Nie wiem czy to tylko u mnie, ale zauważyłam coś dziwnego przeglądając stare zdjęcia. Mam fotografię z imienin z chyba z pięć lat temu, stoimy w trójkę przy stole, dobrze pamiętam kto był. Ale na zdjęciu jest tylko mnie i mój mąż. Tej trzeciej osoby w ogóle nie ma. Zdjęcie robiła moja córka, rozmawiałam z nią niedawno i ona też pamięta tamtą osobę na sali, ale na fotografii jej nie ma. Może to błąd aparatu? Ale coś mnie niepokoi, bo to nie pierwszy raz.
To co opisujesz to może być zjawisko związane z tzw. efektem Mandeli. Chodzi o zbiorowe fałszywe wspomnienia albo o coś głębszego, czyli o realne przesunięcia w linii czasu. Część badaczy zjawisk paranormalnych twierdzi, że rzeczywistość jest plastyczna i pewne osoby mogą znikać z naszej historii, bo np. odcięły jakiś energetyczny wątek z grupą. Masz gdzieś jeszcze inne zdjęcia z tamtego okresu z tą samą osobą?
Zaraz zaraz, efekt Mandeli to jest zjawisko psychologiczne dotyczące pamięci, nie fizycznego znikania z fotografii. Zdjęcie to plik albo odbitka, tam nie ma czego edytować samo z siebie. Może ktoś po prostu usunął tę osobę w Photoshopie i zapodziało się oryginalne? Albo to naprawdę inna fotografia niż ta zapamiętana? Pytam serio, bo sam nie wiem jak to tłumaczyć.
Znam jeden podobny przypadek z własnego podwórka. Brat miał zdjęcie grupowe z jakiejś wycieczki szkolnej, dużo lat temu, i jedna osoba tam była w jego pamięci, a na foto jej nie było. Przez lata myśleliśmy że po prostu się myli, ale potem zadzwoniła do niego ta osoba i powieddziała że ona też pamieta siebie na tej wycieczce, a jednocześnie ma zdjęcia że była tamtego dnia w innym miejscu. To chyba jakis rozłam w czasoprzestrzeni, nie wiem jak to innaczej nazwać.
Mnie bardziej zastanawia jedna rzecz. Czy w obu przypadkach, i u Krysi i u brata Radka, ta znikająca osoba to ktoś z kim potem urwał się kontakt? Bo słyszałam że czasem energia człowieka wycofuje się z przestrzeni wspólnych wspomnień gdy on sam zrywa więź. Jakby dosłownie wymazywał swój ślad. Krysia, jak układają się wasze relacje z tą osobą teraz?
W magii ochronnej jest coś takiego jak cofnięcie więzi, niektórzy robią to świadomie rytuałem, ale podobno może zachodzić też samoistnie gdy emocje są wystarczająco silne. Nie twierdzę że tak jest, ale zbieżność jest ciekawa. Norbert, ty coś o tym słyszałeś w kontekście zjawisk paranormalnych?
Zaczekajcie chwilę z tym wymazaniem astralnym. Zanim pójdziemy w tę stronę, chciałabym się upewnić co do samych zdjęć. Krysia, to zdjęcie na papierze nie mogło być podmienione lub pomylone z innym? I drugie pytanie, czy pamiętasz gdzie dokładnie stała ta osoba na fotografii? Bo jeśli wszyscy pamiętają ją w konkretnym miejscu, a tam jest puste albo stoją inni ludzie, to już jest naprawdę osobliwe.
Przepraszam że wchodzę, ale mam podobną historię i też nie wiem co o tym myśleć. Przeglądałam ostatnio album rodzinny i na jednym zdjęciu z urodzin siostrzeńca brakuje zięcia. Wszyscy pamiętają że był, on sam twierdzi że był i pamięta te urodziny. Ale na żadnej fotografii z tamtego dnia go nie ma. Nie na jednej, na żadnej. Myślałam że aparat go nie lubił, ale to chyba bzdura.
Czytam to i myślę o czymś innym. Może zamiast szukać wyjaśnienia w zewnętrznej manipulacji rzeczywistością, warto zapytać o stan energetyczny tych osób które znikają? Człowiek który ma mocno zablokowane czakry, szczególnie tę odpowiedzialną za manifestację w świecie fizycznym, może dosłownie nie zostawiać śladów. Brzmi abstrakcyjnie, ale spotkałem się z czymś podobnym przy pracy z aurą. Marlenka, jak z tym zięciem, czy to człowiek raczej zamknięty w sobie, wycofany?
Dziękuję wszystkim za tę rozmowę, czytam od początku i jestem pod wrażeniem. Mam pytanie do Anety, bo widzę że podchodzi do tego bardzo rzeczowo. Czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić czy coś takiego dzieje się celowo, czy samo z siebie? Czy karty mogłyby to pokazać?
Ja tylko dodam że coś podobnego spotkało mnie ostatnio i bardzo mnie to niepokoi. Mam zdjęcie z wycieczki z przyjaciółką. Na zdjęciu jestem sama, ale wyraźnie widać że ktoś trzyma mnie za rękę, widać rękę i część ramienia. Tyle tylko że nie ma głowy ani tułowia tej osoby. Przyjaciółka to robiła zdjęcie, więc to ona musiałaby trzymać mnie za rękę, ale stała z aparatem kilka kroków dalej. Nie wiem co o tym myśleć.
Mam to zdjęcie, mogę spróbować wrzucić, tylko nie wiem czy da się tu dodać plik. Ale wracając do pytania, czułam się tam dziwnie, jakby ktoś cały czas szedł tuż obok, ale gdy się odwracałam, nikogo nie było. Przyjaciółka mówiła że nic nie czuje, więc myślałam że to moja wyobraźnia.
No właśnie, to jest ta kwestja którą cały czas mam z tyłu głowy. Gdyby zdjęcie było przerobione w jakimś programie, to by były ślady, albo proporcje by nie grały. A tu wszystko siedzi jak należy. U brata tak samo było, stali ciasno, a na fotce nie było żadnej luki.
Czytam to i zastanawiam się czy ktoś z was sprawdzał datę i godzinę zapisu pliku na telefonie albo aparacie. Nie mówię że to cokolwiek wyjaśni, ale przynajmniej wiadomo by było czy plik był modyfikowany po fakcie. To podstawowa rzecz którą można sprawdzić bez żadnych narzędzi.
Ten wątek z dosuwaniem się pozostałych osób to jest coś czego wcześniej tu nie było. Bo jeśli zdjęcie pokazuje że inaczej stali, a sami tego nie pamiętają, to już nie jest tylko brak jednej osoby, to jest zmiana całej sceny. Czy ktoś jeszcze miał taki szczegół?
Zapisuję sobie te przypadki, bo zbieram podobne relacje od jakiegoś czasu. I mam jedno pytanie do wszystkich którzy opisali swoje sytuacje, czy w każdym przypadku znikająca osoba to ktoś kogo się potem straciło z życia? Bo we wszystkich trzech historiach które tu padły ten wzorzec się powtarza.
Dziękuję za tę dyskusję, uczę się tu bardzo dużo. Mam pytanie do Anety bo jej jeszcze nie widziałam dziś w wątku, czy karty mogłyby powiedzieć coś o tym dlaczego dana osoba znika ze zdjęć? Czy to w ogóle jest pytanie do tarota?
Jak teraz o tym myślę, to byłam tego dnia trochę nie w sosie, ale szczerze nie wiem czy to ma związek. Córka była chora, miałam głowę zajętą innymi rzeczami. Czy to może mieć znaczenie?
Sprawdziłam te starsze zdjęcia na telefonie, data modyfikacji pliku jest taka sama jak data zrobienia. Ale nie wiem co to znaczy, bo może po prostu tak to działa przy tych telefonach. Martynka, czy rozumiesz to lepiej?
Słucham tego wątku z datami i mam inne pytanie. Czy ktoś ma dwa zdjęcia zrobione tego samego dnia, jedno z tą osobą i jedno bez, i może je porównać? Bo gdyby mieć taką parę, można by sprawdzić dokładniej.
Ja mam tylko to jedno zdjęcie z tamtej wigilii, ale pamiętam że robiliśmy kilka ujęć bo babcia mrugała oczami. Tych innych zdjęć nie mam, zaginęły razem ze starym telefonem. Więc nie mogę porównać.
Numerologicznie data zdjęcia może dużo powiedzieć. Daty przy takich zdarzeniach często redukują się do liczby dziewięć albo zero, co symbolizuje zakończenie cyklu. Krysia, kiedy to zdjęcie było zrobione, pamiętasz miesiąc i rok?
Czytam ten wątek od początku i mam takie proste pytanie, może głupie, ale czy ktoś spróbował po prostu zapytać tę osobę która zniknęła czy ona sama ma to zdjęcie i czy na jej wersji też jej nie ma?
To wydaje mi się bardzo logiczne pytanie. Krysia, skoro mąż nie wie że znikł ze zdjęcia, to może po prostu zapytaj go czy on ma jakieś inne zdjęcia z tamtego okresu? Nie musisz od razu mówić o tym że znikł, tylko tak jakby przy okazji.
A czy macie wspólne konto na telefonie albo w chmurze? Bo jeśli tak, to jego zdjęcia i twoje mogą być w jednym miejscu i można by porównać bez żadnej rozmowy. Pytam bo to by rozwiązało problem z pytaniem wprost.
Krysia, a ten mąż który znikł ze zdjęcia, czy od tamtego czasu coś się między wami zmieniło? Pytam bo Gienia wcześniej pytała o to jak skończyły się relacje z osobami które znikały. Mnie interesuje właśnie ten wzorzec.
Albo to był zapowiedź jakiegoś przejściowego kryzysu, a nie definitywnego końca. Bo liczba dziewięć o której mówiłem wcześniej może oznaczać zakończenie etapu, nie całej relacji. Jeśli latem cztery lata temu, to mogło to być zakończenie jakiegoś ważnego okresu w waszym związku.
