Nie wiem jak zacząć, bo brzmi to dziwnie nawet dla mnie. Mam znajomego, nazwijmy go M. Od jakiegoś czasu zauważam, że ludzie, którzy go znają, coraz rzadziej go wspominają. Rozmawiałam z jego wspólną znajomą i kiedy spytałam o M., ona jakby musiała się zastanowić kim on jest. Znają się od lat. To nie była demencja ani nic takiego, po prostu jakby wspomnienie o nim... bledło. Sama też zauważam, że jak próbuję powiedzieć coś o nim komuś innemu, to w połowie zdania gubię wątek. Jakbym zapominała co chciałam powiedzieć właśnie o nim, nie o czymś innym. Czy ktoś słyszał o czymś takim? Jakiś mechanizm, który sprawia, że osoba znika z opowiadań?
To dosyć niesamowite co opisujesz. Jak długo to trwa? I czy M. sam wie że tak się dzieje, czy on w ogóle nie zdaje sobie sprawy?
Czy to nie mogło by być jakieś zaklęcie zapomnienia? Czytałam że istnieją rytuały, które sprawiają że dana osoba staje się jakby przezroczysta dla innych. Nie znika fizycznie, ale ludzie przestają o niej myśleć.
Poczekaj, to bardzo ważna informacja. Czy to odczucie dłoni było przed tym jak zaczęłaś zauważać znikanie M. z rozmów, czy potem?
Odczucie rąk przy przebudzeniu to dosyć znany fenomen, ale zazwyczaj tłumaczy się go jako rodzaj hypnopompii, czyli stan między snem a jawą. Tylko że tutaj łączy się to z czymś zupełnie innym, z zanikaniem kogoś z pamięci innych ludzi. To już jest inna kategoria. Celestyna, czy te ręce były ciepłe, zimne, duże, małe, miałaś jakieś skojarzenie z kim to może być?
A czy M. jest żywy? Pytam wprost, bo to co opisujesz brzmi inaczej jeśli chodzi o kogoś zdrowego i obecnego w twoim życiu, a inaczej jeśli coś się z nim dzieje, o czym ty jeszcze nie wiesz.
Mam pytanie do całości. Czy tylko ty zauważasz to znikanie z pamięci innych, czy ktoś inny też ci o tym mówił? Bo jeśli tylko ty to dostrzegasz, to może tu chodzi o twój kontakt z nim, nie o coś co on powoduje wokół siebie.
Miałam kiedyś coś trochę podobnego ze znajomą. Ludzie nie przestali jej pamiętać, ale jakoś automatycznie omijali ją w rozmowach. Jak by mówiło się o wspólnym wyjeździe to wszyscy mówili o wszystkich, a ona po prostu nie padała. Dopiero jak specjalnie pytałam, to wtedy tak, ale spontanicznie to jakby jej nie było. Ona sama tego nie zauważała.
Wracając do Celestyny. To co opisujesz z dłońmi przy przebudzeniu, to w niektórych tradycjach interpretuje się jako kontakt z czymś, co próbuje przekazać informację. Nie zawsze złą. Spokój który poczułaś to istotny sygnał. Ale te dwie rzeczy razem, dłonie i znikanie M., wymagają sprawdzenia czy jest jakieś połączenie energetyczne między wami. Czy M. jest kimś bliskim, kimś z kim masz długą historię?
Albo trzecia opcja, że to ty jesteś jakoś połączona z tym czymś co przy nim jest. I dlatego te dłonie, i dlatego ty jedna wciąż go 'słyszysz' w tej sieci relacji. Celestyna, czy miałaś kiedyś wcześniej podobne odczucia przy innych osobach?
To co mówisz o dotykaniu a nie wrażeniu to ważna różnica. Celestyna, czy te dłonie były zimne, ciepłe, suche? Bo to może coś powiedzieć o tym z której strony to przyszło, energetycznie mówiąc.
A nie mogło to być tak, że M. przez sen do ciebie dotarł? Czytałam że ludzie w silnym stresie albo kiedy coś ich przytłacza mogą nieświadomie wysyłać takie sygnały do bliskich. Może on sam nie wie że to robi?
Właśnie to mnie zastanawia. Czy ktoś z was słyszał żeby jedno zjawisko działało tak na dwa sposoby naraz? Bo to brzmi jak dwie różne rzeczy a niekoniecznie jedna.
Celestyna, jak wygląda twój kontakt z M. teraz? Czy on sam mówi że coś czuje, że jest jakoś inaczej? Bo jeśli to zjawisko jest przy nim, on powinien mieć jakieś swoje odczucia.
To chyba warto byłoby zapytać bardziej konkretnie, może nie o zjawisko, ale o sny, o to czy czuje się jakoś izolowany, czy ma wrażenie że ludzie go pomijają. Takie pytania można zadać nie wzbudzając paniki.
Ja bym jeszcze zwrócił uwagę na jedno. Powiedziałaś że te dłonie były delikatne i nieduże. Czy miałaś jakieś skojarzenie z konkretną osobą w tamtym momencie, może krótkie, może zaraz zniknęło?
Poczekajcie, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mamy tu dwa osobne wątki, te dłonie przy budzeniu i znikanie M. z pamięci innych. I wszyscy zakładamy że to jest połączone, ale czy to na pewno jest? Może to dwa niezwiązane zjawiska, które Celestyna zestawia bo zbiegły się w czasie?
To intuicyjne łączenie zdarzeń też jest informacją. Celestyna ćwiczy regularnie, zna swoje odczucia. Jeśli ona to czuje jako jedno, ja bym nie odrzucała tego zbyt szybko. Ale Judytka dobrze robi że pyta, bo za dużo założeń na raz może nas zaprowadzić w złą stronę.
Ale co to by zmieniło jeśli to dwa oddzielne zjawiska? Chodzi mi o to, co powinnaś wtedy zrobić inaczej, Celestyna?
Celestyna, czy od kiedy to zauważasz, zmieniło się coś w twoich snach poza tym jednym razem z dłońmi? Pytam bo jeśli to zjawisko działa przez sen, to mogło się już wcześniej pokazywać, tylko nie powiązałaś tego z M.
Martusia, teraz jak o tym myślę, to faktycznie były ostatnio sny gdzie byłam w znajomych miejscach, ale ludzie wokół mnie jakoś nie reagowali normalnie. Nie wiem czy to związane, bo wtedy nie myślałam o tym w tym kontekście. Nie zapisywałam ich.
To by pasowało do pewnego wzorca. Kiedy ktoś jest energetycznie odcięty, często najpierw pojawiają się sny z motywem ignorowania albo pomijania, zanim człowiek w ogóle zdaje sobie sprawę co się dzieje. Celestyna, w tych snach byłaś obserwatorem czy uczestnikiem?
W tych snach byłam uczestnikiem, ale jakby nikt nie widział że tam jestem. Mówię coś a ludzie patrzą przez mnie. Teraz jak to opisuję, to zastanawiam się czy to nie jest odwrotnie, czy ja nie odbierałam czegoś co M. czuje, a nie co on do mnie wysyłał.
O, to jest inna perspektywa. Celestyna, czy te sny były przed tym jak zauważyłaś że inni zapominają o M., czy już po?
Ja zaczęłam zapisywać sny po podobnej sytuacji i naprawdę zmienia perspektywę. Ale wracając do twojego wątku, ten motyw bycia niewidzialną w śnie, to brzmi tak jakbyś wchodziła w jego doświadczenie, nie swoje.
Czy to znaczy że ona śniła jego śny? Tzn. dosłownie to co on przeżywa? Bo to brzmi strasznie, sorry za słowo, ale trochę jak przejęcie.
Nie wie. I nie wiem jak mu to powiedzieć żeby nie brzmiało dziwnie. On jest sceptyczny jak mówiłam, a to by brzmiało jak coś z zupełnie innego świata dla niego.
