Żebym się nie martwiła - o co konkretnie? Powiedział o co chodzi z tym niezmartwianiem, czy to było takie ogólne? Bo to brzmi jakby wiedział o czymś co cię niepokoi.
Powiedział żebym się nie martwiła ogólnie. Nie sprecyzował o co. Jakby wiedział że mam na głowie różne rzeczy i po prostu... uspokoił. Ale to było powiedziane tak naturalnie że dopiero potem się zastanowiłam co właściwie miał na myśli.
To zdanie 'nie martw się' wypowiedziane bez kontekstu jest dla mnie ważne. Duchy które nie wiedzą że odeszły często mówią właśnie tak - normalnie, spokojnie, jakby nic się nie zmieniło. Ale Onufry pytał o coś konkretnego - czy on w ogóle reaguje na to mieszkanie? Czy mówi cokolwiek o tym że jest u ciebie, że widzi to co ty widzisz?
no wlasnie o to pytałem. bo jak sie nie orientuje że jest duchem to moze tez nie wiedziec ze ta woda jest dziwna. a jak wie ze jest duchem to moze celowo cos robi z ta woda? nie wiem jak to działa
Ale poczekaj - jak siada? Dosłownie sie pojawia przy tym stoliku, czy widzisz jak wchodzi przez drzwi, czy jak? Bo to duza roznica i mysle ze do tej pory tego nie opisałas dokladnie.
To jest dla mnie najważniejsza rzecz ze wszystkiego co powiedziałaś. Nie wchodzi - jest. A jak znika? Widzisz jak wychodzi czy też po prostu go nagle nie ma?
To jest spójne z tym o czym mówiłam wcześniej - pole energetyczne które jest niestabilne. Pojawia się i znika bez wyraźnego momentu przejścia. I teraz mam pytanie do wody - czy anomalie temperatury zdarzają się głównie wtedy kiedy on jest, czy równie często kiedy go nie ma? Bo Alchemik to już kilka razy pytał i chyba nie dostał odpowiedzi.
Nie wiem. Szczerze - nie prowadziłam żadnych zapisków. Teraz jak o tym myślę, to chyba częściej jest problem z wodą kiedy go nie widziałam od jakiegoś czasu. Ale nie jestem pewna czy to wzorzec czy mi się tak wydaje przez to że o tym rozmawiamy.
Czekaj, powiedziałas że częsciej jest problem kiedy go NIE widziałaś? To by znaczyło że jak sie pojawia, woda jest bardziej normalna? Bo to byłoby odwrócone od tego czego bym sie spodziewała.
Jeśli to prawda - że jego obecność stabilizuje wodę - to zmienia wszystko w tym wątku. To nie byłoby źródło problemu, tylko coś co go tłumi. Albo coś co sam przynosi i jest niezbędne do utrzymania równowagi w tym miejscu.
Poczekajcie zanim pójdziemy w tę stronę. Jedno wspomnienie to za mało. Tamarka, potrzebujesz teraz przez kilka dni celowo to obserwować. Kiedy jest - sprawdzasz wodę. Kiedy go nie ma - sprawdzasz wodę. Bez tego rozmawiamy o tym co chcemy żeby było prawdą, nie o tym co jest.
Ale jest jeden problem z tym planem - ona mowi ze on sie pojawia i znika bez ostrzezenia. Jak ma odnotowac dokladnie kiedy byl, skoro nie wie kiedy przyszedl ani kiedy odszedl? Jak wyznaczyc te granice czasowe?
To i tak coś. Nawet niedokładne dane są lepsze niż żadne. Ale chcę wrócić do jednej rzeczy - mówiłaś że nie widzisz jak wchodzi ani jak wychodzi. Czy ktokolwiek inny w twoim domu go widział? Mąż, dzieci, ktokolwiek?
Nikt. Wszyscy mówią że nigdy się u nas nie pojawił. Mąż twierdzi że nie zna żadnego takiego człowieka i że nie było żadnego gościa przy tym stoliku. Córka tak samo.
Poczekaj - jak to nikt nie widzial? Siada przy waszym stoliku w kuchni, a nikt inny nigdy go nie zauważył? Ani razu? Czy ty zawsze jesteś wtedy sama w domu?
To jest informacja, której brakowało przez całą tę rozmowę. Tylko ty go widzisz, inni nie. I pojawia się bez wejścia, znika bez wyjścia. Tamarka, nie pytam tego złośliwie - czy rozmawiałaś z kimś bliskim o tym co czujesz ogólnie, ostatnio? Czy śpisz normalnie?
Powiem wprost co mi chodzi po głowie - w przypadkach gdzie tylko jeden świadek widzi postać, a inni domownicy nie, mamy dwa najczęstsze wyjaśnienia. Pierwsze: manifestacja selektywna, czyli duch lub ślad energetyczny który z jakiegoś powodu jest dostępny tylko dla tej osoby. Drugie: coś innego zupełnie. Tamarka, czy ta postać wygląda jak ktoś kogo znasz, czy jak obcy?
A czemu nie podchodzisz bliżej? Ze strachu, czy po prostu jakoś tak wychodzi że nie ma okazji?
Ale przecieś mówiłas że mówi do ciebie, nie? Że rozmawiacie? To jednak jest jakiś kontakt, nie mozna powiedziec ze nie jest otwarty.
Zwykłe rzeczy - pogoda, herbata. To jest albo coś bardzo głęboko zakorzenionego w tym miejscu, jakiś ślad powtarzanej rutyny, albo... właśnie ta manifestacja selektywna o której pisała Salomea. Tamarka, jak się czujesz po tych rozmowach? Zmęczona, spokojna, coś innego?
ok ale wróćmy na chwile do tej wody bo w sumie na tym polegal temat. jesli on jest przy stoliku i woda jest normalna, a problem z wodą jest kiedy go nie widac - to moze woda reaguje na cos zupelnie innego, nie na niego? moze on i woda to dwa oddzielne sprawy?
Rok to dlugo. I przez rok nikt w domu nie zapytal co sie dzieje z woda? Maz nie narzeka, córka nie zauwazyła? Bo dziwna temperatura wody to chyba cos co by innych tez irytowalo, nie?
Dobra, to podsumujmy co wiemy bo wątek się rozrósł i trochę pogubiłam wątki. Problem z wodą trwa około roku. Postać - mniej więcej ten sam okres, ale Tamarka nie pamięta co było pierwsze. Postać widzi tylko ona. Mąż i córka zaprzeczają żeby ktokolwiek przychodził. Podczas rozmów z postacią woda jest normalna. Czy dobrze to rozumiem?
Ej, Onufry04 to ciekawe ale trochę odwraca logikę. Jak duch miałby 'robić' coś z wodą nie będąc widocznym? To by znaczyło że ma dwa tryby działania - tryb gadania o pogodzie i tryb sabotowania instalacji. Nie wiem czy to ma sens.
Poczekajcie chwile bo to jest wazne. Jesli przy nim woda dziala normalnie, to mamy dwie mozliwosci - albo jego obecnosc cos stabilizuje, albo problem z woda wystepuje tylko kiedy Tamarka jest sama i jest zestresowana. Przepraszam ze to mowie, ale stres tez moze zaburzac percepcje temperatury.
Nie urażasz mnie. Rok temu... tak, była sprawa z pracą. Zostałam bez zatrudnienia przez kilka miesięcy. Znalazłam nową, ale ten czas był ciężki. Nie wiem czy to ma związek. Naprawdę nie wiem.
To jest istotna informacja, którą dopiero teraz mamy. Tamarka, czy te zjawiska - woda i postać - zaczęły się w tym trudnym czasie, czy może już po nim, kiedy znalazłaś pracę i sytuacja się ustabilizowała?
