Co tydzień przewija się to pytanie w prywatnych wiadomościach i w grupach na fb. Tekst trafnie nazywa rzecz po imieniu, bo to faktycznie jest najczęstszy techniczny problem przy pracy z horoskopem natalnym. U mnie połowa osób przychodzących po analizę ma zapisane "około południa" albo nic.
U mnie standard to horoskop słoneczny na 12:00 i Whole Sign. W astro.com wystarczy zaznaczyć "12:00 noon" i wybrać system Whole Sign - dostajesz coś, z czym można pracować w warstwie znaków i aspektów. Do podstawowej analizy charakteru zwykle wystarcza.
Whole Sign po prostu obchodzi cały ten problem. Wkładasz Słońce w pierwszy dom jako znak, kolejne znaki idą jako kolejne domy i nie zastanawiasz się nad stopniami. Najczystsze podejście przy nieznanej godzinie.
Moim zdaniem żadne te zamienniki nie zastąpią porządnej rektyfikacji. Jeśli komuś naprawdę zależy na pracy z horoskopem przez kolejne lata, lepiej raz zainwestować czas i mieć temat z głowy.
Pragmatycznie - do większości analiz psychologicznych ascendent co do stopnia nie jest aż tak krytyczny. Słońce, Księżyc, planety osobiste i aspekty dają jakieś 70 procent obrazu osobowości. Ludziom się wydaje, że bez ascendentu nie ma sensu nawet zaczynać, a to nieprawda.
A jeśli wiem tylko, że to było "rano" albo "wieczorem"? Sześciogodzinne okno, ale coś.
W mojej rodzinie nikt nie zapisywał godzin urodzenia. Lata 70., wszyscy mają tylko dzień. Mama mówi "chyba było jasno", babcia, że "było ciemno", więc zbiór danych jest skromny.
Można jeszcze próbować w USC. W pełnym, oryginalnym akcie urodzenia godzina bywa zapisana, choć nie zawsze. Zależy od epoki - w latach 80. częściej brakuje, w latach 90. już regularnie jest.
A czy ten horoskop "na 12:00 w astro.com" w ogóle nadaje się do czytania, czy to tylko zabawka? Pytam serio, bo nigdy nie wiem, jak go potraktować.
A tranzyty? Da się je w ogóle obserwować bez prawdziwej godziny, czy bezsensowne?
Z ciekawych metod jest jeszcze Trutina Hermetis. Założenie, że ascendent w momencie narodzin jest tam, gdzie był Księżyc w momencie poczęcia, albo na odwrót - Księżyc przy narodzinach pokrywa się z ascendentem przy poczęciu. Stara hermetyczna sztuczka.
Programowo - jest moduł rektyfikacyjny w Vibhuti, kilka osób z niego korzysta, ale to wciąż wymaga ręcznego wprowadzenia listy zdarzeń. Oprogramowanie nie znajdzie samo godziny.
Z pytań praktycznych - jeśli nie znam ascendentu, to czy w ogóle mogę pracować z własnymi progresjami? Czy to też odpada?
Skoro już wracamy do Księżyca - o ile średnio przesuwa się w dobie? Bo różne dane się spotyka.
