Hmm, próbuję sobie przypomnieć dokładnie... chyba bardziej wewnętrzne, ale miałam wrażenie że jest cieplej w pokoju. Chociaż nie wiem czy to nie było sugestia, bo byłam już wtedy trochę roztrzęsiona. Nie potrafię powiedzieć na sto procent.
To że nie jest pewna jest normalne. Pierwsze takie doświadczenia są zawsze trochę rozmyte, człowiek za bardzo analizuje w trakcie i traci bezpośrednie odczucie. Fela78, a co z tym rysunkiem - gdzie on teraz jest? Masz go przy sobie czy zostawiłaś w domu?
Dziwnie jak? Źle czy po prostu nieswojo? Bo to jednak kawałek papieru który ktoś narysował myśląc o tym miejscu i o tobie.
No to może w końcu warto pojechać do tego domu i sprawdzić ten kąt przy haczyku? Tyle gadamy a odpowiedź może być dosłownie za ścianą albo pod podłogą. Może tam jest jakaś skrytka albo coś ukrytego co babcia zostawiła?
Myślałam o weekendzie, ale trochę się waham. Czy powinnam zabrać tę znajomą z rysunkiem? Ona sama zaproponowała że chętnie zobaczy to miejsce, ale nie wiem czy to dobry pomysł.
To zależy co chcesz osiągnąć. Jeśli chcesz po prostu sprawdzić ten kąt, idź sama albo z kimś bliskim z rodziny. Jeśli chcesz zrozumieć skąd ona wiedziała o tych szczegółach, to wtedy jej obecność ma sens. Ale nie rób obu rzeczy na raz, to może być za dużo naraz.
To brzmi sensownie. Chociaż z drugiej strony ta znajoma może sama lepiej wiedzieć na co jest gotowa, nie? Fela78, czy rozmawiałaś z nią o tym żeby pojechała? Jak ona sama to widzi?
A może sprawdzić ten haczyk najpierw bez niej, zdjąć, obejrzeć czy jest coś za nim? Bo jak tam jest jakaś wnęka lub deska do odchylenia to by wiele wyjaśniło. Nie trzeba od razu robić z tego rytuału.
Haczyk przy piecu to nie jest przypadkowe miejsce w starych wiejskich domach. Wieszano tam różne rzeczy do suszenia albo to były uchwyty do zasłon odgradzających piec. Ale bywały też schowki w kaflu albo pod listwą. Czy piec jest cały czy ma jakieś ubytki?
Ta szczelina między piecem a ścianą to może być właśnie to. W starych domach często zostawiano takie przestrzenie celowo, żeby piec mógł oddychać, ale bywało też że chowano tam rzeczy których nie chciano trzymać na widoku. Fela78, jak szeroka jest ta szczelina mniej więcej? Tyle żeby wsadzić rękę czy tylko zajrzeć?
No to bierzesz latarkę w ten weekend i koniec. Trzy palce wystarczą żeby sprawdzić czy coś tam leży. Nie rozumiem co powstrzymuje przed taką prostą czynnością.
To uczucie przerywania czegoś jest dość charakterystyczne. Sam coś podobnego czułem raz w starym budynku, ale tam były wyraźne powody historyczne. Fela78, czy babcia długo mieszkała w tym domu? Mam na myśli czy żyła tam przez większość życia, czy może tylko przez jakiś okres?
Czterdzieści kilka lat to długo. Takie miejsca przesiąkają obecnością człowieka, to nie jest metafora tylko dosłownie zmienia się energia przestrzeni. Ale mnie bardziej zastanawia coś innego, czy ta znajoma cokolwiek wiedziała o babci zanim narysowała ten rysunek? Jakiś wspólny znajomy, jakaś rozmowa przy tobie?
Ale jak w ogóle doszło do sytuacji że narysowała akurat ciebie? Rozumiem że to był jakiś grupowy eksperyment czy coś, ale jak to technicznie wyglądało? Czy ona wiedziała że rysunek trafi do ciebie czy robiła ich więcej?
Psychometria. To się nazywa psychometria, czytanie z przedmiotów. I jeśli bransoletka była twoją od dawna to jest silnym nośnikiem, szczególnie jeśli nosiłaś ją w tym domu albo masz z nim jakieś emocjonalne połączenie. Ale pytanie jest takie, czy ona wiedziała że to jest metoda oparta na obiekcie czy po prostu zrobiła to intuicyjnie?
Ktoś kto czeka. To jest konkretne sformułowanie, nie mglisty opis. Czy ona rozwinęła to zdanie, dopytałaś jej wtedy co ma na myśli? Bo czekanie może oznaczać różne rzeczy, obecność która nie odeszła, wiadomość której nikt nie odebrał, albo po prostu niezałatwioną sprawę.
A może chodzi oto skrzynko albo list albo coś schowanego w tym piecu? Jakby ktoś tam cos zostawił i czeka aż znajdą. Nie koniecznie duch, może po prostu stare rzeczy babci których nikt nie szukal.
Nie do końca się zgadzam z tym że to musi być fizyczne. Moja babcia też zostawiła mi pewne odczucia po śmierci i żadnych ukrytych przedmiotów nie było, po prostu wiedziałam że muszę zadzwonić do jednej osoby z rodziny z którą byłyśmy w konflikcie. Może to czekanie jest właśnie takie, czegoś emocjonalnego, nie materialnego. Fela78, czy jest coś niezałatwionego między tobą a babcią? Albo w rodzinie przez nią?
A teraz to zacznij myśleć że może mieć. Długi nierozwiązany konflikt w rodzinie to dokładnie ten typ sprawy który potrafi zostawić ślad w miejscu. Szczególnie jeśli obie kobiety żyły w okolicy. Fela78, czy ta siostra babci bywała w tym domu, mieszkała blisko?
Trzy kilometry to nic w warunkach wiejskich, kobiety chodziły do siebie i nie pytały o zgodę. Ale mnie bardziej interesuje konkretna rzecz, czy wiesz o co poszłóo to nieporozumienie między babcią a siostrą? Czy rodzina w ogóle o tym mówi, czy to tabu?
Nikt mi dokładnie nie powiedział. Z urywków które złapałam przez lata wynika że chodziło o jakiś majątek albo ziemię, może o podział po rodzicach. Ale to są tylko strzępy, nikt nie chciał nigdy tego rozwijać. Mama mówiła żebym nie ciągnęła.
Ziemia. To ma sens akurat w kontekście tego domu, bo dom stoi na tej ziemi. Jeśli konflikt dotyczył tego co zostało po rodzicach sióstr, to dom mógł być w samym centrum sprawy. Fela78, czy ten dom był dziedziczony po rodzinie babci, czy ona i dziadek kupili go sami?
To ważne pytanie. Własność i linia dziedziczenia potrafi tłumaczyć dlaczego pewne miejsca są obciążone w konkretny sposób, a nie inny. Nie mówię że to wyjaśnia dzwonek, ale może wyjaśniać skąd napięcie w tym miejscu.
No to macie trzy możliwości, albo jedzie i sprawdza, albo pyta starszych z rodziny co wiedzą o tej ziemi, albo dalej gdybamy tu razem na forum. Wybieram opcję pierwszą albo drugą, obie lepsze od gadania w kółko.
Zgadzam się z Anusią. I nie chodzi tylko o to że to niewygodne, ale że jak zaczynasz ciągnąć stare konflikty to możesz otworzyć coś czego nie dasz rady zamknąć w jeden wieczór. Fela78, czy ty w ogóle masz z tym domem coś co cię do niego ciągnie, poza dzwonkiem? Chcesz tam bywać, czy bardziej czujesz że powinnaś?
To uczucie powinności to nie jest przypadkowe. Jak coś w nas wie że trzeba, to zazwyczaj coś wie więcej niż my sami. Czytałam że jak duch chce przekazać wiadomość to właśnie tak działa, nie przez strach tylko przez przyciąganie uwagi.
Czy jest możliwość żebyś się z nią skontaktowała teraz? Mam na myśli czy macie jakiś kontakt, choćby przez wspólnych znajomych. Bo ona może mieć więcej wrażeń których nie powiedziała przy wszystkich.
