Zatrzymajmy się przy tym co napisała Ewunia. Ta nieruchomość, ten wzrok w obiektyw. Edytka, jak duże jest to zdjęcie fizycznie? Bo zastanawiam się czy ta twarz jest wyraźna na tyle żeby ocenić kierunek spojrzenia, czy to bardziej twoje odczucie kiedy patrzysz.
Zdjęcie jest takie zwykłe, odbitkowe, może 10 na 15. Twarz przy framudze jest nieduża bo jest w tle ale wyraźnie widać oczy i właśnie to co mnie uderzyło że patrzy w przód. Nie w bok, nie w dół, wprost jakby wiedziała ze jest fotografowana.
Ma znaczenie, i to spore. Perspektywa przy obiektywach z tamtych lat mogła deformować proporcje, szczególnie przy krótkich ogniskowych. Ale jeśli twarz w tle jest na tym samym poziomie albo wyżej niż głowy pierwszoplanowe, to przy normalnym ustawieniu wszystkich stojących na podłodze, to dałoby się wyliczyć wzrost. Edytka, jak wrzucisz skan, spróbujemy ocenić.
Hellan, a powiedz, czy przy skanowaniu starego zdjęcia cokolwiek może się zmienić w detalach? Pytam serio, bo słyszałam że niektóre skanery przy niskiej rozdzielczości mogą zarówno wyostrzyć artefakty jak i je zatrzeć.
Ja mam inne pytanie i może głupie, ale skoro jesteśmy przy tym zdjęciu. Edytka, wiesz kto je robił? Czy to był ktoś z rodziny kto mógłby pamiętać tamten dzień i powiedzieć kto jeszcze był w domu?
Czekaj, to bardzo ważne. Jeśli tatą był fotograf, to on jest przed aparatem na tym zdjęciu czy za?
Czyli tata robił zdjęcie, ale sam na nim nie jest. A nieznany mężczyzna jest. I przy framudze trzecia osoba. Edytka, czy rozpoznajesz w ogóle gdzie to zdjęcie było robione? Czy to był ich dom czy kogoś innego?
I tu jest sedno. Mama ma to zdjęcie, przechowuje kartki z charakterem pisma taty, nigdy nie tłumaczyła Edytce skąd to zdjęcie. Czy to nie jest tak że mama wie coś o tej fotografii i po prostu nigdy nie powiedziała? Edytka, czy jest szansa żebyś zapytała mamę wprost o to zdjęcie, bez kontekstu całej reszty?
Właśnie tego się boję. Mama jest bardzo zamknieta na rozmowy o tacie. Jak raz próbowałam zapytać to po prostu wyszła z pokoju i tyle. Nie wiem czy podejście od strony zdjęcia cokolwiek zmieni, ona będzie wiedziała że przeglądałam jej rzeczy.
Przepraszam że wchodzę w to bo śledzę wątek ale trochę inaczej to widzę. Nie musisz mówić że przeglądałaś szkatułkę. Możesz powiedzieć że robiłaś porządki i zdjęcie wypadło z albumów. To nie jest kłamstwo jeśli masz wspólną historię rodzinną w domu.
Słuchajcie, a my cały czas mówimy o mamie i kartkach, a ja wracam do zdjęcia. Bo to zdjęcie jest tutaj głównym tematem. Edytka, kiedy w końcu ten skan? Czekamy już od kilku postów.
Edytka, to co mówisz na końcu jest kluczowe. Że te dwie rzeczy się łączą. Bo ja też tak to czuję czytając ten wątek. Kartki z charakterem pisma taty i nieznana twarz na zdjęciu z miejsca, którego nie rozpoznajesz. Czy miałaś kiedyś wrażenie, że te kartki pojawiają się akurat wtedy, kiedy zdjęciem się zajmujesz?
Szczerze to nie pomyślałam o tym w ten sposób. Ale teraz jak pytasz... ostatnio kiedy wzięłam to zdjęcie do ręki po raz pierwszy, to właśnie tego samego wieczoru znalazłam kartkę na stoliku. Może to przypadek ale teraz mi ciarki przeszły jak to napisałam.
Zatrzymaj się przy tej książce. To nie jest przypadkowe miejsce. Czy ta książka miała jakiś związek z tatą? Jego ulubiona, jego własność, coś co mu podarowałaś?
Leśmian to nie jest przypadkowy wybór jeśli w to wierzymy. To poezja pełna granicy między żywymi a umarłymi, właściwie cały jego dorobek krąży wokół tego. Jeśli ktoś chciałby zostawić znak w konkretnym miejscu, ta książka ma swoją symbolikę. Edytka, czy pamiętasz który wiersz był przy tej kartce?
A ja mam prostsze pytanie. Ta kartka wetknięta w książkę, czy była między konkretnymi stronami? Bo to też mogłoby coś mówić.
Rozumiem emocje, ale z praktycznego punktu widzenia warto zachować kolejne kartki tak jak są. Nie przekładać, nie zmieniać pozycji zanim się sfotografuje gdzie leżały. Czy masz te kartki gdzieś razem, czy są porozrzucane?
Tak, wrzuć. Bo byłam skupiona na zdjęciu portretowym, ale ta kartka w książce to jest dla mnie mocniejszy sygnał niż nieznana twarz w tle. Twarz można tłumaczyć różnie, ale kartka w konkretnej książce to już inna sprawa.
Treść tych kartek jest bardzo spokojna. To nie jest nic niepokojącego w sensie komunikatu, wręcz przeciwnie. 'Dobrze że jesteś', 'nie martw się' to są zdania uspokajające. Czy czułaś przy tych kartkach strach, czy raczej coś innego?
To jest ważne rozróżnienie. Obecności które chcą przestraszyć zachowują się inaczej. To co opisujesz, te komunikaty, spokój który czujesz, to brzmi jak ktoś bliski kto po prostu jest. Nie rozumiem natomiast połączenia ze zdjęciem. Bo tam jest coś czego nie rozpoznajesz. Mam pytanie do wszystkich, czy ktoś widzi logiczne połączenie między nieznaną twarzą na zdjęciu a spokojnymi kartkami?
Albo ta nieznana twarz to jest klucz do czegoś czego tata sam nie wyjaśnił za życia i teraz na swój sposób do tego wraca. Edytka, czy tata zostawiał jakieś sprawy niedomknięte, o których wiesz? Coś co w rodzinie było tematem zakazanym oprócz samego faktu jego śmierci?
Dobranoc wszystkim, idę spać ale jutro rano jak mówilam będzie skan. I zadzwonię do siostry bo ona może wiedzieć coś o tym mężczyźnie na zdjęciu, ona jest starsza i lepiej pamięta tamte czasy. Może rozpozna twarz.
Dobra decyzja z siostrą. Ale zanim zadzwonisz, zastanów się jak to ugryźć. Czy siostra wie w ogóle że szukasz? Bo jeśli nie wie i nagle usłyszy pytanie o nieznajomego mężczyznę na zdjęciu z mamą, to może się zamknąć zanim coś powie.
Dlatego lepiej żeby Edytka pojechała do siostry osobiście jeśli to możliwe. Przez telefon za dużo umknie. A poza tym, czy siostra ma swoje zdjęcia z tamtego okresu? Bo może ten mężczyzna pojawia się gdzieś jeszcze.
A mnie cały czas chodzi po głowie ta twarz w tle. Czy ona jest skierowana w obiektyw, czy patrzy w bok, czy może patrzy na kogoś konkretnego na zdjęciu? Bo to robi dużą różnicę dla mnie.
Kierunek spojrzenia to jedno, ale ja bym też zwróciła uwagę na odległość tej twarzy od centralnych postaci. Czy ta twarz jest gdzieś z boku kadru, z tyłu, czy jakby wyłaniała się spomiędzy czy zza kogoś?
Ale Edytka mówiła wcześniej że nikt z rodziny tej twarzy nie rozpoznaje. Jeśli to byłby jakiś przypadkowy przechodzień, to już ktoś by go skomentował przy oglądaniu zdjęcia. A milczenie przez tyle lat, to już inna sprawa.
