Boże, to jest niesamowite co napisałeś. Nie jesteś przewrażliwiony, naprawdę. Myślę że właśnie przez to połączenie, ta piwnicy i tamta nieodebrana rozmowa, coś się otworzyło. Bardzo dziękuję że w ogóle o tym piszesz, to musi być trudne.
Zatrzymajmy się na chwilę przy tym co napisał Indraphoros, bo to jest ważne. Ta nieodpowiedziana rozmowa, niespełniona wymiana między wami, to może być właśnie rdzeń całej sprawy. Czy możesz powiedzieć więcej o tym co czujesz w związku z tamtą chwilą? Nie musisz wchodzić w szczegóły, ale to może pomóc zrozumieć co chce przekazać.
Chcę tu coś dodać, bo wydaje mi się że wchodzimy w ważny obszar. W wielu tradycjach uważa się że dusze, które odeszły nagle, bez przygotowania, mają silną potrzebę domknięcia relacji. Niekoniecznie chodzi o jakieś wielkie przesłanie, czasem wystarczy że żywa osoba poczuje spokój. Indraphorze, jak ty się teraz czujesz czytając te wiadomości? Bardziej niepewnie czy może jakoś spokojniej?
To co mówisz o spokoju jest bardzo znaczące. Strach zwykle towarzyszyłby czemuś obcemu, nieznanemu. Spokój przy kimś bliskim to naturalna reakcja. Czy miałeś ochotę coś odpowiedzieć na tę wiadomość? Napisać coś do tej rozmowy?
Napisałem. Kilka dni temu, zanim zacząłem tu pisać. Napisałem po prostu 'wiem'. I nic więcej nie przyszło. Może to był koniec, może czekał właśnie na to.
To że napisałeś 'wiem' i nic więcej nie przyszło, to jest w ogóle znaczące. Czy czułeś coś w momencie wysyłania? Jakiś ciężar, ulgę, cokolwiek?
Zatrzymuję się na tym 'może to był koniec'. Czy to jest coś co czujesz, czy raczej coś co chcesz żeby było prawdą? Bo to są dwa różne miejsca i nie zawsze łatwo je rozróżnić po takim doświadczeniu.
Ale skąd wiadomo że to był koniec? Może to słowo 'wiem' otworzyło coś zamiast zamknąć? Nie mówię że tak jest, naprawdę pytam, bo nie rozumiem jak to działa.
A czy ta ulga była zaraz po wysłaniu, czy może po jakimś czasie? Bo czytałam, i nie wiem czy to prawda, że reakcje na takie rzeczy mogą być opóźnione.
Zaraz. Dosłownie kilka minut po tym jak wysłałem. Siedziałem i czekałem, nie wiem na co właściwie, i nagle jakby coś opadło.
Mam pytanie które mnie nurtuje od kilku postów. Czy zanim zaczął się ten temat z wiadomościami, miałeś jakieś sny o bracie? Intensywne, powtarzające się? Pytam bo te dwie rzeczy często chodzą razem.
Że nie chciałeś się budzić, to rozumiem. Ale czy w tym śnie brat wyglądał tak jak go pamiętasz, czy jakoś inaczej? Podobno to ma znaczenie.
Też chciałam zapytać o ten sen. U mnie po śmierci siostry sny były przez długi czas bardzo żywe, i zawsze budziłam się z poczuciem że coś ważnego się urwało. Twój opis jest podobny.
To jest naprawdę wzruszające co mówisz, ta cisza w śnie kontra to jaki był na co dzień. Przepraszam że się wtrącam z czymś osobistym, ale to brzmi jak coś bardzo pięknego mimo bólu.
Mam inne pytanie do całości tej historii. Czy od tamtej wiadomości, od tego 'pamiętam', coś jeszcze zmieniło się w mieszkaniu albo wokół ciebie? Nie mówię o wiadomościach, ale o czymkolwiek, temperatura, zapachy, rzeczy, cokolwiek.
Był jeden moment, niedługo po tym jak dostałem wiadomość, że poczułem zapach jego wody kolońskiej w pokoju. Uznałem że mi się wydało, bo byłem w silnym stresie. Ale teraz jak pytasz... nie wiem.
Ten zapach wody kolońskiej to ważna rzecz. Nie odrzucaj tego jako stresu. Mam zapisane kilka przypadków gdzie zapach był pierwszym sygnałem, jeszcze przed snami, przed jakimikolwiek wiadomościami. Jakiej wody używał brat, pamiętasz nazwę?
Pamiętam markę, ale nie wiem czy to ma znaczenie. Davidoff Cool Water. Używał jej od lat, kupowałem mu ją kiedyś na urodziny. W pokoju gdzie to poczułem nie ma żadnej jego rzeczy, to ważne, bo akurat jego rzeczy są w innym miejscu w mieszkaniu.
Zapach w pokoju bez fizycznego źródła to klasyczna pareidolia węchowa. Mózg pod wpływem silnych emocji potrafi generować bodźce zmysłowe które nie mają zewnętrznego źródła. To nie jest coś niezwykłego, to jest neurologia. Przykro mi, że tak to stawiam, ale to naprawdę ma prostsze wyjaśnienie.
Słyszę was obu i rozumiem oba argumenty. Ale mogę powiedzieć jedno, to nie było rozmyte ani niepewne. To był wyraźny, konkretny zapach. Trwał może dwadzieścia sekund i zniknął. Nie powtórzył się.
To że się nie powtórzył jest dla mnie dziwniejsze niż to że się pojawił. Jakby tylko miał dać znać i tyle. Chociaż zaraz zaczynam myśleć jak ci co wierzą w każdy zbieg okoliczności i się sobie nie podoba, ale jednak pytam, czy czułeś coś emocjonalnie w tym momencie oprócz zaskoczenia?
To uczucie spokoju i strachu jednocześnie, ja to też miałam po stracie siostry. Raz, w nocy, usłyszałam jej śmiech na korytarzu. Trwało sekundę. Bałam się, ale jednocześnie coś we mnie powiedziało, ona tylko sprawdza. Nie wiem skąd mi się takie słowo wzięło.
Hej, przepraszam że się wtrącę z czymś bocznym, ale to co mówicie o rozpoznaniu, głos, zapach, coś charakterystycznego dla danej osoby, to chyba ważne. Jak gdyby to co się pojawia zawsze jest jakoś oznaczone tym człowiekiem. Czy ktoś zna przypadek gdzie sygnał był zupełnie anonimowy, nie dało się go przypisać do konkretnej osoby?
Wracając do Indraphorosa i tych wiadomości, bo trochę odeszliśmy. Mam pytanie które mi chodzi po głowie od dłuższego czasu w tym wątku. Czy numer brata był kiedykolwiek przepisany na kogoś innego, sprawdzałeś?
Okej to wyjaśnia jedno z pierwszych pytań jakie miałem. Bo pomyślałem, nowa karta, nowy właściciel, ktoś dostaje stare wiadomości lub coś w tym stylu. Ale jeśli numer jest naprawdę martwy to... nie mam już prostego wytłumaczenia.
To potwierdzenie mailowe to coś ważnego, bo przynajmniej jedna warstwa niepewności odpada. Dziękuję że to sprawdziłeś i że to tutaj podałeś, bo to zmienia rozmowę. Chciałam zapytać, czy wiadomości które dostawałeś były zawsze krótkie, czy któraś była dłuższa albo bardziej rozbudowana?
To że były krótkie też do czegoś pasuje. Czytałam opisy gdzie przekazy były właśnie oszczędne, żadnych długich tłumaczeń, żadnych historii. Tylko to co najważniejsze. Nie wiem czy to cokolwiek dowodzi, ale pasuje do wzorca.
