Wiesia dotknęła czegoś ważnego. W wielu podejściach mówi się o czterdziestu dniach jako o czasie szczególnej bliskości po odejściu. Ale to nie jest reguła, to raczej obserwacja. Glicynia, mniej więcej ile czasu upłynęło?
Cztery miesiące. Może trochę więcej. Czyli ten ewentualny czas bliskości dawno minął, a przedmioty nadal wędrują. Co to znaczy? Że to nie babcia, czy że ona nadal jest blisko, czy że jest coś jeszcze innego?
Cztery miesiące i nadal aktywnie - to nie jest typowe dla żałobnego śladu energetycznego który zwykle cichnie. Albo masz wyjątkowo silną więź która utrzymuje obecność, albo rzeczywiście masz do czynienia z dwoma oddzielnymi zjawiskami. I to drugie warto wziąć poważnie.
Właśnie to jest pytanie. Mogą być trzy opcje - silna nierozładowana więź emocjonalna która trzyma obecność, niezależny ślad miejsca który istniał zanim babcia odeszła, albo coś czego Glicynia nie kojarzy z tym wydarzeniem bo zbiegło się w czasie. Glicynia, czy coś się zmieniło w domu mniej więcej wtedy - remont, nowe rzeczy wniesione, cokolwiek?
Nic mi nie przychodzi do głowy jeśli chodzi o remont. Ale po babci zostało kilka rzeczy które do nas trafiły - pare drobiazgów, takie pamiątki. Wnieśliśmy je może dwa, trzy tygodnie po tym jak odeszła. Czy to może mieć znaczenie?
To bardzo ważna informacja. Przedmioty po osobie bliskiej mogą być jakby nośnikami jej energii. Nie mówię że to na pewno tak działa, ale w wielu relacjach pojawia się właśnie ten moment - coś trafia do domu i zaczynają się zjawiska. Które to były rzeczy, jeśli można zapytać?
Sweter, kilka zdjęć i taka szkatułka którą babcia miała od lat. Szkatułka teraz stoi na komodzie. Powiem szczerze że nigdy nie kojarzyłam tego z tym co się dzieje.
Chwila, szkatułka na komodzie - czy ona kiedyś się przemieściła? Pytam bo jeśli ta szkatułka nigdy nie wędrowała, a inne rzeczy tak, to może to nie jest o nośniku, tylko o czymś jeszcze innym.
Nie, szkatułka zawsze była na miejscu. Teraz jak myślę, to żadna z rzeczy po babci nie wędrowała. Tylko nasze własne przedmioty.
To ciekawe odwrócenie. Rzeczy babci - nieruchome. Wasze rzeczy - w ruchu. Jakby to co jej zostało było punktem stałym, a reszta otoczenia reaguje na jej obecność. Nie wiem czy to dobra interpretacja, ale ten podział wydaje mi się znaczący.
glicynia a ta szkatułka jest zamknięta czy otwarta stoi? bo może ona właśnie zatrzymuje coś w środku i dlatego się nie rusza?? przepraszam może głupie pytanie ale mnie to zastanawia
Zamknięta, ale nie wiem czy jest coś w środku. Nigdy jej nie otwierałam po tym jak ją wzięłam. Jakoś nie miałam odwagi. Czy to normalne?
To jest bardzo normalne i wbrew pozorom może być ważne. Szkatułki zamknięte, przechowywane przez lata, często były miejscem składowania rzeczy osobistych - listów, biżuterii, czasem czegoś symbolicznego. Nie otworzyłaś jej intuicyjnie i ta intuicja ma swoją wagę.
Nie wiem jak to opisać. Nie boję się jej, ale czuję że to nie moje. Jakby otwierając ją wchodziłabym w coś co do mnie nie należy. Czy to ma sens?
Ma sens i to bardzo. Takie poczucie granicy jest często pierwszym sygnałem że coś w przedmiocie jest żywe, tzn. naładowane. I wracając do włosów - czy ten wzrost zaczął się przed czy po tym jak szkatułka trafiła do domu?
o tak właśnie chciałam zapytać to samo co kamilka bo jesli wlosy i szkatulka pojawiły sie mniej wiecej razem to to by dużo tłumaczyło nie?
Staram się sobie przypomnieć. Chyba rzeczywiście mniej więcej w tym samym czasie. Ale nie byłam wtedy uważna, nie myślałam że to coś znaczy. Możliwe że to zbieżność, możliwe że nie.
Jeśli to zbieżność czasowa z przybyciem szkatułki, to mamy jeden punkt wspólny dla obu zjawisk. Nie mówię żebyś ją otwierała, bo to twoja decyzja i poczucie granicy które opisujesz warto szanować. Ale może warto ją po prostu przenieść do innego miejsca i sprawdzić czy coś się zmienia?
...i sprawdzić czy cokolwiek się zmieni. Przepraszam, urwało mi się. Chciałam powiedzieć - przenieś szkatułkę do innego pomieszczenia, niekoniecznie wynoś z domu, tylko zmień jej miejsce. I obserwuj przez kilka nocy czy zjawiska z przedmiotami się nasilą, osłabną, albo zmienią charakter. To da jakiś punkt odniesienia.
To brzmi rozsądnie, chociaż sama myśl o ruszaniu jej sprawia że czuję ten sam opór co przy otwieraniu. Gdzie ją przenieść? Do innego pokoju czy np. do szafy?
Kotwica to akurat dobre słowo. Niektóre tradycje mówią wprost że zamknięty przedmiot osobisty może być miejscem w którym duch czuje się zakorzeniony. Przeniesienie kotwicy bez intencji i przygotowania może zmienić dynamikę w nieprzewidywalny sposób.
Zatrzymajmy się chwilę bo zgubiłem wątek. Zaczęliśmy od włosów które rosną szybciej, a teraz rozmawiamy o przenoszeniu szkatułki. Czy te dwa tematy na pewno są ze sobą połączone, czy po prostu tak się potoczyła rozmowa?
Tak, nadal. Chodzi do fryzjera krócej niż zwykle i znowu już wymagają przycięcia. Może to nic, może coś. Ale masz rację że trochę o tym zapomniałam w tej rozmowie.
a powiedz mi glicynia, czy tylko twoje włosy tak rosną czy też kogoś innego z rodziny? bo zastanaiwam się czy to nie jest po prostu stres po strracie? podobno stres może zmienić różne rzeczy w ciele
Mąż nic takiego nie zauważył u siebie. I wiem że stres może dużo zmieniać, ale ten wzrost jest tak wyraźny że trudno go wytłumaczyć samym stresem. Choć może się mylę.
To że tylko u ciebie, a nie u męża, jest istotne. Jeśli to byłoby środowiskowe albo wyłącznie stresowe, można by się spodziewać że on też coś zauważy. Czy babcia była bliżej ciebie niż jego? Mam na myśli emocjonalnie, nie tylko fizycznie.
Zdecydowanie. Byłam jej wnuczką, mąż poznał ją dopiero kiedy byliśmy razem. Lubili się, ale to nie była taka sama więź. Tak, babcia była moją babcią, nie jego.
