O tak, to jest świetny pomysł! Choć z drugiej strony nawet gdyby ktoś ustalił że to np. bransoletka z lat trzydziestych to nadal nie wiemy jak się znalazła w szufladzie. To dwa osobne pytania.
Chcę wrócić do jednej rzeczy która mi nie daje spokoju. Ines mówiła że bransoletka wywołała wyraźną niechęć, fizyczną wręcz. W pracy z przedmiotami, które mogą być nośnikami energii, taka reakcja ciała jest informacją, nie ozdobnikiem. Ciało wie zanim głowa zdąży przetworzyć. Ines, ta niechęć była bardziej jak strach, czy bardziej jak odpychanie, jakbyś nie chciała dotykać czegoś mokrego czy brudnego?
Hmm, bardziej to drugie. Nie bałam się, po prostu nie chciałam trzymać. Trochę jak gdyby dłoń sama się cofała. Nie wiem czy to ma znaczenie ale czułam to głównie w palcach, nie w całej ręce.
To jest bardzo charakterystyczne. Reakcja w palcach to percepcja energetyczna przez punkty akupunkturowe na końcówkach, to nie jest przypadkowe. Ale nie chcę przesadzać z interpretacją bez więcej informacji. Czy przed znalezieniem bransoletki miałaś kiedyś podobną reakcję na jakiś inny przedmiot?
Palce są związane z kilkoma meridianami, to jest dobre spostrzeżenie Bogusia. Ja bym powiedziała że ta reakcja wskazuje na przedmiot naładowany dość specyficznie, nie po prostu stary czy zaniedbany. Myślę że ta bransoletka może być czymś co ktoś celowo… hmm, przygotował.
Słuchajcie, chcę tu wtrącić dwie kwestie bo wątek się rozjeżdża. Po pierwsze, reakcja fizyczna na przedmiot może mieć wiele przyczyn - od zwykłej faktury metalu przez skojarzenia podprogowe po faktyczną wrażliwość energetyczną. Nie wiemy które z nich zachodzi u Ines i żadna diagnoza na odległość tego nie rozstrzygnie. Po drugie, pytanie Cieszymir87 o historię fotela jest moim zdaniem najważniejsze z praktycznych pytań jakie tu padły. Zanim pójdziemy w stronę rytuałów i oczyszczeń, warto wyczerpać prostsze ścieżki. Ines, masz kontakt z kimś z rodziny babci?
Mam ciocię, siostrę babci, ale ona ma już dużo lat i trochę się obawiam jak zaczniemy temat mebli i co w nich było to nie wiem czy jest dobra pora na taką rozmowę. Ale mogłabym spróbować inaczej, zapytać po prostu o historię mebli jakby to była normalna rozmowa.
To jest rozsądne podejście. I nie sugeruj cioci nic konkretnego, po prostu zapytaj czy wie skąd fotel pochodzi, czy babcia gdzieś go kupiła czy dostała w prezencie. Ludzie często pamiętają takie rzeczy lepiej niż myślimy, szczególnie starsze pokolenia.
O tak to jest naprawdę mądra rada, właśnie tak bym zrobiła! Ale Ines, a ty sama - czy jak trzymasz tę bransoletkę zawiniętą w szafie, to czujesz cokolwiek? Jakiś niepokój, sny, cokolwiek innego niż normalnie?
Szczerze to nie sprawdzałam czy mam przez nią inne sny, nie łączyłam tego. Ale ostatnio miewam urwane, niespokojne sny i budzę się wcześniej niż zwykle. Nie wiem czy to przez bransoletkę czy po prostu przez stres, bo mam teraz trudny okres w pracy.
Ines, te niespokojne sny i wcześniejsze budzenie - od kiedy mniej więcej tak jest? Bo jeśli to zbiegło się w czasie z pojawieniem bransoletki, to jest to informacja. Jeśli spałaś tak samo niespokojnie już wcześniej, to pewnie faktycznie stres z pracy. Ale sama powiedziałaś że nie łączyłaś tego, więc może warto się cofnąć i zastanowić czy to nie zaczęło się po tym jak zaczęłaś grzebać w fotelu i szufladach.
No właśnie to jest takie ważne pytanie! Bo wiesz Ines, ja miałam raz sytuację że zaczęłam mieć niespokojne noce i dopiero po jakimś czasie połączyłam że to dokładnie wtedy kiedy dostałam pewną starą biżuterię po ciotce. Potem oddałam i przeszło. Nie mówię że to ta sama sytuacja ale zbieżność czasowa bywa naprawdę wymowna, serio!
Albo po prostu ma trudny okres w pracy jak sama powiedziała. Korelacja to nie przyczynowość, ale rozumiem że tu raczej nikt nie chce słyszeć o takich niuansach.
Szczerze… trudno mi powiedzieć dokładnie. W pracy jest ciężko od dłuższego czasu, sny mam gorsze może od miesiąca. Bransoletka i inne rzeczy - to znalazłam może ze trzy tygodnie temu? Więc jest możliwe że sny były troszkę wcześniej. Ale nie pamiętam żeby były aż tak urwane jak teraz.
Ines, to jest ważna różnica którą właśnie zaobserwowałaś, że były ale nie aż tak. Intensyfikacja w czasie może mieć znaczenie. Nie chcę ci sugerowaćc czegoś na siłę, ale powiem tyle - jeśli przedmiot jest nośnikiem silnej energii, nie musi od razu działać, to może być stopniowe. Masz gdzieś tę bransoletkę teraz, w jednym pokoju z tobą kiedy śpisz?
Jest zawinięta w ścierke w szufladzie w sypialni. Hmm, teraz jak piszesz, to zaczynam się zastanawiać czy nie przenieść jej do przedpokoju albo piwnicy.
To jest rozsądny krok niezależnie od tego w co wierzysz. Jeśli przedmiot wywołuje niepokój, psychologicznie ma sens żeby go nie trzymać w pomieszczeniu gdzie śpisz. To nie jest magia, to zwykła higiena mentalna. Wynieś ją z sypialni i obserwuj czy coś się zmienia przez kilka tygodni.
Zgadzam się co do wyniesienia ale z innego powodu. Sypialnia to przestrzeń gdzie jesteś najbardziej otwarta i podatna, szczególnie we śnie. To nie jest dobre miejsce do przechowywania czegoś o nieznanej historii i energii. Ale Ines, czy ta szuflada w sypialni - czy to też mebel po babci?
O to ciekawe że ją przełożyłaś! Czyli ta bransoletka jest teraz oderwana od fotela, w nowym miejscu. Ciekawe czy gdybyś ją z powrotem włożyła do fotela to coś byś poczuła inaczej. Choć rozumiem że niekoniecznie chcesz to sprawdzać.
Chcę na chwilę wrócić do kwestii identyfikacji bransoletki bo mi się wydaje że ten wątek się urwał a to jest jednak fundament całej sprawy. Ines, powiedziałaś że to ciemny metal, plecionkowe ogniwa, brak grawerów. Mam pytanie praktyczne - czy próbowałaś sprawdzić czy metal jest magnetyczny? To prosta metoda żeby wstępnie odróżnić żelazo od stopów miedzi lub srebra. I drugie pytanie - czy ogniwa są ręcznie robione czy wyglądają na maszynowe, tzn. czy są idealne czy lekko nieregularne?
Dobra to sprawdzę ten magnes, to mogę zrobic jutro. Co do ogniw - wydały mi się lekko nieregularne, nie perfekcyjne jak np. taki zwykły łańcuszek ze sklepu. Ale nie jestem ekspertem od biżuterii więc mogę sie mylić.
Nieregularne ogniwa to faktycznie może sugerować ręczną robotę, a to przesuwałoby wiek. Maszynowa produkcja biżuterii w pewnym sensie standaryzuje się pod koniec XIX wieku, wcześniej większość była robiona ręcznie. Ale Ines, jest jeszcze jedna sprawa którą chcę poruszyć a mało kto o niej napisał. Mówiłaś że w fotelu były też monety i guziki oprócz bransoletki. Co się z nimi stało? Dalej je masz, wyrzuciłaś, oddałaś?
To jest interesujące że bransoletka wywołuje inną reakcję niż monety i guziki. Może warto zastanowić się dlaczego. Czy monety i guziki też wywołują jakiś dyskomfort, czy leżą spokojnie i w ogóle nie zwracasz na nie uwagi?
Na monety i guziki właściwie nie zwracam uwagi, leżą sobie. Jedna moneta jest fajnie wygravowana i nawet ją ogladałam z ciekawością. Tylko bransoletka jakoś inaczej.
No właśnie to jest coś! Jakbyś czuła niechęć do wszystkiego tak samo to można by powiedzieć że masz jakieś ogólne uprzedzenie do tych przedmiotów. Ale skoro monety leżą sobie normalnie a bransoletka nie, to chyba coś jest w tej bransoletce konkretnie, nie?
No właśnie Klarysa, to jest dokładnie ten argument! Gdyby Ines czuła dyskomfort do wszystkich rzeczy tak samo, to można by to złożyć na ogólny niepokój albo stres. Ale skoro monety są ok, a bransoletka nie, to coś w tej bransoletce jest innego. Ines, a jak na nią patrzysz - czy ten dyskomfort jest bardziej fizyczny, takie cos w brzuchu, czy raczej mentalne, ze myśl o niej jest nieprzyjemna?
Hmm, to ciekawe pytanie. Chyba bardziej mentalne? Jak na nią patrzę to jest ok, ale jak zaczynam o niej myśleć albo ją dotykam dłużej, to jakoś robi mi się nieswojo. Trudno mi to opisać. Monety biorę do ręki i nie ma żadnego odczucia, po prostu patrzę na wygrawerowany wzór i tyle.
