czy coś się w ogóle przesunęło?
Po tej rozmowie z M. coś się zmieniło, ale trudno mi to opisać. Jakby moje własne myślenie o nim zaczęło mieć tę samą teksturę co u innych. Czasem zaczynam zdanie w głowie o M. i ono po prostu nie dochodzi do końca. Nie wiem czy to efekt skupienia na temacie, czy coś innego.
Celestyna, to co opisujesz, że twoje własne myśli zaczynają się urywać, to jest zmiana jakościowa w stosunku do tego co opisywałaś wcześniej. Wcześniej obserwowałaś innych, teraz mówisz o sobie. Kiedy to zaczęło się dziać, przed tą rozmową z nim czy po?
Czytam i myślę o tych dłoniach przez sen. Celestyna pisała o tym na początku i jakoś wszyscy poszliśmy za wątkiem z zawieszneniami w rozmowach. Ale te dłonie, czy to było przed tym jak zaczęłaś te testy z imieneim, czy po? Bo wydaje mi się że to może być klucz.
To połączenie w czasie jest ważne. W kontekście snów i dotyku który znika przy przebudzeniu, w tradycji słowiańskiej mówiło się o cieniu osoby, który może wędrować niezależnie od niej. Nie twierdzę że tak jest, ale schemat pasuje. Celestyna, czy te dłonie miały jakiś charakter, jakby chroniły czy raczej szukały czegoś?
To poczucie braku zamiast strachu wydaje mi się ważne. Pytasz o meditację wcześniej, Celestyna, ale teraz mam inne pytanie, czy po tych epizodach z dłońmi był jakiś konkretny nastrój przez cały dzień? Coś zostało?
Mnie ciekawi coś innego. Celestyna mówi że jej własne zdania o M. zaczynają się urywać. To brzmi tak jakby ten wzorzec który obserwowała u innych, zaczął się przenosić. Czy ktokolwiek na tym forum miał do czynienia z czymś co niejako 'zaraża' sposób myślenia o konkretnej osobie?
Rozmyta treść przy poczuciu rozmowy, to jest bardzo dziwne połączenie. Celestyna, czy to znaczy że pamiętasz że z nim rozmawiałaś, ale nie pamiętasz co dokładnie powiedział? Czy raczej pamiętasz słowa, ale jakby nie tworzyły one całości?
Ten opis z snem to mi coś przypomina, ale nie wiem jak to nazwać. Celestyna, czy inni też tak reagują po rozmowie z M. czy tylko przy próbie opisu w późniejszym czasie? Bo to chyba inna rzecz.
To rozróżnienie jest istotne i warto przy nim zostać chwilę. Rozmywają się informacje o nim samym, a nie cała rozmowa. To nie jest ogólny problem z pamięcią ani z jego obecnością, to jest coś specyficznego dla treści dotyczących jego tożsamości. Czy ktoś na tym forum spotkał się z podobnym schematem?
