To jest bardzo uczciwa odpowiedź. I właśnie to mówi mi że nie jesteś osobą która dopasowuje rzeczywistość do teorii. Gdybyś chciała to wymyślić, nie bałabyś się że mama powie że to nieprawda.
Poczekaj, ta twarz patrzy prosto w aparat? To jest istotny szczegół którego chyba wcześniej nie było. To nie jest profil, ani ktoś kto się gdzieś za nimi kręcił i trafił w kadr przypadkowo?
Okej, to zmienia trochę perspektywę na tę fotografię. Bo przypadkowe osoby w tle zwykle są bokiem, rozmawiają z kimś, patrzą gdzie indziej. Ktoś kto patrzy prosto w obiektyw jest albo celowo tam, albo. No właśnie, albo co?
Wrzuć to zdjęcie. Naprawdę. Bo teraz już nie chodzi tylko o twoją interpretację, tylko o to żebyśmy mogli zobaczyć co widzisz. Napisałaś bledsza, ale nie wiesz czy to perspektywa czy coś innego, a ktoś kto zna się na fotografii analogowej będzie w stanie powiedzieć ci więcej niż my tu gdybając.
Też tak myślę. Edytka, anonimizuj jeśli chcesz, zakryj twarze rodziców jeśli ci zależy na prywatności, ale ta twarz z tyłu powinna być widoczna. Bez tego naprawdę rozmawiamy w ciemno.
Dobra, spróbuję wrzucić jutro, muszę zeskanować bo nie mam aparatu żeby dobrze sfotografowac. Boję sie troche ze na skanie wyjdzie gorzej niz na oryginale.
Skan będzie wystarczający. Ważne żeby rozdzielczość była przyzwoita, nie 72 dpi z automatu, ustaw ręcznie przynajmniej 300 jeśli twój skaner to umożliwia. Szczegóły w tle wychodzą lepiej przy wyższej rozdzielczości.
I właśnie to jest pytanie które mnie tutaj najbardziej interesuje. Edytka, masz jakiekolwiek pojęcie gdzie i kiedy to zdjęcie było zrobione? Dom, ogród, jakaś uroczystość? Bo to zmienia bardzo dużo jeśli chodzi o to ile osób mogło być w pobliżu.
Pokój z meblami to znaczy że ktoś ich fotografował w cudzym domu albo u siebie. I że ta trzecia twarz była w tym samym pomieszczeniu. To nie jest plener gdzie ktoś mógł przejść przypadkowo, to zamknięta przestrzeń. Czy ta twarz jest przy czymś konkretnym, przy oknie, przy drzwiach, czy po prostu gdzieś między meblami?
Stanie w przejściu i patrzenie to jedno z najczęściej opisywanych miejsc obserwacji w historiach o obecnościach. Nie mówię że tak to interpretuję bez zobaczenia zdjęcia, ale jeśli skan potwierdzi to co opisujesz, ta lokalizacja będzie miała znaczenie. Edytka, czy w tym domu gdzie mogło być zrobione zdjęcie cokolwiek się działo? Czy rodzice o czymś kiedykolwiek wspominali?
Ale powiedz mi jedno. Czy mama wie że w ogóle przeglądałaś ten album? Bo jeśli tak, możesz po prostu zacząć od pytania o zdjęcie jako zdjęcie. Bez żadnego kontekstu nadprzyrodzonego. Zapytać kto to fotografował, gdzie byli, przy kim. To naturalny punkt wejścia.
Moment, ale zanim wejdziemy głębiej w strategię rozmowy z mamą, wróćmy do tych kartek. Bo mi się to cały czas kręci. Edytka, te kartki z charakterem pisma taty, pojawiają się na stole, powiedziałaś wcześniej. Czy mama je kiedykolwiek komentuje? Czy ona w ogóle je zbiera, chowa, czy zostawia?
Poczekaj. Mama zbiera kartki do szkatułki i mówi że to jej prywatne rzeczy. Ty myślałaś że to stare listy. A teraz widzisz nowe kartki pojawiające się na stole i rozpoznajesz charakter pisma taty. Czy jest w ogóle możliwe że mama sama je pisze i nie zdaje sobie z tego sprawy? Automatyczne pismo, nie jako coś zaplanowanego, ale jako coś co się dzieje?
Edytka, nie mówię że to brzmi dziwnie. Automatyczne pismo zdarza się ludziom którzy nie mają pojęcia że to robią, szczególnie w stanach silnego skupienia albo przy czynnościach rutynowych. Ale żeby to sprawdzić, potrzebowałabyś po prostu porównać jej zwykłe pismo z tymi kartkami. Masz gdzieś jakiś jej list, podpisaną kartkę, cokolwiek?
Mam kartkę urodzinową od mamy, pisała w niej parę zdań. Mogłabym porównac. Ale boję sie co znajdę jak to zrobie.
To ważne że to powiedziałaś. Strach przed porównaniem to sam w sobie komunikat. Czego się boisz bardziej, że to mama, czy że to nie ona?
Obu. Jedno i drugie jest przerażające na swój sposób. Jak to mama, to znaczy że... nie wiem, że coś się z nią dzieje i nie ma pojęcia. A jak to nie ona, to znaczy że te kartki są naprawdę od taty. I co wtedy.
Zatrzymajmy się na chwilę bo gdzieś nam ucieka zdjęcie. Edytka, jutro wrzucasz skan. Niezależnie od tego co odkryjesz z pismem mamy, zdjęcie to osobna sprawa. Ta twarz w przejściu, przy framudze. Czy jak na nie patrzysz, masz jakieś odczucie co do tej osoby? Nie interpretację, tylko pierwsze skojarzenie.
Jak patrzę na to zdjęcie to mam nieprzyjemne uczucie w brzuchu. Nie strach właściwie, bardziej takie coś jak gdy wyczuwasz ze ktoś na ciebie patrzy od tylu. Nie potrafię powiedzieć czy ta twarz wydaje mi sie znana, bo za bardzo zblakło.
To odczucie które opisujesz, obserwowanie od tyłu, to jeden z najczęstszych sygnałów rozpoznawanych przy kontakcie z obecnością. Ale nie chcę tego rozwijać zanim nie zobaczymy skanu. Powiedz mi jedno, ta szkatułka mamy, stoi gdzieś w widocznym miejscu czy jest schowana?
Stoi na komodzie w jej sypialni. Zawsze tam była, od lat. Dębowa, z wyrzeźbionym wieczkiem. Myślałam zawsze ze to pamiątka.
Szkatułka na komodzie w sypialni, zbiera do niej kartki z charakterem pisma taty. To nie wygląda jak przypadkowe przechowywanie. To wygląda jak rytuał. Nie w magicznym sensie, po prostu jakiś jej własny sposób na zachowanie kontaktu. Ale teraz się zastanawiam, Edytka widziałaś kiedykolwiek jak mama wkłada do niej kartkę? Czy tylko zauważałaś że jest ich więcej?
To znaczy że nie masz pojęcia kiedy się pojawiają nowe. Mogą leżeć tam od lat albo mogą być świeże. Edytka, czy na tych kartkach jest cokolwiek datowanego? Jakaś data, pora roku, coś co by sugerowało kiedy były pisane?
Zanim pójdziemy dalej w stronę kartek, wróćmy do jutrzejszego skanu. Bo to co widzimy na zdjęciu może albo potwierdzić że mamy do czynienia z czymś ponadnormalnym, albo dać proste wytłumaczenie. Edytka, kiedy będziesz skanować, sprawdź jeszcze jedną rzecz. Czy ta twarz w przejściu jest ostrzejsza czy bardziej rozmyta niż główne postacie na planie? Artefakty optyczne zazwyczaj mają odwrócony profil ostrości niż reszta kadru.
A wróćmy na chwilę do tej framug. Edytka powiedziała że twarz jest przy przejściu między pokojami. Jeśli to był cudzy dom, to tam mogli być inni domownicy. Ale jedno mi nie daje spokoju. Czy na zdjęciu widać żeby ktoś z fotografowanych osób reagował na tę postać? Czy oboje patrzą tylko w obiektyw?
Przepraszam że się wtrącam, śledzę ten wątek od jakiegoś czasu i jedno mi się kręci. Czy ktoś tu brał pod uwagę że może chodzi o kogoś żyjącego? Że to był zwykły domownik który stał w drzwiach i patrzył? Pytam bo staram sie zrozumieć od czego zacząć patrzeć na to zdjęcie kiedy je wrzucisz.
Ale Gienia, jest jeszcze jedna rzecz. Edytka mówiła że twarz patrzy prosto w obiektyw. Jeśli to był żywy domownik stojący w drzwiach, zazwyczaj byłby na zdjęciu widoczny bardziej, ktoś by go zauważył, mógłby być uchwycony w ruchu. A tu mamy kogoś kto stoi nieruchomo i patrzy dokładnie w aparat. To trochę inne zachowanie niż przechodząca osoba.
