Czyli teraz to już samo trzymanie zdjęcia w szufladzie przez lata nagle jest dowodem na coś paranormalnego? To nie trzyma się kupy. Celtyk, kiedy dokładnie zdjęcie trafiło na ścianę i od kiedy zaczęły się te incydenty?
Cztery dni to dość długo jak na natychmiastową reakcję, ale z drugiej strony może potrzeba czasu żeby coś - jeśli cokolwiek jest - w ogóle zamanifestowało obecność. W kartach też nie wszystko pojawia się od razu, bywa że pewne energie potrzebują czasu żeby się ułożyć. Nie wiem czy to analogia ma sens w tym kontekście, ale tak to czuję.
A czy to nie jest tak, że puste pomieszczenia są jakby bardziej podatne? Gdzieś czytałem że miejsca bez regularnej ludzkiej obecności inaczej gromadzą energię. Jakby brak ruchu i brak emocji codziennych powodował pewną pustkę którą coś może zapełnić.
Dwa razy ta sama figurka to już jest wzorzec a nie przypadek. Zastanawiam sie czy ta ceramika miała jakis specjalny charakter - czy to był prezent, pamiątka po kimś, czy coś kupionego przy okazji? Bo jeśli też nosiła czyjas energie to mogła jakby odpowiedzieć na zdjecie.
Dwa razy ta sama figurka to już jest wzorzec a nie przypadek. Zastanawiam sie czy ta ceramika miała jakis specjalny charakter - czy to był prezent, pamiątka po kimś, czy coś kupionego przy okazji? Bo jeśli też nosiła czyjas energie to mogła jakby odpowiedzieć na obecnosc tego zdjecia.
Nie pamiętam skąd mam tę figurkę szczerze. Stoi tam tak długo że przestałem ją w ogóle zauważać. To ceramiczny ptak, nieduży, nic specjalnego. Nie kojarzy mi się z żadną konkretną osobą.
Celtyk, powiedz mi jedno - czy sprawdziłeś czy podłoga w tym pokoju jest równa? Bo jak figurka stoi na półce która ma choćby minimalne przechylenie, to po prostu spada. To nie jest zarzut, tylko pytanie które trzeba wykluczyć zanim pójdziemy dalej.
Wróćmy na chwilę do samego zdjęcia, bo trochę odpłynęliśmy. Celtyk, opisałeś je wcześniej jako odrażające - ale co konkretnie jest na nim? Czy to twarz, postać, scena? Pytam bo charakter obrazu może dużo powiedzieć o tym co za nim stoi.
A czy zdjęcie było zrobione za życia tej osoby czy może pośmiertnie? Bo w XIX i na poczatku XX wieku robilo sie zdjecia zmarlym i takie fotografie wygladały często niesamowicie. Moze to wyjasnia ten wyraz twarzy?
Fotografia pośmiertna to zupełnie inna kategoria. Takie zdjęcia były robione z intencją utrwalenia obecności, często z pewnym rytuałem. Jeśli to taki przypadek, to nie dziwi mnie że obiekt ma w sobie coś specyficznego. Celtyk, czy masz możliwość żeby to zdjęcie komuś pokazać, komuś kto zna się na historii fotografii?
Czy to nie jest tak że w przypadku fotografii pośmiertnych ta energia jest jakby zamknięta w momencie przejścia? Czytałem gdzieś że moment śmierci zostawia rodzaj śladu który potem tkwi w obiektach wykonanych bezpośrednio po tym zdarzeniu.
To jest właśnie to o czym mówiłam wcześniej - eksperyment bez żadnego zabezpieczenia. Zawiesić coś potencjalnie naładowanego i czekać co się stanie to trochę jak zostawić otwarte drzwi. Celtyk, czy w ogóle robiłeś cokolwiek zanim zawiesiłeś to zdjęcie? Jakiekolwiek przygotowanie przestrzeni?
A co teraz? Zdjęcie nadal wisi? Bo jeśli incydenty wciąż się zdarzają to może lepiej je po prostu zdjąć zanim zajdziemy za daleko z interpretacją.
Zdjęcie nadal wisi. Nie zdejmuję go, bo eksperyment nie jest skończony. Ale powiem wam szczerze - po tym ostatnim zdarzeniu z figurką podchodzę do tego inaczej. Wcześniej byłem obserwatorem. Teraz zaczynam czuć że coś tutaj się dzieje niezależnie od mojej oceny.
To co opisujesz - zmiana wewnętrznego nastawienia - jest czasem pierwszym sygnałem że obiekt ma realny wpływ na otoczenie. Celtyk, mam konkretne pytanie: czy zmieniło się coś poza sppadaniem przedmiotów? Temperatura, snny, nastrój w tym pomieszczeniu?
Właśnie o to chodzi. Poltergeist czy wpływ energetyczny rzadko ogranicza się do jednego rodzaju przejawów. Jeśli jest coś więcej, to buduje całościowy obraz. Celtyk, odpowiedz Kasandrze, bo to ważne pytanie.
A nie jest tak że chłód w pomieszczeniu z takim obiektem to jeden z klasycznych objawów obecności? Gdzieś czytałem że duchy obniżają temperaturę żeby zaczerpnąć energii potrzebnej do manifestacji. Czy to ma sens w tym kontekście?
Okno na północ to istotny szczegół. Energia północy w wielu tradycjach jest związana z pierwiastkiem ziemi i przodkami, z tym co przeszłe. Jeśli zdjęcie ma połączenie ze zmarłą osobą, to umieszczenie go właśnie w pokoju z taką ekspozycją mogło wzmocnić jego działanie. Celtyk, czy świadomie wybrałeś to miejsce?
A może właśnie nie przypadek? Tzn. mówi się że obiekty z ładunkiem same niejako kierują gdzie mają trafić. Nie wiem na ile to realne, ale ta zbieżność z kierunkiem północnym robi wrażenie.
No właśnie, bez konkretów to się kręcimy w kółko. Celtyk, ile czasu minęło od zawieszenia zdjęcia do pierwszego zdarzenia z figurką? Godziny, dni? To by dało jakiś pogląd na intensywność tego co się dzieje.
Zamazana twarz we śnie to nie jest normalny sen chyba? Bo zazwyczaj we snach widzimy konretne osoby albo przynajmniej jakiś zarys. Coś takiego mi się nigdy nie śniło. Czy to może być twarz ze zdjecia tylko jakby ukryta?
Lęk bez konkretnego źródła, chłód w pomieszczeniu, przedmioty przesuwające się z miejsca. Celtyk, posłuchaj - to nie jest zestawienie które bym zignorowała. Nie mówię żeby od razu panikować, ale żeby przestać to traktować tylko jako eksperyment. Czy masz kogoś kto mógłby obejrzeć to zdjęcie osobiście?
Dodam że lęk wybudzający ze snu bez obrazu to klasyczny objaw zakłócenia czakry splotu słonecznego. Ona odpowiada za poczucie bezpieczeństwa i kiedy coś z zewnątrz atakuje tę sferę energetyczną, pierwszym sygnałem jest właśnie ten rodzaj nieuzasadnionego niepokoju.
Właśnie sobie sprawdziłem notatki i sen był przed pierwszym zdarzeniem z figurką. Kilka dni wcześniej. Tak że autosugestia po fakcie odpada, bo fizyczne zdarzenie nastąpiło później niż sen.
To jest kluczowe. Jeśli sen pojawił się zanim cokolwiek fizycznego się stało, to jest to jeden z mocniejszych argumentów za tym, że mamy do czynienia z czymś więcej niż samym lękiem wywołanym przez własne myśli. Celtyk, czy między snem a zdarzeniem z figurką coś jeszcze się działo? Jakieś drobne rzeczy które może zignorowałeś?
Dyskomfort przy wejściu to nie jest mała rzecz. Często pomijamy takie sygnały bo nie są spektakularne, ale to jest właśnie to czego szukam kiedy ktoś opisuje tego typu sytuację. Celtyk, czy teraz, po tych wszystkich zdarzeniach, ten dyskomfort wzrósł czy jest podobny?
A ja chciałam zapytać coś innego - czy ktoś poza Celtykiem wchodził do tego pokoju po zawieszeniu zdjęcia? Jakaś osoba z zewnątrz? Bo ciekawe czy ona też by coś poczuła czy tylko gospodarz tego miejsca.
