Zanim ktokolwiek będzie interpretował zawartość - najpierw ją przeczytajmy. Czy możesz przepisać ręcznie to co jesteś w stanie odczytać, nawet z lukami? To ważniejsze niż zdjęcie, które i tak może być nieczytelne.
To brzmi jak fragment jakiegoś zaklęcia albo prośby. 'Wróci do', 'w noc kiedy', 'trzy razy' - takie frazy pojawiają się w różnych tradycjach. Nie chcę za dużo mówić zanim zobaczymy całość, ale to nie jest przypadkowy tekst.
H.K. i rok okrągło sześćdziesiąte. Ciekawe czy zarządca coś wie o lokatorach z tamtych lat. Mówiłeś że planujesz do niego dzwonić - to teraz masz dwa tematy do zapytania.
A te szepty o trzeciej - myślisz że mają związek z tą kartką? Znaczy, może ta kartka to jest właśnie to 'wróci o trzeciej' albo coś w tym stylu? Pewnie za dużo kombinuję ale jakoś to wydaje mi się połączone.
Ale jeśli ktoś schował tam celowo zaklęcie żeby 'coś wróciło' - to czy to nie znaczy, że ta energia nadal tam jest i działa? Że szafa jest jak... aktywna?
To jest interesujące zestawienie. Spokój, potem przestawienie szafy, potem szepty. Nie mówię że to dowód, ale taką sekwencję zdarzeń trzeba brać pod uwagę. Przy ruszaniu starego mebla coś się mogło po prostu... uwolnić z miejsca gdzie stał.
A może to nie chodzi o samą szafę, tylko o to co było pod nią? Jak stała w jednym miejscu, może zakrywała jakieś miejsce w podłodze albo ścianie. I jak ją przestawiłeś, to to 'coś' wyszło na powierzchnię.
Sprawdziłeś podłogę pod miejscem gdzie stała wcześniej? To też warto zobaczyć.
Sprawdziłem podłogę gdzie stała szafa wcześniej. Deski wyglądają normalnie, nic nie odskakuje, nie widać żadnych znaków ani dziur. Ale znalazłem coś innego - za listwą przypodłogową od strony ściany jest wąska szczelina i tam wciśnięta jest jeszcze jedna kartka, mniejsza. Zwinięta w rulonik. Jeszcze jej nie rozwinąłem.
Zaczekaj chwilę zanim ją rozwiniesz. Czy czujesz cokolwiek trzymając ją w ręku? Jakieś mrowienie, ciepło, cokolwiek? Bo jeśli ktoś tam celowo chował rzeczy, to może warto podejść do tego ostrożnie.
Dwie kartki, dwa różne miejsca ukrycia, ten sam lokal. To nie jest zbieg okoliczności. Ktoś systematycznie coś robił w tym mieszkaniu.
Ale może to ta sama osoba co tamtą schowała? Może miała zwyczaj chowania rzeczy po kątach? Moja babcia zakopywała pieniądze w doniczkach, może po prostu ktoś miał dziwne przyzwyczajenia.
Dobra, rozwinąłem. Jest krótsza niż tamta. Widać jedno zdanie, pismo bardziej nerwowe tym razem, bardziej ściśnięte. Odczytuję: 'zostań za progiem' i pod spodem znowu te same inicjały H.K. Tyle. Więcej nie ma.
Dwie kartki, ta sama sygnatura. 'Zostań za progiem' to klasyczna formuła ochronna. Nie zaklęcie żeby coś przyciągnąć, tylko żeby zatrzymać coś na zewnątrz. To diametralnie zmienia interpretację - ta osoba się przed czymś broniła, nie wzywała.
Albo były to dwie różne osoby, które po sobie mieszkały i działały w przeciwnych kierunkach. Jeden wzywał, drugi odpychał. To by tłumaczyło czemu po tylu latach coś jeszcze tutaj huczy.
Skoro inicjały te same, warto by wiedzieć kto konkretnie mieszkał tu w latach sześćdziesiątych. Dzwoniłeś już do zarządcy?
Jeszcze nie. Odkładałem to bo nie wiedziałem co właściwie powiedzieć. 'Dzień dobry, mam tu po poprzednich lokatorach magiczne karteczki' - to brzmi absurdalnie przez telefon.
No ale możesz zapytać o historię mieszkania bez wspominania o kartkach. Że planujesz remont i chciałeś wiedzieć coś o poprzednich lokatorach, czy były jakieś prace budowlane, cokolwiek. Nie musisz od razu mówić o całej reszcie.
A te szepty - słyszysz je tylko w sypialni, czy też w tym miejscu gdzie stała szafa? Bo jeśli to się zmieniło odkąd ruszyłeś mebel, to może teraz szepty idą za nim, a nie za miejscem?
Zwróć uwagę jeszcze na jedno - czy szepty brzmią tak samo od początku, czy zmieniły się po tym jak ruszyłeś szafę i znalazłeś te kartki? Ludzie często retrospektywnie dopasowują wspomnienia do nowej wiedzy. To ważne żeby rozdzielić co naprawdę zaobserwowałeś od tego co teraz interpretujesz.
No właśnie. Jeśli miały swoje funkcje przez te wszystkie dekady, to wyrwanie ich z miejsc gdzie były schowane mogło coś zaburzyć. Nie mówię że tak było, ale warto o tym pomyśleć zanim się zdecydujesz co z nimi dalej zrobić.
Dobra, te kartki leżą teraz na stole w salonie. Nie wiedziałem gdzie je wsadzić. Przy wejściu, mówisz? To znaczy dosłownie pod drzwiami, na wycieraczce, czy co?
Nie na wycieraczce, ale blisko progu - na parapecie, na szafce przy wejściu, gdzieś gdzie jest granica między środkiem a zewnętrzem. Chodzi o symboliczne umieszczenie, nie o dosłowne leżenie na podłodze. Ale zanim to zrobisz - czy kartka z 'zostań za progiem' jest w jakimś sensie skierowana? Czyli ma jakąś górę i dół, jakiś kierunek pisma w stosunku do ułożenia?
To ciekawe że obie kartki mają te same inicjały a jednak jedna była za listwą przypodłogową a druga pod szafą - czyli w dwóch różnych strefach. Podłoga to jedno, listwa to granica ściany. Może to nie był przypadek, może celowo rozmieszczono je na różnych poziomach?
Hej, chwila. Mówisz że może być więcej? Nie mam zamiaru rozkuwać ścian w całym mieszkaniu.
A ja wróciłabym do tych szeptów, bo trochę gubimy wątek. Szeptun mówił że następnej nocy spróbuje ustalić skąd konkretnie dochodzi dźwięk. Był już następna noc? Co słyszałeś?
Od strony okna to już zupełnie inny kierunek niż szafa. Czy okno jest na zewnętrzną ścianę? I czy w pobliżu jest coś co mogłoby tworzyć regularny szum - rury, wentylacja, ruch uliczny? Pytam serio, bo 'regularny szum o tej samej porze' ma kilka niemagicznych wyjaśnień.
