To zależy od wielu rzeczy i WhatsApp nie podaje tego wprost. Kilka miesięcy, czasem rok. Nie ma jednej reguły. Indraphoros, kiedy dokładnie przyszła ta pierwsza wiadomość - ile czasu po śmierci brata?
Jakieś siedem miesięcy po. To był wieczór, siedziałem sam. I nagle powiadomienie z wątku który od miesięcy był nieaktywny.
Siedem miesięcy to dość długo żeby konto mogło być zawieszone przez system. Ale też dość długo żeby ktoś z rodziny zebrał się na taki krok jeśli rzeczywiście to człowiek stał za tą wiadomością. Rozmarynko, ty prowadziłaś notatki o podobnych historiach - czy jest jakaś prawidłowość co do czasu?
W różnych tradycjach skupienie i cisza są traktowane jako warunek odbioru - nie dlatego że sygnał jest słabszy, ale dlatego że my jesteśmy mniej zajęci sobą i łatwiej coś zauważamy. Ale to nie wyjaśnia dlaczego WhatsApp jako medium. To jest pytanie na które żadna tradycja nie ma gotowej odpowiedzi, bo tradycje powstawały zanim istniał WhatsApp.
Ale wróćmy do tego słowa z dzieciństwa. To jest dla mnie najważniejsza rzecz w całej tej historii i jakoś nam umyka. Czy jest absolutna pewność że nikt poza tobą i bratem tego nie słyszał? Żadna sytuacja w której mógł to powiedzieć przy kimś?
To co opisujesz - ten żart bez sensu dla innych - to jest właśnie coś co mogłoby być dowodem. Nie dla sądu, nie dla nauki, ale dla ciebie osobiście. Dziękuję ci że to z nami dzielisz, bo to jest bardzo osobista rzecz.
Mam jedno niepopularne pytanie. Czy jest jakiś sposób że mogłeś jednak komuś powiedzieć to słowo i po prostu tego nie pamiętasz? Nie sugeruję złej wiary - po prostu ludzka pamięć jest zawodna, szczególnie jeśli to był spontaniczny żart sprzed lat.
Dobra, to rozumiem. Pytałam bo chciałam wykluczyć, nie bo podejrzewam. Ale skoro to było coś z konkretnej kreskówki - czy jest jakakolwiek szansa że brat cytował to w jakimś miejscu online? Komentarz pod filmem, coś na Facebook, cokolwiek? Cyberstalker albo ktoś bardzo zdeterminowany mógłby takie rzeczy znajdować.
To jest dobry trop, ale wymaga naprawdę dużo zaangażowania. Żeby wysłać wiadomość z czyjegś konta WhatsApp musisz mieć albo fizyczny telefon albo numer do weryfikacji. Przeszukiwanie internetu po cytatach z kreskówek żeby potem podszyć się pod martwą osobę - to brzmi jak scenariusz z thrillera, nie jak realistyczne wyjaśnienie.
Telefon trafił do rodziców. Ale był zablokowany kodem i nikt go nie odblokował - przynajmniej o tym nie wiem. Leżał w szufladzie u mamy. Nikt nie miał powodu żeby go odblokowywać, a i tak nie wiem czy by się dało bez kodu. Chyba że przez sim - tego nie rozumiem technicznie.
Przez samą kartę sim nie uruchomisz WhatsApp na nowym urządzeniu - potrzebna jest weryfikacja przez kod SMS, ale ten kod idzie na numer telefonu, czyli de facto na tę kartę. Więc ktoś kto ma kartę sim może przepiąć numer na nowy telefon i zalogować się na to konto. To jest w sumie dość proste.
I to nas stawia przed pytaniem o motyw. Bo jeśli to człowiek - to po co? Żeby pocieszyć Indraphorosa? Żeby go przestraszyć? Żeby sprawdzić jego reakcję? Każda z tych opcji mówi coś innego o tej osobie. Indraphoros, jak się czułeś po tej wiadomości? Czy to było bardziej pocieszające czy niepokojące?
Szczerze? Obydwa naraz. Najpierw był szok, potem łzy, potem jakaś ulga której nie potrafię opisać. A dopiero na końcu zaczęło mnie to niepokoić - bo zacząłem myśleć racjonalnie i wtedy pojawiły się wątpliwości. Ale ten pierwszy moment był jak... jakbym dostał coś czego bardzo potrzebowałem i nie wiedziałem że potrzebuję.
To co opisujesz jest bardzo wzruszające. I dziękuję że jesteś tak szczery w tym co czułeś, bo to nie jest łatwe. Chcę zapytać - czy po tej wiadomości było ci jakoś lżej? Czy żałoba poszła inną drogą?
Kolejne wiadomości? Ile ich było w sumie? Bo do tej pory mówiłeś głównie o tej jednej z tym słowem z dzieciństwa. Były inne? Co w nich było?
Trzy wiadomości i cisza. To jest bardzo charakterystyczny wzorzec. Nie wiem dlaczego, ale coś mi mówi że ta liczba trzy ma znaczenie. Jolusia, czy w tradycjach które znasz trójka pojawia się jakoś w kontekście pożegnania?
Mam inne pytanie - czy te wiadomości przychodziły o jakichś konkretnych porach? W nocy, rano, wieczorem? I czy miały między sobą jakiś związek z datami - rocznice, urodziny, coś takiego?
Kilka dni przed urodzinami - to jest coś. Czy to znaczy że ktoś to zaplanował i wiedział o tej dacie? Czy raczej to mogło być przypadkowe i ty to tak połączyłeś?
I tu wracamy do tego samego rozwidlenia. Jeśli to człowiek - ta data była świadoma. Jeśli to coś innego - może czas nie ma znaczenia tak jak dla nas, a ty po prostu zapamiętałeś tę wiadomość silniej właśnie dlatego że przyszła blisko urodzin. Obie opcje są możliwe i żadna nie daje się w tej chwili odrzucić.
Wróćmy do tych wiadomości, bo mi to chodzi po głowie. Mówisz że trzecia była czymś co brat powtarzał za życia - takim jego charakterystycznym tekstem. Skąd ktokolwiek inny mógłby to znać? To nie jest coś co wrzucasz na Facebooka.
No ale właśnie - rodzina i bliscy znajomi to nadal krąg kilku lub kilkunastu osób. I każda z nich mogła to słyszeć, zapamiętać, a potem wykorzystać. Nie twierdzę że tak było, tylko że logicznie trzeba to wziąć pod uwagę zanim pójdziemy dalej.
Właśnie, po co. To mnie zastanawia bardziej niż kto. Jeśli to ktoś bliski i chciał dobrze - czemu się nie przyznał po czasie? Czemu milczy? Trzy wiadomości i cisza to nie brzmi jak ktoś kto chciał cię pocieszyć i czekał na twój odzew.
