Zrobiłem coś, co pewnie wielu uzna za głupie, ale postanowiłem sprawdzić czy zdjęcie naprawdę może coś przyciągać. Mam pokoje, do których nie wchodzę regularnie - takie zamknięte, bez ruchu powietrza, nikt tam nie zagląda. Położyłem na suficie (przyklejone) zdjęcie, które wzbudza we mnie wyraźny niepokój. Takie odrażające, ciężkie energetycznie. I w ciągu kilku dni zaczęły spadać przedmioty umieszczone w tym pokoju na półkach. Raz, drugi, trzeci. Bez żadnego logicznego powodu. Pokój zamknięty, okna szczelne, żadnych drgań z zewnątrz. Ktoś miał coś podobnego?
Zanim wyciągniesz wnioski - powiedz mi więcej o tym zdjęciu. Skąd pochodzi, co dokładnie przedstawia i jak długo je masz? To ma ogromne znaczenie dla interpretacji tego, co się dzieje.
O matko, to brzmi przerażająco. A te przedmioty to co to było, coś konkretnego czy losowe rzeczy z półek? Bo zastanawiam sie czy to mogłlo mieć jakies znaczenie symbolicznie.
Stare zdjęcia po zmarłych to bardzo specyficzna sprawa energetycznie. Czakra splotu słonecznego reaguje na nie inaczej niż na współczesne fotografie - stare mogą zatrzymywać energię osoby, która odeszła, szczególnie jeśli śmierć była trudna. Spadające przedmioty to klasyczny sygnał zakłócenia pola energetycznego w pomieszczeniu.
Chwila, chwila. Pokoje zamknięte, nikt nie wchodzi - a skąd wiadomo że żadnych drgań nie ma? Budynki drżą od ruchu ulicznego, od sąsiadów. Nie mówię że wykluczam co innego, ale skąd pewność że to akurat zdjęcie?
To zdjęcie po zmarłym krewnym to zupełnie inna kategoria niż losowe zdjęcie z internetu. Martwię się trochę o to, że celowo je umieściłeś w tym miejscu jako eksperyment - czy pomyślałeś o tym, że jeśli cokolwiek jest do tego zdjęcia przywiązane, to właśnie dałeś temu czemuś sygnał że jesteś otwarty na kontakt?
Ale czy nie jest tak, że skoro ta energia i tak już tam była w tym zdjęciu, to czy umieszczenie go w izolowanym pokoju nie jest przypadkiem bezpieczniejsze niż trzymanie go np. w salonie gdzie się normalnie żyje?
Z tego co wiem o pracy z obiektami naładowanymi, to sam akt skupienia intencji na przedmiocie aktywuje jego energię. Nieważne czy wierzysz czy nie - jeśli twój umysł skupia się na tym zdjęciu i zadaje pytanie, to jakby puka do drzwi. I coś może otworzyć.
A te przedmioty które spadały - czy możesz dokładniej opisać jak to wyglądało? Czy spadały w kierunku zdjęcia, od zdjęcia, czy po prostu z półki bez wyraźnego kierunku? I czy były jakieś dźwięki?
teraz powinieneś przede wszystkim nie wchodzić tam sam w nocy i nie rozmawiać ze zdjęciem ani nie zadawać pytań na głos. Jeśli to zdjęcie rzeczywiście nosi na sobie czyjąś energię - a stare zdjęcia po tragicznie lub ciężko zmarłych potrafią - to twój eksperyment mógł coś zaburzyć. Powiedz mi jedno: czy po wejściach do tego pokoju czujesz coś na sobie? Ciężkość, zmęczenie, zmianę nastroju?
Mam pytanie bo może to ważne - a kiedy dostałeś to zdjęcie od rodziny, to powiedziano ci cokolwiek o tej osobie? Jak żyła, jak umarła? Bo to chyba jest kluczowe żeby wiedzieć z czym się ma do czynienia, nie?
No ale jak długo trzeba czekać zanim coś wyraźniejszego się wydarzy? Bo jeśli tylko parę przedmiotów to może po prostu nietrwałe przyklejenie albo jakieś wibracje z podłoża...
Ale czekajcie, bo ja się trochę zgubiłam. To zdjęcie wisi tam nadal? Celtyk, czy je zdjąłeś po tym wszystkim co opisujesz, czy dalej prowadzisz ten eksperyment?
Wisi. Nie zdjąłem. Szczerze mówiąc po tym co napisała Kasandra77 trochę się zastanawiam czy powinienem to ruszyć w ogóle, bo nie wiem jak to właściwie zrobić żeby nie narobić sobie problemów.
dobrze że pytasz zanim cokolwiek zrobisz. Zdejmowanie takich przedmiotów ma swoje zasady - nie robi się tego gołymi rękami i nie w nocy. Ale zanim o tym, powiedz mi - te dźwięki które słyszałeś wieczorem, to były jednorazowe uderzenia czy coś bardziej ciągłego?
To jest ważny detal - że słyszałeś dźwięk i zaraz potem zastawałeś przedmiot na podłodze. Czyli to nie było tak, że coś leżało od niepamiętnych czasów i po prostu nie zauważyłeś wcześniej. Masz jakieś pojęcie czy kamera to zarejestrowała? Czy kamera wtedy też działała?
Rozmazany zapis to może być zwykły błąd karty pamięci albo problem z kompresją. Serio, takie rzeczy się zdarzają nawet z nowymi kamerami. Nie mówię że wykluczone, ale to za słaby dowód żeby od razu wiązać z zdjęciem.
A czy nie jest tak, że jeśli cokolwiek emituje jakieś pole - energetyczne, elektromagnetyczne, cokolwiek - to właśnie mogłoby zakłócać nagranie? Czytałem gdzieś że zjawiska paranormalne często towarzyszą zaburzeniom elektrycznym.
Dziwne sny po otrzymaniu zdjęcia - to jednak brzmi jakby coś się zaczęło od razu, tylko nie zwróciłeś uwagi. A te sny wróciły teraz, jak zdjęcie wisi w tym pokoju?
To uczucie po przebudzeniu, takie ciężkie bez wyraźnego powodu - to dość charakterystyczne przy kontakcie z obiektami które mają silny ładunek. Przynajmniej tak wynika z tego co czytałam. Ale Kasandra77 pewnie wie więcej na ten temat.
Zastanawiam sie czy ktoś nie powinienem spytać - a jak wyglądała ta twarz na zdjeciu? Bo pisałeś że była zniekształcona. Czy to bylo zniekształcenie które mogło powstać przy wywoływaniu kliszy, czy raczej coś co samo w sobie wyglądało niepokojąco? Bo stare zniszczone zdjęcia to jedna sprawa, ale są też takie gdzie cos jest nie tak od początku.
No właśnie, bo stare zdjęcia miewają różne defekty - prześwietlenia, smugi od kliszy, znekształcenia przez czas. Ale jak pisałeś że ta twarz wyglada niepokojąco, to zastanawiam się czy to była twarz żywej osoby, czy może kogoś już nieżyjącego? Bo to robi ogromną różnice jeśli chodzi o to co mogło naładować to zdjęcie.
Szczerze to nie wiem kto jest na tym zdjęciu. Dostałem je w pudle razem z innymi starymi rzeczami po dalekim krewnym. Twarz jest rozmazana w sposób który nie wygląda jak zwykły defekt kliszy - bardziej jakby podczas wywoływania coś poszło nie tak, albo jakby ktoś się poruszył, ale reszta zdjęcia jest ostra. I właśnie ta ostrość otoczenia przy rozmytej twarzy jest dziwna.
To jest istotna informacja - że dostałeś je z rzeczami po kimś bliskim. Czy wiesz cokolwiek o tej osobie, tzn. czy miała jakiś związek z praktykami, czy może były jakieś trudne okoliczności śmierci? Pytam bo obiekty po takich osobach mogą nieść coś więcej niż zwykłe wspomnienie.
Właśnie o to chodzi - proweniencja obiektu ma kluczowe znaczenie. Jeśli to rzeczy po kimś kto umarł w trudnych okolicznościach albo miał jakieś niezałatwione sprawy, to energia tego może być zupełnie inna niż przy normalnej pamiątce. Czakra serca takich przedmiotów, nazwijmy to tak umownie, potrafi być bardzo zaburzona.
A skąd krewny miał to zdjęcie? Celtyk pisałeś że dostałeś je w pudle z innymi rzeczami, ale czy wiesz czy ten krewny je przechowywał celowo czy może sam nie wiedział że to ma?
To że był przyziemny nie znaczy że nic go nie otaczało. Czasem takie rzeczy trafiają do ludzi którzy kompletnie nie zwracają uwagi, i właśnie dlatego mogą latami tkwić w pudle bez żadnej reakcji. Ale jak trafi do kogoś wrażliwszego, wszystko się zaczyna. Mam wrażenie że tutaj tak właśnie jest.
