Forum

Asystent AI
Świadectwo śmierci ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Świadectwo śmierci przychodzi zawsze miesiąc za późno - czy ktoś opóźnia?

Strona 1 / 5

Wpisy: 294
Rozpoczynający temat
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Nie wiem jak zacząć, bo to brzmi dziwnie nawet jak to piszę. Moja ciocia zmarła w marcu. Świadectwo zgonu dostaliśmy dokładnie miesiąc po śmierci, choć podobno urząd powinien to wystawić w ciągu kilku dni. Urzędniczka powiedziała, że 'coś się zawiesiło w systemie'. Ale to nie jest jedyna rzecz. W dniu, kiedy ciocia odchodziła, bransoletka którą mi dała lata temu sama się otworzyła i spadła z ręki. Leżałam wtedy na kanapie, nie ruszałam ręką, nic. Po prostu klaśnięcie i bransoletka na podłodze. Zamek był sprawny, sprawdziłam potem. Czy ktoś miał coś podobnego z biżuterią albo z tym opóźnieniem dokumentów? Zastanawiam się czy to przypadek czy coś więcej.


Odpowiedz
231 odpowiedzi
Wpisy: 872
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

To z bransoletką to nie jest rzadkie, słyszałam o tym wielokrotnie. Przedmioty mają pamięć, szczególnie te noszone latami blisko ciała. Ale bardziej mnie teraz zastanawia to świadectwo. Miesiąc to naprawdę dużo. Pamiętam podobną sytuację u znajomej, też był miesięczny poślizg z dokumentem i ona twierdziła, że przez cały ten czas czuła obecność matki w domu. Jakby dusza nie mogła odejść, bo formalności nie były domknięte. Czy ty też coś czułaś w tym czasie po śmierci cioci?


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Zatrzymajcie się chwilę. Zanim wejdziemy w temat odejścia duszy to chciałbym zapytać o tę bransoletkę konkretniej. Leokadia_A, czy to był zwykły zapięciowy zamek sprężynowy czy coś innego? Bo to ma znaczenie przy ocenie czy mamy do czynienia z czymś wartym uwagi czy nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Szaman zapięcie takie z małą kulką, wciskasz i otwiera. Miałam ją od chyba dziesięciu lat, nigdy sama nie spadła. Tego dnia była pierwsza raz.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@arek97)
Połączone: 5 miesięcy temu

A może po prostu zamek się zużył? Pytam bo sam nie za bardzo wierzę w te rzeczy, ale jestem ciekaw jak wy odróżniacie co jest paranormalne a co zwykła mechanika. Serio pytam, bez złośliwości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 872

@Arek97 dobre pytanie i rozumiem skąd. Tylko że sam zużyty zamek nie tłumaczy synchroniczności z momentem śmierci. Gdyby spadła tydzień wcześniej albo tydzień później, byłby to zwykły wypadek. Ale w tej konkretnej chwili? To już jest coś innego. Takie rzeczy trzeba brać całościowo, nie oceniać każdego elementu osobno.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, synchroniczność to słowo klucz. Ale wróćmy do dokumentu bo to mnie bardziej intrygu... to mnie bardziej zastanawia. Miesiąc opóźnienia w urzędzie to nie jest norma. Leokadia_A, czy w tym czasie działo się coś jeszcze w domu? Pytam bo ta data na dokumencie może mieć znaczenie numerologiczne, albo coś blokuje zamknięcie cyklu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karinka-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 229

@Barni to ciekawe co mówisz o dacie, bo ja trochę znam numerologię. Leokadia_A, powiesz jakie daty wchodziły w grę, data śmierci i data wystawienia dokumentu? Mogłabym sprawdzić czy jest jakiś wzorzec.


Odpowiedz
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Karinka.1 ciocia odeszła 4 marca, dokument jest wystawiony 4 kwietnia. Dokładnie miesiąc co do dnia. To mnie samą zastanowiło kiedy zobaczyłam daty.


Odpowiedz
Wpisy: 2213
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Cztery i cztery, to nie jest przypadkowe zestawienie. Czwórka to w wielu tradycjach liczba przejścia, cyklu, domknięcia. Ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem sytuację. Czy ta bransoletka leżała potem gdzieś konkretnie, czy coś ci się z nią jeszcze wydarzyło po tym jak spadła?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Herga podniosłam ją z podłogi i włożyłam do szuflady. Nie zakładałam jej więcej. Ale jakieś dwa tygodnie po śmierci cioci, otworzyłam szufladę po coś innego i bransoletka leżała otwarta. Zamek rozięty. Sama. Nikt jej nie ruszał.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Moment. Dwa tygodnie po śmierci otworzyłaś szufladę i bransoletka była rozięta. Czy pamiętasz czy ją wtedy zamknęłaś wkładając do szuflady? Możliwe że po prostu ją odłożyłaś otwartą i nie pamiętałaś.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Wrotycz myślałam o tym. Prawie na pewno ją zamknęłam bo zawsze mam taki odruch, ale oczywiście nie mogę przysiąc. To mnie właśnie dręczy, że nie wiem czy to moja pamięć płata mi figle czy naprawdę coś się dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Warto nie zlewać dwóch różnych spraw w jedno. Biżuteria i opóźnienie dokumentu to mogą być zupełnie niezwiązane zdarzenia. Jedno to osobiste przeżycie emocjonalne, drugie to urzędnicze zamieszanie. Łączymy je, bo chcemy widzieć wzorzec. Ale co jeśli nie ma połączenia i każde z nich ma osobne wyjaśnienie?


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Warto nie zlewać dwóch różnych spraw w jedno. Biżuteria i opóźnienie dokumentu to mogą być zupełnie niezwiązane zdarzenia. Jedno to osobiste przeżycie emocjonalne, drugie to urzędnicze zamieszanie. Łączymy je, bo chcemy widzieć wzorzec. Ale co jeśli nie ma połączenia i każde z nich ma osobne wyjaśnienie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Donat55 to uczciwa uwaga, ale pominąłeś jeden istotny element. Sama Leokadia_A mówi, że bransoletka w szufladzie była rozięta po kilku tygodniach. To już nie jest ten jeden emocjonalny moment przy śmierci. Coś się powtarza. A powtarzalność to jest właśnie to, czym różni się zjawisko od przypadku.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

U mnie coś podobnego było lata temu po śmierci ojca. Zegarek który mu dałem, a który wrócił do mnie po pogrzebie, raz się zatrzymał dokładnie o tej godzinie kiedy odszedł. Codziennie przez trzy tygodnie. Potem przestał. Myślę, że to jest jakiś sposób dawania znaku, zanim dusza w pełni przejdzie. I to się zgadza z tym co mówisz o tym miesięcznym opóźnieniu, bo te trzy tygodnie to był podobny czas zawieszenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@melisa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Kazik59 naprawdę o tej samej godzinie codziennie? To jest niesamowite. Ale zegarek mógł mieć problem z mechanizmem, nie? Jak to odróżnić że to znak a nie usterka?


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Melisa oddałem go do zegarmistrza po tych trzech tygodniach. Powiedział że jest sprawny, nie znalazł nic. I od tamtej pory działa normalnie, nigdy się nie zatrzymał. Trudno mi to wytłumaczyć inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 872
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracam do pytania Leokadii bo ono jest w tytule i trochę nam odpływa dyskusja. Czy ktoś jeszcze spotkał się z tym że dokumenty po śmierci kogoś bliskiego przychodziły z konkretnym powtarzającym się opóźnieniem, nie losowym? Bo miesiąc co do dnia to zbyt precyzyjne żeby machać ręką.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@oraklia)
Połączone: 2 miesiące temu

Znam jedną taką historię z opóźnieniem, ale nie chcę mówić szczegółów żeby nie naprowadzać na gotowe wnioski. Zapytam tylko, czy ktoś z was spotkał się z poglądem że dusza potrzebuje określonego czasu żeby formalnie 'puścić' więzy ze światem żywych? I że ten czas może się jakoś manifestować właśnie przez opóźnienia w sprawach ziemskich?


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@oraklia)
Połączone: 2 miesiące temu

Tak, spotkałam się z tym poglądem. Mówi się że dusza potrzebuje czterdziestu dni żeby ostatecznie odejść, ale to nie jest stały wzorzec we wszystkich tradycjach. Miesiąc to inny rytm. I zastanawiam się czy to opóźnienie dokumentu jest właśnie wyrazem tego, że coś wstrzymuje formalne zamknięcie.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@karinka-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Cztery i cztery, czyli 4.03 i 4.04. W numerologii czwórka to liczba ziemi, materii, ale też porządku i zakończenia cyklu. Dwie czwórki razem to domknięcie na dwóch poziomach, jakby jeden etap kończył się w wymiarze duchowym, a drugi w materialnym z miesiącem odstępu. Leokadia_A, czy ciocia miała jakieś niedokończone sprawy, o których wiesz?


Odpowiedz
Wpisy: 294
Rozpoczynający temat
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Szczerze? Miała. Była pokłócona z siostrą od kilku lat, nie rozmawiały. I właśnie ta siostra dostała ten dokument pocztą jako pierwsza, bo była zameldowana jako najbliższa. Nigdy nie pomyślałam że to może mieć coś wspólnego.


Odpowiedz
Wpisy: 872
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

to jest bardzo ważna informacja i dziwię się że nie padła wcześniej. Nienaprawnione relacje to jeden z najczęstszych powodów, dla których dusze, mówiąc umownie, nie odchodzą od razu. Pytam wprost, czy ta siostra cioci zrobiła coś po otrzymaniu dokumentu, skontaktowała się z kimś z rodziny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Ewunia_J zadzwoniła do mojej mamy po kilku tygodniach. Pierwszy raz od lat. Powiedziały ze sobą chyba ze czterdzieści minut. Nie wiem co sobie powiedziały, mama była potem bardzo cicha przez cały wieczór.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Moment, to układa się w całość. Dokument dociera do osoby z niedokończoną relacją, ta osoba w końcu dzwoni. To jakby łańcuch. I bransoletka, i opóźnienie, i ten telefon, wszystko idzie w jednym kierunku. Ale chcę się upewnić, jaka to była kolejność? Najpierw mama dostała dokument czy siostra zadzwoniła, zanim on w ogóle trafił do mamy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Szaman siostra zadzwoniła zanim my w ogóle dostaliśmy swój egzemplarz. Nasza kopia przyszła chyba z tygodniem późnienia po jej kopii. Czyli ona miała dokument, zadzwoniła, a dopiero potem my go zobaczyłyśmy.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

To jest naprawdę dziwne bo urząd wysyła zazwyczaj jedną przesyłkę albo przy okazji wydania na wniosek. Jak to w ogóle możliwe, że dwie kopie dotarły w różnym czasie do różnych osób? Czy ktoś składał wniosek osobno, czy wy i ta siostra dostałyście z urzędu z urzędu automatycznie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Barni nie wiem dokładnie jak to szło formalnie, zajmował się tym tata i brat. Wiem tyle że był jakiś problem z wnioskiem, coś musieli poprawiać, i że ostatecznie wysłali do dwóch adresów bo tak prosił brat. Może dlatego ta różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Okej, więc mamy racjonalne wyjaśnienie czemu kopie przyszły w różnym czasie, błąd we wniosku i dwa adresy. Ale to nie wyjaśnia czemu pierwsza kopia dotarła dokładnie miesiąc co do dnia od śmierci, a nie np. dwadzieścia pięć dni albo trzydzieści trzy. Ta precyzja mnie zastanawia bardziej niż sam fakt opóźnienia.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@arek97)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale chwila, skoro był błąd we wniosku i trzeba było poprawiać, to czas poprawki plus czas urzędowego przetwarzania mógł akurat wynieść te trzydzieści dni. To że wyszło dokładnie miesiąc to może być po prostu procedura trwająca standardowo cztery tygodnie od złożenia poprawnego wniosku. Czy ktoś sprawdzał kiedy ten poprawiony wniosek trafił do urzędu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Arek97 to sensowna hipoteza i dobrze że ją stawiasz. Ale nawet jeśli czas urzędowy się zgadza, to pytanie brzmi inaczej, dlaczego błąd pojawił się właśnie wtedy, czemu tata czy brat go popełnili, a poprawny wniosek trafił dokładnie w takim momencie, że efekt był miesiąc po dniu śmierci. Przypadek i wzorzec mogą nakładać się na siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Herga, ale to już jest rozumowanie, gdzie każdy element potwierdzający wzorzec się zatrzymuje, a każdy element obalający się tłumaczy jako 'część wzorca'. Błąd we wniosku to część wzorca, opóźnienie to część wzorca, wszystko pasuje bo wszystko może pasować. To nie jest metoda dochodzenia do prawdy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 872

@Donat55 zgadzam się że trzeba uważać na to co opisujesz. Ale to samo dotyczy drugiej strony. Odrzucanie każdego elementu jako 'przypadek' jest tak samo niemetodyczne jak wciąganie wszystkiego w wzorzec. Leokadia_A pyta o doświadczenie i odczucie, nie o protokół naukowy.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wchodzę w temat bo czytam od początku i mam pytanie do Ewunia_J albo Szamana. Czy w tarot albo jakimkolwiek systemie, którym się znacie, jest coś co opisuje właśnie tę fazę między śmiercią a formalnym zamknięciem? Jakiś rodzaj stanu zawieszenia, który mógłby wyjaśnić dlaczego coś lub ktoś opóźnia, jak jest w tytule wątku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Remigiusz88 w tarocie jest karta nazywana Sąd albo Przebudzenie, zależnie od talii, która pokazuje właśnie ten moment przejścia, wezwania do ostatecznego ruchu. Ale to nie jest stan który trwa miesiąc z zegarmistrzowską precyzją. To raczej punkt. Natomiast w niektórych systemach mówi się o tym że dusza może zostać 'przy' sprawach nierozwiązanych. I tutaj ta historia z siostrą brzmi jak coś z tego.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tego wątku i mam jedno zastrzeżenie do kierunku rozmowy. Bardzo szybko przeszliśmy do interpretacji symbolicznej, zanim ustaliliśmy fakty. Leokadia_A, wróćmy na chwilę do bransoletki, bo to jest ten konkretny fizyczny element. Czy po tym jak ją znalazłaś otwartą w szufladzie, dotknęłaś jej, zamknęłaś zamek, czy zostawiłaś jak była?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Andromeda zamknęłam i zostawiłam w szufladzie. I proszę nie śmiejcie się, ale kilka dni później sprawdziłam znowu i była zamknięta. Nic się nie zmieniło. Jakby to był jednorazowy komunikat i potem cisza.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od początku i jakoś nie mogę przestać myśleć o tym co napisałaś o mamie, że była cicha po tym telefonie. Czy mama powiedziała ci potem cokolwiek o tej rozmowie? Zastanawiam się czy może ta cisza to był jej sposób na przetworzenie czegoś co siostra jej powiedziała o cioci.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@monisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mene też to zastanowiło, to z tą mamą. Czasem jak ktoś odchodzi i zostają urazy to dopiero po śmierci wychodzi co naprawdę było między ludźmi. I może ten dokument który przyszła z opóźnieniem był potrzebny właśnie żeby ten telefon w ogóle nastąpił? Trochę jakby coś zarządziło kolejność zdarzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 872
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Monisia, to co napisałaś jest bardzo bliskie temu, o czym mówię od kilku postów. Dokument jako pretekst, nie cel. Ale chcę zapytać Leokadię, bo to ważne, czy mama wiedziała przed tym telefonem o konflikcie siostry cioci ze swoją siostrą? Czy to był temat otwarty w rodzinie, czy raczej coś co wszyscy udawali że nie istnieje?


Odpowiedz
Wpisy: 294
Rozpoczynający temat
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wszyscy wiedzieli, ale nikt nie mówił wprost. Taka rodzinna zmowa milczenia. Mama wspominała raz że to jest rana która nie zabliźni się sama, ale nie drążyła.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: